Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czy dziewczyny w kilkuletnim związku,również próbują stosować gierki? Jak akceptować kolegów swojej dziewczyny?

8 posts / 0 new
Ostatni
PrzemoSilesia
Portret użytkownika PrzemoSilesia
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Piła

Dołączył: 2015-03-09
Punkty pomocy: 0
Czy dziewczyny w kilkuletnim związku,również próbują stosować gierki? Jak akceptować kolegów swojej dziewczyny?

Siemaneczko! A wiec,mam 23 lata i jestem ze swoją dziewczynom od półtorej roku. (Po prawie dwuletniej przerwie). Przed rozstaniem byliśmy ze sobą 2 lata. Pierwszy rok naszego związku przebiegał na prawdę super, byliśmy ze sobą szczęśliwi. Następnie po spędzonym wspólnie roku, moja dziewczyna wybierała się na studia, ja uczyłem się zaocznie w weekendy i pracowałem, nie miałem jakiejś super pracy wiec nie było szkoda mi jej porzucić i wyjechać razem z nią do miasta w,którym zamierzała studiować. Wyjechaliśmy wiec razem, zamieszkaliśmy..moja dziewczyna zaczęła studiować, ja zacząłem pracować.. pierwsze miesiące były super, wspólne mieszkanie, wspólne życie, zasypianie i budzenie się obok siebie itd.. Do czasu.. wybrała sobie kierunek studiów taki a nie inny, w jej grupie było 40 osób, z czego tylko 4 to dziewczyny,reszta chłopaki. Wiadomo, zazdrość była ale nie pokazywałem tego jakoś bardzo, do czasu gdy przypadkiem dowiedziałem się od znajomego,który uczęszczał do tej samej uczelni co moja dziewczyna,ze jest tam kolega,który bardzo się za nią "ugania". Zdenerwowałem się, brak doświadczenia w takich sytuacjach, przeprowadziłem z nią rozmowę.. a raczej zrobiłem "awanturę" , tłumaczyła,ze to tylko jej kolega,że ma wylane na to,że on za nią lata, nie odwzajemnia jego zaczepek, kocha mnie. Kiedyś nawet ten gość przyszedł do nas do mieszkania zrobić sobie jakies tam zadanie przy pomocy konpa i wysłać to gdzies tam na uczelnie , bo w w akademiku nie miał takiej możliwości i dostępu do kompa, czy coś takiego. Oczywiście byłem wtedy w domu, zobaczyłem gościa, przywitałem się normalnie, proponował piwo ale podziękowałem ze względu na to,że gościa nie polubiłem już zanim go poznałem. Potem już było tylko gorzej , popadłem w jakaś obsesje, podejrzewałem moja kobietę o jakieś flirty na każdym kroku, ona ciagle mnie uspakajała,ze nic się nie dzieje,ze mam przestać itd.. ja już miałem dosyć myślenia o tym i zacząłem lecieć w melanż ze swoimi znajomymi,którzy również mieszkali w tym samym mieście. Nocne imprezy, zdjęcia udostępniene na Facebooku z różnych imprez w towarzystwie znajomych(w tym kobiet), zdjęcia nie były dodawane przeze mnie, byłem na nich oznaczany. Spędzałem noce poza domem u kolegów, mój kobieta nawet raz prosiła,żebym został w domu z nią, pamietam weszła na mnie, przytulała się do mnie w momencie gdy się pakowałem na kolejna noc u kumpla, pamietam jak dziś,ze kazałem jej wtedy odejść i mówiłem,ze nie mam ochoty z nią rozmawiać. Później zacząłem wysyłać jakieś dziwne smsy podszywając się pod kogoś.. - tak, sprawdzałem jak reaguje. Wiem to było strasznie chujowe zachowanie z mojej strony, i frajerskie, to tez wiem. BUUUUM! Nie wytrzymała , zakończyła związek, powiedziała,ze mnie kocha ale nie potrafi tak żyć,chce zostać sama i,ze jak mamy ze sobą być to może jeszcze kiedyś na siebie "trafimy". Oczywiście wtedy się zaczęła moja rozpacz, żal, analizowanie,ze mogłem zrobić inaczej, telefony do niej,ze przemyślałem,ze się zmienię, ze zaakceptuje jej kolegów itd, jednak wszystko na nic, było za późno. Minął miesiąc od naszego rozstania, dowiaduje się,ze moja wtedy już ex jest w związku.. zgadnijcie z kim? Właśnie z tym gościem,który tak bardzo się wtedy za nią uganiał. Dla mnie to był wtedy cios jak nie wiem.. ciagle ja kochałem a mnie zastępować teraz ten,gość,którego tak bardzo nienawidziłem. Minął długi czas zanim doszedłem do siebie. Bardzo dużo imprezowaniem, bardzo dużo kobiet "zaliczałem", na prawdę mnóstwo. (Wcale się tym nie chwale ale skoro już się tak wylewam, to pisze o wszystkim). Tak mijał jakiś rok mojego życia, jednak kiedy widziałem gdzieś moje ex sama na imprezie w naszym rodzinnym mieście w którym się poznaliśmy to zawsze czułem w sonie coś dziwnego, jak bym ciagle za ni tęsknił. Jednak twardo nawet nie kierowałem wzroku w jej kierunku. Gdy natomiast widziałem ja u nas w mieście z jej aktualnym wtedy chłopakiem popadałem w złość, jednak trwało to chwile i zapominałem o tym i dalej żyłem szczęśliwie jak gdyby nigdy nic, w przekonaniu,ze nawet gdyby teraz alowala i przyszła na kolanach do mnie to ja się nie ugnę, i nie wrócę do niej skoro wybrała jego. Minęło jakieś kolejne pół roku - impreza w klubie, w którym stałem na bramce - lubiala tam przychodzić z koleżankami(praktycznie co tydzień-dwa). Było wiele dyskotek gdzie nawet na siebie nie patrzelismy, jedno w końcu stało się to co nieraz sobie wyobrażałem: podeszła do mnie (była troszkę pijana)
i chciała zostawić torebkę, powiedziałem jej,ze za takie rzeczy nie odpowiadamy i nie przyjmujemy torebek. Prosiła dalej,żebym zrobił to dla niej.. mówię ok, daj, powieszę ja do siebie. Podziękowała i poszła. Po jakiejś chwili przyszła znowu z kurtka koleżanki,żeby ja zostawić.. spojrzałem się na nią,wziąłem kurtkę i odwiesilem. Ona dalej stała i się na mnie pytała jak wryta.. zaczęła płakać, tak.. dałem jej husteczke, coś we mnie pękło. Wziąłem ja na bok, zapytałem o co chodzi, powiedziała mi wtedy,ze za mną tęskni, ze nie jest szcelsiwa, ze brakuje jej mnie, ze pomimo tego jak się kiedyś wobec niej zachowywałem to ona ciagle mnie kocha.. nie widziałem co powiedzieć, zapytałem co z jej chłopakiem aktualnym.. powiedziała,ze chciala coś zmienić, odnaleźć się w tym wszystkim, ułożyć sonie życie na nowo ale nic z tego, nie czuje nic do niego i ich rozstanie jest blisko, później były jakieś buziaki, poszliśmy do mnie, całowaliśmy się, doszło do sytuacji łóżkowej jednak powiedziałem jej,ze wcale nie na tym mi zależy i nie zrobiliśmy wtedy tego. Poszliśmy się przejść, spacerowaliśmy bardzo długo, do 7 rano. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, czułem się tak jak gdyby między nami nigdy nic niedobrego się nie działo. Mijały kolejne tygodnie, ciągły mieliśmy ze sobą kontakt, jej wtedy jeszcze aktualny chłopak gdzieś w jej zachowaniu zauważył ,ze coś ukrywa, okazało się,że miał jej hasło do Facebooka i sprawdził jej rozmowy, były tam wszystkie nasze rozmowy. Zrobił aferę, wyprowadził się od niej i oczywiście ja zostawił. Napisał na ich szkolnej grupie jaka to ona nie jest i,ze go ciagle ze mną zdradzała (nic takiego oczywiście miejsca nie miało). No ale rozumiem,ze ja zostawił. Ciagle byli w jednej grupie na studiach. "My" postanowiliśmy do siebie wrócić, na początku jeszcze jednak byłem trochę o niego zazdrosny ale poukładałem sobie wszystko w głowie i jakoś nie mam już do niego zależy o to wszystko. Nasz związek nabierał tępa, moja kobieta bardzo się starała, na prawdę momentami aż mialem dosyć jej zaangażowania. Trwało to dobry rok, później trafiła mi się dobra praca za granica(aktualnie ciagle tutaj pracuje). Na początku ciagle pisała, dzwoniła ,ze kocha,ze tęskno,ze jej mnie brakuje itd. Pewnego dnia zapytała czy może iść na imprezę z grupa, jasne,zgodziłem się bo dlaczego miałbym jej zabraniać i dlaczego miała by nie iść. Na imprezie co jakiś czas puszczała mi smsa,ze wszystko jest w porządku itd, wysłała filmiki na messengerze jak tak siebwyglupiaja z grupa. Napisała jak była w domu i wysłała zdjęcie jak sobie leżą już z koleżanek w łóżku( spała i niej ). No i wszystko było dalej spoko, jak gdyby nigdy nic. Pewnego dnia wyszedłem na imprezę razem z nią, troszkę się napilem, No albo dobra.. nie troszkę, bardzo się napilem i zacząłem jej coś gadać odnośnie tego co kiedyś między nami się wydarzyło, wkurzyła się i poszła do domu. Spałem wtedy u niej, wiec prosto z tej libacji poszedłem do niej, wyłapałem sie, położyłem obok (ciagle pijany), pustaka nawet czy mnie zaspokoić "jakoś" a ja nie wiem jak to wyszło coś się do niej spisałem tak o, bez powodu, nic nie przypuszczałem: "powiedz mi lepiej z kim ostatnio się tak dobrze bawiłaś na imprezie w klubie jak byłaś z grupa" powiedziałem jej ,ze ja i tak wiem bo kolega mi mówił (nie widziałem), powiedziała,ze bawiła się z godzinę z kolega z grupy, zapytałem w jaki sposób, powiedziała,ze normalnie, tak jak ze mną tańczy.. wiadomo co sobie wyobraziłem.. jakieś jeżdżenie tyłkiem pomkutasie itd, mimo ,ze zapewniała mnie,ze inne zajęte osoby z jej grupy tez się tak bawiły z koleżankami, kolegami z grupy.. wtedy zaczął się nasz kryzys, godziliśmy się i znowu kłóciliśmy, zapominaliśmy o tym i jakoś znowu do tego wracalismy. Zapewniała mnie ,ze tylko tańczyła, "jak zawsze" i nie było w tym żadnego uczucia i ,ze nawet na myśl by jej nie przyszło mnie zdradzić, nie wiem dlaczego tak mnie to ruszyło. Później jakoś się dogadaliśmy, zapomnieliśmy o tym, było ok, chociaż odnosiłem wrażenie,ze odtwa się jakby mnie i rzadziej do mnie gdy jestem za granica, gdy jestem w domu zachowuje się normalnie, kochana jak zawsze, i całej rodzinie gada,ze jest mnie pewna jak nikogo innego, ze to ja jestem mężczyzna jej życia. Jakieś dwa miesiące po tej sytuacji znowu zapytała czy może iść na imprezę z koleżankami, pewnie,ze pozwoliłem bo czemu nie, tamta sytuacja była już za nami. Również w trakcie imprezy napisałam czasu do czasu SMSa, ja cała noc nie spałem,nie wiem czemu,czekałem aż coś napisze, zasnąłem dopiero jak napisała,ze jest już w domu. Na drugi dzień rozmawialiśmy, mówiła,ze było fajnie, wybawiła się i ,ze tańczyła z koleżankami i tam kolegami,wymieniła mi kto był itd no i spoko, wróciłem na weekend do polski, pojechaliśmy nad morze, spędziliśmy super czas, wspaniały seks i ogólnie było super. Nadszedł dzień wyjazdu do Niemiec, przeglądam Facebooka, patrzę "o zdjęcia z imprezy klubu na ,której była moja kobieta" ciekawość, mówię zobaczę sobie. Co się okazało? Wymieniła wszystkich,którzy byli na imprezie prócz? Procz tego gościa z ,którym wtedy tańczyła i o którego zrobiłem awanturę.. tłumaczyła się,ze wie ,ze go bardzo nie lubię i nie chciała mnie denerowac i dlatego to przede mną
ukryła.. powiedziała,ze to się nigdy więcej nie powtórzy i będzie zawsze mówiła prawdę ,nawet najgorsza. Ok. Powiedziałem,ze wybaczam, ze nie mam ani do niej ani do niego żalu o tamten taniec skoro nie było w tym nic złego. Mówił ,ze to na prawdę dobrzy koledzy. Studiują razem już 4 rok. No ale, od tamtej pory mamy ze sobą jakiś słabszy kontakt gdy jestem w Niemczech, może tez dlatego,ze moja kobieta zaczęła pracować w ramach praktyk, ale nawet jeśli rozmawiamy to rozmowy już się tak jakoś nie kleją, ciagle mówi od czasu do czasy ,ze bardzo mnie locha,ze nie wyobraża sobie mnie stracić, ze wszystko jest w porządku itd ale ja odnoszę wrażenie,ze z dnia na dzień się od siebie oddalamy.. z wylewnych samych i ciągłych rozmów ograniczyła się od ledwo dwóch na dzień i dzwoni tez nie codziennie, a jak już dzwoni to zależy, nieraz gadka Sienkiewicz a nieraz jest taka "oschła" co o tym wszystkim myśleć? Dodam tylko,ze analizowałem tez zwoje zachowanie i zrozumiałem tez,ze mam jakiś problem ze sobą w tej kwestii i już od jakiegoś czasu pracuje nad sobą, stad ten post. Tylko czy nie jest może za późno? O co może chodzić? Co myśleć o tych kolegach, ograniczeniu kontaktu itd?

Sikalafą.

TakiSeWilku
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Kato

Dołączył: 2017-02-06
Punkty pomocy: 7

Przebrnąłem przez cały tekst mimo różnych błędów i niezrozumiałych niektórych zdań z Twojej wypowiedzi widać że się od Siebie oddalacie głównie przez może przez odległość i Swoje błędy i zazdrość.

Z Twojej wypowiedzi widać że dziewczyna Ci wspomina o imprezach nie dla tego że chce a dlatego że czuje się zmuszona Ci wszystko udowadniać byś nie był zły itp. Zaczyna się czuć jak w klatce zapewne. Ale ja może się nie znam czekaj na odpowiedź osób bardziej kompetentnych :]

Ja bym wypuścił "ptaszynę" z klatki i dał jej wolność niech Sama zdecyduje bez logicznych tłumaczeń i awantur.

Pozdro i powodzenia

Hasano
Portret użytkownika Hasano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: miasto wojewódzkie

Dołączył: 2015-09-16
Punkty pomocy: 1084

Jak w wieku 35 lat będzie "jeździć dupą o kutasa" kolegi z pracy / studiów to wszystko okej..
Moim zdaniem idealizujesz ją i to bardzo po 1 rozstaniu kiedy to ona się z Tobą rozstała. Zastanawiam się też czy wymieniasz się swoja dziewczyną z tym kumplem czy to jednorazowe było Laughing out loud

|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|

Hochsztapler
Portret użytkownika Hochsztapler
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: .....

Dołączył: 2014-04-18
Punkty pomocy: 735

Ale Ty stary jesteś zazdrosny. Masz w bani takie myśli, że tragedia.
Coś Ci powiem. Jak będziesz tak dalej myślał to zostanie z Twojej głowy kurwa lej po bombie.
Nie wiem, może z nią zerwij dla swojego świętego spokoju i dobra.

PrzemoSilesia
Portret użytkownika PrzemoSilesia
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Piła

Dołączył: 2015-03-09
Punkty pomocy: 0

Absolutnie, gdybym zerwał to by oznaczało,ze dałem za wygrana swoim chorym myślą, a chodzi o to,ze to ja mną nauczyć się nad nimi panować i nimi rządzić a nie by one rządziły mną. Rozumiem,ze cały problem siedzi w mojej głowie i zacząłem już nad tym systematycznie pracować. Podejmuje ryzyko, będzie co ma być. Jednak ja w siebie wierzę i wiem, ze odzyskam pełen komfort w mojej głowie. Smile dzięki wszystkim za opinie!

Sikalafą.

sirkaszanka
Nieobecny
Wiek: 70
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-13
Punkty pomocy: 300

A cholera wie co laskom strzeli do głowy. Ja wiem ze zaufanie i tak dalej, ale w gruncie rzeczy mozna sporo ukryć. Ukrycie skoków w bok to nie żadna filozofia. Tym bardziej dla lasek.

Mozna stosowac rady Gracjana, pilnowac sie, stosowac pushy and pulle, ale jak dupinie cos nie przypasuje, to odwola sie do swoich emocji i tak zrobi swoje.

Tak naprawde wszystko moze sie wydarzyc. Zdrada, nie zdrada... moze trzeba sie przekonac do otwartych związków, skoro tak ta cipka je swędzi i podejmują decyzje "emocjami", albo też jak się słyszy "nie wiem czemu tak zrobiłam..." LOL

Ja się ostatnio całowałem z laską-narzeczoną - dowiedziałem się po fakcie. Więc - cholera wie te laski.Wink

kamo
Portret użytkownika kamo
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 26
Miejscowość: Maków Mazowiecki

Dołączył: 2010-06-07
Punkty pomocy: 130

Nie bądź aż taki zazdrosny. Daj kobiecie wolność, jeśli jest to właściwa kobieta, to do ciebie wróci, jak nie - to nie byłą ta

Tomcioromcio
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Lubawa

Dołączył: 2015-02-28
Punkty pomocy: 18

Musisz sie zająć sobą zacząć coś trenować, żeby tyle nie myśleć wyjść gdzieś z kumplami iść na impreze żeby ciągle nie mysleć o swojej kobiecie wtedy powinno byc lepiej, ja jestem miesiąć po rozstaniu i ciągle coś robie pomaga Wink

tomrom