Nie ukrywam, że podobnie jak Marso, mnie również zainspirował wpis Aniołka. Nie sposób się nie zgodzić z tym, co napisali, ale nie byłbym sobą, gdybym nie dodał kilku słów od siebie.
Czasem to my sami sobie odbieramy energię - poprzez pogrążanie się w smutku, marazmie, przekonanie, że jesteśmy najgorsi itp. Nasza energia zmienia się w siłę negatywną, która jeszcze głębiej wpycha nas w ten smutny stan.
Miałem kiedyś depresję. Byłem wściekły na wszystko, nie chciałem mieć dziewczyny, kolegów, nikogo. Chciałem po prostu być sam. Uważałem, że to właśnie jest moją siłą - samotność. Otóż było dokładnie odwrotnie. To właśnie było moją słabością. Mój strach i brak sił tłumaczyłem sobie na różnorakie sposoby, kilka z nich wymieniłem powyżej. Nie miałem na tyle odwagi, żeby wyjść do ludzi i ukrywałem moją niemoc pod maską udawanej siły. I spadałem w otchłań coraz głębiej i głębiej - podniósł mnie z niej dopiero ślepy traf, przypadek.