Witam Państwa,
Swego czasu napisałem post o tym, jak toksyczna relacja może zniszczyć. Obiecałem, ze wstawię to jako blog.
Oczywiście pamietam o tej obietnicy. Nie zrobiłem tego jeszcze, ponieważ czekam aż ta relacja się ustatkuje.
Dziewczyna widać, ze się angażuje choć w związku nie jesteśmy.
W sprawach łóżkowych jest progress z jej strony.
Pisałem, ze mieliśmy spędzić w czwórkę sylwestra
(Ja, ona, nasza koleżanka i jej chłopak)
Chłopak wystawił ta koleżankę i ona nie chce jechać z nami.
W pewnym sensie ja rozumiemy, bo nikt nie chce być trzecim kołem u wozu.
Ta koleżanka „załatwiła” nam nowego sylwestra, w gronie 15 osób z czego ja nikogo nie znam tak samo jak Martyna. Ta koleżanka zna 5 osób.
Co więcej na pytanie organizatora o to czy my z Martyna jestesmy razem to powiedziała, ze my jesteśmy tylko kumplami.
Praktycznie sami chłopacy tam maja być.
Średnio chciałbym bawic się 50 kilometrów od domu, udajac ze nie znam Martyny w obcym towarzystwie.
Martyna sama przyznała, ze udawanie nie wchodzi w grę.
Plus nikogo tam nie znamy.
Spanie w obcym miejscu z randomami również średnio mnie kręci.
Problem polega na tym, ze ona nie chce zostawić tej koleżanki (ani mnie) i w sumie jesteśmy w kropce.
Czy postawić jej twarde warunki, ze ja chce się w sylwestra dobrze bawic a nie udawać ze jej nie znam plus siedzieć w obcym gronie gdzie pewnie będzie podrywana. Przez to ani się nie napije za dużo (jakby jakiś idiota chciał mnie napaść) ani się nie wyluzuje.
Jak zachowalibyscie się w mojej sytuacji?
Z tego co widzę, to Martyna trzyma moja stronę choć tez jej nie chce zostawić samej.
Ps: Sama nastawia się na sylwestrowy seks, a tam nie będziemy mieli warunków.
Pozdrawiam.
ale co to za załatwianie sylwestra przez koleżankę bo jej się wysypał partner?
W życiu bym się nie zgodził na coś takiego. To niech se sama idzie tam a wy idzcie tam gdzie wam lepiej.
Miej kurwa jaja a nie jak cię baby ustawią.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Zgubiłeś gdzies jaja chłopie. Znajdź jakaś fajna alternatywę, gdzie będziesz się dobrze bawił ze swoją i kij z tamta impreza
Dzięki Panowie za odpowiedz,
Alternatywę mam, jednak nie wiem czy solidnie postawić na swoim i powiedzieć jej, ze albo ona albo ja, bo nie mam zamiaru siedzieć z randomami.
Kluczowa kwestia jest taka, ze ten gościu zostawił ta koleżankę a jako, ze Martyna jest jej najlepsza przyjaciółka i znają się wiele lat to nie chce jej zostawić samej (choć powoli mi ulegała w tej kwestii)
Martyna boi sie, ze ta koleżanka będzie jej to wypominać i tak dalej...
Choć ja kategorycznie zaprzeczyłem na ten wyjazd z randomami to wtenczas ta koleżanka wręcz mnie chciała zabić „co ci znów nie pasuje”
Idiotka.
Nie stawiaj siebie że albo ty albo koleżanka. Trąca to zachowaniem babskim - zresztą nienawidzę sam takiego stawiania sprawy.
Po prostu ustal swoje stanowisko.
Tobie odpowiada tamta impreza i nie masz zamiaru spędzać tej szczególnej w roku imprezy z osobami których nie znasz i na dodatek może nie podpasują ci. Pomijając fakt, że to będą sami faceci jak napisałeś, to na bank będą się przystawiać nachlani a od tego niedaleka droga do awantury. A jak oni się znają to nie poszalejesz.
Jak jej przyjaciołka ma ochotę być zwierzyną w stadzie wygłodniałych wilków to proszę bardzo. Nawet niech jej zrobią gangbang jak tego chce, no matter.
Zresztą koleżanka może iść z Wami, przecież nie będziecie się pierdolić przy niej i zachować się chyba też umiecie w towarzystwie a nie tylko lizanie przy innych, prawda?
Przecież koleżanka może jakiegoś sobie kolegę zaprosić, co za problem?
A druga sprawa jeśli ta twoja chce z Tobą spędzić wieczór to wybór będzie prosty.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Artykułuje podobne stanowisko do tego, co opisałeś Eldoka.
Tej koleżance zaczęła już przeszkadzać nawet woda na wyjezdzie (nie ma z kranu, tylko trzeba przywieźć swoją)
Mówi, ze „ona nie chce być sama z nasza dwójka na wyjezdzie i nie zmieni zdania bo czułaby się jak trzecie koło u wozu”
Oczywiście Eldoka, ze potrafimy się zachować przy ludziach. Nikt nawet nie miał w planach wciskać sobie jęzora do gęby przy ludziach doszliśmy do wniosku z Martyna, ze ta koleżanka chce mieć „stado adorujących samców”
Chcieliśmy iść z nią nawet na rynek (rezygnacja z wyjazdu) ale ona chce tam i koniec.
Martyna chce mnie przekonac, na ta wielka imprezę ale ja zdania nie zmienię.
Powiedziałem jej, ze nie mam 13 lat, ze ktoś będzie mi mówił gdzie mam spędzić sylwestra. Tym bardziej, ze na to się nie zgodziłem.
Czy jeżeli ona pojedzie z ta koleżanka na tą imprezę to powiedzieć jej, ze to koniec?
Bo nie wyobrażam sobie czegoś takiego, mimo ze to jest jej najlepsza przyjaciółka.
Mówi mi „Krzysiek, ale postaw się w mojej sytuacji. Ja muszę wybierać pomiędzy wami. Zaraz spędzimy sylwester wszyscy osobno”
Mówiąc o tym, ze musi wybierać między Wami to zaczyna Toba manipulować, bo chce, zebys ustąpił i nie postawił na swoim. Zaproponowaliście tamtej głupiej cipie alternatywę, a, że uparła się na ta imprezę z kolesiami to niech tam idzie sama
Będę rozmawiać jeszcze z Martyna.
Ta koleżanka wręcz chce mnie zmusić, żebym tam jechał (pewnie warunek obecności Martyny to ja)
Ja mówię, ze odpadam bo po prostu nie chce być w takiej masowce. Jeżeli ona chce, to proszę bardzo. Ja jej nie trzymam.
Troszkę ryzykuje, bo jak Martyna pójdzie z nią to trochę jestem w dupie. Choć to mi tez pokaże jak wyglada ta relacja.
Wątpię, żeby zrezygnowała z sylwestrowego seksu, choć kto wie...
Za daleko zaszedłem i zmienić zdania nie mogę, poza tym średnio chce siedzieć z 8 obcymi samcami 50 km od domu bez znajomych udając, ze łaskę która posuwam ledwie znam
Odpada.
Po 1 to co Ty się tak podniecasz sylwestrowym seksem? Seks jak seks, może być dobry w WNMP i chujowy w sylwestra.
Po 2 dlaczego mielibyście udawać na tamtej imprezie ze nie jesteście razem z Martyna? Ale rozumiem Cię o co chodzi, skrajnie niekorzystna sytuacja jest kiedy tylu samców a mało alternatyw Martynki. Tez bym nie szedł na to.
To ze tamtej związek się rozpadł, nie musi oznaczać ze musi Wam kłody rzucać. Teraz będzie wyciągać Twoja wszędzie, ciężkie czasy...
Co ja bym zaproponował? Nie zmieniał wszystkim planów na sylwestra bo głupia pizde zostawił chłopak, tylko niech weźmie kogos innego, najlepiej przyjaciółkę. Czy taki sylwester samemu z 3 dupkami nie brzmi dobrze? A na pewno ma jakaś koleżankę...
Jak nie koleżankę to kolegę, brata, matkę czy kota, ale niech nie pierdoli Waszych planów. Nie dla kazdego seks w sylwestra to pozycja obowiązkowa...
Z drugiej strony rozumiem Martynę, sam bym próbował jakoś pogodzić najlepszego kumpla i dziewczynę żeby z nikogo nie musieć rezygnować, ale z racji ze plany były ustalone i to Was jest dwoje, a ona sama to może się przyłączyć, ale nie dyktować warunki.
Jak Martyna odjebie i pójdzie na ten gangbang to Ty idź na dupy... nie żeby zdradzać ale niech poczuje, a cokolwiek Martyna odjebie to masz kolejne postanowienie na nowy rok.
Chociaż nie wiem czy jakby mnie dotyczyła ta sytuacja to bym nie rzucił w pizdu Martynki jakby poszła z przyjaciolka na fiutki zamiast z Tobą spędzić ten wyjątkowy dzień.
Serio niech ta psiapsi nie cwaniakuje tylko dziekuje ze nią nianczycie, a jak jej nie pasi to niech idzie tam i weźmie ze sobą dużo lubrykantu
Może chce dojść wraz z dźwiękiem strzelenia korka od szampana o północy

Albo według powiedzenia "Jaki sylwester taki cały rok" i myśli, że będzie bzykał tylko
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Oh Panowie, darujcie sobie ;p
Wczoraj wieczorem pisałem dłuższy raport, ale nie było dane mi go dokończyć.
Przez ta głupia pizde pokłóciłem się nawet z Martyna, choć już się uspokoiła.
Nie widzi mi się spędzanie sylwestra z jakimis przychlastami, bo głupia kolezaneczke zostawił chłopak.
Martyna mi coś pieprzyla o współczuciu i tak dalej, ale bez przesady. Są granice.
Choć nie wiem czy nie odpuścić, bo naprawdę wiele, bardzo wiele daje żebym tam pojechał.
Powiedziała, ze jest w stanie w każdej chwili załatwić transport powrotny, i by ze mną wróciła. Nawet w samego sylwestra (wyjazd 2 dniowy)
Tylko, żebym jechał.
Nawet proponuje mi, żeby zrobić coś takiego, że jak nie będzie mi się podobać to jedziemy do naszego pierwotnego miejsca a ta głupia pizde tam zostawimy.
Myśle czy jakbym się zgodził, to nie zostałbym pipka.
Ps: głupia kolezaneczka pisze do mnie, ze ja chłopak zablokował i ze ona ma wszystkiego dość.
Niech spierdala, bardzo dobrze zrobił.
Mądry chłop.
Na chuj ty gadasz z tą koleżaneczką? Co ty jej psiapsiółeczka? Pewnie chce cię ugadać.
Pamiętaj, że jesteś facet. Tzn. mam nadzieję, że tak jest.
A to znaczy, że jak mówisz A to kurwa trzymasz się tego A a nie zmieniasz zdanie bo cię dupeczka bajeruje skutecznie.
Zrobisz jak uważasz ale jeśli się ugniesz i pojedziesz to będzie wiedziała, że może cię nawinąć na paluszka jak tylko będzie chciała.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Swego czasu z ta jej kolezaneczka miałem dobry kontakt. To ona nas poznała z Martyna.
W dupie trochę jestem, bo jeżeli ona wybierze ją to lipa.
Dziś się z nią widzę.
Wczoraj jak gadalismy przez telefon to robiłem jej wizualizacje wyjazdu we dwójkę do Krakowa w hotelu (oddech miała szybszy i generalnie weszło)
Ona mi gada o tym, ze kolezaneczce trzeba współczuć ale bez przesady.
Nie sadzilem, ze zostanę niańka 19 letniego lachona, który chce sobie być w stadzie samców ale sama to ona nie chce jechać i przez to pierdoli nam plany z Martynka.
A ona jest między młotem a kowadłem, bo z iednej strony ja a z drugiej jej „najleosza koleżanka” z która się zna od 13 lat
Do dziś jest termin odnośnie tego wyjazdu gdzie ta głupia pizda chce jechać.
Nie obrażaj jej. To świadczy o Tobie źle, nie o niej. Ona po prostu jest w takiej a nie innej sytuacji.
Skoro tyle się znają to powinna zrozumieć też tą twoją i albo z wami pójść albo nie naciskać i tam pojechać. Chyba wie że jesteście razem?
Jeśli mimo wszystko wybierze koleżankę to odpowiedź czy jej na tobie zależy będziesz miał i sam podejmiesz już decyzję jak się zachować.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Niech jadą sobie we dwie na tego sylwestra. Nie masz jakiś kumpli by wybrać się z nimi do jakiegoś klubu? Wtedy wyłączasz telefon i masz wyjebane, bawisz się. A co u dziewuszki? A niech się dzieje co chce, niech się dobrze bawią.
Ładnie mówicie Panowie...
Dziś widzę się z Martynka, wiec temat będzie poruszany zapewne.
Ona będzie mnie znów błagać (naprawdę) żebym tam pojechał.
Co może śmieszyć to fakt, ze nasza kolezaneczka mówi, ze ona to może jechać sama ale JAKBY sama pojechała to pewnie do końca życia chodziłaby obrazona.
Gdyby nie to, ze znają się z Martyna od 13 lat i w sumie mam do tej koleżanki sentyment bo nas poznała to ostro bym jej powiedział do słuchu.
Mentalne przedszkole.
Jestem ciekaw jak to się potoczy, bo do dziś Martyna ma dać znać czy jedzie z koleżanka.
Jeżeli powie mi, ze ona z nią jedzie to momentalnie zastosuje chłodnik.
Co ciekawe, ona wie ze mam propozycje sylwestra od dziewczyny która do mnie zalatuje od dłuższego czasu...
wczoraj jak rozmawialiśmy to ona się o to bardzo wkurzyła, ze ja jej mówię o tym ze mam taka propozycje. Powiedziałem jej dlatego, bo przecież nie ma presji byśmy go razem spędzili
„A może ty tam nie chcesz jechać, bo chcesz z Olą spędzić tego sylwestra. Jak tak to proszę. Czy ty chcesz wzbudzić we mnie zazdrość? ”
I ogólnie świrowała.
"Sama nastawia się na sylwestrowy seks"
Ale, że z tobą ten seks?
Oczywiście ;p
Załatwiła wam chuhiwego sylwestra ty nie chcesz ona tez nie chce tam jechać więc nie jedźcie. Skoro nie jestescie parą to tez nie ma obowiazku spędzać go razem. Jeśli masz ochotę spędzić go z nią to jej powiedz ale ze nie tam, a jak ona jednak chcę sie poświęcić dla koleżanki, jej sprawa ty zalatw sobie innego sylwestra. Moim zdaniem ulega tobie bo sama nie chce tam jechać ale czuję sie zobowiazana wobec przyjaciółki i twoja stanowcza decyzja ze tam nie jedziecie bedzie świetną wymówka dla jej psiapsi na którą ona pocichu liczy aby sie usprawiedliwić, ze to niby nie jej decyzja tylko ty tak zarzadziles
Chyba Panowie przesadziłem.
Wczoraj byłem na spotkaniu z nią. Próbowała wszystkiego - fochy, płacz, błaganie. Ja pozostawałem nieugięty.
Powiedziałem, że chciałbym spędzić ten dzień tylko z nią. Proponowała, że nawet jakby mi się nie podobało to wrócilibyśmy po godzinie. Była w stanie zrobić wszystko, żebym tam pojechał. Proponowała, żebyśmy to sobie potem sami odbili w jakimś Gdańsku czy coś takiego. Ja nie ulegałem.
Powiedziałem, że nie mamy obowiązku spędzać razem sylwestra, i jeżeli ona tam pojedzie to ja sobie pójdę do kumpla (A u kumpla będzie między innymi dziewczyna, z która się spotykałem jak mieliśmy przerwę)
Powiedziała mi, że jak tam pójdę to koniec.
Odpowiedziałem, że w takim razie albo spędza sylwestra ze mną (nawet w tym pierdolonym trójkącie) albo ja idę do tego kumpla. Bo moja noga w tamtym miejscu nie postanie.
Byłem blisko celu. Żeby wyrwać ją od niańczenia tej koleżanki. Jednak rozmawiała z mamą i ta jej powiedziała, że gdyby mi zależało to bym z nią pojechał tam...
Dostałem smska w nocy
"Kasia już napisała Wojtkowi, że jedziemy. Jest mi strasznie przykro... (....) Wydaje mi się, że w związku najważniejsze są kompromisy, bez tego nie da się zbudowac nic (...) Dałeś mi ultimatum (...) Jeżeli chcesz to zakończyć to niech tak się stanie, ja zrobiłam wszystko co mogłam"
Coś tam jej napisałem, ale jeszcze nie odpisała.
I tak się zastanawiam Panowie, czy to dobrze że aż tak zacisnąłem śrubę, że nie chciałem się na to zgodzić?
Czy może teraz popuścić i powiedzieć, że zrobię to dla niej i na dwie godzinki mogę tam z nią pojechać.
Ewentualnie zaproponować, abyśmy w sylwestra o północy się spotkali (czyli, że np od 20 do 24 byłaby z koleżanką, a reszta ze mną)
Mam mieszane uczucia, z jednej strony nie chce jej tracić, ale jeżeli ona wybrała swoją koleżankę zamiast mnie to w sumie daje mi do myślenia.
Nie chce kończyć tej relacji z powodu głupiego sylwestra i jej koleżanki.
Po seksie zdecydowanie wpadła w naszą relację. Sama mówiła, że miesiąc temu miałaby to gdzies (przed seksem) a teraz, to tak nie ma.
Skoro powiedziała ci ze jak tam pójdziesz to koniec to ona postawila ci ultimatum nie ty jej. Twoja decyzja jedynie prowadzi do tego ze, spedzicie ten dzien osobno natomiast jej prowadzi do konca relacji. Jak juz byles stanowczy to teraz nie możesz sie ugiać.
Powiedz jej ze jej zachwanie to szantaż a ty nie będziesz robić czegoś wbrew sobie zeby to jej koleżanka sie dibrze czuła. Trzymaj silna rame
Ta relacja pokazuje mi, jak jestem słaby psychicznie.
Niby pracuje nad mind-game aczkolwiek przy aktualnym natłoku stresów i tak gowno mi to daje.
Napisałem jej wczoraj wiadomość z kolejna propozycja sylwestra (choć ta koleżanka dała potwierdzenie, ze jadą tam) z dopiskiem „jeżeli odrzucisz nawet to, to będę mógł z czystym sumieniem odpuścić sobie nasza relacje, choć bardzo tego nie chce”
Jestem ciekaw czy do mnie dziś zadzwoni, czy tez odpuściła temat.
Jestem ciekawym przykładem, jak zepsuć sobie całkiem fajna relacje,przez zazdrosna pizde.
Seks z nią był fajny... mam nadzieje, ze to się nie skończy.
Ile jeszcze tych propozycji jej wyślesz nie to nie. Nie bądź zaborczy. Cipka kobiety nie moze być kartą przetargową. Z nia fajny seks ? Oki to pomyśl jaki moze być z inna zajebisty.
I teraz najważniejsza próba młody padawanie. Albo ulegniesz ciemnej stronie mocy (zostaniesz bez jajec w związku) lub też podążysz ścieżką jasnej strony mocy i zapanuje w tobie harmonia (czyli będziesz facet z jajami, stanowczy i pewny swoich decyzji).
Słuchaj, tak jak powyżej pisali i jak pisałem ja. Mówisz A to się tego trzymasz.
Jest też coś takiego, że tylko krowa nie zmienia zdania. Owszem. Ale jeśli chodzi o związki i relacje damsko-męskie to się nie sprawdza, uwierz mi na słowo (chociaż zazwyczaj ludzie uczą się na swoich błędach).
To jest szantaż z jej strony. A przecież wasza relacja nie miała być związkiem. Jeśli już masz do niej coś pisać (o ile sama ci coś odpisze więcej) to tylko to, że nie powinna cię szantażować i jak by się czuła gdybyś ty chciał pojechać z najlepszym kumplem i nią na imprezę gdzie będą tylko same kobiety.
Moim zdaniem są dwie drogi tutaj:
1. Uginasz się, jedziesz tam i różnie może być (stado napaleńców) a w jej umyśle wykreuje się twoja postać - że jeśli zastosuje szantaż to wymusi wszystko. Z czasem jej i tak się to znudzi i znajdzie faceta który nie będzie się bawił w gierki.
2. Nie jedziesz. Ona się obraża, rozchodzicie się. I albo zrozumie i za jakiś czas ci przyzna rację i będzie chciała wrócić lub też będzie miała to w dupie i ciebie także.
Słuchaj, pokazałeś że masz jaja skoro tak stanowczo to rozegrałeś. Ona teraz rozumie, że nie będzie mogła sobie pozwolić na dużo i podświadomie będziesz kimś w jej oczach. Czy wróci czy nie, pomyśli zawsze o tobie, że masz te dwie kulki między nogami.
Musisz teraz tylko w tym trwać i czekać na rozwój sytuacji.
Pokazałeś już, że możesz dużo i od ciebie tylko to zależy. Co do rozwoju swojego, kobiet. Jest masę innych i na prawdę to nie musi być ta jedyna na całe życie.
Też jestem teraz po odstrzeleniu kobiety i mimo że mi ciężko z tym, zaciskam zęby i idę dalej. I wiem, że znajdę teraz dużo lepszą.
Kolejne doświadczenie, czego nie chcę w związku i czego będę szukał w następnej.
Zobacz ile możliwości się otwiera teraz. Mnóstwo wolnych kobitek i ich cipek.
Idziesz na sylwestra i jedziesz z tamtą panną i w chuju masz co było.
Just do it, kurwa jego mać!
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Wczoraj jak rozmawiałem z nią przez telefon to trochę uległa „oj Krzysiek, wiesz ze jakbyś tam poszedł to byłabym bardzo zła, ale nie odpuściła bym naszej relacji”
Odnośnie opcji pierwszej. Ona się zapiera, ze tam tez będzie tez kilka par i, ze jak nie spodoba mi się towarzystwo to może wracać o której chce i pojedziemy do niej, ai tą kolezaneczke tam zostawimy.
Teraz myśle, ze nawet bym na to przystał, ale myśle sobie ze na kogo ja do cholery wyjdę?
Na pizde która zmienia zdanie, bo dziewczynka postanowiła nim szantażować.
Ja myśle, ze opcja druga jest prawdopodobna tylko bez rozejścia. Bo co jak co, ale nas do siebie ciagnie. W łóżku dobrze współgramy, ona zaczęła się angażować.
Wczoraj jak rozmawialiśmy (przerwa od pierdolenia o tym sylwestrze) powiedziała mi, ze jestem pierwszym chłopakiem który ma tak na nią wyjebane. Powiedziała mi coś w stylu „ja wiem, ze jak ja nie napisze, to ty tez tego nie zrobisz”
Ogólnie to ja jestem dobry, dbam o nią ale po prostunie jestem psiakiem xd.
Moze tez przez to, przez te pol roku „rozchodziliśmy się” dwa razy (teraz prawdopodobnie trzeci hehe) i zawsze wracaliśmy. Pożądanie robi swoje.
Ona jest cholernie zazdrosna o tą Olę. Wczoraj nawet pod wpływem emocji (oj wiem, kardynalny błąd) zapytałem się Martyny „to co, mam powiedzieć ze nie idziesz ze mną na studniówkę?”
Cisza w słuchawce (pewnie płacz) i tylko SMS „ Myśle, że będziesz się świetnie bawił na studniówce beze mnie. Dziękuje za wszystko. ”
Właśnie ta wizja bycia „kims” w jej podświadomości jest zajebista.
Bo to, ze jej mówiłem ze z była zakończyłem kontakt z dnia na dzień, to mogła sobie myśleć, ze gadam głupoty.
Jednak teraz pierwszy raz przekonała się o takiej mojej stanowczości.
Trochę zajebalem, bo w nocy napisałem smska ze jeżeli nasza relacja ma się zakończyć, to chce żeby słonik którego jej dałem przypominał o fajnych naszych chwilach (no żeby nie myślała, ze mam aż tak na nią wyjebane)
W przyszłym tygodniu mam wolna chatę na miesiąc i byliśmy zgadani na seks. No nic, mam nadzieje ze się dziś odezwie. Bo wiem, ze ona będzie szukać pocieszyciela (ta wizja mnie rozpierdala, ryje banie jak skurwysyn)
Zazdroszczę eldoka wyższego poziomu wyjebania
Chciałbym go osiągnąć. Mimo, ze to nie jakaś pierwsza dziewczyna, to jednak wkrecilem się na maksa. Seks pomógł, tak jak mówiliście, ona tez wpadła.
Zastanawia mnie tylko jedna kwestia. Jeżeli ona mi nawet nie odpisze, a wiem ze jest dalej mną zainteresowana (bo w sumie poszło o ta głupia pizde)
To może powinienem do niej dzis zadzwonić i przedstawić opcje żebyśmy w sylwka spotkali się o północy, czyli żeby ona pojechała z nią i o północy wróciła do mnie.
Pozdrawiam.
Wiesz co jest najgorsze?
Że chcesz jej pokazać stanowczość i gotowość do powiedzienia "nara" a z drugiej strony piszesz takie niedojebane smski o tym żeby słonik przypominał o tobie. Przez takie gówno ona widzi, że jednak jesteś niespójny z tym co starasz się pokazać. Ty myślisz że jesteś kozak, samiec alfa, że masz nad nią przewagę a tak na prawdę dla niej taki nie jesteś.
Każdy, dosłownie każdy boi się straty - nie ważne czy to ulubiony kubek, samochód czy druga osoba. I dlatego tak reaguje, i tym samym też ty się obawiasz, że jednak to się skończy.
Po pierwsze, jak się rozejdziecie i ona się wkurwi to ten słonik zostanie wyjebany na hasiok.
Po drugie, ja wiem, że jesteś małolat i zafascynowany spuszczeniem z krzyża podczas seksu z kobietą a nie z ręką ale za bardzo się tym jarasz, w sensie - seks jest zajebisty ale bez przesady bo się spuścisz na samą myśl o nim niedługo.
Tobie wydaje się że ona jest w tobie zajebana fest a z tego co opisujesz, to jednak nie bo wybiera koleżankę. Taki wiek, rozumiem. Nie pierwszy i nie ostatni jesteś w jej życiu zapewne ale jakby w moim wieku moja kobieta wybrała zamiast mnie, przyjaciółkę z dzieciństwa to w tym samym momencie spakowałbym jej graty i wypierdolił z nimi za drzwi.
Przemyśl to mocno i raportuj. Ciekawy jestem jak to ogarniesz.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Witam Panowie,
Rozmawiałem z nią. Starałem się tematu sylwestra nie poruszać, choć ona chyba liczy ze może zmienię zdanie (czego oczywiście nie polecasz) umówiłem się z nią na sobotę.
Prowadziłem pikantna rozmowę przez telefon. Śmialiśmy się i było super.
Co ciekawe jeden tekst wymsknął się z jej podświadomości (tak myśle)
Mówiłem, ze mogłaby pracować jako moja asystentka.
Ona na to, ze nie. Zapytałem dlaczego na co usłyszałem „No jak to, ja twoja kobita jako asystentka?”
Czyli ten związek siedzi jej w bani, choć może świadomość tego nie dopuszcza.
Trochę nlsa zawaliłem wizja o ostrym seksie.
Chciałbym tego sylwka spędzić z nią. Mam taka nadzieje, ze przekonam ja jeszcze do tego czasu (zawsze może się „rozchorować”)
Wątpię żeby to się udało, ale to będzie taki teścik dla moich umiejętności i jej zainteresowania.
No chyba ze ulec i z nią pojechać (ma moich warunkach, szybki powrót), co odradzacie.
Pozdro.
mamy podjąć za ciebie tą decyzję?
bądź kurwa facet z jajami, zdecydowany co chcesz.
Ale ja widzę, że jesteś w niej zajebany że hoho. Bo wszystko rozkminiasz na czynniki pierwsze. Pewnie pierwsza kobita z którą uprawiałeś seks i już tylko ona jedyna na świecie.
Każdy ci już napisał co uważa.
Teraz ty działasz. Albo w jedną albo drugą (i będziesz ciepłe kluchy).
Póki co, to ty nie masz jaj żeby załatwić sprawę tylko takie słodkie pierdolenie uprawiasz z nią.
__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."
"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."
Szok.. laska sie z toba bzyka i nie jestescie razem ?
I jeszcze na pytanie organizatora czy jestescie para mowi ze Nie !?
Ja bym ja calkowicie olał, może organizator zobaczyl ze fajna laska, i zapytal czy jestescie razem, bo by jego koledzy lub on chcieli miec co podrywac lub bzyknąc. A ona widocznie na to liczy skoro powiedziała że nie jestescie. Gdyby chciała coś z tobą to by takiej sytuacji nie było..
Olej ja, albo jak najszybciej zwiazek.. jezeli chcesz
To, że nie jesteśmy razem to powiedziała jej psiapsi ale chodzi o sam fakt.
Tak, bzykamy się. Lubi to. Często mi mówi, że ma na mnie ochote.
Powierzchownie wszystko wygląda zajebiscie. Całuje, pisze, przytula, łapie za rączkę nawet zaangazowała się w akcje charytatywną, gdzie pozna moich rodziców!
Ostatnio wydarzyła się wymowna akcja. Był wieczór, przyszliśmy do mnie. Szykował się seks. Jest już ostro, zakładam prezerwatywę a ona do mnie " Nie Krzysiek"
Ja do niej "O co chodzi"
"Ja cie nie kocham, ty nie zasługujesz na nieszczere kocham cie. Nie mogłabym się kochać z tobą, bo nic do ciebie nie czuje"
Chuj, że dwadzieścia minut temu powiedziała mi, że czuje ze ze mną może zrobić wszystko i to ją ciągnie do mnie.
Skończyło się na oralu.
Odnośnie tego sylwka. Mają wracać wracać 2 stycznia... (dwie noce, osiem ogrów. One dwie, alkohol. Ja pierdole, ja to sikam w majtki tak szczerze)
Chętnie bym ją pierdolnął w komis, ale dwie rzeczy mnie trzymają:
- Idę z nią na studniówkę (układ zna, zapłaciłem za nią)
- Mimo wszystko inne mnie nie pociągają. Po prostu się kurwa zakochałem.
"zakładam prezerwatywę a ona do mnie " Nie Krzysiek"
Przejebana akcja. Tym bardziej, ze gumke straciles.
Ja ci radze,zebys sobie szukal nowej laski na studniowke. Swieta będziesz mieć smutne i zjebane,sylwester to samo. Napijesz się i będziesz do niej dzwonic i wypisywać.
Tak naprawdę nie zaczniesz się uwalniać od tej laski jak trzyma was ta studniowka, a zobaczysz, ze może być tak,ze cie w ostatniej chwili wystawi bo akurat w ten weekend co studniowka przyjezdza Czesiek, któremu robila loda na sylwestra i się będą bzykac.
"dwie noce, osiem ogrów. One dwie, alkohol."
Ja jeden scenariusz widze kolego.
Odetnij się od niej w pizdu bo Sylwester cie wykończy psychicznie