Witam po przerwie. Widzę, że forum nie jest w peak'u aktywności, tak więc, żeby dorzucić tematów do pieca rzucę pytaniem:
Jaką JEDNĄ radę dalibyście osobie, która wchodzi w temat określany skrótowcem "uwo"?
Najczęstszym zaniedbaniem u facetów wg. mnie jest DYKCJA. Już przez samą koncentrację na swojej mowie można wyjść na elokwentnego.
Regularnie dostrzegam osoby, które mówią niewyraźnie, albo od niechcenia, jakby nie jedli od tygodnia. Głos jest instrumentem i głównym narzędziem komunikacji u ludzi. Nieraz widziałem sytuację jak kobieta olała podbijacza dlatego, że nie mogła zrozumieć co do niej mówi. Głos służy projekcji siły i stanu emocjonalnego. Wiele osób niedoświadczonych społecznie, czy introwertycznych, ogranicza rolę swojego głosu do logicznej komunikacji i zwykłej wymiany informacji. Mówienie w sposób flegmatyczny zabija atrakcyjność.
To wszystko brzmi jak oczywistość, ale ja nagminnie spotykam facetów z dziewczynami, którzy po prostu bełkoczą. Dostrzegam to codziennie na każdym kroku.
Dla mnie koncentracja na głosie uczyniła przełomową różnicę:
Po pierwsze, większość ludzi nie przykłada się do dykcji, więc automatycznie skupiając się na tym zauważyłem, że inni odbierają mnie jako bardziej inteligentnego.
Po drugie, mówienie głośno i wyraźnie drastycznie poprawia koncentrację drugiej osoby na tym co się mówi, a także pokazuje dominację. Kobiety będąc w grupie automatycznie kierują uwagę na faceta, którego głos jest najgłośniejszy. Często będąc w grupie nawet z jakimś nabitym karkiem 1,5x większym ode mnie często wystarczyło podnieść głos i mówić głośniej od niego, aby przejąć dominację w grupie.
Więc moja rada: przykładać uwagę do dykcji, mówić wyraźnie, z entuzjazmem i emocjami. Unikać flegmatycznego bełkotu, bo to 1. zabija atrakcyjność, a 2. pokazuję że nie ma się szacunku do II osoby lub czegoś się boi. I nic mi się nie rzuca w ostatnim czasie w oczy/uszy, jak właśnie ten temat.
Tak więc ponawiam pytanie: Top 1 rada, którą większość facetów powinno usłyszeć - nie tylko po to, aby polepszyć swoje relacje z kobietami - ale np. aby ich jeszcze bardziej nie psuć? 
No to ja zarzuce z kolei, maksimum praktyki.
Nie liczyć na to, że pozna sie zasady pua i czasem sie gdzies wyjdzie to sie je od razu zastosuje. Tylko (szczegolnie z poczatku) ustalic sobie regularne wyjscia, zaleznie od osoby, raz w tygodniu, dwa razy w tygodniu, czy trzy razy. I cisnac to tydzien po tygodniu, testujac rozne rzeczy, zapisujac sobie w jakims notesie czy na telefonie, co dobrze wyszlo, a co sie schrzanilo, no i co mozna poprawic.
Poznac ogrom kobiet i ogrom ludzi, niewazne czy w ramach daygame, czy night game (zalezy co komu bardziej odpowiada). Jakakolwiek wiedza, czy z tego forum, czy z jakichs filmikow czy z ksiazek, ma wartosc dopiero jesli zostanie przetestowana i zastosowana w praktyce
Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
A co, jeśli powiem Ci, że czasem mówię tak szybko i niewyraźne, że własna żona mnie nie rozumie?
Moja top rada brzmi: nie ma czegoś takiego jak Święty Gral - przestańcie go szukać. Nie w tym rzecz.
Akurat o żony nie pytałem. Ale to cecha nabyta w trakcie związku, czy już istniała kiedy ją poznawałeś?
~
Mam zdiagnozowane ADHD, tym raczej nie da się zarazić od żony...
"Ale to cecha nabyta w trakcie związku, czy już istniała kiedy ją poznawałeś?"
Tu bardziej chodzi o układ nerwowy.
Ja też mam ADHD. Choć u mnie się objawia inaczej. Nie mam żadnej nadpobudliwości.
Tego się nie nabywa w trakcie związku. Już w czasie ciąży nasz układ nerwowy się tworzy.
Rada na początek: znajdź swój styl, podążaj za know how społeczności ale nie próbuj robić wszystkiego 1:1, tylko w naturalnym stylu dla siebie.
Największa podstawa, ale nie każdy o niej pamięta na początku: Nawet jak panna Ci się mega podoba, w wyobraźni planujesz już wspólne mieszkanie i gromadkę dzieci - nie bądź needy. Chyba nic nie zabija tak atrakcyjności faceta, jak bycie needy. Tylko tu mała uwaga - ja osobiście uważam, że nie można przeginać w drugą stronę - tzn poznałeś mega laskę, ona Cię trochę olała, więc ty olewasz ją i urywasz kontakt. Ja uważam, że czasami warto powalczyć, ale wszystko z głową, bo liczy się gra. Wiele razy lądowałem w łóżku z laskami, które początkowo totalnie mnie olewały, ale szczerze, lubiłem tą grę i satysfakcję z tego, że pomimo początkowego oporu w końcu były moje.
Odnośnie dykcji to do pewnego momentu jest to spoko. Jak ktoś niewyraźnie mówi to:
-moze nie mieć pełnego uzębienia,
- ADHD
- Pewność siebie leży
W kwestii ADHD chodzi o zbyt dużo myśli w głowie i chaos w przekazie.
Co do rady dla świeżaka.
Naucz się rozmawiać z kobietami. Tak po prostu. Zagaduj, patrz jak robią to inni. Nie bądź dla siebie zbyt surowy. Pamiętaj, że każdy zaczynał z innego miejsca, każdy ma inny temperament. Jednemu przychodzi rozmowa łatwiej, drugi się musi otworzyć.
I nie szukaj złotego Graala. Nie wszystko co znajdziesz tutaj, zadziała na konkretną kobietę.
Ciekawe pytanie.
Jedną radę jaką bym chciał dostać dekadę albo dwie temu i którą chciałbym wtedy umieć wprowadzić to:
Odklej się od społeczeństwa i odnajdź swój spokój.
Odkleić się emocjonalnie od świata by nie być łatwym do manipulacji, zbudować swój własny system wartości oparty jak najbliżej faktów a nie opiniach. Swoją tożsamość i poczucie wartości własnej oprzeć na poglądzie własnym (decyzji) a nie na informacji zwrotnej.
To dosyć ciężkie, wcgiąż się tego uczę, i myślę, że to jest ten sławetny FUNDAMENT.
Moim zdaniem to z tego się wywodzi cała reszta symptomów faceta który ma powodzenie, o których tutaj się piszę wielokrotnie, czyli miej swoje zdanie, nie graj a prowadź, miej postawę, nie bądź needy, mów co myślisz i rób co mówisz itd...
Napisałem symptomów ponieważ staram się nazywać rzeczy po imieniu. Te cechy które można starać się skopiować (z lepszym i gorszym skutkiem) z czegoś wynikają a nie są zachowaniami samymi w sobie.
Na przykład postawa needy nie bierze się stąd, że ktoś jest needy bo tak chce, tylko tego, że potrzebuje potwierdzenia swojej wartości z zewnątrz, i dopiero jak się zastanowi jak to zmienić i rzeczywiście włoży pracę by to zrobić - zamoistnie przestanie być needy bez myślenia o tym. Zachowania NIE NEEDY będzie wynikało z jego zrozumienia świata i samego siebie, a więc nawet jak się zmienią warunki czy okoliczności, jego zachowanie zostanie stabilne.
Moim zdaniem cała ta misterna maskarada jak wyrwać dupę/y, jest staraniem się skopiować zachowania facetów z powodzeniem bez zastanowienia się skąd to się bierze.
Działa? Będzie. Będzie działać długo? Nie. Kwestia czasu. Piszę z doświadczenia własnego jak i z tego co tu powyczytwałem.
To tak jakby opisać super samochód i starać się być taki sam w zupełnie innym przecietnym samochodzie np. Bądź szybki, Błyszcz, Miej duże felgi, Pod maską ma błyszczeć, z tyłu ma pierdzieć, turbo ma być... Takie szybkie porównanie. Próba kopii bez zmiany rdzenia. Prowizorka.
Ciekawe jest, że w ogóle na tą stronę kiedyś trafiłem i tak się zacząłem nad tym zastanawiać, być może bez tego bym doszedł do tego później, albo wcale. I bym sobie żył z moim pokręconym systemem regulacji stabilności emocjonalnej zależym od świata zewnętrzego.
Zmieniając trochę kierunek monologu.
Są różne typy kobiet i różne wyobrażenia związku. Chcę jak najmniej gry, jak najwięcej pokoju i stabilności. Stąd takie moje wnioski i pragnienia. Inny powie, że pierdolę głupoty i trzeba grać i się siłować z dupą - i też będzie miała racje. Co kto lubi tak sobie siebie układa.
Co do przedmówców, myślę, że dykcja i to jak mówimy też wynika z tego ci się dzieje w głowie. Chodziłem na Toastmastersów (światowa organizacja ucząca przemów publicznych - polecam swoją drogą) i tam własnie się tego nauczyłem, że wystarczyła zmiana postrzegania rzeczywistości (inaczej ją rozumieć niż dotychczas ) bym zupełnie inaczej mówił i to tak, by chcieli mnie słuchać i coś jeszcze z tego wyciągnęli.
Co do Tarzana się zgodzę, trzeba przecież jakoś skonfrontować to co się dotychczas wiedziało z tym co się ostatnio dowiedziało i próbować. Nikt nie nauczył się surfingu z książek...
O, Chmiel fajnie napisał, zgadzam się, swój styl, każda kopia to tylko kopia, trzeba się kroić na miarę.
Syouth - Myślę, że odpowiedziałem na to wcześniej we wpisie.
Pinochet - Myślę, że napisałem podobnie co do dykcji i skąd się to bierze.
Co do ADHD - to jest w ogóle gruby temat którym się ostatnio dosyć mocno interesuję. To się może objawiać w przeróżny sposób. W ogóle moim zdaniem i z tego co wyczytałem. ADHD to jest właśnie rozregulowany system stabilności emocjonalnej. Może brać się ze stanu ucieczki w dzieciństwie. Kiedy to rodzic był powodem stresu, ale nie można go było zaatakować ani uciec (Fight or Flight), mózg pozostaje wtedy w zawieszeniu i zaczyna się problem w nazywaniu emocju jak też sobie z nimi radzenia.
W ogóle w życiu bym się nad ADHD nie pochylił, gdyby nie dwa fakty. Koleś przyniósł kryształ (mateusza) i graliśmy w DR.Mario (zajebista giera na NESa swoją drogą na dwóch), on był wystrzelony a ja spokojny jak nigdy. Dziewczyna mi mówi, że nigdy mnie tak spokojnego nie widziała. I wtedy zacząłem drążyć (mając ponad 30 lat...). I tak właśnie się dowiedziałem co mnie trawi.
Doszedłem też jakimś cudem do Gabor Mate - jego wywiadów (złoto) i książek, potem do Chase Hughesa. Takiego progresu w budowaniu porządku wewnętrznego w życiu nie zbudowałem tak szybko.
I napisałeś jedną zajebistą rzecz Pinochet - Nie bądź dla siebie zbyt surowy. - To jest jedna z podstawowych rzeczy które moim zdaniem, wypadałoby sobie zapewnić w pierwszej kolejności. Wybaczyć sobie, pozbyć się wstydu, złości, żalu czy co tam jeszcze jest wobec samego siebie. Bez tego jest równia pochyła, uzależnienie, BRAK MOŻLIWOŚCI stabilności emocjonalnej. Myślę, że jeżeli ktoś chce dla siebie zrobić dobry uczynek, to niech sobie na tyle przebaczy, że będzie to się niemalże ocierało o urojenie. To jest po to by stanąć po drugiej stronie lustra, bez złych emocji patrząc na siebie, bez poczucia winy. Reakcja na świat i bycie tu i teraz jest zupełnie inna z dnia na dzień.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Mendoza, ADHD jest dziedziczne, to czy widać czy nie widać zależy przede wszystkim od tego jak dobrze się z tym człowiek maskuje, ja malowałem się na tyle dobrze, że przeszło mi to w pewnym momencie w zaburzenia lękowe. Koszt zawsze jest. Tylko nie zawsze widać go od razu. Mało kto idzie w dorosłym życiu po diagnoze dla samej diagnozy...
To, czy ADHD jest dziedziczne czy też genetyczne to bym polemizował. No chyba, że masz jakieś namiary na rzetelne badania a nie opinie, to chętnie sobie bym poczytał. Z tego co czytałem, to nie. Choć czytałem, że już w brzuchu kreują się połączenie nerwowe, ALE - też czytałem, że te połączenia są uzależnione od stanu emocjonalnego matki.
Myślę, że samo ADHD jest z ukrytego lęku, w pewnym momencie już nic nie działa by od niego uciec (Dystrakcja zamiast uciec od negatywnych uczuć to zaczyna tworzyć kolejne).
Zaburzenia lękowe to już coś - myślę, że też w jakimś stopniu to mam, tylko, że zaczynałem atakować w reakcji na nie groźne akcje. Trochę mnie to kosztowało w życiu, jakieś 50 koła rocznie wypłaty mniej mnie to teraz kosztuje. A to tylko pieniężne koszta. Emocjonalnie mnie kosztowało tyle, że zamiast na sobie to się skupiałem na zemście albo na złości co mnie odwodziło od tego co ważne. Traciłem czas - a to cenniejsze niż kasa.
Moja była z kolei raz w napadzie lękowym dostała hiperwentylacji, po karetkę dzwoniłem i przyjechała dać jej coś na uspokojenie. Nie przyjemny widok. A jedyne co tej dziewczynie zrobiłem to po prostu nie chciałem z nią rozmawiać bo miałem jej dość. Żadnych krzyków, żadnej agresji. Nie wiedziała jak sobie poradzić z bezradnością i się odpaliła (moim zdaniem).
Ja z kolei poszedłem w uzależnienia jako dystrakcję, ostatnio sobie policzyłem ile wydaję na używki i o kurwa. 2-3 koła miesięcznie. Więc wiem, że coś się dzieje. W ostatnim zeszłem do tysiaka. Teraz mam nadzieję zejść do 200zł. Moje uzależnienia to ucieczka od niechcianych emocji, niemocy. Więc jako naprawę po prostu zwalniam, odpuszczam, naprawiam powody ucieczek, szukam stresów i likwiduję ich przyczynę, łapię dystans i porzucam chęć kontroli.
Takie założenia mam i widzę efekty.
EDIT:
Ta diagnoza i terapetua to też ciekawa sprawa. Diagnoza to jedno a sposób leczenia - myślę, że nie wyczerpalna liczba. Tu się już rozbija ponownie o wewnętrzny system stabilności emocjonalnej który sam się potrafi bronić przed ingerencją tak sprytnie - że człowiek sam się robi w chuja i jeszcze myśli, że wygrywa.
Ba - jeszcze tworzy się myśl, że to świat jest zły i chujowy i go trzeba zmienić i to fanatycznie idzie tak myśleć. Jak z tego trudno wyjść wiedzą Ci, co przeszli na drugą stronę. To tak jakby napierdalać się z samym sobą, tyle, że sam kopniesz się dwa razy mocniej. Ale to jest walka - gdzie się nie obrócisz tam dupa z tyłu. Potrzask na 150. Wtedy dopiero zaczyna się deregulacja i relucacja na nowo. A potem się uczysz czegoś nowego i z nowu od nowa
Zmiany są ciężkie, ale myśleć, że zawsze będzie tak samo jest obłędem.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością - polecam książkę.
Może coś skrobnę na ten temat. Ale mylisz kolejność lęk bierze się z próby tłumienia, nie na odwrót.
Nie dość, że mam ADHD to jeszcze neurotyczną osobowość. To jest dopiero combo. Wychowywała mnie matka. Wyglądało to w sumie bardziej jak próba wychowania.
Jestem już rok w terapii, a wszystkiego nie przepracowałem. Jak czytam wasze komentarze to dostałem zastrzyk motywacji, żeby opisać swoją drogę, którą przebyłem.
Chętnię poczytam.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Podaj dane do tego co mówisz. ADHD moim zdaniem nie jest dziedziczne. Moim zdaniem nikt nie ma nawet takich samych rodzidziców. Rodzice dojrzewają w trakcie życia mniej lub bardziej. Mój brat 3 lat starszy miał innych rodziców niż ja. Jeżeli się mylę udowodnij.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Podałem Ci książkę w którymś komentarzu...
Edit
Mam chwilę to przytoczę konkrety:
Szacuje się, że odziedziczalność ADHD wynosi około 70–90%.
Badania przeprowadzone na bliźniętach jednojajowych wykazały, że jeśli jedno z nich ma ADHD, to prawdopodobieństwo, że drugie również będzie miało to zaburzenie, wynosi około 75%.
Ponadto, dzieci rodziców z ADHD mają znacznie wyższe ryzyko rozwoju tego zaburzenia – szacuje się, że ryzyko to wynosi od 25% do 50%. Jak ktoś w szkole podstawowej robił krzyżówki genetyczne w zeszycie na biologii, zamiast patrzeć na ryciny penisa i cipki, to skuma czemu akurat takie %.
Mutacje w genach kodujących receptory dopaminowe (np. DRD4) oraz transportery dopaminy (DAT1) są częściej obserwowane u osób z ADHD.
Epigenetyka i czynniki środowiskowe też mają na to wpływ (nie neguję tego nigdzie). Głównie w okresie prenatalnym.
Źródła:
Faraone SV, Perlis RH, Doyle AE, et al. Molecular genetics of attention-deficit/hyperactivity disorder. Biol Psychiatry. 2005;57(11):1313-1323.
Wysocka A, Lipowska M. Genetyczne podłoże współwystępowania ADHD i dysleksji rozwojowej. Psychiatria i Psychologia Kliniczna. 2010;10(3):189-194.
"Intentions create tensions"
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
To tylko tyle, ile miałeś do powiedzenia?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
A widzisz inne przesłanie, przychlaście?
Pomoge ci: hiperintencja. To takie określenie, które stworzył V. Frankl.
Przyjaśniło się coś?
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Hmmm jedna rada?
Doprowadź do tego,byś realnie, widział w sobie zajebistego gościa.
Przynajmniej w moim wypadku to był game changer. Jeżeli uważasz się za gówno, to gówno wylewa się z ciebie i każdy ucieka podwijając nogawki. Podobnie jest, kiedy masz podstawy do tego by widzieć w sobie super gościa i realne przekonanie o tym.
Najłatwiej widać to po tym, jak niewerbalnie reagują na ciebie ludzie.