Na początku oświadczenie: jestem osobiście przeciwnikiem spożywania, produkcji i promowania jakichkolwiek nielegalnych w Polsce substancji.
Natomiast rozpoczynam dyskusję czysto teoretyczną, ciekawostkową. Ostatnio rozpoczęła sie dyskusja w Polsce odnośnie potencjału psychodelikow w leczeniu depresji, czy w ogóle samorozwoju. Polecam w tej materii podcasty z Maciejem Lorencem, latwo dostępne na YouTube. Jedynie krótko wprowadzający w temat, psychodeliki to:
1. Psylocybina
2. LSD
3. AYAHUASCA
4. IBOGAINA
Nie sa to narkotyki w rozumieniu klinicznym i nie uzależniają.
W temacie podrywu. Poznałem ziomka, ktory spożył psylocybinę, oczywiście wszystko legalnie, gdzieś za granicą. Dotychczas bardzo mocno spinał się w zagadywanie do lasek. Bardzo bał sie zlewek, a jak je dostawał to się dołował. Nie potrafił podchodzić na luzie i bez oczekiwań. Po spożyciu psylocybiny stał sie pogodny (ale nie głupio wesolkowaty) I przestał być pesymistycznie nastawiony (ale bez aroganckiej i nieprzemyślanej brawury). Facet przestal mieć oczekiwania, po prostu stal się fajny, zaczął bardziej przyciągać kobiety. W międzyczasie zmarł jego ojciec na raka. Został sam z matką i 3 młodszego rodzeństwa. Pomimo tragicznej sytuacji zachował spokój (taki autentyczny spokój a nie stłumione emocje, które trzeba odreagować alkoholem i pornografia). Matka również dobrze zniosła żałobę, bo miala oparcie w opanowanym i spokojnym synu. Ziomek mówił ze ten miodowy miesiąc kiedy dobrze funkcjonował, trwal jakieś 2-3 miesięcy i zamierza sesję powtórzyć.
A wy jakie macie opinie odnośnie psychodelikow w rozwoju osobistym i konkretnie podrywie?
W temacie uzależnienia to mogą uzależniać psychicznie ale to, że mogą mieć pozytywny wpływ to już odkryto w latach 60/70.
Jeśli ktoś używa tego z intencją duchowego przeżycia, introspekcji czy wyciągnięcia czegoś dla siebie w temacie rozwoju to jest to przydatne narzędzie. Jeśli szuka się wrażeń to może być po prostu ćpanie. Są ludzie którzy tak do tego podchodzą i za dużo z tego nie wyciągnął.
Jest sporo opracowań i dokumentów na ten temat. Np. Magiczny świat grzybów na netflixie.
W temacie podrywu ciężko mi coś powiedzieć, ale jeśli chodzi o rozwój osobisty i karierę to podczas podróży czasami wytyczałem sobie jakieś długoterminowe plany i sporo z nich zostało zrealizowanych, jest efekt motywacji po i większa głębia przemyśleń w trakcie.
Podróż z przygotowaniem, dobrym nastawieniem i przemyśleniem jej sobie po fakcie z wdrożeniem zmian może być wartościowym przeżyciem.
ja nic nie bralem w zyciu poza epizodyczna trawka, ale wiem ze niektozy probuja drugów w czasie seksu i b. sobie chwalą. Nazywają to chemsex. A co do podrywu to nie wiem.
Zasady portalu | | Netykieta | Zgłoś nadużyc
Klasycznych narkotyków, które dostarczają przyjemności poprzez stymulacje (kokainą, amfa), czy wyłączają ból (alko, fentanyl, hera) stanowczo odradzam. To niebezpieczna droga na skróty, która zawsze sie zle kończy. Chem sex musi być ucieczka od życia, a na koniec życie i tak dopadnie.
Trawa może nie jest niebezpieczna, ale też działa anty rozwojowo, odbiera smak codziennego życia juz po upaleniu sie na drugi dzień. Najlepiej to nawet kawy nie pić jesli nie odczuwa sie przymusu. Nie potepiam kawy (sam nałogowo piję) ani trawy, ale lepiej mieć do tego dystans.
Psychodeliki o tyle sa świetne, ze ani nie stymuluje przyjemności, ani nie usmiezaja bólu. Nie sa przyjemne, a nawet sa męczące. Dlatego sa bezpieczne w użyciu, nie uzalezniaja i nie sa ucieczka od problemow i zycia, a wręcz przeciwnie, umożliwiają zmierzenie sie z problemami.
Jeśli chodzi o narkotyki (i uzależnienia behawioralne z którymi sam sie zmagam) to psychodeliki, a zwlaszcza ibogaina maja udowodnione dzialanie terapeutyczne. Sam rozważam terapie ibogaina w Portugalii (gdzie jest to w pełni legalne) moich uzaleznien behawioralnych. Ciekawe rozmowa w temacie dla zainteresowanych:
https://youtu.be/gEh9J-MITVs?si=...