Hej.
Jestem z dziewczyną 2,5 roku. Ja 30 lat ona 21. Ogólnie dobra osoba, mało się kłócimy, pracowita itd. Dobrze się dogadujemy. Jestem jej drugim partnerem. Wczoraj wydarzyła się rzecz, która chodzi mi po głowie w kontekście trwałości naszego związku. Otóż moja dziewczyna w miejscach publicznych „obcina” wzrokiem przystojnych mężczyzn. Po prostu nie zerknie raz, a kilka razy obcina z góry na dół. Porozmawiałem z nią o tej sytuacji i powiedziałem, że nie interesuje mnie na kogo patrzy itd. ale jak jest w moim towarzystwie to nie życzę sobie aby obcinała innych chłopów, bo gdyby odwrócić sytuację, raczej nie czułaby się z tym komfortowo. Dodałem, że jestem zdegustowany tą sytuacją, ona trochę popłakała, przeprosila kilka razy i na tym się skończyło.
Może niektórzy powiedzą „nie warto się z taką spotykać, rzuć w pizdu”, ale naprawdę poza tym „zerkaniem” nie widzę w niej poważnych wad. W porównaniu do moich poprzednich dziewczyn naprawdę zachowuje się w porządku, jest pomocna, okazuje mi dużo zainteresowania, uczuć itd, stara się w relacji.
Pytanie do Was - czy zdarzają się takie sytuacje z Waszymi partnerkami, żonami? Jak reagujecie, lub czy wgl nie reagujecie? Sam do końca nie wiem, co o tym myśleć.