
Raport pisany "na gorąco" i ździebinkę pod wpływem, gdy ona leży w moim łóżku a ja siedzę sobie na balkonie wsłuchując się w szum Morza Śródziemnego (wybaczcie lans, jeśli zbytnio nachalny - jestem po litrze grzańca, a tu mimo braku happy endu poniższej historii "i tak jest zajebiście"
.
Umówiliśmy się z Koleżanką z poprzedniego posta na pływanie nocą i grzańca - miało to być nasze ostatnie spotkanie przed powrotem do naszych krajów. Sama zaproponowała ten wypad (a raczej za pośrednictwem mojej sugestii tak myślała) i widać było że jej zależało co przyjąłem jako dobrą kartę i rozplanowałem działania na wieczór - ona przychodzi o 20, pichcimy grzańca, oglądamy dobry film, idziemy na plażę z butelką pływać, a potem pingapinga. Jej kazałem wziąć cynamon,wino i dobry humor, a sam podjąłem się zorganizowania goździków i pomarańczy.
Żeby oddać sprawie sprawiedliwość trzeba powiedzieć że od początku unikała kontaktu wzrokowego i myślała że mam dziewczynę w Polsce. Z drugiej jednak strony mieliśmy wszak wino, a poza tym zaznaczała cały czas, że szkoda że nie spędziliśmy z sobą tyle czasu ile by chciała.
Film wybrałem bezbłędny,jak się miało później okazać, potem powiedziała że coś by zjadła to upichciłem piersi z kurczaka, zjadła i podziękowała (ale ze stołu sprzątać już nie pomogła - w tym kontekście nieistotne bo nie szukam żony ale ostatnio z kumplem mieliśmy rozmowę że warto zwracać uwagę na takie szczegóły bo mówią o człowieku).
Północ - idziemy na plażę - mówię jej żeby wzięła tylko bikini i w żadnym wypadku aparatu bo kradną ale ona się uparła. Poszliśmy pływać i tam popełniłem mnóstwo błędów i zachowań beta - ona odpływała, ja za nią, ale tylko na bezpieczny dystans zamiast złapać ją porządnie.
Po jakichś 25 minutach wracamy na plażę - chcę ją wziąć "pod kocyk" ale mówi że nie jest jej zimno, ogólnie jest w stanie euforii. Lecą tematy ze strefy Comfort - m.innymi co czyni cię szczęśliwą, co byś zrobiła jakby to był Twój ostatni dzień na ziemi. Z bardziej wartych wspomnienia kwestii - znowu brak kontaktu wzrokowego, chociaż gadka się klei, wino płynie, wspomina coś o tym że powiedziałaby osobie którą kocha że ją kocha (its complicated na facebooku wiec domyslam sie ze mowila o ex - z perspektywy czasu myślę że jeśli były w tym momencie jeszcze jakieś szanse na FC to właśnie wtedy raźnym krokiem wszedłem na minę przeciwpiechotną). Ona pyta się co ja bym zrobił - mam ochotę powiedzieć że zacząłbym się całować z dziewczyną w świetle księżyca ale postanawiam jeszcze odczekać i zmieniam temat.
I tu kolejny zonk - ona orientuje się że ukradli jej nie tylko aparat ale wszystkie ciuchy - w tej chwili ma tylko bikini - zaczyna panikować i śmiać się jednoczesnie - pierwszy raz w życiu widzę coś takiego. No to tutaj myślę już po ptokach - pozostaje tylko damage control, jednocześnie skoro i tak wszystko jedno postanawiam poeksperymentować dalej z bardziej śmiałymi działaniami - gorzej nie będzie
Mówię jej że za kilkanaście lat będzie żałowała że siedziała pod gwiazdami pięknego wieczoru między palmami nad pięknym morzem przejmując się aparatem za 20 euro. Potem wracam do tematu "ostatni dzień na ziemi" i odpowiadam w wiadomy sposób, pochylam się do pocałunku a ona odwraca się mówi "I am sorry" -ja się nie bardzo tym przejmuję, przerywam na chwilę głaszczę i schodzę pocałunkami niżej potem wracam wyżej - trwało to może 40 sekund. Ona wciąż sztywna i "I am sorry". W końcu przestaję,pytam się co jest nie tak,ona że nie czuje się komfortowo, mówię ok, w końcu chwila milczenia i zdejmuje moją rękę ze swojego karku (kolejna kwestia do poprawki z mojej strony - tzw. syndrom nieruchomej dłoni się pojawił
Może to alkohol, może nowe podejście do nauki ale w tamtym konkretnym momencie nie przejąłem się tym w ogóle i potraktowałem to jako najlepszy feedback jaki może być - nawet chciałem żeby wyjaśniła mi w czym problem żeby mniej musieć teraz spekulować ale wiła się mentalnie strasznie i chciała gadać o wszystkim tylko nie o tym co było nie tak.
Ona nawiązuje do filmu i zaczyna mówić o bardzo prywatnych sprawach - czyli dalej comfort.
Wracamy do mnie, po drodzę ją wymrażam - nawet nie świadomie tylko zaczyna reagować męska duma, ona nagle się ożywia,chce tańczyć na ulicy - ja nic.
Po powrocie mówię jej że poszukam jej rano jakichś ciuchów żeby rano nie wracała przez pół miasta półnaga. Kładziemy się w moim łóżku (na wstępie z własnej inicjatywy półżartem mówię jej żeby się nie bała, bo "nie będę jej dotykał..za bardzo"). Na koniec myślę a co mi tam i mówię że jeśli ma ochotę na seks to niech nie traci okazji bo żyje się raz i za kilkanaście lat może żałować - ona odpowiada że nie chce. Za chwilę pyta się od razu o moją dziewczynę czy z nią zerwałem czy jak to jest, mówię, że w tej chwili nie ma w moim życiu żadnej kobiety - ożywia się i zaczyna się dalej rozmowa z serii głębokie tematy osobiste. W końcu idziemy spać ale mi jest gorąco i spać nie mogę toteż tak właśnie znajduję się tutaj.
Dobrze:
- jakby nie patrzeć wylądowała w moim łóżku i jest to potężny postęp biorąc pod uwagę długość naszej znajomośc,jej stan itp 
- kontrolowana reakcyjność - ostatnio przeczytałem ciekawego posta Tylera Durdena o Phone Game, najistotniejsze dla mnie było stwierdzenie żeby dopóki się nie prześpimy nie angażować się i nie brać nic za pewnik - w tym momencie pozwoliło mi to na dużo spokojniejsze przyjęcie sprawy na klatę.
Źle:
- mogłem być trochę bardziej zdecydowany jeśli chodzi o branie tego aparatu
- z nią było tak, że nie gadaliśmy wcześniej na tematy seksu, prawie zero kina - sama do mnie zagadała na fb,potem nalegała żebym się pojawiał w różnych miejscach gdzie była, ogólnie sprawiała wrażenie bardzo zainteresowanej a skoro wpadła z własnej inicjatywy z winem to myślę że było coś na rzeczy
- zachowania beta
- "syndrom nieruchomej dłoni" - było działać a nie spocząć martwą
Jak widać jest nad czym pracować - jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia. Życie po raz kolejny pokazało mi celnym kopniakiem w żyć, jak olbrzymia jest różnica między teorią a praktyką. Mimo wszystko mam poczucie że zrobiłem to tak dobrze jak tylko moj obecny skill mi na to pozwolił. W następnej rozgrywce może być już tylko lepiej - "after the game is before the game"
Odcinek sponsorował film "Run lola run"
http://www.youtube.com/watch?v=k...
Wasze przemyślenia w temacie bardzo mile widziane.
Odpowiedzi
Siedzisz tam jeszcze? Daj
czw., 2011-06-09 08:39 — MikeWSiedzisz tam jeszcze? Daj numer pokoju ja wpadne tam jako obsługa hotelowa i dokończenie za Ciebie..!!!
Pewnie stary, nie zapomnij
czw., 2011-06-09 09:18 — RasputinPewnie stary, nie zapomnij tylko wziąć z sobą kluczy do swojego mieszkania. Ty będziesz ją próbował dokańczać a ja się zajmę Twoją żoną
No i elegancko,widac ze
czw., 2011-06-09 09:39 — kanonieroNo i elegancko,widac ze piszesz dokladnie tak jak bylo a nie sciemniasz jak to robia niektorzy opisujac swoje historie lepiej niz by to Spielberg wymyslil,praktyka czyni mistrza, a im wiecej sytuacji tym wieksze doswiadczenie a Ty wlasnie sie wzbogaciles o kolejne.I nie kazdy wieczor z kobieta musi sie konczyc BJ,Anal i sadomaso przez 7 godzin, zeby byl udany ,pozdro
Dobrze ze umiesz wyciagnac
czw., 2011-06-09 19:31 — ChaninngDobrze ze umiesz wyciagnac wnioski i zmienic na lepsze nawet najwiekszym pro Gracza ;D sie zdarza pua;D tez moja takie a nie inne negatywne syndromy do zmiany xD nie tylko nam poczatkujacym sie to przydarza tylko oni sa bardziej doswiadczeni i wiedza jak z takiej opresijj z głowa wysoko uniesiona wyjsc;D a my nadal sie uczymy pozdR wiecej pozyt akcji;D
Popelniles mnóstwo błędów, a
sob., 2011-06-11 07:15 — salubPopelniles mnóstwo błędów, a z tego co widzę to na stronie jestes bardzo długo.
Po pierwsze, to ze jest głodna, a Ty lecisz i robisz jej kurczaka. Błąd. - zróbcie jedzenie razem.
Ona kończy jeść i nie zmywa - błąd. Powinna to sama zrobić po sobie. A na dłuższa metę, jeśli sie mieszka razem to pewne rzeczy sobie sie na przemian, raz Ty raz ona. Zresztą nie bój sie zwrócić jej uwagi. Kiedyś robiłem spaghetti, gdzie moja rola ograniczyla sie do pilnowania przy kuchni. Potem pare dziewczyn to jadło, skończyły i sobie idą. Ja w śmiech. Powiedziałem im, oczywiście z humorem, żeby posprzątały po sobie. Zrobiły to plus pozmywały jeszcze inne naczynia.
Zapytales jej czy chce sie kochać. Błąd. Było do tego dążyć, rozpalac ja, ale po wcześniejszym Twoim zachowaniu, ona na pewno stracila na to ochotę.
Resztę błędów sam sobie wypatrzyles. To ze znalazła sie w Twoim łóżku to nic spektakularnego, biorąc pod uwagę Twój staz na stronie i tak bierne zachowanie.
Pozdro
Kanoniero Myślę że ci, co
sob., 2011-06-11 14:30 — RasputinKanoniero
Myślę że ci, co fantazjują sporo przez to tracą - chyba jedną z najfajniejszych możliwości jakie daje ta strona to możliwość uzyskania feedbacku co do błędów jakie się popełnia.
Channing
Otóż to
Salub
Dzięki za komentarz.
Moje spostrzeżenia:
Rzeczywiście lepiej by było, gdybym ją do gotowania bardziej zaangażował - do gotowania mycia i sprzątania. Tak też zrobię na przyszłość - to świetny sposób na dodatkowe obręcze do przeskoczenia.
Co do Twojego pierwszego i ostatniego zdania - z dwóch opcji - robienia sobie wyrzutów, że nie poszedłem dalej niż mogę, mimo że działam w grze tyle czasu albo cieszenia się z kolejnego kroku naprzód, zawsze wybiorę to drugie. Po tonie Twojego komentarza mam wrażenie, że próbujesz robić to pierwsze - jeśli tak jest, to nie mam z tym osobiście problemu, ale działam parę lat w różnych środowiskach w których daje się feedback ludziom na co dzień i naobserwowałem się jak działa w praktyce - co do zasady marchewka albo mix kij-marchewka znacznie bardziej motywuje ludzi do zmian niż mówienie im "wcale ci tak dobrze nie poszło jak ci się wydaje". Może przyda Ci się to moje spostrzeżenie jako osobie, która ma tutaj już spory przecież autorytet i markę.
Co do rozpalania - w drodze do domu poczytałem trochę o last minute resistance i layreportów i myślę teraz, że nawet po błędach do chwili kiedy weszliśmy do łóżka i po tym jak powiedziała że nie ma ochoty na seks dałoby radę domknąć, a przynajmniej należało dalej spokojnie i stopniowo działać po krótkiej przerwie jeszcze co najmniej raz.
pozdr
Cieszę się, że potrafisz sam
sob., 2011-06-11 15:29 — salubCieszę się, że potrafisz sam wyciagać wnioski.