Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Blogi

Portret użytkownika rxmeister

Raz na wozie... raz pod wozem...

Kategoria wpisu jest chyba najtrudniejszym wyborem, nie licząc samej treści wpisu.

Od mojego ostatniego wpisu upłynęło wiele czasu, starałem się nie próżnować, oczywiście. Wink Piszę raczej rzadko, ale staram się treściwie, więc kategoria może nie być do końca właściwa, niech mnie ktoś poprawi. Wink

Zacznę może od części raz na wozie - czyli tzw. małych sukcesów. Ostatnio pisałem o pewnego rodzaju motywacji, sposobie traktowania podrywu jako czegoś zupełnie naturalnego jak wsiadanie do autobusu, czy samochodu. Jednak do tej pory faktycznie panuje przekonanie, że jest to coś dość niezwykłego, niektórzy sie wręcz dziwią, jak to można podejść do kobiety, pogadać i wrócić z nowymi namiarami.

Ostatnia bardziej udana akcja rozegrała się w wieczornym autobusie, zupełnie przypadkowo. Siadłem koło jakiejś panienki, ale była ona nie za bardzo w stanie funkcjonować. Wink (określam takie mianem zwłok - wprost pijane albo zaćpane).

Portret użytkownika manta__1

Wiem co wiem....a dalej to samo robie

...Pomagam jemu, doradzam tamtemu, wypowiadam się na forum-dostaje za to podziękowania, zgłębiam wszystko co opisane jest na tej stronie, poznaje historie innych, dowiaduje się jakie rozwiązania oni by podjęli-ale właśnie, czy aby na pewno?.... Czy ktoś nie napisze: ''olej ją, inne też mają'', a sam robi w swoim zyciu dokładnie co innego, niż to co doradza?...

Ilu z nas tak na prawde robi w swoim zyciu dokładnie to, co doradza innym na forum? Przyznaje sie, mi samemu jest łatwo napisać ''olej ją, inne też maja'' i Was oszukam, ale siebie nie! Najgorsze jest to, że siebie nie oszukam i że mimo już troche wiem, nie chce sobie pomóc. Najłatwiej byłoby zerwać, ale czy to jest rozwiązanie?(heh kolejna iluzja?...ile takich w życiu...).... chwile poboli, potem pokłuje i przejdzie-niby tak, niby racja, niby....
Cz.

Jestem frajerem, wczoraj to zrozumiałem

 Wydawało mi się  że nie ale wczoraj wyszło wszystko.
Do tego mam problemy alkoholowe a frajer pijany to najgorsza kurwa, pizda i szmata. I takie coś trzeba gnębic a po wczorajszym zrozumiałem że taką szmatą jestem ja.
Nie boję się tego słowa bo prawdzie się patrzy w oczy a nie się od niej ucieka.
     Jestem mega jebanym frajerem i do tego pijakiem  pierdolonym.

Nie będę się  nad sobą rozczulał tylko biorę się za siebie:
-koniec z frajerstwem i iluzjami
-koniec z lenistwem
-koniec z olewaniem studiów
-ograniczam mocno picie(trzymajcie kciuki to będzie trudne)
-będę robił rzeczy na które nie miałem kasy albo czasu bo piłem
-czas na normalny związek
-przez picie nie będę już krzywdził bliskich mi osób
-wezmę się na poważnie za sport

Czas kurwa na zmiany tęmpic te jebane frajerstwo, zacznijcie od swojego małego frajera który siedzi w tobie, ja za swojego się biorę.

Portret użytkownika manfredsto

Kobiece fantazje a metaramy

Parę dni temu spotkałem się z eX... Yes, yes, yes - wracamy do wątków erotycznych. Zabrała mnie do swojego pokoju. Od wejścia widziałem, że coś się kroi. Ta bluzeczka, ta spódniczka - to nie przypadek. Puściła piosenkę i zaczęła wesoło podtańcowywać, ściągając moją uwagę.

Portret użytkownika Rasputin

dwa krótkie przykłady z ostatniego tygodnia

1. heavy neg i reakcja

Spotkałem ostatnio pierwszą laskę, która kiedykolwiek dała mi kosza. Było to za czasów bardzo ciężkiego AFC. Pierwsza randka - kwiatek,druga randka - kwiatek, zero kina, trzeciej randki już nie było Smile Laska wtedy średnio mi się podobała ale teraz bardzo się wyrobiła - 8 bym jej dał. W każdym razie po akcjach jakie robiłem byłem w jej oczach do tej pory zakompleksionym miśkiem,który bał się kobiet - za każdym razem w jej towarzystwie wychodził ze mnie AFC ze spuszczonymi oczami.

n.d.

Jak to po związku bywa

  Witam wszystkich użytkowników

W końcu postanowiłem coś napisać, a zarazem ruszyć z miejsca ze zmianą samego siebie. Czytając blogi, opinie i porady pozostałych widziałem w tych opowieściach nie raz samego siebie. Tylko różnica między Wami, a mną jest taka, że w końcu ruszyliście sie z miejsca. Ja stoje w bramie miedzy przeszłościa a teraźniejszością jeśli chodzi o moje podejście. Przyszłość.. Tiaa niby cały czas o niej myśle, ale szczerze mówiąć to prędziej marzenia niż realne podejście. Takie zrywy są nic nie warte, co sami zreszta wiecie najlepiej. Potrzebna jest stała praca nad sobą i tak dalej.. Jasne, to juz wiem.. Ale gdybym nie miał problemu, nie trafiłbym zapewne tutaj. Potrzeba mi porządnego kopa do działania! ;)

Wszystko ma swój koniec i początek. Tak jak miałem kiedyś i ja piękne podejście do życia, nie czułem sie źle sam ze sobą, bez problemów poznawałem panny i obcowałem w ich towarzystwie.

Subskrybuje zawartość