"Improbe Amor, quid non mortalia pectora cogis?"
Godzina 7:30. Dźwięk budzika brzmi jakoś złowieszczo. Nie przejmuję się tym jednak. Wstaję. Mam dziś przecież wiele rzeczy do zrobienia. Muszę wyczyścić cały dom na JEJ przyjazd. Czekałem na nią dwa tygodnie. Niby to nic, a jednak wydawało mi się, że czekam już całą wieczność. Nic to, wypalę papierosa, dopiję kawę i zabieram się do roboty.
Godzina 12:30. Dobrze, dom wyczyszczony jak na Wigilię. Pora iść po wino i kwiaty oraz przygotować jakąś wystawną kolację. W końcu ONA na to wszystko zasługuję. Zrobiłbym dla niej wszystko. Nieważne, że ma trochę nerwowy charakter. Nieważne, że ja zawsze muszę ustąpić. Nieważne, że mimo 7 miesięcy bycia razem, jeszcze nie współżyliśmy. Nie jest gotowa. Ależ to nic takiego. Ja poczekam. W końcu JĄ kocham.