Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Blogi

Konflikt interesów

Siema. To mój pierwszy wpis na blogu. Najwyżej napiszecie, żebym więcej się nie udzielał Smile

Portret użytkownika Książe Pomorski

Trzy fazy - Alf Cannabi, Książe Pomorski, Radian, Rafciuuu, Sebastiano19.

    Miesiąc temu opisałem swoje przemyślenia dotyczące faz w związkach. Komentarze umieszczone przez Alf Cannabiego, Radiana, Rafcia, Sebastiana19 wiele wniosły do tematu. Tym samym pomyślałem, że wartoby było zrobić combosa, tj. przeredagować mój tekst na nowo, tak, aby idee w nim zawarte były pełniejsze.

     "Związki powinny opierać się na miłości, ale niewiele osób zdaje sobię sprawę z tego, że miłość nie jest stałym uczuciem, ale procesem"*

Level I - Zauroczenie.

     Zwane także zakochaniem " (...) mylimy zakochanie, pożądanie, fascynację z miłością. Kiedy mija zakochanie, sądzimy, że miłość się skończyła i czas zakochać się w kimś innym."* Faza ta trwa góra do dwóch lat. "Mózg wytwarza wtedy ogromne ilości dopaminy norepinefryny i czujemy się wtedy, jak po narkotykach"*
Jesteśmy odurzeni sobą, po to, aby spłodzić potomka.

Podzielę się z wami tym co mnie spotkało wczoraj:)

Cześć,

wczoraj byłem na domówce i koleżanki. Pojechałem do niej z moja znajomą A. Dobra zabawa muzyka od wolnych kawałków po szybsze, klimat jaki panował w mieszkaniu nadawał uroku tej zabawie. Parę drinków więcej moja A a zaczyna tulić się do mnie flirtować, stwierdziłem ok pomimo że ma chłopaka którego nie było na tej imprezie. Bawiła się ze mną tańczyła obmacywała. Robiłem to samo, w pewnym momemnice jak to na domówka bywa wszyscy są zmęczeni idą spać. Patrzę na godzinę i mówię ok ja jadę dalej na miasto za wcześnie by kończyć jak dla mnie Smile A chciała jechać ze mną powiedziałem jej że nie jedzie nie mam ochoty targać pijanej laski po mieście. Cały czas robiłem typową sytuację odmawiania jej, po to żeby wiedziała że nie może mnie mieć od tak sobie. Dodam że dziewczyna jest SHB ładna brunetka niska z niezłym dekoltem.
Zostawiłem ją na tej imprezie i pojechałem do klubu. Dzisiaj dzwoni do mnie i prosi o spotkanie chce.

Całość moich błędnych działań

Forum przeglądam od jakiegoś czasu, nie tak długo minęło jak założyłem konto. Obecnie mam 19 lat i nie tak mały bagaż doświadczeń. Oto moja ewolucja i problemy w relacjach z kobietami :

Zaczęło się niewinnie i standardowo. Szkoła podstawowa, pierwsze spróbowanie wielu zachowań, dorastanie. W ostatniej klasie zaczęła mi się podobać Magda. Mama zawsze powtarzała-dla kobiety trzeba być szarmanckim ,dobrym odróżniać się od innych. Dawać wszystko. Być idealnym. Zdobyłem się na odwagę i zaprosiłem ją na spacer, następnie odprowadzanie do domu itd. Zgodnie z wiekiem nic wielkiego. Minęło wiele lat więc dokładnie swojej postawy nie przytocze ale byłem inny. Na przerwie zrywalem dla niej bez na szkolnym podworku, zaczęliśmy chodzić Smile . Jak ja za nią szalałem.... Na wycieczce szkolnej zdradziła czytaj całowała się z moim kolegą, który miał wszystko gdzieś. Nie interesowało go nic na poważnie. Co ciekawe do tamtego czasu się z nią nie całowałem.

Portret użytkownika Arczan

BARDZO trudna kobieta na która pierwszy raz w zyciu trafiłem... i ja pokochałem... czy słusznie??

Witam wszystkich zainteresowanych... jest poruszanych wiele kwestii dotyczacych zachowan kobiet... otóz ja wam wastepnie nakresle moja historie.
Zaczyna sie ona 19.07.2009roku. w pewnym miescie a dokładnie centrum handlowym....

n.d.
Portret użytkownika glinx11

Chciałem dobrze, wyszło jak zwykle...

Myśleliście kiedyś, żeby po prostu z tym skończyć? Wziąć sznur, zawiązać w pętlę, zaczepić pod sufitem, podstawić stołek, poczekać, aż wszyscy wyjdą i... koniec?

Nie będzie pewnie dla nikogo zaskoczeniem, jeżeli powiem, że ja miewam takie myśli - BARDZO często. Zdążyliście się już przekonać, że moja psychika jest niestabilna jak Haiti, a samoocena - niższa niż Rów Mariański. W piątek, po powrocie do domu po uzyskaniu ostatnich wpisów i przeżyciu kolejnej niemiłej towarzysko sytuacji, zasiadłem przed komputerem i zacząłem pisać list pożegnalny. Nie, nawet przez chwilę nie oczekiwałem, że wystarczy mi jaj, by targnąć się na swe życie. Chodziło mi raczej o to, by przelać przyczyny swojej depresji (chyba jestem już na wystarczająco dalekim etapie, że można tak to nazwać) na papier, a potem się z nimi zapoznać.

Subskrybuje zawartość