Panowie, jak w temacie - ratunku 
powiem w skrócie. Poderwałem dziewczynę. Na nieszczęście jest mężatką. Fakt jest taki, że zakochaliśmy się. Ona dosyć szybko chciała od niego odejść ale wyczuł sprawę i zaczął się starać i ponoć zmienił się nie do poznania. Teraz ona nie wie jak od niego odejść - generalnie mówi, że głowa walczy z sercem. Jak sprawić by od niego odeszła ?
Chcesz podjąć za nią decyzje? Oj czuje w moich młodych kościach, że długo na tym wózku nie pojedzie z Tobą..
sprawa wygląda tak, że na początku stałem się jej "powiernikiem". Opowiadała mi jak jest jej źle z nim, jak ją traktuje i widziałem, że jest w nim zakochana i że chciałby naprawić ich małżeństwo. Jednak po krótkim czasie coś się stało i zakochaliśmy się w sobie wzajemnie. Szybko podjęła decyzję, że od niego odchodzi. No trochę ją do tego przymusiłem w jakiś sposób i to był mój błąd. Nie dał jej odejść i powiedział, że się zmieni. Dziewczyna nie wiedziała co zrobić i stchórzyła. Niby dała mu szansę ale nie potrafi się z tym pogodzić. Ciągle mówi, że walczy rozum z sercem i że jest taka bezradna. Co mam zrobić ?
A ma dzieci?
Co konkretnie jej nie pasowało w mężu?
Jaki staż małżeństwa?
a zjebałem po pierwsze, że w jakiś sposób ją do tej decyzji zmusiłem a po drugie pokazałem, że mi zależy
nie, dzieci brak
nie pasowało jej to, że się nią nie zajmował, podejrzewa go o kilka zdrad, ma zresztą jakieś dowody w które stara się nie wierzyć, nie wspiera jej, ciągle ją dołuje, wydziera się z byle powodu
a staż koło 6 lat
Aha.
A ślub kościelny jest?
Majątek wspólny?
Kredyty?
Mieszkają w? (mieszkanie/dom) - czyje?
Bo to wszystko trzyma ludzi ze sobą. Stąd pytania.
naprawdę jestem zakochany ale wiem, że wyznanie miłości i zrobienie z siebie ofiary losu nie pomoże więc muszę zasięgnąć rad fachowców
tutaj trzeba znać psychikę kobiet 
ślub kościelny tak, jej rodzice są wierzący ale myślę, że ona nie wie jak od niego odejść ze względu, że nie spodziewała się takiej reakcji. Była święcie przekonana, że jak mu powie, że kogoś ma to on jej każe się spakować i spadać - a tak się nie stało. Ponoć zmienił się nie do poznania tylko, że jak ona mówi o kilka tygodni za późno bo wszystko co robi teraz on to przypomina jej mnie.
Mieszkają u jej teściów ale coś budują swojego
no na pewno to też trzyma w jakiś sposób ją przy nim i pewnie też boi się, że może zostać sama
"Była święcie przekonana, że jak mu powie, że kogoś ma to on jej każe się spakować i spadać - a tak się nie stało. Ponoć zmienił się nie do poznania tylko, że jak ona mówi o kilka tygodni za późno bo wszystko co robi teraz on to przypomina jej mnie."
To teraz będzie tak:
Koleś albo jest psycholem (a raczej na to wszystko wskazuje, jeśli faktycznie ją zdradza i jest agresywny, krzyczy etc.) albo jest miłą miękką kluchą, która wszystko zniesie (nawet zaangażowanie emocjonalne żony w inny związek).
Jeśli jest psycholem...
Mąż się przyczai, będzie miły i grzeczny, uprzejmy itd... a gdy żonka ostatecznie zerwie z Tobą kontakt, tak jej da do wiwatu, że ruski rok popamięta.
Żaden facet nie zniesie takiej zniewagi, skoro nie mają dzieci, majątku, na dodatek budują dom, pewnie na jego działce, on sobie ją (żonkę) elegancko urobi, a gdy już będzie od niego zależna (np. w ciąży) - zemści się.
I powiem Ci tak, z tego nic nie będzie.
Bo ona nie ma odwagi żeby odejść.
nieeee. zjebałem bo ją do tego przymusiłem żeby od niego odeszła.
jak mógłbym oczekiwać, że od niego odejdzie jeśli by nie wiedziała, że mi zależy ?!
a na stronę to wszedłem dopiero dzisiaj
wiem, że normalnie tego nie wygram bo w jakiś sposób to jest gra. Nie zrozumcie mnie źle ale stojąc i patrząc i nie wiedząc co zrobić nie odzyskam jej
no właśnie wiem
tylko jak tu być spokojnym jak człowiekowi zależy 
Ale dobrze to ująłeś - jest dwóch facetów którzy biją się o jedną laskę. Prawda jest taka, że on teraz wiele rzeczy robi sztucznie i ja wiem (ona zresztą też) że za kilka tygodni coraz mnie się będzie starał. Ale póki co robi to i mówi, że go nie poznaje. Zazdrość czyni cuda ale jeśli mają odmienne charaktery, a mają, to on długo się nie będzie zmuszał. Często ją pyta o czym myśli, czy myśli o mnie. A gdy jesteśmy razem nie rozmawiamy o nim. Śmiejemy się, żartujemy. Staram się odciągnąć ją od tamtych myśli - ale przecież wraca do niego i wtedy to on ma całą przewagę.
hahaha - a swoją drogą skoro ja mam tę stronkę to ciekawe jaką ma on
do Elba
Wiem, że masz rację. Wiem, że ona nie ma odwagi żeby odejść. Zdziwiło mnie jednak jej zachowanie, że stanęła przed nim i powiedziała w oczy, że się zakochała i że odchodzi. To chyba jest odwaga prawda ? Facet powiedział, że sobie coś zrobi jak ona odejdzie, że się zabije. Powiedziała, że nigdy go takiego nie widziała. Że pierwszy raz w życiu zobaczyła, że jemu zależy na niej. Ale wszyscy wiemy, że tak nie jest... to zazdrość i urażona męska duma.
A i jeszcze jedno - jest psycholem. Nie jest kluchą. Jest agresywny.
Więc co zrobić żeby znowu miała odwagę i żeby to zrobiła ?
"Facet powiedział, że sobie coś zrobi jak ona odejdzie, że się zabije."
Czyli psychol.
"stanęła przed nim i powiedziała w oczy, że się zakochała i że odchodzi"
I wtedy miała faktycznie odejść.
Zabiłby się, to by się zabił (choć jak znam życie 99% samobójców - mówię o tych, którzy byli skuteczni - nie chwaliło się swoimi zamiarami).
"Więc co zrobić żeby znowu miała odwagę i żeby to zrobiła ?"
Nic nie zrobisz.
Ona sama musi chcieć się od niego uwolnić.
Nikt za nią nie podejmie decyzji.
Na dodatek koleś teraz jej zrobi pranie mózgu, a za kilka lat pranie twarzy. Bo to pewne, że będzie pannę gnębił.
Aha.
Jestem kobietą.
Po związku z podobnym typem.
Odeszłam, ale wymagało to ogromnej siły.
Tacy kolesie są uciążliwi, nawet gdy kobieta odejdzie, dalej ją nękają. A rzekoma autoagresja (że koleś się zabije) - szybko zwraca się w stronę żony.
wiem, że jesteś kobieta
Ona się po prostu przestraszyła. Widziałem to w jej oczach. Ona się po prostu bała. Powiedziała, że nie widziała go nigdy w takim stanie. Mówiła, że była przekonana, że każe jej spadać i że jeszcze ją uderzy. Nie odeszła to fakt.
Powiedziała mu, że odchodzi bo się zakochała, że on do tego doprowadził.. a teraz nie wie co zrobić i jak zrobić bo on się naprawdę stara.
Powiedziałem jej żeby uważała bo będzie chciał jej zrobić dziecko żeby ją zatrzymać.. powiedziała, że rozmawiał z nią o dziecku. Więc tak, tak będzie... przywiąże ją do siebie a później jak poczuje się bezpieczniej to ona na tym ucierpi.
No to skoro wiesz już wszystko, nie bardzo widzę sens aby dalej tłuc temat.
Pani nie odejdzie, bo jest słabiutka mentalnie i daje się łatwo zmanipulować.
a wiesz, że dokładnie to mi powiedziała. To znaczy powiedziała, że on ją bardzo dobrze zna i że łatwo potrafi nią manipulować. Nawt gdy praktycznie łapała go za rękę na zdradzie (smsy w telefonie, kolczyki w koszuli) to tak robił, że to ona czuła się winna, że to wszystko jej wina.
Dla was to jest kolejny temat... ale nie dla mnie
Kalio ale jeśli tak jej powiem to ona podświadomie zacznie go bronić.
a jeszcze na samym początku powiedziałeś "Aha no i nie neguj typa"
no dobra, powiedziałem jej żeby zrobiła sobie listę wszystkich rzeczy w których się zmienił na lepsze i żeby patrzyła jak z tygodnia na tydzień będzie ubywało z tej listy
to nie jest pierwszy raz gdy się zmienia. Ostatnio gdy prawie nakryła go na zdradzie to zmienił się na miesiąc.
Jakby mnie nie przerosło to by mnie tu nie było prawda ?
"A potem, jak cierpliwie poczekasz pół roku ze złamanym sercem, chłop znowu zacznie odpierdalać swoje, bo ryzyko będzie zażegnane"
Owszem, ale jak znam życie NAJPIERW zrobi jej brzuch.
Wtedy:
a) będzie miał gwarancję, że żona nie odejdzie - nie poradzi sobie z finansowym zabezpieczeniem, ostracyzmem społecznym, rodzinką etc...
b) będzie miał gwarancję, że żona przestanie być atrakcyjna dla innych facetów
c) będzie miał gwarancję, że na najbliższe trzy lata żonka ma zajęcie
tego się obawiam.
Wiesz co jest najgorsze ? To co piszesz. To jak prawdopodobnie będzie ją traktował. I niestety nic nie jestem w stanie na to poradzić. No... trochę boli
Też uważam, podobnie jak Ty, że najgorszym uczuciem jakiego możemy doświadczyć w życiu, jest bezradność.
Niestety świata nie naprawisz.
Póki ona sama nie dojrzeje do zerwania z mężem, nikt tego za nią nie zrobi.
hahaha
no przepraszam, śmieję się ale pewnie tak to wygląda. To znaczy tak jest. Nie chcę się jednak poddać. Powiedziałeś to bardzo dobitnie, że woli dać szansę mężowi żeby nie robić rozpierduchy w życiu (rozwód, wstyd, znajomi) tak zgadzam się z tym. I ni mniej ni więcej to mi powiedziała, że musi mu dać szansę. tyle że już na drugi dzień mówiła o tym jak jej mnie brakuje. Wiem, że to wszystko żałosne ale nie chcę się poddać i nie chcę jej naciskać. Może to i beznadziejna sprawa... nie wiem.. ale póki co nigdzie mi się nie śpieszy. Dlatego proszę o pomoc a taki zimny prysznic jak od Ciebie też jest pomocą
Mieszkają u jej teściów - tak napisał Wojtek, więc to ona musiałaby się wyprowadzić, nie mąż. I jak znam życie, pewnie grunt jest jego, dostał przed ślubem - w razie rozwodu pani zostaje z niczym.
tak, mieszkają u jego rodziców a działka jest jej... na jej działce on za "swoje" pieniądze stawiał dom. Ostatnio chciała przepisać działkę na nich razem ale powiedział, że to jest nieuczciwe i żeby przepisała całkiem na niego a on jej w to miejsce da inną. Fajne małżeństwo
jej działka = jej nieruchomość
Jedyne co koleś powinien otrzymać (w razie rozwodu), to częściowy zwrot nakładów, które poniósł na budowę domu.
Może stąd taka wielka miłość ze strony pana męża?
Boi się, że zostanie z niczym
zważywszy, że chciał się zamienić na działki a nie przepisywać żeby była ich wspólna... to coś w tym jest prawda ? Jednak ja myślę, że teraz to urażona męska duma, on jej nie pozwoli odejść w ramiona innego faceta. Będzie walczył aż zobaczy, że już nie jest zagrożony a wtedy jej dowali
Dokładnie tak.
Jak przepisze grunt na współwłasność, pan mąż ma ją w kieszeni.
Pytanko: co za ..... daje mi minusy?
Przyznać się.