Zagadałeś do pięknej dziewczyny. Jakoś to się stało, przełamałeś się, ona początkowo jest w szoku, ale potem przechodzi do kontrofensywy. I tu właśnie możesz dać się złapać w pułapkę... Niczym mucha złapana w sieć. W sieć jej iluzji.
Gadałem niedawno z koleżanką, która ma chłopaka. Opowiadała mi o nim - że na początku prowadziła go za rękę w związku, sprawiając, żeby to on proponował spotkania i dalszy rozwój tej relacji, a wszystko to robiła tak, żeby to on myślał, że ją zdobywa i poczuł się dowartościowany. Była bowiem świeżo po związku i chciała spróbować z nowym facetem. Zrobiło mi się go żal - w końcu kobieta go oszukała tylko po to, żeby dowartościować jego ego. Coś jak z udawaniem orgazmu. Na szczęście facet w porę się zorientował i zmienił układ sił. Teraz to ona lata za nim i widać, kto trzyma lejce tego rydwanu. Ilu jednak z nas żyje w świecie takich iluzji? Kiedy kobieta zapewnia nas, że jesteśmy wspaniali i cudowni tylko po to, żeby nie robić nam przykrości.