Witam wszystkich użytkowników
W końcu postanowiłem coś napisać, a zarazem ruszyć z miejsca ze zmianą samego siebie. Czytając blogi, opinie i porady pozostałych widziałem w tych opowieściach nie raz samego siebie. Tylko różnica między Wami, a mną jest taka, że w końcu ruszyliście sie z miejsca. Ja stoje w bramie miedzy przeszłościa a teraźniejszością jeśli chodzi o moje podejście. Przyszłość.. Tiaa niby cały czas o niej myśle, ale szczerze mówiąć to prędziej marzenia niż realne podejście. Takie zrywy są nic nie warte, co sami zreszta wiecie najlepiej. Potrzebna jest stała praca nad sobą i tak dalej.. Jasne, to juz wiem.. Ale gdybym nie miał problemu, nie trafiłbym zapewne tutaj. Potrzeba mi porządnego kopa do działania! ;)
Wszystko ma swój koniec i początek. Tak jak miałem kiedyś i ja piękne podejście do życia, nie czułem sie źle sam ze sobą, bez problemów poznawałem panny i obcowałem w ich towarzystwie. Gdy teraz na to patrze, jestem poprostu pełen podziwu sam dla siebie.. Myślałem: ,,Jestem sobą, jestem panem własnego losu, jestem zajebisty!" Byłem gość.. No właśnie, szkoda tylko, że byłem.
Pytanie, co się stało, że juz nie jest tak bajkowo?! Odpowiedź przewidywalna - kobieta, a raczej zwiazek z nią.
Będąc na szczycie popularności w swoim towarzystwie, poznałem dziewczynę. piękne diabelstwo było, kto mi jej nie zazdroscił. No i eh, zaczeło sie.. Początek jak z bajki, wszystko kwitło i tylko ta myśl, że tak to ja już do końca życia mógłbym trwać.. Z takim różem na oczach minął rok. Wszystko dalej było pięknie, ale zaczeło sie dziać coś, czego nie zauważyłem.. Zacząłem się odsuwac od znajomych, przestałem z nimi własciwie rozmawiać i utrzymywać kontakt inny niż szkolny bo przecież miałem tego swojego anioła, a skubana wymagała poświecania uwagi. Znajomi dalej się wykruszali, a bucky nie przejmując sie tym, brnął w gnoju coraz głębiej.. Ale nie, przecież wtedy był to dla mnie szczyt szczęścia. Wypadło jedno rozstanie, ale po miesiacu oczywiście powrót, bo panna nie mogła wytrzymać.
Kontynuując pogrążanie sie minął drugi rok. Wszystko pięknie tylko jak się później okazało, została koło mnie tylko garstka znajomych, a raczej przyjaciół.. Nikt mi niczego nie wypominał, chociaz wspominano, że sie zmieniłem. Poprostu byłem w swoim ,,nowym" świecie. Ale wtedy nastąpił przełom.. Panna zaczeła coś kręcić, niby dalej zwiazek sie toczył, ale to nie to samo. Pieprzenie o byle co, czepianie sie szczegółów i o dziwo zarzuty nie poświęcania księżnej czasu. Żądania rosły.. Piesek coraz bardziej sie zaangażował. Ale w końcu przyszedł kres bajki. Oczywiście powiedziała, że to koniec. Jeszcze tylko 2 tygodnie błaźnienia się, aż doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. W myślach powiedziałem sobie ,,A idź w pizdu"
Jeszcze pół roku trwało zbieranie sie. Po związku została mi jedna rysa.. Chyba najgłębsza i najbardziej bolesna.. Garstka znajomych, blokada na bani i przejebane niecałe 2 lata. Nie te, które byłem z nia, bo jednak wspomnienia mam miłe. Tylko 2 następne, spędzone w samotności. A zegar niestety z każdą godziną nabija nowy rekord zjebanych szans i beznadziejnej sytuacji.
Teraz jestem już studentem.. Życie piękne, ach ten klimat, te imprezy. Wszystko powinno być pięknie, na brak zainteresowania kobiet nie narzekam, ale.. Właśnie, te ale. Żyje przeszłością, moja śmiałość znikneła! Dziewczyny często same zagadują, ale przecież nawet z towaru podanego do ręki nie potrafie skorzystać.. Nie stać mnie na wykrzesanie z siebie czegoś, wystarczajacego zainteresowania panny, a przynajmniej tak mi sie wydaje. Żadnej znajomości nie ciągne dalej, wszystkie olewam odrazu po poznaniu. Nawet o nr nie pytam. Wiem, że to idiotyczne i banalne, bo wystarczy domknać.. Ale nie dla mnie. Nie ma pewności, nie ma zajebistości. Życie stało się monotonią i szarością.
Najłatwiej powiedzieć, że zniszczył mnie ten związek. Ale to ja dałem ciała, bo dałem sie zjebać do poziomu gruntu. Widze swoje problemy. Tylko co mi po tym skoro nic nie robie w kierunku ich zmiany. Właśnie dlatego postanowiłem zacząć tutaj, trzeba to kiedyś zaczać. Bo czas nie stopuje, zapieprza jak dziki..
Więc..
Postanowienie: Czas na zmiany! I wchodze w to po całości!
Pozdrawiam 
Odpowiedzi
sa na tej stronie userzy,
ndz., 2010-02-28 01:44 — glinx11sa na tej stronie userzy, ktorzy mimo staran nie potrafia wzbudzic u kobiety zainteresowania (jestem jednym z nich). Ty sie natomiast starac nie musisz, a jedyna przeszkoda jest Twoje osobiste lenistwo, poparte jakimis traumatycznymi doswiadczeniami. uswiadom sobie fakt, ze tacy jak ja wiele daliby za Twoj "magentyzm" w stosunku do lasek - skoro tak, to musi byc on cenny. a marnotrawienie tego typu talentu to najgorszy z mozliwych grzechow.
tyle ode mnie, pozdr
nie uzalam sie, tylko staram
ndz., 2010-02-28 10:42 — glinx11nie uzalam sie, tylko staram sie go jakos zmotywowac, ze potem moze zalowac, ze zmarnowal jak mial okazje...
No tak, wszystko 'leży' w
ndz., 2010-02-28 12:11 — manta__1No tak, wszystko 'leży' w Tobie. Tylko od Ciebie zalezy, czy wrócisz do tego kolesia, który był ''na szczycie towarzystwa'' czy dalej bedziesz potylnie siedział nisko. Chwile to potrwa ale ciezka praca i wytrwałoscia dojdziesz do tego. Powodzenia!
A moim zdaniem podchodzisz do
ndz., 2010-02-28 14:55 — No5feratusA moim zdaniem podchodzisz do tego w dziwny sposób. Ile tak naprawdę związków na przełomie szkoła średnia/początek studiów przeżywa? To jest naturalny okres, gdzie sam po sobie zobaczysz jak wiele się zmieniasz. Baa jeśli odpowiednio czasem zarządzasz to każdy semestr od sesji so sesji zauważać będziesz ewolucję. I powiem Ci, że wykorzystuj to jak najbardziej się da. Po studiach nawet jak będziesz nadal się rozwijał to zaczniesz czuć tą pogoń pod tytułem 'Lata lecą' ... Wykorzystaj to co masz teraz, zajmuj się różnymi intrygującymi rzeczami. Rozwijaj się. A co do kobiet .... wiesz bardzo często jest tak, że gdy idziesz na kolejne spotkanie to okazuje się, że ta panna to jakaś nudna jest bądź masz wrażenie, że ten film widziałeś już tysiąc razy. I tak to już jest, ma to swoje zalety jednak. Co Ci doradzić? Otóż jeśli lubisz podróżować a masz weekendy wolne to nie czekaj a z co ciekawszą dziewczyną wyjedź gdzieś, zobacz miejsca których nie widziałeś. Pozwól aby w Tobie pozytywne emocje zaczęły grać. Jest jeszcze jeden aspekt pozytywny obecnej Twojej postawy. Jeśli teraz chłodniej podchodzisz to i więcej doświadczenia zdobędziesz chociażby o ST, etc.
Dlatego do dzieła i nie oczekuj od razu przysłowiowych motylków w brzuchu... nie stety doświadczenie, powoduje iż przeważnie rzadziej się pojawiają. Będziesz miał jednak większe szanse w przyszłości na dokonanie poważnej decyzji co do wybranki w bardziej obiektywnym okiem.
podróżowanie to najlepszy z
ndz., 2010-02-28 19:35 — knokkelmann1podróżowanie to najlepszy z możliwych sposobów na spędzanie wolnego i zajętego czasu!!! kocham to!
Dobrze chłopak ! Z
ndz., 2010-02-28 19:17 — aViDobrze chłopak ! Z pierdolnięciem w to wejdź!
Ja obecnie przechodzę taki zastój... Jakoś nie mogę się zebrać. W sumie to nie chcę się zebrać ; d ale wiosna idzie, więc siły napływają, parki się zapełniają..
Życzę nadrobienia tych kilku lat ; )
Właśnie potrzebuje
ndz., 2010-02-28 23:23 — bucky_lasekWłaśnie potrzebuje pierdolnięcia w beret, bo dłużej w tym siedziec nie mam zamiaru.. Wiosna idze, trzeba uruchomic stare pasje, trzeba zacząć żyć..
A co do tego związku, to jestem wdzieczny pannie za to, że w sumie dzieki niej trafiłem na ta strone, no i wiem już co mnie może spotkać dalej ;)