Dzień Dobry
Krótko zwięźle i na temat. Normalny dzień w pracy , robię te komputery , to u dyrekcji coś podłączyć , to odebrać sprzęt. To papierosek , a to koledzy wpadli do roboty bo coś tam zanieść byli , to sobie wyszedłem z nimi na chwilkę zapalić , pogadać i tak to zleciało. Jakieś 30 minut przed końcem idę do pokoju , gadam sobie z przełożoną o pierdołach , czekam na koniec i kurwa co? Esemes od mojej studentki , czy wyjdę na zewnątrz - no myślałem , że mnie kurwica strzeli - bo tak to nic się nie odzywała , to mówię pierdole , albo sesję ma albo coś a tu nagle esemes od niej. Tylko też dziwne , bo napisała mi wiadomość o 14:57 a kończę o 15:00 , wychodzę a tu jej nie ma. Jak by nie mogła kurwa poczekać...Dziwne trochę. A wy co o tym myślicie?