Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Blogi

Impreza w klubie - domknięta :)

Umówiłem się z moim targetem w windzie Smile Jakiś czas przed imprezą w klubie. Przytulenia na początek podjazd na któreś piętro. Przed klubem usiedliśmy sobie przy stoliczkach. Ja widząc laskę którą akurat dzień wcześniej widziałem jak zdawała prawko podbijam Smile Stała jeszcze 3 koleżankami ale to były dziewczyny bez skali ;] Poza tą jedną z prawka. Podbijam i mówię : Panie do klubu ?
One : Tak ( i zlewka )
Ja : A macie bileciki Smile?
One : Nie ale będziemy mieć ( i zlewka )
Ja : To super bo tak się składa że mam tańsze bilety.
Trochę rozmowy o dupie maryny. I mówię : A tak poza tym to jak poszło Ci wczoraj prawko Smile
Laska po prostu z dzikła Laughing out loud I tak się zaczęła do mnie uśmiechać i rozmawiać że to było wspaniałe Smile Najładniejsza laska z całej grupki na wyciągniecie ręki. Przedstawiła się , inne potem też. Sprzedałem bilety i pożegnałem tekstem : do zobaczenia na parkiecie Smile

No to ja mówię do moich znajomych że już wchodzimy.

Spotkanie.

Poznałem jedną dziewczynę przez koleżankę i mieszka trochę daleko. Gadaliśmy przez skype, gg i tak mnie naszło mnie, żeby się spotkać w końcu. Zaproponowałem jej raz to mówiła, że jak będzie ciepło. No, ale w końcu jej powiedziałem że w tym tygodniu albo w ogóle. Spotkaliśmy się w końcu(figura cacy, jej oczy prześliczne:D), spacerowaliśmy trochę porozmawialiśmy czasem się cisze trafiały, ale udawało mi się rozgadać.
 
Czekałem z nią potem na jej autobus i ona chciała mi dać buziaka, ale ja się odsunąłem i ją przytuliłem tylko(pomyślałem, jak będzie chciała buziaka to spotka się kolejny raz). Wróciłem do domu i nie pisałem z nią nic potem wieczorem napisała do mnie.

Zastanawiam się czy z tym przytuleniem było dobrze, ale myślę, że tak:)

Klub -Otwarcia

Wpadamy wczoraj na impreze od 17lat wpadam z 2kumplami i koleżanką Zaczna się coś dziac koło 22 to odrazu na parkiet i zaczynamy :d





Zawsze miałem problemy z otwarciami, wczoraj przynajmniej jeśli chodzi
o klub złamałem wszystkie excuzy, podchodziłem do każdej która mi się
spodobała i choćby była o 5lat starsza (mam 17) nie obchodziło mnie to
i nie spotykałem się z odrzuceniem a raczej odwrotnie chodzi o parkiet
podchodziłem teksty typu:


jakiś chłopak rzucał swoją dziewczyna w tańcu na boki a obok
przyglądała się chyba najładniejsza z całego klubu (HBmilion 180cm siwy
blond z 20lat miniówa, obcisła biała koszulka -mistrzostwo) a ja ambitny
nie myśle podchodze

PUA: on ją zaraz połamie nie patrz na to i wystawiam ręce

Portret użytkownika Arczan

Bardzo dobra nutka dla zdradzonych i motywujaca by miec na kobiety wyjebane wiec siadaj i słuchaj!!

cos by sie podbudowac po stracie kobiety i pokazac jej w taki czy inny sposób ze nie tanczyła z  frajerem a nie znałes jej i zyłes wiec znac nie bedziesz i zyc dalej bedziesz!!
http://www.youtube.com/watch?v=cm5avfsU1fs&feature=related

Jakaś desperatka chyba ... ?

Jechałem sobie spokojnie autobusem na uczelnie, muzyka w uszach, zajęte dwa miejsca, głowa buja się w rytmie rapu. Patrze przed siebie, widzę różne dziewczyny. Ładne, brzydkie, średnie, wesołe, smutne, złe. Na przeciwko mnie, kilka rzędów siedzeń dalej siada jedna z nich, w sumie nic specjalnego, no ale przecież jestem już innym człowiekiem. Wyrobiłem sobie zwyczaj uśmiechania się do ludzi (chociaż to ostatnio nie bezpieczne bo może się nie podobać miłośnikom pewnego rodzaju odzieży). Uśmiecham się więc do niej kiedy na mnie patrzy. Ona się peszy, ale odpowiada pokazując zęby. Tak się składa, że wysiadamy na tym samym przystanku. Podchodzę do niej stojącej przy drzwiach i zaczynam gadkę. Jak sobie teraz to przypominam, to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Jestem tak masakrycznie spięty, (chuj wie czemu), pytam czy mam coś na twarzy, że się ze mnie śmieje. Potem, durne pytania typowego jełopa, gdzie studiujesz, co studiujesz, no tragedia.

Portret użytkownika glinx11

O telefonie i innych sprawach prozą

Godzina 4:27.
Ania ziewnęła i schowała telefon z powrotem do torby. Ech, te kolejki. Czekasz na nie pół godziny, a potem drugie tyle musisz zapierdalać do domu. Tak jakby te cwaniaczki w PKP nie potrafiły sobie wyobrazić, że w większych miastach ludzie od czasu do czasu chodzą na imprezy, które - o dziwo! - kończą się mniej więcej o czwartej. I nie wszyscy ci ludzie mają gdzie zostać na noc. I, tak jak teraz Ania, musiały wracać do położonego na zadupiu domu.
To z pewnością nie była impreza jej życia. Mało ludzi, gówniana muzyka, w portfelu pustki, więc nawet za bardzo najebać się nie było jak. Planowały, że zrobią to później, u Pauli na stancji, ale ta jej moherowa właścicielka czatowała przy oknie i kazała im, delikatnie mówiąc, spierdalać. No i spierdoliły. W klubie też zresztą nie było najlepiej.

Portret użytkownika awesome_player

Bycie miłym - zła interpretacja.

Cześć.

Ostatnio zauważyłem coś dla mnie zabawnego. Wiele osób, które zaczynają wchodzić do społeczności, jedną z pierwszych odpowiedzi na ,,dlaczego?", słyszą byłeś za dobry/miły.

To jest źle sformułowane - powinno brzmieć "byłeś lizodupem"

Wielu uzna, że jest to szczegół, nieistotny - błąd.

Otóż taki facet, gdy rozumie "byłem za miły", chce się zmienić - i zazwyczaj robi to... o 180 stopni.

Staje się facetem, wrednym, chamskim, po prostu dupkiem.Tak zdarza się naprawdę często.

Czy taki facet jest atrakcyjny? Na pewno bardziej od faceta lizodupa, w końcu ma swoje zdanie, jednak... panowie to nie jest to.Kobieta uważa podświadomie, kurde skoro on jest taki niemiły i wredny, to musi być słaby psychicznie, boi się i właśnie tym się zasłania.

Trzeba wyczuć odpowiedni poziom, między byciem wrednym i miłym.

Miłym - nie lizodupem.

Subskrybuje zawartość