tylko to "znalezienie na boku" moze byc wpisane niejako w jej rys charakterologiczny: ja tu rzadze, jestem wladczynia wiec moge miec i meza i kochanka. Nie "zamiast" ale "obok"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A ja bym nie lekceważył wcale tego "bohatera".
Niestety nie ma jedynej, słusznej i schematycznej drogi postępowania z kobietami.
Wyobraźcie sobie 2metrowego chłopa który wrzuca zdjęcia małych psów jakiejś kobiecie na tablicę facebook'ową. Czy jeśli są razem, to od razu musi oznaczać że on jest needy? NIE! Być może tak jest, ale podałem za malo informacji by jednoznacznie stwierdzić jakie są między nimi relacje.
Wystarczy że facet jest męski, odpowiedzialny, dorosły i potrafi bronić swojej ramy i wszystkie Wasze teorie o pluszakach facebook'owych o kant dupy można rozbić.
Kapinanzuo a może on ją codziennie tak popycha że aż furczy w sypialni? A może on nie musi pokazywać jakim to twardzielem jest w relacjach z kobietą bo ona doskonale o tym wie. Może to Wam się wydaje że ona trzyma władzę w związku, a tak naprawdę on nie musi nic pokazywać?
To oczywiście tylko dywagacje na ten temat, ale wcale nie musi być tak, jak Wy to widzicie
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
Oczywiscie, ze moze tak byc. Moze byc najlepszym kochankiem swiata. Dlatego jest to takie ciekawe. Natomiast mam pytanie znasz kogos takiego? wbrew pozorom to co ludzie wrzucaja i pisza na fb wiele mowi o nich. Poza tym gdzie tu bronienie ramy jak wrzuca sie 30 demotow o tym jak sie jest zakochanym.
Ramy sie broni jak ona potrzebuje obrony. Wiesz, to troche jak ze mna teraz, choc nie napierdalam demotami ani kwejkami. Po co ja mam czegokolwiek bronic, jesli ja to zwyczajnie posiadam? Nie musze nic udowadniac, nie musze sie silic na bycie atrakcyjnym facetem dla mojej kobiety. Ja nim jestem naturalnie bez trzymania ram, kombinacji, zastanawiania sie itp.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
Zgoda, natomiast takie natretne prezentowanie milosci nie ma chyba nic wspolnego z byciem meskim. Co do Twojego pierwszego postu - sam takmyslalem, bo musi byc w tym jakis sens. Jednak on naprawde sprawia wrazenie takiego niewinnego chlopczyka, nie wiem jak to powiedziec. Napewno nie doroslego mezczyzny. Napewno jest spokojny i niekonfliktowy - inaczej niz jej byli. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie by ktos akceptowal taka nierownosc w zwiazku.
To o czym mowisz ja nazywam byciem soba - nie ma technik, manipulacji, ale z drugiej strony tez wyznaczasz jakies granice. Dziala cuda. Natomiast kolega, o ktorym mowa akceptuje wszystko co ona chce.
Ale my tak naprawdę tylko teoretyzujemy. Nie znamy sytuacji na tyle dobrze żeby stwierdzić że facet jest taki, czy inny.
To co Tobie wydaje się niemęskie, być może w odczuciu społecznym tak może wyglądać, jednak tak jak napisałem powyżej- do łóżka mu nie wlazłeś, przy osobistych, czasem wręcz intymnych rozmowach nie byłeś a to, jak się chłopak w nich odnajduje, jest wiele ważniejsze niż pozory na których opierasz swoje diagnozy.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
W sumie to wszędzie dookoła są pary gdzie koleś zachowuje sie jak frajer traktujący swoja kobietę jak kolejny cud świata. Tylko my panowie jesteśmy oświeceni i mamy dar zauważania takich chorych przypadków, albo raczej wysoką wartość. Inni ludzie są na to ślepi lub co ciekawe podoba im się to.
Takie zwiazki zdążą sie ze kończą sie gdy któryś partner umrze ze starości. Ale horroru życia z rozkapryszoną dominą nikomu nie życzę. Pozdro.
Pamietam jak zawsze mowila, ze chce prawdziwego mezczyzne. Byl atez sytuacja gdy powiedziala o wspolnym znajomym, ktory pieskowal jej kolezance "M zmienil sie, stal sie mezczyzna, nawet powiedzial Ewelinie zamknij sie"
No i teraz juz sam nie wiem, byla 2 razy w zwiazku, w ktorym faceci nie dawali sie jej manipulowac i oczywiscie uznawala to za kontrole nad nia i ograniczenia.
heh podobny zakład (a raczej problem) mam z kilkoma kolegami, o jedną parę. Życzymy dobrze, jednak szkoda kolegi, bo widzimy to z boku.
Czekamy do końca jej studiów (On jej je finansuje), nie widzi nic poza nią (a nie ma w niej ani uroku fizycznego, a co gorsze i intelektualnego). Nie słucha nikogo, nawet rodziny.
Myslalem nad tym i jedyna opcja jaka widze to moze po prostu sie ze soba dogaduja? Jesli on cieszy sie z wszystkiego co ona powie (demoty typu "nie zmieniaj sie", "pozwalaj swojej drugiejpolowce spotykac sie z kim chce i gdzie chce"), jest kims kto nie ma zadnych wymagan wobec niej itp?
Kasa i czułość jak najbardziej. Natomiast on jest kompletnie uległy. Pokasowal te swoje wrzutki bo ona mu kazała. Dla mnie jest to nie zrozumiałe bo laska, która narzeka, że faceci dookoła to same cipy, wiąże się z takim gościem. Wydaje mi się, że doszła do wniosku, że skoro zawsze się klocila z facetami w związkach, musi znaleźć sobie teraz uleglego. Coś na zasadzie kasa jest, kocha mnie no i się nie wpierdala w moje sprawy. Ale niezrozumiałe jest dla mnie to nagle odwrócenie upodobań.
"Dla mnie jest to nie zrozumiałe bo laska, która narzeka, że faceci dookoła to same cipy, wiąże się z takim gościem."
To są naprawdę proste stworzenia; "Sfinks bez zagadki", jak to mawiał klasyk. Nie ma co za bardzo zwracać uwagi na tę formę jaką wokół siebie często tworzą bo to jest przeważnie burza w szklance wody. Mówi w towarzystwie tak, a nie inaczej bo widocznie tak wypada mówić, a w życiu robi coś innego. Czyli sama nie wie czego chce - standard.
Nie wiem, ale obecnie to co sie dzieje to jakas masakra. Rozpieszczone babska, ksiezniczki o twarzach nie zmaconych mysla. Generalizacja wiem, ale jak sie zastanowilem nad tym to spokojnie 80% lasek, ktore znam podpada pod ta definicje.
Wracajac do naszych bohaterow:
Laska jest zajebista manipulantka, karramba az przecieral oczy ze zdumienia gdy widzial jej zagrywki. Ten chlopak zupelnie nie ma doswiadczenia albo ma taki charakter (jego znajomy powiedzial o nim "spoko gosc, nikomu nie wadzi").
Wg mnie jest tak jak ktos wspomnial - spelnia jej potrzeby. Pewnie bedzie to trwac dopoki koles nie zacznie domagac sie tego by jego potrzeby byly rowniez spelnione.
Tak uwazasz? Wg mnie jest diametralna roznica w tym jak wychowywane sa kobiety a jak mezczyzni. Sytuacja zmienia sie w okolicach trzydziestki gdy nie maja juz tylu pieskow i adoratorow. popatrz na dziecko, ktore ma wszystko co zechce - wyrosnie tyran.
Z kazdej sytuacji mozna sie czegos nauczyc. Zaklad wyszedl przypadkiem. Obserwujac innych wiecej nauczysz sie niz z podrecznikow.
Autorowi postu powyzej proponuje zajac sie swoim zyciem zamiast wypowiadaniem sie w topikach, ktore go nie interesuja.Uwagi o wieku zachowaj dla siebie.
Strasznie jezdzisz po tym kolesiu, moze on ma jakies zalety, ktorych Ty nie dostrzegasz a jego dziewczyna tak? A moze masz chrapke na jego dziewczyne, przyznaj sie
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Fabrykant tzn.?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
tylko to "znalezienie na boku" moze byc wpisane niejako w jej rys charakterologiczny: ja tu rzadze, jestem wladczynia wiec moge miec i meza i kochanka. Nie "zamiast" ale "obok"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A ja bym nie lekceważył wcale tego "bohatera".
Niestety nie ma jedynej, słusznej i schematycznej drogi postępowania z kobietami.
Wyobraźcie sobie 2metrowego chłopa który wrzuca zdjęcia małych psów jakiejś kobiecie na tablicę facebook'ową. Czy jeśli są razem, to od razu musi oznaczać że on jest needy? NIE! Być może tak jest, ale podałem za malo informacji by jednoznacznie stwierdzić jakie są między nimi relacje.
Wystarczy że facet jest męski, odpowiedzialny, dorosły i potrafi bronić swojej ramy i wszystkie Wasze teorie o pluszakach facebook'owych o kant dupy można rozbić.
Kapinanzuo a może on ją codziennie tak popycha że aż furczy w sypialni? A może on nie musi pokazywać jakim to twardzielem jest w relacjach z kobietą bo ona doskonale o tym wie. Może to Wam się wydaje że ona trzyma władzę w związku, a tak naprawdę on nie musi nic pokazywać?
To oczywiście tylko dywagacje na ten temat, ale wcale nie musi być tak, jak Wy to widzicie
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Oczywiscie, ze moze tak byc. Moze byc najlepszym kochankiem swiata. Dlatego jest to takie ciekawe. Natomiast mam pytanie znasz kogos takiego? wbrew pozorom to co ludzie wrzucaja i pisza na fb wiele mowi o nich. Poza tym gdzie tu bronienie ramy jak wrzuca sie 30 demotow o tym jak sie jest zakochanym.
Ramy sie broni jak ona potrzebuje obrony. Wiesz, to troche jak ze mna teraz, choc nie napierdalam demotami ani kwejkami. Po co ja mam czegokolwiek bronic, jesli ja to zwyczajnie posiadam? Nie musze nic udowadniac, nie musze sie silic na bycie atrakcyjnym facetem dla mojej kobiety. Ja nim jestem naturalnie bez trzymania ram, kombinacji, zastanawiania sie itp.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Zgoda, natomiast takie natretne prezentowanie milosci nie ma chyba nic wspolnego z byciem meskim. Co do Twojego pierwszego postu - sam takmyslalem, bo musi byc w tym jakis sens. Jednak on naprawde sprawia wrazenie takiego niewinnego chlopczyka, nie wiem jak to powiedziec. Napewno nie doroslego mezczyzny. Napewno jest spokojny i niekonfliktowy - inaczej niz jej byli. Z drugiej strony nie wyobrazam sobie by ktos akceptowal taka nierownosc w zwiazku.
To o czym mowisz ja nazywam byciem soba - nie ma technik, manipulacji, ale z drugiej strony tez wyznaczasz jakies granice. Dziala cuda. Natomiast kolega, o ktorym mowa akceptuje wszystko co ona chce.
Ale my tak naprawdę tylko teoretyzujemy. Nie znamy sytuacji na tyle dobrze żeby stwierdzić że facet jest taki, czy inny.
To co Tobie wydaje się niemęskie, być może w odczuciu społecznym tak może wyglądać, jednak tak jak napisałem powyżej- do łóżka mu nie wlazłeś, przy osobistych, czasem wręcz intymnych rozmowach nie byłeś a to, jak się chłopak w nich odnajduje, jest wiele ważniejsze niż pozory na których opierasz swoje diagnozy.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
W sumie to wszędzie dookoła są pary gdzie koleś zachowuje sie jak frajer traktujący swoja kobietę jak kolejny cud świata. Tylko my panowie jesteśmy oświeceni i mamy dar zauważania takich chorych przypadków, albo raczej wysoką wartość. Inni ludzie są na to ślepi lub co ciekawe podoba im się to.
Takie zwiazki zdążą sie ze kończą sie gdy któryś partner umrze ze starości. Ale horroru życia z rozkapryszoną dominą nikomu nie życzę. Pozdro.
Życie jest przygodą dla odważnych albo niczym !!!
maly update:
Pamietam jak zawsze mowila, ze chce prawdziwego mezczyzne. Byl atez sytuacja gdy powiedziala o wspolnym znajomym, ktory pieskowal jej kolezance "M zmienil sie, stal sie mezczyzna, nawet powiedzial Ewelinie zamknij sie"
No i teraz juz sam nie wiem, byla 2 razy w zwiazku, w ktorym faceci nie dawali sie jej manipulowac i oczywiscie uznawala to za kontrole nad nia i ograniczenia.
heh podobny zakład (a raczej problem) mam z kilkoma kolegami, o jedną parę. Życzymy dobrze, jednak szkoda kolegi, bo widzimy to z boku.
Czekamy do końca jej studiów (On jej je finansuje), nie widzi nic poza nią (a nie ma w niej ani uroku fizycznego, a co gorsze i intelektualnego). Nie słucha nikogo, nawet rodziny.
Myslalem nad tym i jedyna opcja jaka widze to moze po prostu sie ze soba dogaduja? Jesli on cieszy sie z wszystkiego co ona powie (demoty typu "nie zmieniaj sie", "pozwalaj swojej drugiejpolowce spotykac sie z kim chce i gdzie chce"), jest kims kto nie ma zadnych wymagan wobec niej itp?
Kasa i czułość jak najbardziej. Natomiast on jest kompletnie uległy. Pokasowal te swoje wrzutki bo ona mu kazała. Dla mnie jest to nie zrozumiałe bo laska, która narzeka, że faceci dookoła to same cipy, wiąże się z takim gościem. Wydaje mi się, że doszła do wniosku, że skoro zawsze się klocila z facetami w związkach, musi znaleźć sobie teraz uleglego. Coś na zasadzie kasa jest, kocha mnie no i się nie wpierdala w moje sprawy. Ale niezrozumiałe jest dla mnie to nagle odwrócenie upodobań.
"Dla mnie jest to nie zrozumiałe bo laska, która narzeka, że faceci dookoła to same cipy, wiąże się z takim gościem."
To są naprawdę proste stworzenia; "Sfinks bez zagadki", jak to mawiał klasyk. Nie ma co za bardzo zwracać uwagi na tę formę jaką wokół siebie często tworzą bo to jest przeważnie burza w szklance wody. Mówi w towarzystwie tak, a nie inaczej bo widocznie tak wypada mówić, a w życiu robi coś innego. Czyli sama nie wie czego chce - standard.
A mnie się zdaje że Ty byś chętnie wskoczył na jego miejsce, tylko nie bardzo wiesz jak to zrobić
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Nie wiem, ale obecnie to co sie dzieje to jakas masakra. Rozpieszczone babska, ksiezniczki o twarzach nie zmaconych mysla. Generalizacja wiem, ale jak sie zastanowilem nad tym to spokojnie 80% lasek, ktore znam podpada pod ta definicje.
Wracajac do naszych bohaterow:
Laska jest zajebista manipulantka, karramba az przecieral oczy ze zdumienia gdy widzial jej zagrywki. Ten chlopak zupelnie nie ma doswiadczenia albo ma taki charakter (jego znajomy powiedzial o nim "spoko gosc, nikomu nie wadzi").
Wg mnie jest tak jak ktos wspomnial - spelnia jej potrzeby. Pewnie bedzie to trwac dopoki koles nie zacznie domagac sie tego by jego potrzeby byly rowniez spelnione.
Tak uwazasz? Wg mnie jest diametralna roznica w tym jak wychowywane sa kobiety a jak mezczyzni. Sytuacja zmienia sie w okolicach trzydziestki gdy nie maja juz tylu pieskow i adoratorow. popatrz na dziecko, ktore ma wszystko co zechce - wyrosnie tyran.
odczytuj jak chcesz, niewiele mnie to obchodzi;]
Zgadzam się z kolegą powyżej, gdy kobieta ma już "swoje lata" i potencjalnych kandydatów coraz mniej, stopniowo jej zachowanie "normalnieje".
Zdziwiłbyś się tak bardzo żebyś na zawał padł.
Z kazdej sytuacji mozna sie czegos nauczyc. Zaklad wyszedl przypadkiem. Obserwujac innych wiecej nauczysz sie niz z podrecznikow.
Autorowi postu powyzej proponuje zajac sie swoim zyciem zamiast wypowiadaniem sie w topikach, ktore go nie interesuja.Uwagi o wieku zachowaj dla siebie.
Strasznie jezdzisz po tym kolesiu, moze on ma jakies zalety, ktorych Ty nie dostrzegasz a jego dziewczyna tak? A moze masz chrapke na jego dziewczyne, przyznaj sie
nie, nie chodzi o to ze jezdze. Wyglada na dobrego czlowieka. Po prostu znajac ja ciezko mi zrozumiec ta cala sytuacje.