Cześć. Mam 21 lat i dopiero zaczynam się poruszać po świecie kobiet. Do tej pory nie miałem prawie żadnych doświadczeń, ale ostatnio zaszalałem i umawiam się z dziewczynami jak nawiedzony (20-23 lata). Zawsze jest ten sam schemat - wszystko jest fajnie do pewnego momentu i trafiam na ten sam problem - dziewczyna już nie chce się spotkać.
Pierwsze spotkanie zaczynam spokojnie, gadka-szmatka, wrzucę jakieś interesujące historie, rozmawiam o niej, o mnie, ogólnie całkiem przyjemnie.
Po jakimś czasie zaczynam wrzucać jakąś sugestię o seksie czy całowaniu, jako żart oczywiście. "Ok, to idziemy do mnie." Laski zawsze się śmieją i łapią temat "Niee, to lepiej do mnie". Leci parę takich tekstów. Ogólnie nie mam hamulców i mówię co chcę.
Potem kombinuję coś z dotykiem, doprowadzam do przytulenia, potem nachylam się do całowania. Zazwyczaj po 2-3 próbie sama wsadza mi język do gardła. Trochę się liżemy, a ja zaczynam ją śmielej dotykać, najpierw włosy, szyja, nogi, pupa, cycki. Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby która zabrała mi rękę z pupy, z cycków zawsze, ale cośtam zawsze pomacam.
Wiem jak to brzmi, ale jestem delikatny, staram się żeby było jej miło, mówię różne fajne rzeczy, traktuję ją jak kogoś wyjątkowego - może to błąd.
Potem jeszcze gadamy, wtuleni w siebie, potem odprowadzam ją na przystanek czy tam pod jej ulicę, oczywiście żegnamy się z języczkiem i łapami na pośladkach. Następnego dnia albo jeszcze tej nocy piszę jej esa, jakiś żarcik, ale miły.
Wiem, że też zrobiłem na niej dobre wrażenie, czuję że mogłem z nią zrobić dużo, naprawdę ją zaczarowałem. Widzę, że się podobam i że mnie lubi - może nie w 100%, ale na pewno jest przynajmniej OK.
Potem zazwyczaj 1-2 dni potem piszę czy ma czas wtedy i wtedy na nastepne spotkanie, kazdy sms jest fajny, albo żarcik albo droczenie się albo komplemencik albo coś innego.
Połowa z nich odpisuje coś w stylu "Nie podobało mi się jak się zachowywałeś. Za dużo o seksie." i nie ma kolejnego spotkania. Zazwyczaj jeszcze zwodzą mnie przez jakiś czas albo olewają, aż ja napiszę i zapytam jeszcze raz.
Druga połowa albo odwleka spotkanie w nieskończoność albo idzie na kolejne spotkanie - robię to samo co na pierwszym tylko odważniej. Niektore z nich idą na trzecie. Na czwarte już żadna - zawsze ten sam sms.
Naturalnie, moim błędem wydaje się to, że jestem zbyt natarczywy. Ale ciężko mi wyczuć gdzie jest ta granica skoro laska sama pcha mi ten język w gardło i dociska do ściany tak, że się duszę. A potem słyszę, że "szukamy innych rzeczy". No kurwa.
Myślę, że taka laska wraca do domu, ma wyrzuty, że na za dużo mi pozwoliła i że wyjdzie na łatwą i na dziwkę jak spotka się ze mną jeszcze raz. Wydaje mi się, że tak to wygląda.
Proszę o krytykę. Co zmienić, jakie błedy robię?
EDIT:
Ok, a zatem na pierwszym spotkaniu wrzucę na luz i ograniczę dotyk i gadanie o seksie. Ale co potem? Kiedy do tego wrócić? W większości wypadków zależy mi tylko na seksie, ale tak żeby jej nie skrzywdzić. Im dłużej taką pannę znam tym bardziej ona się przywiązuje i mi ufa, tym bardziej oddalam się od seksu. Z drugiej strony nie sądzę żebym potrafił zaciągnąć ją do łóżka już na pierwszym spotkaniu. Ręka w majtki tak, ale łóżko już nie. Raczej tak w okolicach 3-4 spotkania.
Taki miałem plan. Polizać i pomacać przez 1-2 spotkania, a potem zaprosić "na kolację" do siebie.
"Z drugiej strony nie sądzę żebym potrafił zaciągnąć ją do łóżka już na pierwszym spotkaniu. Ręka w majtki tak, ale łóżko już nie.
Nie ma reguły. Jedna pójdzie z Tobą na pierwszym spotkaniu, a druga po roku.
Musisz wyczuć dziewczynę.
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Miałem to samo bracie. Swego czasu byłem tak seksualny, że choć dziewczyna była zainteresowana to zaproponowała spotykać się bez seksu przez kilka miesięcy. Oczywiście odmówiłem. Tak jak u Ciebie wszystko szło świetnie, dopóki na jednym spotkaniu u mnie w domu porządnie ją "wygniotłem" (trochę wbrew jej woli, ale widać że BARDZO się jej to podobało) i po tym nagle chłód - usłyszałem tylko "że to za szybko wszystko się dzieje" i wtedy właśnie dowiedziałem się o powyższych warunkach, uświadamiając sobie, że laska jest spalona. A ja już myślałem, że na następnym spotkaniu u niej w łóżku zaknebluje jej usta i będę bić ją po tym dużym tyłku... Cóż, z niektórymi musisz być bardziej powściągliwy, ale to też nie zawsze można mieć tyle cierpliwości.
Pierwsze spotkanie zaczynam spokojnie, gadka-szmatka, wrzucę jakieś interesujące historie, rozmawiam o niej, o mnie, ogólnie całkiem przyjemnie.
Po jakimś czasie zaczynam wrzucać jakąś sugestię o seksie czy całowaniu.
Pierwsze podstawowe pytanie. Skąd masz kontakt do tych kobiet.
Z internetu? Czy z podejść na ulicy?
Podejrzewam, że wtedy pierwszy raz w sumie masz okazję z nimi rozmawiać?
Postaw się w ich sytuacji. (Oczywiście, kobiety uwielbiają seks, myślą o nim, ale też myślą o schematach społecznych i o dziwo duża część z nich ma jakikolwiek instynkt samozachowawczy)
Akurat w tym przypadku, przed takim gremium wypadasz jako stary Janusz napaleniec, gawędziasz, erotoman.
KAŻDA SYTUACJA JEST INNA. Co innego gdy podrywasz dupę w klubie która szuka bolca.
Co innego kiedy podrywasz Joasię, od której wczoraj zgarnąłeś numer, a Joasia jest nieśmiałą licealistką, która co prawda obciągnie Ci, ale musisz pochodzić z nią miesiąc za rączkę.
A z Twojego opisu wynika, że za każdym razem napierdalasz tym samych schematem, który jak się okazuję jest wadliwy.
W sumie ciężko cokolwiek więcej napisać nie mając odpowiedzi na pierwsze podstawowe pytanie.
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.