
Witam,na początek powiem ,że nie widzialem do jakiej kategorii zaliczyć ten temat więc wybrałem "Artykuł blogowe".Różni się od tych dotyczących samej istoty podrywu,przeżyc z nim związanych czy gierek kobiecych. Ostatnio rozmyślałem nad tym czy pasja w moim życiu ,(w ogóle pasja ,hobby,zaintersowania )może mieć jakiś wpływ na stosunki z kobietami,czy może to być jakąś pomocna cząstka samego siebie w podrywaniu...?
Każdy ma jakąś pasję,lubi coś w życiu robić,w czymś jest dobry.Najpierw opowiem coś o swojej ,co ona mi dała i zmieniła w moim życiu.Zajmuję się tańcem, już ponad 4 rok i bardzo się cieszę z faktu ,że w końcu odnalazłem siebie w czymś w czym jestem dobry,zacząlem nawet startować na zawodach,czasem nawinie się za to jakiś pieniądz,ale też nie o to w tym chodzi.Dlaczego więc zacząłem tańczyć?Głownie dlatego że nie umiałem włąśnie tego robić a wizja podpierania ścian na imprezach też mi się nie podobała,po drugie "zajarałem" się tym niesamowicie,trafiłem na to w internecie i tak się zaczęło...Nie tylko stałem się w tym dobry,ale co najwążniejsze przełamałem samego siebie,dawniej byłem nieśmialy,zamknięty w sobie,nie zwracający na siebie uwagi,niczym zwykły nastolatek.A potem? heh, zmiana o 180 stopni ,nawet sposób mojego ubierania się zmienił.Poznałem masę ludzi w tym takżę i kobiet,przestałem się wstydzić,nawiązywanie kontaktu przychodziło mi łatwiej,podniosłem swoją pewność siebie,stałem się bardziej towarzyski a możę i nawet atrakcyjny,ludzie zaczęli na mnie patrzeć inczej.Poprostu zmieniłem się na lepsze,życie przyjęło pozytywniejszy wygląd.
Wracając do głownego wątku czy pomogło mi to w sprawach damsko-męskich?-Owszem.Poznałem wiele kobiet,oczywiście samo tańczenie nie sprawiło ,że zaczęły mi się rzucać na szyję,nie- to tylko taki mój dodatkowy atut mojej osbowości,która przez to stała się bardziej ciekawa i wartościowa.Kobiety tak naprawdę nie lecą na taniec,jeśli ktoś wam tak kiedyś powiedział,to najzwyczajniej was okłamał.Zdarza się gdy tańczę,że kobiety mają tzw "kisiel w majtkach" nie powiem,sam nie wierzyłem ,że robię wrażenie na ludziach dopóki sam nie zobaczyłem,ale gdybym nie rozmawiał z dziewczynami,nie próbował przekonać do siebie całym sobą to nic by z tego nie było,nie wychodzę z imprezy zawsze z laską,ale przynajmniej wiem,że to co robię może jakąś zaintersować bardziej lub mniej i przyczynić się do tego ,że będę w stanie łatwiej nawiązać kontakt,bo jestem bardziej pewny siebie niż kiedyś,nie mam oporów itd...
Sam chociażby taniec z dziewczyną,wiem że nie zawale tego,nie poruszam się jak anemik i napewno nie wzbudzę u dziewczyny śmiechu i zażenowania,a więc jestem w tym pewny siebie,a potem pewnie mogę znów do niej podejść i zacząć rozmowę.Taniec może być świetnym wg. mnie przykładem zastosowania "kina".To jak rozmowa,tyle że ciałem,może być wstępem do konwersacji,dodatkowym czynnikiem prócz tych ze słownika podrywaczy,taki "swój" własny jakby otwieracz...
Każdy ma inną pasję,nie mówie,że jedynie taniec może działać na kobiety i każdy powinien wdrożyć go w życie,to równie dobrze może być sport,tworzenie muzyki czy np. gotowanie.Moją myślą przewodnią jest to ,że to co lubimy robić w życiu może pomóc nam w budowaniu pewności siebie,zmianie własnej osobowości,a również przełożyć się na relacje z kobietami.
Odpowiedzi
Zgadzam sie też kiedyś
ndz., 2010-01-17 08:27 — DarroZgadzam sie też kiedyś tańczyłem 6lat. Teraz już nie tańczę ale tego czego się nauczyłem pomaga mi teraz w wywijaniu z laskami na parkiecie.
Moją pasja teraz jest snowboard gdy jestem na desce czuje się tak pewnie że nikt i nic by mi nie zabrało tej pewności. Jak umiesz coś dobrego pokazać na desce to tez przyciąga dziewczyny.
hmm, ja z kolei nigdy nie
ndz., 2010-01-17 10:24 — glinx11hmm, ja z kolei nigdy nie zajmowalem sie tancem zawodowym i nie byłem na za wielu imprezach, ale zawsze wydawalo mi się, ze mam wyczucie rytmu. nie krepuje sie ruszac zywiej niz inni i widze ze laskom sie to podoba. jak wspomniales, kino to bardzo wazny element sprzyjajacy tej formie podrywu - kiedy podbijam do dziewczyny na parkiecie, najpierw usiluje zwrocic na siebie jej uwage, kiedy podejmuje wyzwanie i zaczyna tanczyc twarza do mnie, staram sie zachowac jak najmniejszy dystans (bardzo lubie "dwuznaczne" zagrywki typu zblizenie bioderkami bo to naprawde na nie dziala). nastepnie lapie ja za rece i wywijam nimi tak zeby nie miala czasu myslec o niczym poza tym jak bardzo jestem zajebistym tancerzem.
i wtedy stosuje kino na masowa skale, czyli obroty no i najwazniejsze - zwisy. uwielbiam to robic znienacka i obserwowac przerazenie i ulge laski, kiedy leci w dol, ale silne meskie ramie ja podtrzymuje przed upadkiem
na sylwku podczas trzech minut takiego tancowania slyszalem co chwila od laski ze fajny jestem i udowodnila to lizankiem i macankiem majacymi miejsce chwile pozniej
Ja również mam swoją pasę,
ndz., 2010-01-17 10:24 — Masti234Ja również mam swoją pasę, lecz to nie jest taniec, tylko sporty siłowe, kulturystyka. Kiedys sobie postawiłem taki cel jak osiągnięcie idelanej sportowej sylwetki poprzez uprawianie tych sportów, jak przechadzam się w lecie po basenie, to dziewczyny oblepiają mnie spojżeniami, wtedy czuje się ze to co się robiło nie poszło na marne , dodało mi to pewności siebie, świetnego wyglądu i samopoczucia
świetny art, pozdrawiam
Do Darrow tym roku zaczalem
ndz., 2010-01-17 13:14 — jajco84Do Darro
super sport, a jaka mozliwosc poznania kogos
co chwile do kogos zagadywalem
qmpel do mnie tylko "nie podrywaj" z usmiechem hehe
w lecie znów dużo gram w plażówke (uwielbiam to)nad wodą
też dużo kobiet można poznać
w tym roku zaczalem sie takze interesowac snowboardem, w sumie ciągło mnie do tego od zawsze ale w tym roku dopiero się "rozdziewiczyłem"
pozdr
Każdy ma inną pasję,nie
ndz., 2010-01-17 15:09 — Alf CannabiKażdy ma inną pasję,nie mówie,że jedynie taniec może działać na kobiety i każdy powinien wdrożyć go w życie,to równie dobrze może być sport,tworzenie muzyki czy np. gotowanie.
Dobry wpis. Autentyczna pasja to jedna z najlepszych rzeczy jakie człowiek może "mieć". Jednak nie jestem takim optymistą jak ty - tzn.myślę, że przytłaczająca większość ludzi nie ma żadnej pasji. Dla mnie pasja to musi być coś kreatywnego, coś w co wkładasz wysiłek i fundusze i masz możliwość świadomie sięgać po wynikające z tego różnorakie korzyści. Dużo i mężczyzn i kobiet twierdzi że mają jakąś pasję, ale widać że to raczej tylko hobby & zainteresowanie które nie zdołało się rozwinąć w coś więcej.
Skoro ogarniasz temat, ciekawe jak zapatrujesz się na dziewczyny bez pasji. Ja na dłuższą metę przy takich nie czuje się dobrze
Jaki taniec tanczysz?Sam mam
ndz., 2010-01-17 21:19 — ziomekkJaki taniec tanczysz?
Sam mam wielka chrapke by zapisac sie na kurs tanca..
Jakie tance polecacie? Na co warto sie zapisac?
Funk Styles,głównie
pon., 2010-01-18 13:22 — DamienXFunk Styles,głównie Popping...
hmm za gówniarza bawiłem sie
ndz., 2010-01-17 22:17 — anteeohmm za gówniarza bawiłem sie z kuzynami w breakdance hehe to były czasy zależy w jakiej muzyce sie odnajdujesz ja bym polecał może coś latynoskiego;)
Fakt jak dobrze sie ruszasz to przyciaga to spojrzenia kobiet hehe break'a na dysku nie zatancze bo juz wyszedłem troche z wprawy i wiocha by to była ale uprock&style pozostał...;]
A ja w tej kwestii mam mały
pon., 2010-01-18 10:47 — PrzemoA ja w tej kwestii mam mały problem. Wydaje się, że powinienem być tutaj najlepszym towarem pod tym kątem, bo mam swoją ogromną pasję i to bardzo oryginalną. W dodatku jestem w tym naprawdę dobry. Ta pasja (właściwie jedna z pasji) to kombajny zbożowe. Co ciekawe nie mam gospodarstwa i nie mieszkam na wsi. Za to mam rodzinę na wsi i zawsze w wakacje na żniwa tam jeżdżę. W okresie zimowo-wiosennym to głównie zgłębiam wiedzę, zaś w lato, a już szczególnie w żniwa to organizuję sobie sam lub z kumplami wypady rowerowe, czasem autem po całej Polsce i podziwiamy oraz fotografujemy sprzęt w akcji. Przyjemność sprawia mi też oczywiście zasiadać za sterami tych maszyn. Pracuje aktualnie dla najbardziej prestiżowej i popularnej gazety w Polsce o technice rolniczej. Po studiach dostałem kilkanaście ofert pracy od najlepszych firm na rynku, zajmujących się produkcją, sprzedażą kombajnów zbożowych, również zagranicznych. Ubiegają się też inne konkurencyjne redakcje. Już pod koniec studiów rozeszła się opinia w branży, że znam się na tej dziedzinie. Dzisiaj według wielu osób należę do światowej czołówki i sam też tak uważam, bo znam tu swoją wartość i swój morderczy choć przyjemny wkład. W końcu temat jest niszowy i tutaj konkurencja nie rodzi się jak grzyby po deszczu.
W czym problem? A w tym, że zawsze tą swoją wielką pasję ukrywam przed kobietami, bo nie mam pojęcia jak tym mógłbym je zainteresować. Mimo że urodziłem się w Warszawie to nie rozgraniczam ludzi na tych z miasta i ze wsi. Obawiam się (i chyba słusznie), że u kobiet na hasło kombajny zbożowe lub żniwa włącza się czerwona lampka, że chłopak pewnie jest ze wsi, że ma gospodarstwo, a to daje negatywny odbiór wśród aktrakcyjnych, młodych kobiet. Mogę na ten temat gadać godzinami z kumplami, z fachowcami. Oczywiście nie chodzi tu tylko o suchą wiedzę i umiejętności. Lubie się też tym ekscytować. Widok kombajnu w łanie zboża, rzepaku czy kukurydzy, zwłaszcza kultowego bądź oryginalnego kombajnu wywołuje u mnie jak to kumpel kiedyś mi powiedział rolniczy orgazm. Ten ryk młocarni bezcenny. Dla ciekawych okazów potrafimy organizować wypady rowerowe grubo ponad 100km dziennie. Dużo rozmawiamy też z właścicielami. Oni bardzo przychylnie patrzą na naszą pasję
A skąd wiesz jak ja piszę o
pon., 2010-01-18 11:44 — PrzemoA skąd wiesz jak ja piszę o kombajnach? Normalnie zgłupłem w tym momencie. Czy Ty mnie znasz od innej strony?
No pewnie, że pasja dodaje
pon., 2010-01-18 12:28 — PiterNo pewnie, że pasja dodaje nam jakiejś siły, sama myśl o niej sprawia że pojawia się uśmiech na twarzy - pozytywna energia a przez ostatnie kilka dni były 2 bardzo ciekawe wpisy o niej
.
Moja pasja to wędkarstwo, wiem że jestem w tym dobry (złowiłem rybę której podobno "nie ma" w naszych zbiornikach wodnych... i jeszce za płetwe...) Dużo kasy na to w sumie idzie ale wiem, że jak siadam nad wodą to znikają wszystkie problemy, nawet jak się nic złowi no to ogólnie bardzo zrelaksowanym się jest, czyli się opłaca. W te wakacje zamierzam łowic gdzieś przy domkach wypoczynkowych żeby znaleźc jakiegoś targeta i go uwieśc
.
No a moja pasja wbrew pozorom
pt., 2010-01-22 20:13 — GixxahNo a moja pasja wbrew pozorom trochę za bardzo skłania kobiety do myślenia nad sensem poważniejszych relacji ze mną. Mam pierdolca na punkcie motocykli. Nie będę się tu rozpisywał jak przyjemnie jest posłuchać ryku 4 cylindrowej szlifierki czy grzmotu silnika V2, poczuć między nogami te boskie wibracje, BA - nawet powąchać szlachetny aromacik benzyny tuż po odpaleniu. Mamy kraj jaki mamy - motocykliści mają wyrobioną opinię (za dużo przypadkowych ludzi siada na zbyt mocne maszyny bez przygotowania). Większość osób widzi motocyklistów (szczególnie tych dosiadających tzw. plastiki) jako niedoszłych trupów. I nie rozumieją, że są osoby które w mieście nie przeginają, dbają o odpowiedni ubiór i podnoszą umiejętności pod okiem instruktorów. W ich mniemaniu każdy jeden motonita to pokemon wyznający tekst "zabija nas to co najbardziej kochamy" Moja oneitis (za czasów kiedy nią była) stała się nią chyba przez motocykl. I choć to ona pewnie dla więszości wyda się tą rozsądną to zastanawia mnie jedna rzecz. Jak KUR*A można czerpać radość z życia myśląc w ten sposób ? Przecież idąc tym tokiem najlepiej się pochlastać od razu bo nigdy nie wiemy czy za 10 min nas nie skosi samochód na przejściu albo nie rozłupie czaszki 15 kg sopel lodu. Wybrałem jednak 2 koła. Bo mało jest rzeczy piękniejszych od zajęcia pozycji za sterami motocykla w zachwycający letni wieczór i przy akompaniamencie 12tysięcy obrotów silnika, poszukiwania tych idealnych zakrętów.