Witam,
Sytuacja następująca. Związek od 1,5 roku. Dziewczyna 25 lat ja 28. Zainteresowanie ze strony dziewczyny – pierwsza zaczęła się starać o związek. Wszystko fajnie spoko, kontrola, kobieta się stara i jest mega zapatrzona we mnie. Ja stosuję zasady ze stronki i wszystko jest w najlepszym porządku.
Niedawno zaczęliśmy mieszkać razem. Nie było to chyba do końca przemyślane – bardziej związane z faktem, że pracuję w jej rodzinnym mieście i chodziło o to żebym nie dojeżdżał. Dziewczyna okazała się jeszcze nie za bardzo dojrzała i przygotowana na wspólne mieszkanie. Mieliśmy rozmowę w której stwierdziła, że ją to przerosło i że czuje się przytłoczona tym wszystkim. Ja na to, że ok., nie ma problemu. Poczułem ukłucie ale wyprowadziłem się.
Rozmowa zakończyła się mega pozytywnie. Udane pogodzenie, wiadomo co, plus uśmiechy i słowa, że kocha i że bardzo tęskniła za mna (1,5 dnia przerwy w kontakcie).
Teraz nowa sytuacja. Sobota – jedziemy na wesele. Wszystko ok. Fajna zabawa, alkohol, wszystko git majonez. Bawiła się świetnie i cały czas uśmiechy. Akurat tak wypadło, że na następny dzień miałem urodziny. Ona na to , że nie ma dla mnie prezentu bo była mega zajęta – egzamin dość ważny itd. Itp.. Po powrocie z wesela odwiozła mnie do mieszkania – jeszcze tego wspólnego - i mówi, że musi jechać. Ja mówię, jak musisz to jedź. Zastosowałem na następny dzień chłodnik, napisałem jej, że postąpiła nie za fajnie (bez pouczania) i że w sumie sam dziedziałem w domu w moje urodziny. Ona, że przeprasza i że mi to wynagrodzi.
Tydzień ciszy z mojej strony i z jej też. Wczoraj się przełamałem i zadzwoniłem. Ona dość zdawkowo, że cieszy się bo sama chciała dzwonić. Pytam się co słychać i czy wszystko ok. Ona na to, że średnio. Mówi, że nie wie sama czego chce i że boi się, że nie wszystko może odwzajemnić. Ja na to zdziwko wielkie bo generalnie za bardzo jej nigdy nie atakowałem. Wczoraj jej tylko powiedziałem, że nie chciałbym z tego rezygnować. Pogadaliśmy. Ona na to, że też nie chce przekreślać. Że nie wie sama czego chce i jest rozbita – te kobiece suchary, którym nie warto wierzyć.
Ustawiliśmy się dzisiaj na spotkanie. Zastanawiam się jak to rozegrać. Nagła strata zainteresowania. Wiem, że nikogo nie ma bo temat wybadany. Jak ją podejść w rozmowie, jak to rozegrać. Wiadomo, że nie rzucę się na nią z kwiatami. Pomysł to wysłuchać a potem doprowadzić do seksu – niestety to ostatnio zawodziło u nas. Dziewczyna dość zimna się zrobiła na tym polu....
Co radzicie? Akcja dość szybka. Spotkanie pewnie koło 16.30:)
Pozdr
blaiseblaise
właśnie tak chciałem to rozegrać. Ma dać znać o której się spotkamy. Na razie cisza.
Co do przeczekania – nie wytrzymałem. Zadzwoniłem pierwszy wychodząc z założenia, że mi zależy to odezwę się pierwszy. Wiem, że każdy to mówi, ale laska rzeczywiście jest mega niezdecydowana zarówno jeżeli chodzi o życie prywatne jak i zawodowe. Uległy nie byłem. Może dopadła nas rutyna mieszkania w 20 tys mieście (ja jestem z 500 tyś).
Właśnie zadzwoniła, że 16.30 jest wolna. Postaram się wyluzować, nie cisnąć i przede wszystkim słuchać i wyciągać właściwe wnioski. Poziom emocji na ten moment to max ale postaram się go obniżyć...
Co do mieszkania to dziwnie wyszło no ale to baba...ma pozamiatane w głowie...
Co do seksu to nic na siłę. Mamy cały wieczór i na pewno nie będę jej męczył jak podejrzewasz zapewne rozmowami o uczuciach. Piłka po jej stronie...
Większość radzi jak zachowywać sie na i po spotkaniu, często jak mówić, jak stać, nie odpisywać 3 dni, później chłodnik - wymuszony chłodnik jak i cała reszta wcześniej jest może tak samo gimnazjalna, sztuczna jak motyw z ustawionymi telefonami (fakt pomysł nie pierwszych lotów).
Każdy sceptycznie podchodzi do tych sposobów, no ale "cel uświęca środki". Równie dobrze można was zjechać za gimnazjalny (udawany) chłodnik...
szanuj siebie to i inni będą Ciebie szanować...
Nie daj się ponieść emocjom na spotkaniu jeżeli np. powie, że nie odwzajemnia uczuć, chce to zakończyć etc, nie proś o nic, nie naciskaj. Jeżeli Ci wyskoczy z czymś takim to zachowaj się jak facet z klasą, powiedz: rozumiem, dziękuje i się pożegnaj.
"Że nie wie sama czego chce i jest rozbita – te kobiece suchary, którym nie warto wierzyć." Może i suchary, ale nie powiedziałbym, że nie należy im zawsze wierzyć, a jak nawet nie wierzyć im, to na pewno trzeba je wziąć pod uwagę.
Zastanów się sam czy dziewczyna zasługuje na Twoje starania jeżeli nie odwzajemnia Twojego uczucia, nie ma szacunku do tego co razem przeżyliście, razem mieszkaliście i tak z dnia na dzień zmienia do Ciebie nastawienie. Jedna z tymi decyzjami poczekaj najpierw co wyniknie z rozmowy.
Kobiety takie rzeczy mówią najczęściej, gdy chcą byś się zaczął starać, taki okrutny ST. Sprawdzi Cię czy nie jesteś pieskiem, needy itd i tu się nie daj. Patrz co Ci napisałem na samej górze, a więc nie daj się ponieść emocjom i bądź stanowczy.
Albo przestała Cię już darzyć uczuciem, zdarza się i jest to naturalne.
Trzecia opcja, wynikająca z drugiej to poznała jakiegoś nowego gacha.
Odnośnie spotkania to niech to będzie szczera rozmowa, ale bez złych emocji, możliwe, że będą chwile, które będą Cię do nich skłaniać, ale wytrzymaj. Nie idź też na nie jak na ścięcie głowy, bądź naturalny, pewny siebie jak zawsze, gdy jesteś przy niej, rozmawiaj z nią naturalnie.
Zawsze można rzucić tekstem, że Tobie może zaufać i żeby była szczera i powiedziała wprost o co jej chodzi.
W zależności od tego jaka będzie jej odpowiedź będziesz wiedział co zrobić, jeżeli już trochę na stronie jesteś.
Wszystko w porządku
FunGusto,
Dzwoniła, rozmowa na luzaku. Mam nadzieję, że naprawdę pójdzie spoko i jakoś ustalimy co i jak da się ratować - uważam, że się da. Myśląc zdroworozsądkowo i biorąc pod uwagę ton jej głosu myślę, że powinno być raczej pozytywnie. Oczywiście o ile będę trzymał ramę i był konsekwentny...
Odwołaj spotkanie, coś ci wypadło i nie wdawaj się w szczegóły
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Kusząca propozycja. Ale co to da? W środę nie będzie mogła...to już wiem na bank.
Inaczej. Pisząc piłka po jej stronie miałem na myśli, że jej ruch:)
To jest bez różnicy czy się z nią spotka dziś czy za parę dni. Jak nie będzie trzymał fasonu, zacznie pieskować, okazywać, że jest mega needy i będzie słaby, wpadnie w jej ramę to i tak polegnie. Więc uważam, że tu jest pies pogrzebany.
Może być i tak, że to jej ST, którego należy odbić jakby go nie było. A jak jest szansa na seks to niech on będzie na tym spotkaniu. To jest dobre. Długo się nie widzieli więc ochota pewnie jest po obu stronach.
Wszystko w porządku
A kto tu mówi o napaleniu się na nią. Kwestia jest w rozpaleniu jej. Po przemyśleniu sprawy najlepsze moim zdaniem będzie nie kombinowanie w kierunku dla niej nieznanym, bo jak ma ciut oleju w głowie to ona to ogarnie, tylko potraktowania sprawy jakby jej nie było, robienie tego co zwykle. Niech pomyśli, była taka rozmowa a on się zachowuje jakby nigdy nic, ciekawe dlaczego, byłam pewna, że zareaguje na to emocjonalnie itp itd. W końcu można podejść do tego na luzie.
Wszystko w porządku
To jak jest chłodna i nie przełamiesz tego to nie naginasz, nie zgwałcisz jej przecież. Mimo wszystko zachowujesz się jakby nigdy nic. Gadasz pierdoły o jej szmince itd, o jakiejś pierdółce z otoczenia. To są tylko przykłady. Z takiej sytuacji akurat można wyjść na luzie. Poza tym oni są w związku, razem ze sobą mieszkali i nie są dzieciakami.
Ja dalej uważam, że należy się zachowywać jakby nigdy nic.
Już na samym wejściu wpadłbym z uśmiechem i tekstem: "Cześć. Kupę lat. Nic się nie zmieniłaś." To wszystko z dużym uśmiechem na twarzy.
Jak coś będzie nie tak, to nie bój się, ona się otworzy i wyjdzie z inicjatywą.
Wszystko w porządku
Wszystko tylko zależy od pewnego instynktu samozachowawczego i dostosowania go do danej chwili
Wszystko w porządku
A skąd wiesz, może to jej gorszy dzień tylko? Jakieś pierdółkowate ST.
A nawet gdyby to o seksie pisałem w znaczeniu gdyby miała gorszy dzień a nie w tym o którym Ty myślisz.
Nawet gdyby się chciała rozstać to nadal można zachować się jakby nigdy nic, Po prostu powiedzieć sobie cześć.
Poza tym jak się chce rozstać to też wasze odwoływanie spotkania jest o kant dupy rozbić
Wszystko w porządku
Prawda jest taka, że nie wiemy. Może oboje są uparci. Z tego co wiem to on też się tydzień nie odzywał i może panna nabrała wątpliwości. A dziś już z nim gadała normalnie. Więc nie można zakładać tutaj niczego, pójdzie na spotkanie i się dowie i zachowa się w zależności od sytuacji. Jak mu powie, że ma wątpliwości, że to już nie to blablabla. To powie jej ładnie do widzenia i zachowa się jak facet z klasą. Jak jest mądry to wie co to instynkt samozachowawczy. i choćby świat mu się zawalił będzie umiał powiedzieć zwyczajnie z uśmiechem "miło było ale dziś leje, cześć". Nie brać przykładu dosłownie
Wszystko w porządku
Kurwa panowie jakie manewry, Napoleona byście zawstydzili
Idz na spotkanie normalnie, posluchaj co ma do powiedzenia - jak bedzie koniec to bedzie, nie ma co przedluzac. Ewentualnie moze byc tez bardzo szczerze. Nie ma co tego odkladac.
Zasady portalu
Poradziłem odwołanie spotkanie z prostej przyczyny, jak już ktoś wspomniał śmierdzi tutaj słynnym "dajmy sobie czas". Można powiedzieć taki złoty strzał, namieszanie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Ale koko co to mu da w perspektywnie czasu? Jezeli to jest nieuchronne to nie lepiej miec to za soba?
Nie zachowujcie sie jak kobiety, ktore odwoluja spotkanie w ostatniej chwili.
Jezeli nawet was "pomysl" wypali i laska nagle za nim latac to czy to kurwa TERAZ jest pożądane? laska w chuja wali już teraz u mnie skreślona byłaby.. nie ma co wzbudzac w niej emocji bo to bedzie chwilowe.
Zasady portalu
Dokładnie sneakers więc jeśli idzie do końca to zakończyć. Tylko jednak wiele osób tego nie rozumie, że można też się pożegnać z uśmiechem. Wiem, wiem młodzi są
Wszystko w porządku
Ale ja nie mówię, że jest łatwe. Ale czy ckliwe rozstanie coś da? Obaj już trochę tu jesteśmy i wiemy, że nie. A rozstać się z poczuciem humoru to potem pozostają przyjemne i wesołe chwile do wspomnień. Jeżeli się rozstaną to i tak przyjdzie dzień, że będzie się z tego śmiał.
Cytując z mojego bloga:
http://www.podrywaj.org/blog/nie...
"Kiedyś ja Ciebie zostawiłem, później Ty mnie i tak w kółko, jest remis, a dogrywki nie chcę mi się grać"
Tak kiedyś powiedziałem kobiecie i co źle wyszło, uważam, że nie i się dziś z tego śmieje i fajnie się wspomina.
Lekko dostosowując ten cytat, można rzec: "A to koniec meczu, no cóż idę do szatni a później wziąć prysznic". Wszystko z poczuciem humoru.
Ja czekam na raport z tego spotkania i ciekawy jestem co z tego wyniknie.
Wszystko w porządku
Gadka szmatka i do tego zajebisty seks ! Potem gościu-bohater napisze, że wszystko sobie wyjaśnili, jest zajebiście i temat do zamknięcia. Za 3 dni znowu napisze temat, że nie rozumie swojej laski, było extra a się zjebało. I co on ma z tym zrobić ? Na to odpowie mu MrSnoofie podsuwając link do swojego bloga: Krótka instrukcja obsługi chujowych lasek ...
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Witam,
Historia rozegrała się następująco. Poszedłem do niej. Witam się normalnym cześć, oczywiście nie pokazując emocji. Ona przytula i całuje. Potem jeszcze kilka razy namiętnie.
Pytam co słychać, bez żadnego ciśnienia na cokolwiek. Mowa z mojej strony, że do niczego nie będę jej zmuszał i że uważam ją za dziewczynę wartościową. Rozmawiamy co i jak. Potem propozycja, że może kino - z jej strony. Ja że spoko. Poszliśmy na film, podczas którego przytulała się i całowała:) Po kinie idziemy do niej. Mówię, że może wspólny prysznic i jakiś masażyk...Ona na początku opornie ale potem zgadza się chętnie. Od słowa do czynu, kończymy w wyrku i było naprawdę zajebiście. Laska zadowolona, wyszarpana...Brakowało jej tego przez ten tydzień jak się nie widzieliśmy. Widziałem w niej, że właśnie tego potrzebowała - takiego przełamania. Potem jeszcze jakieś przytulanki w łóżku itd. Z jej inicjatywy. Potem pożegnanie i idę na chatę. 23.30 sms że dobranoc, że całuje i że było jej bardzo miło i że jest zadowolona.
Odpisałem zupełnie lakonicznie choć przyznam, że korciło
Teraz czekam na kontakt z jej strony.
Oceniam dzień jako pozytywny. Zobaczymy co będzie dalej. Widać postęp ale nie chwalę dnia przed zachodem słońca.
Co myślicie?
Heh, i co mówiłem, że tak może być. A tu wszyscy po co seks, to nierealne i tak dalej, ona spuści go w kiblu, słuchajcie czasami starego wujka FunGusto
Podoba mi się, że nie wdałeś się w żadne sztuczki i byłeś i robiłeś to co sięrobi ze swoimi dziewczynami. Co dalej. Trzymaj ramę, stosuj się do wskazówek z tej strony. Możliwe, że to chwilowe jej emocje ale teraz tego nie ocenimy. Najważniejsze to nie myśleć na zaś i skupić się na danej chwili. Odpuść sobie ciągoty do pieskowania i bycia needy. Pamiętaj, że kobieta potrzebuje faceta silnego, takiego, któy potrafi zapanować nad emocjami i nie jest płaczliwy.
Wszystko w porządku
Taka jest opcja - trzymam ramę, czas na ruchy z jej strony. To pokaże jak naprawdę było. Emocje myślę, że opanowane. Wiadomo, że korci jak cholera - wiadomo. Ale na pewno nie pokażę, że jestem needy. Trzeba być silnym i wytrwałym. Cierpliwość to cnota:)
Jeszcze się może okazać że ją przedział tylko swędział
a akurat on był pod ręką.
Pamiętajcie że to tylko gdybanie, różnie może być
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Zawsze jest gdybanie, bo nie znamy dokładnie sytuacji. Dlatego najlepiej kilka hipotez postawić.
Jednak takie, daj se na luz, odwołaj spotkanie to najłatwiejsze.
Czasami trzeba zaryzykować i użyć mniej konwencjonalnych rozwiązań jak teraz i się udało. Jak długi będzie tego efekt zależy od autora, dziewczyny i skali "problemu". Bo to, że się teraz udało to nie zmienia faktu, że droga jeszcze długa.
Teraz z jakimś kolejnym drastycznym krokiem trzeba poczekać na rozwój wydarzeń i zobaczymy co wyjdzie i co zrobi autor i jak temu zaradzić.
Za równo autor, jak i ja i Wy, wszyscy się uczymy cały czas, a uczyć nie można się tylko na jednym schemacie żegnaj i odwołam spotkanie
Podsumowując: No risk - no fun
Wszystko w porządku
Wiem, że pewnie dostanę mega zjebkę za to ale chciałbym w poniedziałek zaprosić ją na kabaret...pośmiejemy się, wyluzujemy oboje. Co myślicie Pany? Oczywiście wszystko utrzymane na normalnym poziomie emocjonalnym...Może suchary gadam ale taki plan sobie wymyśliłem

Na razie milczy. Emocje w głowie się kotłują ale cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość...
nieważne "czy" ją zaprosisz, tylko "jak" to zrobisz. Krótka i konkretna propozycja, bez pytań "czy może zechciałabyś", "czy miałabyś ochotę".
"Mam pomysł na świetne spędzenie wolnego czasu w poniedziałek. Zabieram Cię na..."
Jeżeli tak, to ok, jeżeli sie waha - ostatecznie dogrywasz sprawę w piątek. Jeżeli nie - "trudno, cześć, miłego weekendu"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Panowie,
Pewnie mnie zjebiecie za to co napiszę, ale nie rozumiem jednej rzeczy.
Autor wpisu pisze, że:
a) jest z kobietą 1,5 roku
b) niedawno się do niej wprowadził i po jakimś czasie wyprowadził, bo dama zmieniła zdanie
c) olała jego urodziny (nieobecna + zero prezentu)
d) po słusznej zjebce z tego powodu, przez tydzień się nie odzywała (odezwał się autor)
e) laska mówi, że "sama nie wie czego chce i że boi się, że nie wszystko może odwzajemnić"
f) ostatnio jest zimna w sferze seksualnej
I teraz czego nie rozumiem - nie rozumiem jak wy to robicie? (piszę nie tylko do autora wątku ale też do komentujących, którzy dają mu słuszne rady jak poprawić relację z panną). Jak wy to robicie, że umiecie przejść do porządku dziennego nad takimi babskimi jazdami? Nie piszę tego z wyższością, wręcz przeciwnie. Chciałbym nauczyć się takiego dystansu do siebie, do swoich związków, żeby móc na chłodno rozbrajać takie gówniane zachowania i nie brać ich do siebie. Mi, niestety, po dwóch, trzech tego rodzaju jazdach odechciewa się dalszych bliższych relacji z podobnego rodzaju damą. Po prostu zabieram dzidę i idę, bo kurde już nic nie czuję. Pustkę czuję i nie chce mi się nawet rozmawiać. Nawet rżnąć mi się nie chce, bo żeby się z kimś rżnąć, muszę tego kogoś chociaż śladowo lubić.
bo widzisz... kobieta to takie małe, dziwne, nieogarnięte stworzonko, które samo nie wie, czego chce, którym należy kierować, które należy skarcić, opieprzyć, pogładzić po główce, wybaczyć... Problem polega na tym, że jedni mają więcej cierpliwości na takie działania, inni mniej. jedni są bardziej skuteczni w "reformowaniu" inni mniej. Ci, którzy poswięcają temu zbyt duzo czasu i energii, nie mają "narzędzi" i wiedzy wpadają czasem w tzw. "pieskowanie" . A to jest niebezpieczne, bo moze byc nieodwracalne i przyniesc trudne do przewidzenia skutki... I temu mówimy nasze zdecydowane NIE!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
tyle, że większość facetów wie czego chce - dobrze zjeść i seksu
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Mylisz się... roozterki wynikają z braku właściwego podejscia, nieumiejętności prowadzenia związku, cech charakteru prowadzących do pipowatości co w konsekwencji prowadzi do braku dobrego seksu. A jak nie ma seksu, to apetyt mniejszy
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"