Aby ożywić forum postanawiłem zarzucić temat, nieco prowokacyjnie brzmiący, ale w żadnym wypadku nie negujący idei tego czym się zajmujemy.
Czy dziś uwo ma jeszcze rację bytu? Czy w ogóle działa?
Prawie 2 lata kiedy nie było tej stronki to całe wieki. Ale wyraźnie wiąże się to ze stwierdeniem 'czas jest pojęciem względnym'. Chodzi o to że największy wróg PUA - redpill przez ten czas nie zasypiał gruszek w popiele.
Na YT prężnie zaczęły działać różne kanały, gdzie produkują się alimenciarscy frustraci 40+ rzucając hasłami zatrącającymi o to, że jedyne co ma znaczenie w wypadku sukcesów kobietami to WYGLĄD, KASA i STATUS. Jeden z tych pajaców nawet wykuł pogardliwe powiedzenie na podrywaczy - sneaky fucker. Ta, bo wiecie, musi być jak lis - nie wygląda, ma oberwaną dupę bo nie zarabia kokosów więc musi uciekać się do nikczemnych sztuczek.
Niepokojącym trendem dla mnie jest to, że z niektórymi z pigulasów skumał się sam Łysy.
Niestety ściek głównego nurtu łyknął tę narrację, RP ma coraz więcej zwolenników. Faceci robią z kobiet nikczemne szony które tylko czekają na okazję by skoczyć na lepszą gałąź, innych chłopów którzy nie są w związkach klepią po pleckach wmawiając im że są dumnie 'samotnymi wilkami'. Mam wręcz wrażenie, że gdy rozpada się jakaś relacja, to gdzieś na świecie jakiś redpillowiec doznaje orgazmu bo potwierdziła się jego teoria.
Redpill jest skutecznie (lub nie, zależy jak na to patrzeć) wiercony w takich programach jak "Jankowskiego punkt widzenia", gdzie zaproszone psycholoszki, udają że nie wiedzą o co chodzi lub zwyczajnie łżą że problem nie istnieje. Świadomość istnienia takiego nurtu rośnie, polaryzuje on ludzi niestety wśród facetów którym ma "pomagać" znajduje niepokojąco duże poparcie. W każdym razie RP jawnie nabijają się z PUA, twierdząc że kurdupel ze skoliozą co najwyżej narazi się na śmieszność, szafując na każdym kroku słowem hipergamia - które to pojawia się również na blogu uwodzenie.org.
Sam Adept przestał już jawnie krytykować Andrew Tate'a i RP i tak jak siłą PUA było jego obchodzenie RP to mam wrażenie, że oba nurty czasem próbują być ze sobą skumane.
Jako ktoś kto w 202x roku był na szkoleniu w Sopocie, latając po Monciaku i w przerwach między atakowaniem lasek słowami "cześć żyrafko" podpatrywałem nieco to jak radzą sobie inni uczestnicy i mam mieszane uczucia.
Z ciekawości tu zajrzałem i się zdziwiłem, że forum żyje. Nie będę za bardzo wchodził w polemikę, moim zdaniem PUA żyje, ma sens, ale też nie jest tak, że jak nie masz wyglądu, nie masz kasy to możesz mieć każdą laskę dzięki jakimś tajemnym PUA sztuczkom, co nie znaczy, że nie możesz celować w inne, które też stoją czy wizualnie, czy finansowo wyżej od Ciebie. Wszystko, zależy od konkretnej laski, czego szuka w danym momencie, czego w życiu jej brakuje. Byłem w luźnych związkach z laskami które miały i wygląd i kasę na wyższym poziomie niż ja, ale nie było szans na jakąś długotrwałą relację, o czym od razu wiedziałem, były to związki głównie na zasadzie FWB i tylko naiwny sądziłby, że będzie inaczej, większość tych lasek ma teraz podstarzałych nadzianych mężów z tatuśkowym brzuszkiem. Miałem epizody gdy wyrywałem laski będące w związkach z bogatymi facetami dla których jak się okazywało status materialny nie był aż tak istotny, bo szukały w życiu przygody czy czegoś innego niż uporządkowane, ale z ich punktu widzenia nudne życie. Daleko nie szukając, bogatego kumpla zdradziła żona z taksówkarzem - widocznie dawał jej coś czego nie miała w związku i nie były to pieniądze
. Dlatego z pua jak i z wszystkim w życiu - to zależy...
Też się zdziwiłem, że forum ożyło. Myślałem, że to będzie ze 3+ lat. A tu niecałe 2!
Moim zdaniem i z mojego doświadczenia - wygląd jest najważniejszy przy początkowych fazach.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
"Moim zdaniem i z mojego doświadczenia - wygląd jest najważniejszy przy początkowych fazach."
Na samym wyglądzie człowiek daleko nie zajedzie. Zależy na kogo trafimy, w kogo celujemy.
Ja już mam 30tke na karku. Kobieta ma mnie pociągać ale szukam już innych cech, niz sam wygląd.
Poznałem na zywo 2 znanych w Polsce RP czyli Romana Warszawskiego i Musisz Wiedzieć. I na zywo są to ogarnięci życiowo goście. Z kobietami też jakoś dają radę. Nie są to czereśniaki jak chcialy by ich widzieć feministki. To, że nie są "graczami", "PUA"? A kazdy musi byc?
Natomiast problemem RP jest komentariat, bo tam mozna napotkać wielu dziwnych ludzi.
Ja nie mam nic przeciwko RP. Widzę zalety i wady tego ruchu. Zalety i wady ich przekazu. Na początku byłem bardziej krytyczny, teraz mniej. Natomiast PUA zeszlo z radaru mainstreamu, choć pewnie wróci.
Co będzie z RP? Zobaczymy, póki co obserwuję.
ps. A co do Andrew Tate? zawsze byłem sceptyczny. W tym co mówi, 1/3 tresci ma sens i może mieć pewną wartość, pozostałę 2/3 to gówno. Zwłaszcza w temacie podrywu.
Zasady portalu | | Netykieta | Zgłoś nadużyc
Uwo jak najbardziej ma sens, w koncu nic sie nie zmienilo, redpillowcow najlepiej olewac, bo tak naprawde gdyby prowadzic z nimi wojne, to czy sie wygra, czy sie przegra, to i tak nic sie nie zyskuje
a ze strona ozyla, to mnie teraz mocno zaskoczylo, fajna sprawa
Ludzie, którzy nie potrzebują innych ludzi, potrzebują innych ludzi, by im okazywać, że są ludźmi, którzy nie potrzebują innych ludzi.
Na poziomie "makro", faktycznie, wydaje się, że "wygląd, kasa, status" mają znaczenie. Nie mówię, że nie mają znaczenia, lecz tu pojawia się paradoks - wielu facetów, którzy posiadają te trzy cechy, często ma problem z kobietami. Sam utknąłem w tej pułapce i zamiast koncentrować się na tzw. 'grze' to kupiłem dobre auto, zostałem weganinem przez co drastycznie zredukowałem tkankę tłuszczową
, zacząłem mocno cisnąć na siłowni, objąłem wysoką funkcję w pracy, kupowałem drogie ciuchy itp. itd. Zmiana 200%. Nastawienie kobiet do mnie po tej rewolucji w ogóle nie uległo skokowej zmianie. Raczej zauważyłem przyrost takich 'przyjaciółek', które chcą tylko, aby im dupę wozić, postawić obiad i nic poza tym. Jednocześnie pamiętam jak lata temu ledwo wiązałem koniec z końcem, ale miałem nieograniczone opcje wśród kobiet, w sensie, że miałem więcej opcji, niż czasu. Także spłycanie całego "uwo" do jakichś 3 zasad, jest bezmyślne. Faktycznie, jakby sprowadzić to do poziomu makro i nawet jakichś statystyk, badań itp., to wygląd, kasa i status będą decydujące. Problem w tym, że przy takiej interpretacji pomija się milion innych rzeczy, które są na poziomie mikro. Ja sam znam facetów, którzy zarówno mają kasę, wygląd, status, jak i takich, którzy tego nie mają. Statystycznie można uznać, że większe powodzenie u kobiet mają faceci, którzy posiadają te 3 cechy. Natomiast nieustannie zauważam przypadki, gdzie jest dokładnie odwrotnie. "Uwo" to bardzo skomplikowana kwestia w wielu wymiarach i nie ma sensu jej ograniczać do jakichś prostych zasad. Przez to pojawia się cały chaos i teorie, że to nie działa, bo przecież decyduje wygląd, status itp. a ktoś to wszystko ma, ale dalej nie może znaleźć kobiety. Wszystkie wojny ideologiczne ws. "uwo" do tego się ograniczają. Jakaś totalnie ograniczona teoria ma decydować co działa, a co nie.
Czy ma to sens w 2026 roku? Lepiej wiedzieć niż nie wiedzieć. W każdej interakcji możesz popełnić błąd lub poprowadzić ją inaczej. Jeśli ktoś nieustannie popełnia ten sam błąd i tego nie zauważa, to widocznie musi sięgnąć po wiedzę, co robi źle. Środowisko się zmieniło, ale mężczyźni nadal są mężczyznami, a kobiety kobietami. Jakoś nie zauważam jakichś nowych publikacji naukowych, że DNA kobiet ulega drastycznej zmianie, to nie są te same kobiety co 20-30 lat temu. Pewne kwestie są uniwersalne i niezmienne. Na pewno lepiej posiadać wiedzę na temat tych uniwersalnych cech kobiet, niż jej nie posiadać. Pewne kwestie są wpisane w naturę człowieka i to prędko się nie zmieni. Jedna z moich ulubionych książek "Sztuka uwodzenia", pokazuje techniki sprzed tysięcy lat. One nadal działają, bo są wpisane w niezmienną naturę człowieka.
Czy "uwo" działa? Ludzie nadal wchodzą w związki i nie jest to często dziełem przypadku. Działa i zawsze będzie działać, bo "uwo" polega na umiejętnym zarządzaniu pragnieniami drugiej osoby (taka koślawa definicja, ale wiadomo o co chodzi). Zresztą przez lata chodzenia w pole nieraz zauważałem, że jakaś technika nie działa, potem po latach do niej wróciłem i nagle zauważyłem, że jednak działa. Z "uwo" można zrezygnować tylko w momencie, gdy uważasz, że wiesz już wszystko, albo gdy się całkowicie poddasz.
~