Siemanko, natrafiłem na bardzo ładną kobietę ( 25L) po przejściach mocno zamknięta i nie dostępna tak po krótce.
ja 32L, poznałem ją w klubie na trzeźwo, generalnie było jedno spotkanie, straszny dystans twierdzi ze nie jest gotowa na nowe relacje przez przeszlość, moja też to rollercoster, pierw odpuściłem po pierwszym spotkaniu temat na jakieś 2 miesiące, po czym zaczęła sie sama odzywać około 6 tygodni temu. Wiadomo czasy internetowe więc od słowa do słowa, spontaniczne spotkanie, mocny kontakt fizyczny, potem drugie spotkanie wylądowaliśmy u niej w domu, mega noc wszystko zajebiście, full serwis. Potem zjazd psychiczne w jej głowie na kilka dni, nastepnie wyjazd razem na 2 dni, znów jazda bez trzymanki, i kolejne dni znów chłodna i mega dystans, i tak koło się kręci tzn. Spotkamy się 1-2x, i z jej strony tak jak na spotkaniu jest zajebiście sama wszystko potwierdza tak pozniej kilka dni się oddala, chłodna po rozmowie stwierdza że ona sama nie wie czego chce ale przez jej psychikę, tzn. Była wcześniej zraniona, ciężko jej zaufać, między nami już sporo zaszło, ona sie boi związku ale nie chce być zabawką. Ogólnie odzywamy się do Siebie po 50%, nawet ona częściej dzwoni a jak dzwoni to potrafi godzinami opowiadać ja szczerze już unikam długich rozmów bo wole wszysztko na żywo, z tym że ona widać ma z tym problem i to ją jakby przerasta wszystko, raz sobie dałem już spokój 2 tygodnie temu, poszedłem na zabawę doatrła informacja że bawię się z innymi i rollercoster, zazdrosna, obrażona i cała reszta humorków, spotkamy się raz, drugi wszystko wyjaśnione myślę sobię zależy jej jednak, po takich 2 spotkaniach znów widzę zmianę w zachowaniu, nastawieniu, ogólnie boi się spotykać, niby się umawia ale tak nie do końca, jest nie zdecydowana nie potrafi podać konkretnej godziny, taka trochę manipulacja jakby sama nie wiedziała i walczyła ze sobą czy chce czy nie, myślałem że potomstwo moje jej przeszkadza z poprzedniego związku ale teoretycznie nie, choć nigdy nie wiadomo co w głowię siedz, generalnie zależy mi na niej i odpuściłem inne dla "niej" nie wiem jak rozgryźć ten temat czy odpuścić na dłużej bez słowa choć kontakt mamy jakiś codziennie, czy co zrobić bo miesza w głowie i zaczynam przez to emocjonalnie podchodzić do niej a wiem że to nic dobrego, pierwszy raz mam tak długi rollercoster u kobiety, myślałem że z kazdym spotkaniem, łóżkową zabawą i cała resztę będą tarcze jej schodziły ale to jest takie powtarzające się koło. Choć podczas poznania się to przez 2 miesiące nie chciała słyszeć o spotkaniu czy zainicjować aż się po czasie przełamała więc jakiś tam progres jest ale i tak wydaję mi się to dziwne, unika też tłumów spotykając się i cała reszta, myślałem że chodzi o innego, ale ona bez problemu mi pokazuje rozmowy jak odrzuca innych od wielu miesięcy bo ma jakieś blokady jakieś problemy ze sobą, aż trafiłem się ja, i sama twierdzi że nie wie o co chodzi że jestem jedyny który bariery jej złamał blabla.. To tak w ogólnym skrócie, jakieś rady sugestie ??+
Już na wstępie napisałeś, że po przejściach to jest red flag numer jeden, a cała reszta red flagów to ta cała zabawa w kotka i myszkę.
Ona chce, ona nie chce, sex, potem się wycofuje, potem znowu. Jakieś milczenie na dwa tygodnie. Normalna kobieta się tak nie zachowuje, to nie jest pierwszy miesiąc relacji, że jest jakiś push and pull tylko dziwna jazda.
Ja na Twoim miejscu nie próbowałbym się angażować na serio bo nie wygląda to na materiał na zdrową relację.
A tak na marginesie to może rób jakieś akapity, ledwo da się to przeczytać.
Ona jest chora psychicznie, albo mocno niestabilna emocjonalnie.
Takie popsute zabawki ruchasz bez większej namiętności i oddajesz dalej. O ile masz głowę do tego. Takie osoby kochają niszczyć siebie i wszystko dookoła, właściwie to ich jedyny program.
Daruj sobie, bo ona wyciąga z ciebie masę energii.