
Zjebałem. Spaliłem na całej pierdolonej linii. Kurwa.
*
Do rzeczy jednak: Idę sobie wczoraj z kumplem do naszego miejskiego ultrawypasionego centrum handlowego . Dzień jak co dzień, jak każde inne szare popołudnie. Rozmawiamy o naszych standardowych tematach: egzystencjalizm; skutki małżeństwa. Korelacje między monoteizmem a monogamią i w rezultacie monotonią. Heh nasze klimaty.
Wtem napotykamy l-kę. Ósemka, może nawet dziewiątka. Bądź co bądź niezła. Z braku laku szliśmy za nią przez pół miasta. Bynajmniej nie celowo, naprawdę. Zwyczajnie zmierzaliśmy w tym samym kierunku. Ale czy ona o tym wiedziała? Przypuszczam że wątpię. Zatrzymały nas tedy te same światła, ona natomiast odwróciła się na chwilę w naszą stronę. Buzię jak się okazało również miała bardzo ładną. Wtedy jednak zobaczyłem na jej twarzy mieszaninę pogardy, rezygnacji oraz obrzydzenia. I wtedy właśnie dałem dupy.
Skręciliśmy. I tak mieliśmy wtedy skręcić przejść się zagajnikiem. Laska jednak poszła prosto przez owe światła. A ja zostałem uznany przez samego siebie za największego frajera pod słońcem. Dobra przesadziłem. Były chmury, poza tym myślałem tak tylko przez kilka sekund. Wtedy wszechogarniająca rozpacz zmieniła się we wściekłość. Na nią. Ale przede wszystkim na samego siebie. Na to że nie poradziłem sobie z jebanymi hormonami.
Myślałem że nie mogę z tym obrzydzeniem zrobić absolutnie nic. Gówno. przeanalizowałem sytuację. Mogłem. Mogłem zwyczajnie spytać dlaczego patrzy na mnie z taką pogardą i niechęcią. Po prostej odpowiedzi że nie lubi szwendających się za nią napalonych frajerów (czy coś w ten deseń) uderzyłbym choćby negiem, by nie wyobrażała sobie za dużo, że nie tylko ona ma prawo zmierzać do Malty. Że sam w ogóle bym jej nie zauważył gdyby kumpel nie zwrócił uwagi. Zrównałbym ją intelektualnie z parterem tylko po to by poczuć się lepiej. Heh ale numer! Właśnie sobie uświadomiłem że choć mógłbym ją wtedy wyrwać to interwencja taka miałaby na celu tylko poprawę mojego samopoczucia. Chociaż wiem że złamaną pod względem poczucia wartości kobietę łatwiej poderwać etc. i zapewne zachwiałbym w niej podczas rozmowy poczuciem pewności siebie.
Oczywiście to tylko spekulacje. Przecież...
Przecież ja zjebałem.
Odpowiedzi
przecież nic nie zjebałeś
pon., 2010-08-30 10:59 — Priaposprzecież nic nie zjebałeś
Owszem tak. Przegrałem walkę
pon., 2010-08-30 11:11 — boomOwszem tak. Przegrałem walkę z samym sobą. Nie przemogłem się by walczyć o swoje, udowodnić że nie jestem byle frajerem. to największa klęska. Kosz bądź co bądź jak zdążyłem wypraktykować boli mniej.
poddałeś się emocjom,
pon., 2010-08-30 11:35 — Priapospoddałeś się emocjom, wyrobisz się
O kurwa!Jak będziesz się tak
pon., 2010-08-30 11:52 — ellesar09O kurwa!
Jak będziesz się tak nakręcał twoja pewność siebie spadnie znacznie. Autosugestia jest potężnym narzędziem w naszej ,,branży''. Uwierz, jak będziesz wmawiał sobie że jesteś frajerem to rzeczywiście się nim staniesz. Popracuj nad sobą.
Bardzo ładnie kolega mlody7up
pon., 2010-08-30 12:16 — MasculinePickUpBardzo ładnie kolega mlody7up napisał. Wiesz, kim jesteś, wiesz, jaką masz wartość - a ona Cię kompletnie nie zna, więc ani słowem, ani czymkolwiek innym nie może Cię trafnie ocenić. Gdyby Cię znała, spojrzałaby zupełnie inaczej.
Postaraj się nie tłumaczyć się kobietom.
Ech widać źle formułuję
pon., 2010-08-30 13:02 — boomEch widać źle formułuję myśli. Poniosłem jedną porażkę, i co z tego? I tak jestem zajebisty. Znam swoją wartość. Stwierdzam tylko że muszę jeszcze trochę nad sobą popracować. Btw. zauważył ktoś już moją lekką grafomanię?
nie, ale fajne
pon., 2010-08-30 14:49 — Priaposnie, ale fajne