"Człowiek ma większy apetyt bo organizm potrzebuję energii żeby zapewnić sobie ciepło i odpowiednią izolację "
Z którego wyciągasz złe wnioski:
"Powiem Ci tak, że w zimie gorzej jest zrobić dobrą rzeźbę."
Jeśli tylko panujesz nad swoim apetytem (silny charakter) to zimą wyrzeźbić się łatwiej niż latem. Właśnie dlatego że "organizm potrzebuje więcej energii żeby zapewnić sobie ciepło" Zatem wystarczy zimą mało jeść i nawet nie trzeba robić dużo aerobów. Organizm spali gigantyczne ilości tłuszczu na samo ogrzewanie się.
To nie jest wiedza z siłowni, to wiedza z biologii
Lato = wzmożone pocenie. Żeby palić tłuszcz musi być spalony cały zapas energetyczny z węglowodanów. Więc najprościej - bez potu, nie palisz tłuszczu. Musi być naprawdę intensywny wysiłek żeby zacząć spalać zasoby dodatkowego magazynu jakim jest tkanka tłuszczowa.
Nie chodzi o silny charakter, bo po prostu musisz spełniać zapotrzebowanie swojego organizmu. Wyliczysz co potrzebujesz i nic ponad to. Dodatkowo w lato nie musisz się dodatkowo hartować psychicznie bo po prostu nie ma się takiego apetytu. Gorzej się je smażonego kurczaka i kopkę ryżu w 30 stopniowym upale. Łatwiej się przyjmuje dania chłodniejsze i lżejsze. Nie jestem fanem sałatek, a w lato je uwielbiam.
Uwierz mi, że w lato zdecydowanie łatwiej o rzeźbę.
Za piękne by to było, że siedzisz sobie przed komputerkiem i jesz sucharki i chudniesz w oczach. Do rzeźby potrzebna jest CIĘŻKA PRACA, LITRY POTU, WYSIŁEK DO PORZYGU.
NO PAIN NO GAIN (uwielbiam to powiedzenie ) pozdro
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Wytłumacz mi to "bez potu nie palisz tłuszczu" bo jakoś nie mogę tego załapać. Co do tego że najpierw trzeba palić węgle to chyba nie do końca prawda. Tłuszcz jest wydajniejszy energetycznie, więc gdy trzeba w krótkim czasie dostarczyć gigantyczne ilości energii i cały glikogen i inne bajery się skończą to wtedy organizm zdecyduje się na to co da mu więcej energii w krótszym czasie, a więc tłuszcz. Co innego gdy wysiłek jest mały, wtedy chyba powinno starczyć powolne spalanie węgli.
To że 1g tłuszczu ma więcej kcal niż 1g węglowodanów to wiadome.
Najpierw zużywana jest energia zdobyta z spożywanego jedzenia. Dopiero gdy jej brakuje do komórek tłuszczowych zostaje "przekazana" informacja o deficycie energetycznym.
"To proste: gdy twoje ciało potrzebuje energii, ponieważ spożywasz mniej kalorii niż spalasz (deficyt energetyczny), organizm uwalnia hormony i enzymy, które dają komórkom tłuszczowym sygnał do uwalniania zapasów tłuszczu."
Aby zgromadzony tłuszcz mógł zostać uwolniony z komórki tłuszczowej, cząsteczki trójglicerydów muszą zostać rozdzielone za pomocą hydrolizy (lipolizy lub rozpadu tłuszczu) na glicerol i trzy kwasy tłuszczowe. Ważny enzym, zwany lipazą wrażliwą na hormony (HSL) jest katalizatorem tej reakcji. Zgromadzony tłuszcz (energia) zostaje uwolniony do krwiobiegu w formie kwasów tłuszczowych, które następnie transportowane są do mięśni. Gdy zwiększa się przepływ krwi w aktywnych mięśniach, dostarczane są większe ilości FFA w miejsca, w których są one potrzebne.
Ważny enzym zwany lipazą lipoproteinową (LPL), pomaga kwasom tłuszczowym dostać się do mitochondriów w komórkach mięśniowych, w których FFA mogą zostać zużyte w formie energii. Jeśli kiedykolwiek chodziłeś na lekcje biologii, prawdopodobnie słyszałeś o mitochondriach. To "elektrownia komórki", w której produkowana jest energia i właśnie w tym miejscu kwasy tłuszczowe przetwarzane są w energię.
@edit
teraz doczytałem, że dopisałeś coś o wysiłku. A to zdecydowanie zmienia twoją pierwszą wypowiedź, że wystarczy w zimie mniej jeść i już się chudnie. Wysiłek to nie 20 przysiadów/pompek/skłonów na wieczór. Trening powinien mieć krótkie przerwy i intensywne serię, żeby z mięśni nie odpływała krew.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Fajne cytaty, ale chociaż blisko, to jednak chyba nie na temat bo ja nadal nie wiem:
1. Co ma tłuszcz wspólnego z tym poceniem się o którym wspomniałeś wcześniej.
2. Jak to ma się do szybkich i wysokich wydatków energetycznych o których ja mówiłem wcześniej.
Powtarzam, jeśli jasnym jest że w ciągu jednej sekundy przetwarzania tłuszczy i przetwarzania węgli organizm dostaje więcej energii z tłuszczów, to logicznym jest, że jeśli przekroczyć deadline wydajności węgli to wtedy....
EDIT do twojego editu: ( )
Ogrzanie organizmu podczas srogiej zimy to też konkretny wysiłek dla organizmu, kto wie czy często nie większy niż trening. Tylko że tego nie czujemy w ten sposób
pocenie jest naturalnym procesem, że nasz organizm ma za wysoką temperaturę. Wysoka temperatura = wzmożony obieg krwi = szybszy metabolizm. Jeśli szybszy metabolizm nasz organizm szybciej przemieli energię z mięśni i weźmie się za tkanke tłuszczową.
Najlepiej spalać rano na czczo, kiedy poziom cukrów w naszych mięśniach jest najniższy, albo zaraz po treningu siłowym.
Jaki masz staż na siłowni ? Bo z tym masełkiem to strasznie kiepskie było.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Z tym masełkiem to była ironia, nie wiem co ma ironia do stażu na siłowni, raczej ćwiczę ją bardziej w klubach. Jeśli ty ćwiczysz ironie na siłce, to znaczy, że za dużo tam gadasz
stażu mam 5 lat mniej więcej.
Co do pocenia się, to prędkość metabolizmu nie jest tożsama z prędkością spalania tłuszczu, wydaje mi się, że mylisz te pojęcia.
Odchodząc do tego co piszą na forach kulturystycznych, o prędkości spalania każdego paliwa w każdym silniku decydują o wiele bardziej opory układu niż prędkość obrotowa wału (myślę, że to dobre porównanie). Gdyby pocenie się było równoznaczne ze spalaniem tłuszczu to dieta Eskimosów i dieta rodowitych Afrykanów wyglądałaby troszkę inaczej
ty miglancu jeden napisałem, że słabe bo właśnie idę na siłownię to słuchawki na uszach i się koncentruje na treningu. Pogaduchy w szatni albo pod prysznicem.
Ja jestem teraz na masie, chce dobić do 90kg przy 178cm wzrostu a później redukcja do 78-80kg i myślę, że to będzie optymalna waga.
Z siłownią nie mam problemów, ale z kobietami jest wiele do nauczenia dopiero zacząłem udzielać się na tym forum. Myślę, że z wymianą doświadczeń się poprawie
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Ale bez sens.
Przy 178-90 kg wagi? A ile z tego masa mięsniowa, a ile tłuszcz? Po cholere się masować w taki sposób jak masz przyrosty głównie tłuszczu? Ale masa wzrasta ty mój kulturysto, więc cel osiągnięty, dobrze rozumiem?
Jestem zwolennikiem "inteligentnej masy" i ostrożnego podbijania kalorii w diecie. Po co to potem redukować miesiące?
Sranie w banie, jakieś pocenie się i niby tylko wtedy tłuszcz znika. Masz więcej ruchu, spalasz więcej kalorii niż przyjmujesz = chudniesz. I wcale nie trzeba się koniecznie do tego pocić. Takie samo bajanie jak to, że dopiero po 30 minutach biegu się 'chudnie', a wcześniej nic się nie dzieje. Wiem, że najpierw się wydatkuje rezerwy, lecz tak czy siak energia wypływa więc będzie lepiej aniżeli siedząc na dupie. Także mity wsypujemy do woreczka i nie wyciągamy więcej, ok?
Jak chcesz ćwiczyć w domu a póki co sprzętu nie masz to polecam Paula Wade „Skazany na trening zaprawa więzienna”. Gość jest naprawdę konkretny opisuje fajne ćwiczenia kalisteniczne i dla początkujących i dla zaawansowanych.
Polecam ćwiczyć areoby + jakieś inne ćwiczenia z obciążeniem po to tylko aby spalić niepotrzebny tłuszcz i przygotować się do budowania czystej masy mięśniowej.
Głupim posunięciem będzie robienie masy kiedy tą masę posiadamy (czyt. tłuszczową). Potem w chuj długo trzeba redukować. Logicznie rzecz biorąc lepiej na początku zdeczka trochę porzeźbić się, a potem nabierać masy. Rzeźba + masowanie = większa rzeźba wiadomo
Przecież 'robienie masy' to nie otłuszczanie się tylko wzrost masy mięśniowej. Właściwie to nie wiem o co do końca chodzi z tym zjawiskiem 'masowania'. Nie jestem kulturystą. Ćwiczę sobie, mięśnie sobie, a rzeźba sobie. I jest elegancko Jak ktoś jest ektomorfikiem tak jak autor to niech wpieprza wszystko (zdrowo oczywiście) jak leci i progres będzie. Przynajmniej z tego co inni ekto pisali, bo ja osobiście jestem 'normalny'.
'Głupim posunięciem będzie robienie masy kiedy tą masę posiadamy (czyt. tłuszczową)'
Sądzę, że wiesz o z czym to się je, lecz napisałeś tak jak napisałeś Pamiętając, że są tu kompletni laicy pomyślałem, że wypada trochę sprostować
Nie wierzę, dalej nie zrozumiałeś Zgadzam się z tym co napisałeś. Jednak tutaj:
'Głupim posunięciem będzie robienie masy kiedy tą masę posiadamy (czyt. tłuszczową)'
napisałeś, że robienie masy to robienie tłuszczu. Tak wynika z kontekstu. I tylko o to mi chodzi.
Sneakers chyba miał na myśli to, że przy redukcji - redukuje się również masa mięśniowa. Więc lepiej jest chyba zrobić redukcję wtedy, kiedy mamy jej mniej(przed masówką), niż potem redukować po masówce przy okazji tracąc cenne mięśnie razem z tłuszczem. Czysta matma:D
Eeeeeeeeee... Dobra, nie będę nikomu wytykał że się myli, zresztą, może i ma racje, w końcu każdy jest inny
173cm i 65kg to żadna tragedia, normalny koleś który za często ciężarów nie podnosi.
Ja miałem 65kg i 180 Więc może i u Ciebie zadziała to co zadziałało u mnie.
Dieta jest dla Ciebie równie ważna jak siłownia, z taką budową bez diety nic nie urośnie i bez ćwiczeń nic nie urośnie.
Kiedyś ćwiczyłem 3 lata, był bardzo silny i przytyłem 5-8kg
Po długiej przerwie podszedłem do tego inaczej, siłę odzyskałem bardzo szybko (pamięć mięśniowa, ale w tej chwili to nie istotne) ale wyglądałem też odpowiednio, po dużo mniejszym czasie i z dużo mniejszy wysiłkiem.
Jem po prostu dużżżżo, ze skłonnościami do bycia chudym musisz DUŻOOO jeść, mięsa, ryż, aby było wartościowe i miało jak najwięcej białka. Dużo więcej niż potrzebujesz i jesz normalnie. Do tego regularnie, 5 posiłków dziennie jest ok.
Ja najlepsze efekty mam ćwicząc każdą partię mięśni raz w tygodniu, 3 razy w tygodniu 30 minut na siłowni jest dla mnie optymalne.
Ciężar, tyle żebyś maksymalnym wysiłkiem dał rady podnieść od 6 do 10 razy. Ze 3 serie ćwiczenia. Te ostatnie powtórzenia, najbardziej wymuszone są najbardziej wartościowe.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Masz dobry argument:
"Człowiek ma większy apetyt bo organizm potrzebuję energii żeby zapewnić sobie ciepło i odpowiednią izolację "
Z którego wyciągasz złe wnioski:
"Powiem Ci tak, że w zimie gorzej jest zrobić dobrą rzeźbę."
Jeśli tylko panujesz nad swoim apetytem (silny charakter) to zimą wyrzeźbić się łatwiej niż latem. Właśnie dlatego że "organizm potrzebuje więcej energii żeby zapewnić sobie ciepło" Zatem wystarczy zimą mało jeść i nawet nie trzeba robić dużo aerobów. Organizm spali gigantyczne ilości tłuszczu na samo ogrzewanie się.
To nie jest wiedza z siłowni, to wiedza z biologii
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Lato = wzmożone pocenie. Żeby palić tłuszcz musi być spalony cały zapas energetyczny z węglowodanów. Więc najprościej - bez potu, nie palisz tłuszczu. Musi być naprawdę intensywny wysiłek żeby zacząć spalać zasoby dodatkowego magazynu jakim jest tkanka tłuszczowa.
Nie chodzi o silny charakter, bo po prostu musisz spełniać zapotrzebowanie swojego organizmu. Wyliczysz co potrzebujesz i nic ponad to. Dodatkowo w lato nie musisz się dodatkowo hartować psychicznie bo po prostu nie ma się takiego apetytu. Gorzej się je smażonego kurczaka i kopkę ryżu w 30 stopniowym upale. Łatwiej się przyjmuje dania chłodniejsze i lżejsze. Nie jestem fanem sałatek, a w lato je uwielbiam.
Uwierz mi, że w lato zdecydowanie łatwiej o rzeźbę.
Za piękne by to było, że siedzisz sobie przed komputerkiem i jesz sucharki i chudniesz w oczach.
Do rzeźby potrzebna jest CIĘŻKA PRACA, LITRY POTU, WYSIŁEK DO PORZYGU.
NO PAIN NO GAIN (uwielbiam to powiedzenie
) pozdro
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Wytłumacz mi to "bez potu nie palisz tłuszczu" bo jakoś nie mogę tego załapać. Co do tego że najpierw trzeba palić węgle to chyba nie do końca prawda. Tłuszcz jest wydajniejszy energetycznie, więc gdy trzeba w krótkim czasie dostarczyć gigantyczne ilości energii i cały glikogen i inne bajery się skończą to wtedy organizm zdecyduje się na to co da mu więcej energii w krótszym czasie, a więc tłuszcz. Co innego gdy wysiłek jest mały, wtedy chyba powinno starczyć powolne spalanie węgli.
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
To że 1g tłuszczu ma więcej kcal niż 1g węglowodanów to wiadome.
Najpierw zużywana jest energia zdobyta z spożywanego jedzenia. Dopiero gdy jej brakuje do komórek tłuszczowych zostaje "przekazana" informacja o deficycie energetycznym.
"To proste: gdy twoje ciało potrzebuje energii, ponieważ spożywasz mniej kalorii niż spalasz (deficyt energetyczny), organizm uwalnia hormony i enzymy, które dają komórkom tłuszczowym sygnał do uwalniania zapasów tłuszczu."
Aby zgromadzony tłuszcz mógł zostać uwolniony z komórki tłuszczowej, cząsteczki trójglicerydów muszą zostać rozdzielone za pomocą hydrolizy (lipolizy lub rozpadu tłuszczu) na glicerol i trzy kwasy tłuszczowe. Ważny enzym, zwany lipazą wrażliwą na hormony (HSL) jest katalizatorem tej reakcji. Zgromadzony tłuszcz (energia) zostaje uwolniony do krwiobiegu w formie kwasów tłuszczowych, które następnie transportowane są do mięśni. Gdy zwiększa się przepływ krwi w aktywnych mięśniach, dostarczane są większe ilości FFA w miejsca, w których są one potrzebne.
Ważny enzym zwany lipazą lipoproteinową (LPL), pomaga kwasom tłuszczowym dostać się do mitochondriów w komórkach mięśniowych, w których FFA mogą zostać zużyte w formie energii. Jeśli kiedykolwiek chodziłeś na lekcje biologii, prawdopodobnie słyszałeś o mitochondriach. To "elektrownia komórki", w której produkowana jest energia i właśnie w tym miejscu kwasy tłuszczowe przetwarzane są w energię.
@edit
teraz doczytałem, że dopisałeś coś o wysiłku. A to zdecydowanie zmienia twoją pierwszą wypowiedź, że wystarczy w zimie mniej jeść i już się chudnie. Wysiłek to nie 20 przysiadów/pompek/skłonów na wieczór. Trening powinien mieć krótkie przerwy i intensywne serię, żeby z mięśni nie odpływała krew.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Fajne cytaty, ale chociaż blisko, to jednak chyba nie na temat bo ja nadal nie wiem:
1. Co ma tłuszcz wspólnego z tym poceniem się o którym wspomniałeś wcześniej.
2. Jak to ma się do szybkich i wysokich wydatków energetycznych o których ja mówiłem wcześniej.
Powtarzam, jeśli jasnym jest że w ciągu jednej sekundy przetwarzania tłuszczy i przetwarzania węgli organizm dostaje więcej energii z tłuszczów, to logicznym jest, że jeśli przekroczyć deadline wydajności węgli to wtedy....
EDIT do twojego editu: (
)
Ogrzanie organizmu podczas srogiej zimy to też konkretny wysiłek dla organizmu, kto wie czy często nie większy niż trening. Tylko że tego nie czujemy w ten sposób
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Mam nadzieję że wiesz, że tkanka tłuszczowa to nie ten sam tłuszcz z pożywienia ?
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
o fuck, a ja myślałem że masełko leci prosto w oponkę nawet nie zahaczając o układ trawienny, zwyczajnie przenikając ściany żołądka
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
pocenie jest naturalnym procesem, że nasz organizm ma za wysoką temperaturę. Wysoka temperatura = wzmożony obieg krwi = szybszy metabolizm. Jeśli szybszy metabolizm nasz organizm szybciej przemieli energię z mięśni i weźmie się za tkanke tłuszczową.
Najlepiej spalać rano na czczo, kiedy poziom cukrów w naszych mięśniach jest najniższy, albo zaraz po treningu siłowym.
Jaki masz staż na siłowni ? Bo z tym masełkiem to strasznie kiepskie było.
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Z tym masełkiem to była ironia, nie wiem co ma ironia do stażu na siłowni, raczej ćwiczę ją bardziej w klubach. Jeśli ty ćwiczysz ironie na siłce, to znaczy, że za dużo tam gadasz
stażu mam 5 lat mniej więcej.
Co do pocenia się, to prędkość metabolizmu nie jest tożsama z prędkością spalania tłuszczu, wydaje mi się, że mylisz te pojęcia.
Odchodząc do tego co piszą na forach kulturystycznych, o prędkości spalania każdego paliwa w każdym silniku decydują o wiele bardziej opory układu niż prędkość obrotowa wału (myślę, że to dobre porównanie). Gdyby pocenie się było równoznaczne ze spalaniem tłuszczu to dieta Eskimosów i dieta rodowitych Afrykanów wyglądałaby troszkę inaczej
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Wy to macie problemy chlopaki
. Ja tam od dawna w wadze Haye'a i braci Kliczkow siedze
.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
ty miglancu jeden
napisałem, że słabe bo właśnie idę na siłownię to słuchawki na uszach i się koncentruje na treningu. Pogaduchy w szatni albo pod prysznicem.
Ja jestem teraz na masie, chce dobić do 90kg przy 178cm wzrostu a później redukcja do 78-80kg i myślę, że to będzie optymalna waga.
Z siłownią nie mam problemów, ale z kobietami jest wiele do nauczenia
dopiero zacząłem udzielać się na tym forum. Myślę, że z wymianą doświadczeń się poprawie
Próbując czegoś możesz nic nie osiągnąć, ale nie próbując - na pewno nic nie osiągniesz.
Ale bez sens.
Przy 178-90 kg wagi? A ile z tego masa mięsniowa, a ile tłuszcz? Po cholere się masować w taki sposób jak masz przyrosty głównie tłuszczu? Ale masa wzrasta ty mój kulturysto, więc cel osiągnięty, dobrze rozumiem?
Jestem zwolennikiem "inteligentnej masy" i ostrożnego podbijania kalorii w diecie. Po co to potem redukować miesiące?
Zero smutków, zero złości
wyjebane po całości.
Sranie w banie, jakieś pocenie się i niby tylko wtedy tłuszcz znika. Masz więcej ruchu, spalasz więcej kalorii niż przyjmujesz = chudniesz. I wcale nie trzeba się koniecznie do tego pocić. Takie samo bajanie jak to, że dopiero po 30 minutach biegu się 'chudnie', a wcześniej nic się nie dzieje. Wiem, że najpierw się wydatkuje rezerwy, lecz tak czy siak energia wypływa więc będzie lepiej aniżeli siedząc na dupie. Także mity wsypujemy do woreczka i nie wyciągamy więcej, ok?
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Jak chcesz ćwiczyć w domu a póki co sprzętu nie masz to polecam Paula Wade „Skazany na trening zaprawa więzienna”. Gość jest naprawdę konkretny opisuje fajne ćwiczenia kalisteniczne i dla początkujących i dla zaawansowanych.
Polecam ćwiczyć areoby + jakieś inne ćwiczenia z obciążeniem po to tylko aby spalić niepotrzebny tłuszcz i przygotować się do budowania czystej masy mięśniowej.
Głupim posunięciem będzie robienie masy kiedy tą masę posiadamy (czyt. tłuszczową). Potem w chuj długo trzeba redukować. Logicznie rzecz biorąc lepiej na początku zdeczka trochę porzeźbić się, a potem nabierać masy. Rzeźba + masowanie = większa rzeźba wiadomo
Zasady portalu
Przecież 'robienie masy' to nie otłuszczanie się tylko wzrost masy mięśniowej. Właściwie to nie wiem o co do końca chodzi z tym zjawiskiem 'masowania'. Nie jestem kulturystą. Ćwiczę sobie, mięśnie sobie, a rzeźba sobie. I jest elegancko
Jak ktoś jest ektomorfikiem tak jak autor to niech wpieprza wszystko (zdrowo oczywiście) jak leci i progres będzie. Przynajmniej z tego co inni ekto pisali, bo ja osobiście jestem 'normalny'.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
no toż kurwa o tym pisze
Zasady portalu
'Głupim posunięciem będzie robienie masy kiedy tą masę posiadamy (czyt. tłuszczową)'
Pamiętając, że są tu kompletni laicy pomyślałem, że wypada trochę sprostować 
Sądzę, że wiesz o z czym to się je, lecz napisałeś tak jak napisałeś
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
czyli sie nie zgadzasz ze mna, że mając tłuszcz to lepiej go zbić najpierw przed cyklem masowym?
rozumiem ze facet z wielka nadwaga smialo moze robic cykl masowy? Wolne zarty
Zasady portalu
Nie wierzę, dalej nie zrozumiałeś
Zgadzam się z tym co napisałeś. Jednak tutaj:
'Głupim posunięciem będzie robienie masy kiedy tą masę posiadamy (czyt. tłuszczową)'
napisałeś, że robienie masy to robienie tłuszczu. Tak wynika z kontekstu. I tylko o to mi chodzi.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Sneakers chyba miał na myśli to, że przy redukcji - redukuje się również masa mięśniowa. Więc lepiej jest chyba zrobić redukcję wtedy, kiedy mamy jej mniej(przed masówką), niż potem redukować po masówce przy okazji tracąc cenne mięśnie razem z tłuszczem. Czysta matma:D
fakt zle napisalem.
Chodzilo mi ze majac MASE TLUSZCZOWA, to najpierw nalezy ja zbic i dobiero zaczynac MASE MIESNIOWA budowac.
Zasady portalu
Wszystko kwestia dawek. Nie idzie? Up the dose.
Trenbolona, meta i dobry test a bedzie dobrze.
Sportową zdrową sylwetkę idzie wyrobić bez suplementów, bez żadnego problemu.
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Eeeeeeeeee... Dobra, nie będę nikomu wytykał że się myli, zresztą, może i ma racje, w końcu każdy jest inny
173cm i 65kg to żadna tragedia, normalny koleś który za często ciężarów nie podnosi.
Ja miałem 65kg i 180
Więc może i u Ciebie zadziała to co zadziałało u mnie.
Dieta jest dla Ciebie równie ważna jak siłownia, z taką budową bez diety nic nie urośnie i bez ćwiczeń nic nie urośnie.
Kiedyś ćwiczyłem 3 lata, był bardzo silny i przytyłem 5-8kg
Po długiej przerwie podszedłem do tego inaczej, siłę odzyskałem bardzo szybko (pamięć mięśniowa, ale w tej chwili to nie istotne) ale wyglądałem też odpowiednio, po dużo mniejszym czasie i z dużo mniejszy wysiłkiem.
Jem po prostu dużżżżo, ze skłonnościami do bycia chudym musisz DUŻOOO jeść, mięsa, ryż, aby było wartościowe i miało jak najwięcej białka. Dużo więcej niż potrzebujesz i jesz normalnie. Do tego regularnie, 5 posiłków dziennie jest ok.
Ja najlepsze efekty mam ćwicząc każdą partię mięśni raz w tygodniu, 3 razy w tygodniu 30 minut na siłowni jest dla mnie optymalne.
Ciężar, tyle żebyś maksymalnym wysiłkiem dał rady podnieść od 6 do 10 razy. Ze 3 serie ćwiczenia. Te ostatnie powtórzenia, najbardziej wymuszone są najbardziej wartościowe.
Czy ktoś przerobił "Skazany na trening zaprawa więzienna"?Jak efekty?
Kumpel próbował, ale nie trenował systematycznie, więc efekt był taki sobie. Niby coś tam poszło, ale mogło być lepiej.