Kolejny dzień, 5:45-wychodzę z domu. Myślę o nadchodzącym dniu,co mi przyniesie?
Robota,wyjście z kumplami,robota,wyjście z kumplami... czegoś mi tu cały czas brakuje. Ale jest jasny horyzont... tak..ta dziewczyna!
Przynajmniej jest jakiś cel,poza robotą,chociaż ona też nie jest zła. Muzyka na uszy i idę. Dochodzę do ulicy,patrzę autobus podjeżdża. Omijam go i idę dalej.