W jakiejś książce przeczytałem, że jeśli chcesz kogoś zdrowo wkurzyć, to powinieneś mu powiedzieć coś, co: po pierwsze - zupełnie nie zgadza się z tym jak postrzega rzeczywistość, a po drugie - wywołuje w nim uczucie, że to co mówisz jest chociaż w minimalnym stopniu prawdziwe(a boziu uchroń, jeśli to jest 100% prawda!). W większości przypadków wywołuje to silne emocje i agresję..pewnie psychologowie mają na to jakąś nazwę.
Podobno funkcjonuje to zarówno na mężczyznach, jak i kobietach, ale że przedmiotem naszej nauki są relacje i przeżycia związane z płcią piękną - skoncentruje się tylko na kobietach na przykładzie mojej,dosyć świeżej zresztą, historii.