Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Udane randki a potem olewka

7 posts / 0 new
Ostatni
Kafar
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-12-14
Punkty pomocy: 0
Udane randki a potem olewka

Cześć. Mam 21 lat i dopiero zaczynam się poruszać po świecie kobiet. Do tej pory nie miałem prawie żadnych doświadczeń, ale ostatnio zaszalałem i umawiam się z dziewczynami jak nawiedzony (20-23 lata). Zawsze jest ten sam schemat - wszystko jest fajnie do pewnego momentu i trafiam na ten sam problem - dziewczyna już nie chce się spotkać.

Pierwsze spotkanie zaczynam spokojnie, gadka-szmatka, wrzucę jakieś interesujące historie, rozmawiam o niej, o mnie, ogólnie całkiem przyjemnie.

Po jakimś czasie zaczynam wrzucać jakąś sugestię o seksie czy całowaniu, jako żart oczywiście. "Ok, to idziemy do mnie." Laski zawsze się śmieją i łapią temat "Niee, to lepiej do mnie". Leci parę takich tekstów. Ogólnie nie mam hamulców i mówię co chcę.

Potem kombinuję coś z dotykiem, doprowadzam do przytulenia, potem nachylam się do całowania. Zazwyczaj po 2-3 próbie sama wsadza mi język do gardła. Trochę się liżemy, a ja zaczynam ją śmielej dotykać, najpierw włosy, szyja, nogi, pupa, cycki. Jeszcze mi się nie zdarzyło żeby która zabrała mi rękę z pupy, z cycków zawsze, ale cośtam zawsze pomacam.

Wiem jak to brzmi, ale jestem delikatny, staram się żeby było jej miło, mówię różne fajne rzeczy, traktuję ją jak kogoś wyjątkowego - może to błąd.

Potem jeszcze gadamy, wtuleni w siebie, potem odprowadzam ją na przystanek czy tam pod jej ulicę, oczywiście żegnamy się z języczkiem i łapami na pośladkach. Następnego dnia albo jeszcze tej nocy piszę jej esa, jakiś żarcik, ale miły.

Wiem, że też zrobiłem na niej dobre wrażenie, czuję że mogłem z nią zrobić dużo, naprawdę ją zaczarowałem. Widzę, że się podobam i że mnie lubi - może nie w 100%, ale na pewno jest przynajmniej OK.

Potem zazwyczaj 1-2 dni potem piszę czy ma czas wtedy i wtedy na nastepne spotkanie, kazdy sms jest fajny, albo żarcik albo droczenie się albo komplemencik albo coś innego.

Połowa z nich odpisuje coś w stylu "Nie podobało mi się jak się zachowywałeś. Za dużo o seksie." i nie ma kolejnego spotkania. Zazwyczaj jeszcze zwodzą mnie przez jakiś czas albo olewają, aż ja napiszę i zapytam jeszcze raz.

Druga połowa albo odwleka spotkanie w nieskończoność albo idzie na kolejne spotkanie - robię to samo co na pierwszym tylko odważniej. Niektore z nich idą na trzecie. Na czwarte już żadna - zawsze ten sam sms.

Naturalnie, moim błędem wydaje się to, że jestem zbyt natarczywy. Ale ciężko mi wyczuć gdzie jest ta granica skoro laska sama pcha mi ten język w gardło i dociska do ściany tak, że się duszę. A potem słyszę, że "szukamy innych rzeczy". No kurwa.

Myślę, że taka laska wraca do domu, ma wyrzuty, że na za dużo mi pozwoliła i że wyjdzie na łatwą i na dziwkę jak spotka się ze mną jeszcze raz. Wydaje mi się, że tak to wygląda.

Proszę o krytykę. Co zmienić, jakie błedy robię?

EDIT:

Ok, a zatem na pierwszym spotkaniu wrzucę na luz i ograniczę dotyk i gadanie o seksie. Ale co potem? Kiedy do tego wrócić? W większości wypadków zależy mi tylko na seksie, ale tak żeby jej nie skrzywdzić. Im dłużej taką pannę znam tym bardziej ona się przywiązuje i mi ufa, tym bardziej oddalam się od seksu. Z drugiej strony nie sądzę żebym potrafił zaciągnąć ją do łóżka już na pierwszym spotkaniu. Ręka w majtki tak, ale łóżko już nie. Raczej tak w okolicach 3-4 spotkania.

Taki miałem plan. Polizać i pomacać przez 1-2 spotkania, a potem zaprosić "na kolację" do siebie.

misiura
Portret użytkownika misiura
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2011-01-16
Punkty pomocy: 227

"Z drugiej strony nie sądzę żebym potrafił zaciągnąć ją do łóżka już na pierwszym spotkaniu. Ręka w majtki tak, ale łóżko już nie.

Nie ma reguły. Jedna pójdzie z Tobą na pierwszym spotkaniu, a druga po roku.
Musisz wyczuć dziewczynę.

"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"

Hooner
Portret użytkownika Hooner
Nieobecny

Dołączył: 2009-05-03
Punkty pomocy: 52

Miałem to samo bracie. Swego czasu byłem tak seksualny, że choć dziewczyna była zainteresowana to zaproponowała spotykać się bez seksu przez kilka miesięcy. Oczywiście odmówiłem. Tak jak u Ciebie wszystko szło świetnie, dopóki na jednym spotkaniu u mnie w domu porządnie ją "wygniotłem" (trochę wbrew jej woli, ale widać że BARDZO się jej to podobało) i po tym nagle chłód - usłyszałem tylko "że to za szybko wszystko się dzieje" i wtedy właśnie dowiedziałem się o powyższych warunkach, uświadamiając sobie, że laska jest spalona. A ja już myślałem, że na następnym spotkaniu u niej w łóżku zaknebluje jej usta i będę bić ją po tym dużym tyłku... Cóż, z niektórymi musisz być bardziej powściągliwy, ale to też nie zawsze można mieć tyle cierpliwości.

Captain
Portret użytkownika Captain
Nieobecny
!
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: ------

Dołączył: 2012-04-19
Punkty pomocy: 437

Pierwsze spotkanie zaczynam spokojnie, gadka-szmatka, wrzucę jakieś interesujące historie, rozmawiam o niej, o mnie, ogólnie całkiem przyjemnie.

Po jakimś czasie zaczynam wrzucać jakąś sugestię o seksie czy całowaniu.

Pierwsze podstawowe pytanie. Skąd masz kontakt do tych kobiet.
Z internetu? Czy z podejść na ulicy?

Podejrzewam, że wtedy pierwszy raz w sumie masz okazję z nimi rozmawiać?
Postaw się w ich sytuacji. (Oczywiście, kobiety uwielbiają seks, myślą o nim, ale też myślą o schematach społecznych i o dziwo duża część z nich ma jakikolwiek instynkt samozachowawczy)

Akurat w tym przypadku, przed takim gremium wypadasz jako stary Janusz napaleniec, gawędziasz, erotoman.

KAŻDA SYTUACJA JEST INNA. Co innego gdy podrywasz dupę w klubie która szuka bolca.
Co innego kiedy podrywasz Joasię, od której wczoraj zgarnąłeś numer, a Joasia jest nieśmiałą licealistką, która co prawda obciągnie Ci, ale musisz pochodzić z nią miesiąc za rączkę.

A z Twojego opisu wynika, że za każdym razem napierdalasz tym samych schematem, który jak się okazuję jest wadliwy.

W sumie ciężko cokolwiek więcej napisać nie mając odpowiedzi na pierwsze podstawowe pytanie.

Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.