w każdym poście są dwa czarne trójkąciki
po lewej stronie.
Gdy klikniesz ten na dole wtedy ktoś dostaje minus (oznacza to np. że nie zgadzasz się z autorem postu).
Gdy klikniesz ten u góry - autor postu dostaje plusa (jego post Ci pomógł).
a co do działki, no litości...
ona ma choć trochę rozumu i instynktu samozachowawczego?
wierzę w to, że racja jest jak dupa i każdy ma swoją. Wierzę w to, że gdybym usłyszał opowieść z jego strony to brzmiałaby trochę inaczej. Natomiast nie jest ciepłą kluchą jej mąż. I mieszkają u jej teściów czyli jego rodziców. A domu od dawna nie wykańczał - dopiero teraz zaczął jej obiecywać, że zajmie się tym. Wyjeżdża często z kolegami na różne wypada a ona siebie i czeka.
No dobrze, a powiedz czy jesteś w stanie zapewnić jej mieszkanie? Pomoc?
Ta pani pracuje?
Jest niezależna finansowo?
Jakie stanowisko zajęli jej rodzice? Czy wiedzą o tym, jak mąż traktuje ich córkę? Wspierają ją?
Ile ona ma lat?
powiem Ci Elba, że trochę boję się tak tutaj o wszystkim pisać bo świat jest jednak mały... ale ok:
tak, jestem w stanie - bez problemu
nie jest niezależna finansowo - wpakowała się w kredyt i prawie cała jej wypłata idzie na spłatę
wiedzą ale są bardzo religijni i mówią, że taka jest rola żony, często jej współczują i pytają czy znowu się pokłóciła bo nie ma humoru
natomiast jej bracia zdecydowanie są za tym żeby od niego w końcu odeszła
lat 29
wiem, że ona musi podjąć decyzję ale w jaki sposób mogę jej pokazać to "światełko w tunelu". Jak sprawić by chciała podjąć to ryzyko... jej teraz, sama tak mówi, że nie wie co zrobić, że najlepiej jakby on ja zostawił to wszystko byłoby takie proste
"że nie wie co zrobić, że najlepiej jakby on ja zostawił to wszystko byłoby takie proste"
witki opadają.
a co to ona, takie bezwolne cielątko? że sama o sobie stanowić nie może?
Rozdzielność majątkowa?
Kto w dzisiejszych czasach zawiera intercyzę?
Po co tak zrobili? Mąż nie chciał brać na głowę jej kredytu?
Chłopie dajże se spokój. Poszukaj normalnej babki, z głową na karku, a nie takiej mimozy, która Cię będzie pytać o każdą pierdołę, bo sama nie potrafi podejmować żadnej decyzji.
ona prowadziła firmę i jej mąż prowadzi firmę. Rozdzielność majątkowa była po ślubie na wypadek jakby coś nie wyszło w interesach. Ona w swoją firmę wpakowała kupę kasy i teraz pracuje praktycznie na spłatę kredytu.
A Ty pisałaś chyba, że długo się wyplątywałaś z jakiegoś związku. Dlaczego skoro to takie proste ?
Dlatego, że miałam coś jeszcze, co bardzo związuje ludzi i powoduje, że chce się dla tego czegoś wytrwać, choćby nie wiem jak było źle. Wystarczy?
Domyśl się o co chodzi.
I gdzie ja mówię, że to proste?
Wręcz przeciwnie.
Pisałam, że wymaga ogromnej siły.
Napisałaś a raczej zapytałaś czy ona to bezwolne cielątko co mogłoby oznaczać, że powinna łatwo podjąć decyzję.
Nie mniej jednak to wszystko jest bardzo skomplikowane a ja potrzebuję porady w jaki sposób przy niej być by jej ułatwić decyzję lub w jakiś sposób sprawić by chciała ją podjąć. bo teraz to wszyscy się męczymy.
Obawiam się, że nie ma takiego sposobu.
Ona sama musi dojrzeć do tego, że ma dosyć.
Choćbyś nie wiem jak się starał, był przy niej wspierał etc... nie osiągniesz nic poza tym, że gdyby ewentualnie kiedyś odeszła od męża - od razu rodzina tej dziewczyny orzeknie, że Ty rozwaliłeś jej małżeństwo. Od razu się do Ciebie uprzedzą, a po co Ci to?
myślę, że to wszystko bez sensu. Ona za bardzo uwierzyła (bo chciała uwierzyć) w zmianę męża bo tak byłoby wygodniej. I nawet jak stopniowo będzie wszystko wracało do normy czyli nawet gdy on zacznie być taki jak był to niczego już to nie zmieni. Był impuls i mogła wtedy to zrobić. Teraz nie będzie miała ani siły ani ochoty.
Mówiła mi, że potrzebuje czasu, że teraz nie jest dobry moment a ja ją w jakiś sposób przycisnąłem. Wiem, że źle zrobiłem bo być może byłoby inaczej. Chciała poczekać na odpowiedni moment aż się pokłócą i wtedy odejść. Ale i tak później się dowiedziałem, że taki moment był i nawet on jej powiedział żeby się wyprowadziła do swoich rodziców na dwa tygodnie. Gdy mi to powiedziała i nie skorzystała z tego... wtedy ją zmusiłem. Myślę, że jej na nim zależy i że to była chwilowa słabość. Takie życie. Cóż zrobić.
Dziękuję wszystkim za udział w tej "fascynującej" rozmowie. Naprawdę pomogliście mi wszyscy
Serio pytam. Intercyza choć coraz bardziej powszechna, nadal jest zjawiskiem marginalnym. Znam osobiście jakieś 50-70 małżeństw? I nikt spośród moich znajomych nie podpisywał intercyzy przed ślubem, choć owszem w trakcie trwania związku dwie pary zawarły odrębność majątkową (obie wkrótce potem się rozeszły).
Ile znasz par, które zawarły taką umowę przed ślubem (mówię o znajomości osobistej)?
A w życiu.
Gdzie ja tak napisałam?
Jeśli pani jest zdrowa, pracuje etc... mąż nie ma żadnego obowiązku alimentacyjnego wobec ex-żony.
Co do majątku: robi się wycenę i dzieli, a jeśli się strony nie dogadują - do sądu.
Sąd wyznacza biegłego, biegły wycenia majątek i sąd dzieli.
do rozwodu to chyba baaaaardzo daleko.
Myślę, że to jest tak jak napisał MrSnoofie... wygodniej jej uwierzyć w zmianę męża bo zaoszczędziłoby to wielu problemów. Więc w jakiś sposób wiem, że lipa z tego ale nie chcę tak łatwo odpuścić. A może chcę wiedzieć co nią kieruję żeby zrozumieć dlaczego
na początku nie byłem nawet nią zainteresowany, nie pociągała mnie.. ale po kilku rozmowach coś się pojawiło. To może śmiesznie zabrzmi i jakoś romantycznie ale wiele razy było tak, że coś zrobiłam a ona powiedziała, że wiedziała... i odwrotnie. Fajnie tak się rozumieć bez słów. Nawet gdy nie umawialiśmy się to ja przyjeżdżałem w miejsce spotkania i ona... bez słów... fajne
I bardzo się rozumiemy, lubimy rozmawiać na te same tematy, oczywiście są różnice i ja je widzę.. więc to chyba nie działa tak, że wyjdę sobie na ulicę, wskażę palcem i powiem "o ta" bo to nie oto chodzi.
widzisz... ja wiem, że jeśli przy niej będę mimo wszystko, to ona się do tego w jakiś sposób przyzwyczai i może będzie to w jakiś sposób dla niej wygodne bo będzie miała i jego i mnie. Prawda, że może tak się stać ? Nie będzie czuła potrzeby zmieniania czegoś bo będzie on w domu a ja na to jak nazwałeś "pstryknięcie palca". Więc na pewno na to nie pójdę. Nie na taki układ bo nie potrafię się dzielić i nie wystarczy mi świadomość, że jestem kochankiem. Bardziej myślałem nad tym żeby w jakiś sposób przywiązała się do mnie i wtedy powiedzieć, że idę w swoją stronę. Może wtedy by jej bardzo brakowało i coś by chciała zmienić w swoim życiu. Nie wiem ale to co mówisz jest najrozsądniejsze. Odejść. Choć oczywiście to nie łatwe ale tylko w taki sposób coś mogę zyskać prawda ? Inaczej to się długo może ciągnąć.
Kurcze... zajebiście mądry gościo z Ciebie. Nie mówię, że podoba mi się to co piszesz bo na pewno chciałbym usłyszeć coś innego ale...
Nie mogę zrozumieć, że poszła do niego, stanęła przed nim i powiedziała, że się zakochała. A wiesz co mi napisała na drugi dzień ?
że dzięki mnie on zrozumiał, że mu zależy na niej i że nie mam nawet pojęcia ile na coś takiego czekała
I faktycznie się odwróciła ode mnie. Ale znowu wyciąga rękę i znowu jej mnie brakuje i mówi, że się zmienił ale już poznała mnie.
Po co to robi ? Chciałbym to zrozumieć. Łatwiej będzie odejść.
Snoofie, z logicznego punktu widzenia - chyba lepiej, że nie było.
Mamy do rozważenia taką sytuację:
Zdradzający mąż (wysoce prawdopodobnie, że tak jest) + wierna żona + facet, który się w niej zakochał z wzajemnością.
Żona, gdy ma dosyć męża (który zdradza), chyba sama nie będzie robić tak samo, skoro jej to przeszkadza i ją to rani?
Na dodatek ucieknie od babiarza, w objęcia kolejnego gościa bez zasad i kręgosłupa moralnego? Klasyczne z deszczu pod rynnę.
bo mówiła, że była zdradzana i nie chce być taka sama jak on ?
bo poszła do niego i szczerze powiedziała, że się zakochała i chce odejść ?
bo miała i tak wyrzuty sumienia, że go zdradza mimo, że nie była to zdrada fizyczna ?
bo chciała zakończyć z nim zanim zacznie coś nowego ?
No głupia cipa prawda ? Przecież wszystko kręci się dookoła bzykania ? Przecież takich ludzi nie ma ? Więc ulżyjcie sobie i kontynuujcie.
no MrSnoofi... zaskoczyła mnie Twoja ostatnia wypowiedź.
Eeeeeeee... teraz to juz niemal pewien jesy=tem, ze to prowokacja...
Wojtuniu, no powiedz, że zartujesz!!! Ceły temat na 3 strony i piszesz, ze nie było seksu???
uuuuuuuu.... miłośnik poezji romantycznej?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes] Blog ANDREW
Jeśli zdarzy się tak, że ona rzeczywiście odejdzie od męża, ręczę że do końca życia będzie pamiętać, że zachowałeś się w porządku i że masz zasady (nawet gdyby nic z Waszego związku nie wyszło z jakichkolwiek powodów).
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
o jakie minusy chodzi ?
Ona powiedziała, że mu tą działkę ta, że jej nie zależy
w każdym poście są dwa czarne trójkąciki
po lewej stronie.
Gdy klikniesz ten na dole wtedy ktoś dostaje minus (oznacza to np. że nie zgadzasz się z autorem postu).
Gdy klikniesz ten u góry - autor postu dostaje plusa (jego post Ci pomógł).
a co do działki, no litości...
ona ma choć trochę rozumu i instynktu samozachowawczego?
Co się śmieje
Nie pękłam, delikatnie się obruszyłam.
Tyś jeszcze chopie nie widzioł mojej detonacji.
to żeby Ci nie było przykro dałem Ci plusika i się wyrównało
nie no jesteś zajebisty
poważnie
wierzę w to, że racja jest jak dupa i każdy ma swoją. Wierzę w to, że gdybym usłyszał opowieść z jego strony to brzmiałaby trochę inaczej. Natomiast nie jest ciepłą kluchą jej mąż. I mieszkają u jej teściów czyli jego rodziców. A domu od dawna nie wykańczał - dopiero teraz zaczął jej obiecywać, że zajmie się tym. Wyjeżdża często z kolegami na różne wypada a ona siebie i czeka.
No dobrze, a powiedz czy jesteś w stanie zapewnić jej mieszkanie? Pomoc?
Ta pani pracuje?
Jest niezależna finansowo?
Jakie stanowisko zajęli jej rodzice? Czy wiedzą o tym, jak mąż traktuje ich córkę? Wspierają ją?
Ile ona ma lat?
powiem Ci Elba, że trochę boję się tak tutaj o wszystkim pisać bo świat jest jednak mały... ale ok:
tak, jestem w stanie - bez problemu
nie jest niezależna finansowo - wpakowała się w kredyt i prawie cała jej wypłata idzie na spłatę
wiedzą ale są bardzo religijni i mówią, że taka jest rola żony, często jej współczują i pytają czy znowu się pokłóciła bo nie ma humoru
natomiast jej bracia zdecydowanie są za tym żeby od niego w końcu odeszła
lat 29
Kredyt? Jeśli wzięty przed ślubem, obciąża tylko ją, jeśli po ślubie, a nie było odrębności majątkowej - obciąża solidarnie obie strony.
"mówią, że taka jest rola żony, często jej współczują"
Żałosne, niestety często spotykane.
Powtórzę raz jeszcze. To ona musi podjąć decyzję. Nikt inny.
mają rozdzielność majątkową... kredyt jest jej
wiem, że ona musi podjąć decyzję ale w jaki sposób mogę jej pokazać to "światełko w tunelu". Jak sprawić by chciała podjąć to ryzyko... jej teraz, sama tak mówi, że nie wie co zrobić, że najlepiej jakby on ja zostawił to wszystko byłoby takie proste
"że nie wie co zrobić, że najlepiej jakby on ja zostawił to wszystko byłoby takie proste"
witki opadają.
a co to ona, takie bezwolne cielątko? że sama o sobie stanowić nie może?
Rozdzielność majątkowa?
Kto w dzisiejszych czasach zawiera intercyzę?
Po co tak zrobili? Mąż nie chciał brać na głowę jej kredytu?
Chłopie dajże se spokój. Poszukaj normalnej babki, z głową na karku, a nie takiej mimozy, która Cię będzie pytać o każdą pierdołę, bo sama nie potrafi podejmować żadnej decyzji.
ona prowadziła firmę i jej mąż prowadzi firmę. Rozdzielność majątkowa była po ślubie na wypadek jakby coś nie wyszło w interesach. Ona w swoją firmę wpakowała kupę kasy i teraz pracuje praktycznie na spłatę kredytu.
A Ty pisałaś chyba, że długo się wyplątywałaś z jakiegoś związku. Dlaczego skoro to takie proste ?
Dlatego, że miałam coś jeszcze, co bardzo związuje ludzi i powoduje, że chce się dla tego czegoś wytrwać, choćby nie wiem jak było źle. Wystarczy?
Domyśl się o co chodzi.
I gdzie ja mówię, że to proste?
Wręcz przeciwnie.
Pisałam, że wymaga ogromnej siły.
miałaś to a mimo wszystko nie wytrwałaś ?
Napisałaś a raczej zapytałaś czy ona to bezwolne cielątko co mogłoby oznaczać, że powinna łatwo podjąć decyzję.
Nie mniej jednak to wszystko jest bardzo skomplikowane a ja potrzebuję porady w jaki sposób przy niej być by jej ułatwić decyzję lub w jakiś sposób sprawić by chciała ją podjąć. bo teraz to wszyscy się męczymy.
Obawiam się, że nie ma takiego sposobu.
Ona sama musi dojrzeć do tego, że ma dosyć.
Choćbyś nie wiem jak się starał, był przy niej wspierał etc... nie osiągniesz nic poza tym, że gdyby ewentualnie kiedyś odeszła od męża - od razu rodzina tej dziewczyny orzeknie, że Ty rozwaliłeś jej małżeństwo. Od razu się do Ciebie uprzedzą, a po co Ci to?
Tylko i wyłącznie zależy to od woli tej kobiety.
myślę, że to wszystko bez sensu. Ona za bardzo uwierzyła (bo chciała uwierzyć) w zmianę męża bo tak byłoby wygodniej. I nawet jak stopniowo będzie wszystko wracało do normy czyli nawet gdy on zacznie być taki jak był to niczego już to nie zmieni. Był impuls i mogła wtedy to zrobić. Teraz nie będzie miała ani siły ani ochoty.
Mówiła mi, że potrzebuje czasu, że teraz nie jest dobry moment a ja ją w jakiś sposób przycisnąłem. Wiem, że źle zrobiłem bo być może byłoby inaczej. Chciała poczekać na odpowiedni moment aż się pokłócą i wtedy odejść. Ale i tak później się dowiedziałem, że taki moment był i nawet on jej powiedział żeby się wyprowadziła do swoich rodziców na dwa tygodnie. Gdy mi to powiedziała i nie skorzystała z tego... wtedy ją zmusiłem. Myślę, że jej na nim zależy i że to była chwilowa słabość. Takie życie. Cóż zrobić.
Dziękuję wszystkim za udział w tej "fascynującej" rozmowie. Naprawdę pomogliście mi wszyscy
Serio pytam. Intercyza choć coraz bardziej powszechna, nadal jest zjawiskiem marginalnym. Znam osobiście jakieś 50-70 małżeństw? I nikt spośród moich znajomych nie podpisywał intercyzy przed ślubem, choć owszem w trakcie trwania związku dwie pary zawarły odrębność majątkową (obie wkrótce potem się rozeszły).
Ile znasz par, które zawarły taką umowę przed ślubem (mówię o znajomości osobistej)?
Świetnie. A ile znasz par, które takowej umowy nie zawarły przed ślubem?
A w życiu.
Gdzie ja tak napisałam?
Jeśli pani jest zdrowa, pracuje etc... mąż nie ma żadnego obowiązku alimentacyjnego wobec ex-żony.
Co do majątku: robi się wycenę i dzieli, a jeśli się strony nie dogadują - do sądu.
Sąd wyznacza biegłego, biegły wycenia majątek i sąd dzieli.
do rozwodu to chyba baaaaardzo daleko.
Myślę, że to jest tak jak napisał MrSnoofie... wygodniej jej uwierzyć w zmianę męża bo zaoszczędziłoby to wielu problemów. Więc w jakiś sposób wiem, że lipa z tego ale nie chcę tak łatwo odpuścić. A może chcę wiedzieć co nią kieruję żeby zrozumieć dlaczego
na początku nie byłem nawet nią zainteresowany, nie pociągała mnie.. ale po kilku rozmowach coś się pojawiło. To może śmiesznie zabrzmi i jakoś romantycznie ale wiele razy było tak, że coś zrobiłam a ona powiedziała, że wiedziała... i odwrotnie. Fajnie tak się rozumieć bez słów. Nawet gdy nie umawialiśmy się to ja przyjeżdżałem w miejsce spotkania i ona... bez słów... fajne
I bardzo się rozumiemy, lubimy rozmawiać na te same tematy, oczywiście są różnice i ja je widzę.. więc to chyba nie działa tak, że wyjdę sobie na ulicę, wskażę palcem i powiem "o ta" bo to nie oto chodzi.
widzisz... ja wiem, że jeśli przy niej będę mimo wszystko, to ona się do tego w jakiś sposób przyzwyczai i może będzie to w jakiś sposób dla niej wygodne bo będzie miała i jego i mnie. Prawda, że może tak się stać ? Nie będzie czuła potrzeby zmieniania czegoś bo będzie on w domu a ja na to jak nazwałeś "pstryknięcie palca". Więc na pewno na to nie pójdę. Nie na taki układ bo nie potrafię się dzielić i nie wystarczy mi świadomość, że jestem kochankiem. Bardziej myślałem nad tym żeby w jakiś sposób przywiązała się do mnie i wtedy powiedzieć, że idę w swoją stronę. Może wtedy by jej bardzo brakowało i coś by chciała zmienić w swoim życiu. Nie wiem ale to co mówisz jest najrozsądniejsze. Odejść. Choć oczywiście to nie łatwe ale tylko w taki sposób coś mogę zyskać prawda ? Inaczej to się długo może ciągnąć.
Kurcze... zajebiście mądry gościo z Ciebie. Nie mówię, że podoba mi się to co piszesz bo na pewno chciałbym usłyszeć coś innego ale...
Nie mogę zrozumieć, że poszła do niego, stanęła przed nim i powiedziała, że się zakochała. A wiesz co mi napisała na drugi dzień ?
że dzięki mnie on zrozumiał, że mu zależy na niej i że nie mam nawet pojęcia ile na coś takiego czekała
I faktycznie się odwróciła ode mnie. Ale znowu wyciąga rękę i znowu jej mnie brakuje i mówi, że się zmienił ale już poznała mnie.
Po co to robi ? Chciałbym to zrozumieć. Łatwiej będzie odejść.
i tutaj Cię zaskoczę bo zdrady nie było. To znaczy samo zakochanie to już miłość ale do niczego między nami nie doszło. No za wyjątkiem pocałunków.
Snoofie, z logicznego punktu widzenia - chyba lepiej, że nie było.
Mamy do rozważenia taką sytuację:
Zdradzający mąż (wysoce prawdopodobnie, że tak jest) + wierna żona + facet, który się w niej zakochał z wzajemnością.
Żona, gdy ma dosyć męża (który zdradza), chyba sama nie będzie robić tak samo, skoro jej to przeszkadza i ją to rani?
Na dodatek ucieknie od babiarza, w objęcia kolejnego gościa bez zasad i kręgosłupa moralnego? Klasyczne z deszczu pod rynnę.
bo mówiła, że była zdradzana i nie chce być taka sama jak on ?
bo poszła do niego i szczerze powiedziała, że się zakochała i chce odejść ?
bo miała i tak wyrzuty sumienia, że go zdradza mimo, że nie była to zdrada fizyczna ?
bo chciała zakończyć z nim zanim zacznie coś nowego ?
No głupia cipa prawda ? Przecież wszystko kręci się dookoła bzykania ? Przecież takich ludzi nie ma ? Więc ulżyjcie sobie i kontynuujcie.
no MrSnoofi... zaskoczyła mnie Twoja ostatnia wypowiedź.
no fakt, przecież bez bzykania nie ma miłości
Głupiec ze mnie
Na drugi raz się poprawię.
Dobra, dzięki za rady i sprowadzenie na ziemię
To może ją zaciągnę do łóżka co ? Bo ona nadal wyciąga rękę do mnie i pewnie dałoby radę. Wtedy będzie łatwiej ?
To oczywiście retoryczne pytanie.
Eeeeeeee... teraz to juz niemal pewien jesy=tem, ze to prowokacja...
Wojtuniu, no powiedz, że zartujesz!!! Ceły temat na 3 strony i piszesz, ze nie było seksu???
uuuuuuuu.... miłośnik poezji romantycznej?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
huba faktycznie pomyliłem fora dyskusyjne. Jak będę chciał rady jak sobie pobzykać to zajrzę tutaj na pewno
zapraszamy
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
Jeśli zdarzy się tak, że ona rzeczywiście odejdzie od męża, ręczę że do końca życia będzie pamiętać, że zachowałeś się w porządku i że masz zasady (nawet gdyby nic z Waszego związku nie wyszło z jakichkolwiek powodów).