Od jakiegoś czasu zauważyłem, że potrafię robić rzeczy o które kiedyś siebie nie podejrzewałem...
Przez ostatnie 2 lub 3 miesiące przewinęło się przez moje życie parę dziewczyn, o jednej pisałem w ostatnich blogach. Początek był fajny, musiałem powalczyć, pogłówkować aby ją zdobyć. Poszło zbyt szybko, znudziła mi się dosłownie, była zbyt spokojna, wręcz nudna. Miałem dylemat jak to skończyć, w końcu waliło mnie jak to się zakończy, bo wiedziałem że nic mnie z nią już nie łączy. Po prostu odeszłem.
Wróciłem do byłej... jest w porządku, jest o niebo lepsza od tej o której pisałem. Wracając do niej czułem, że jest inna niż reszta, nie lubię nadmiernego spokoju, mam dość niespokojną duszę, co nie znaczy że lubię się kłucić. Ale lubię jak dziewczyna się trochę stawia, powoduje to że jest pewna stymulacja do polepszania się, rozwijania związku oraz siebie.