Cześć,
aktualnie jedna niewiasta sprawia, że mam mętlik w głowie, zatem wpadłem się Was poradzić przed podjęciem decyzji, wiadomo z boku widać najlepiej.
Do rzeczy. Znam ją już jakiś kawałek czasu. Sporo zainteresowania jej strony, ale też sporo blokad i nieśmiałości. Przyznam, że nie cisnąłem tematu jakoś priorytetowo, bo ona studiuje w innym mieście, tobjej ostatni semestr. Z racji tego, że podpasowała mi z charakteru, postanowiłem to ciągnąć, aby przyatakować na 100% po jej powrocie. Niemniej zawsze jak wracała do naszego miasta to spotkania ze mną były priorytetem (nawet się smiałem, że jej starzy znajomu mnie znienawidzą, że im czas ukradłem).
Co zatem jest nie tak? Relację prowadziłem tak, aby albo sie spotykać albo dzwonić. SMS rzadko, jak coś to w zaczepnych sprawach w niewielkiej ilości. Zawsze to wyglądało tak, że raz dzwoniłem ja, raz ona. Tak średnio co 3 - 5 dni. Doszło do tego, że z jej strony pojawiły się nawet jakieś długofalowe propozycje wyjścia gdzieś tam za X tygodni.
I teraz małe kalendarium. Ostatnio zadzwoniłem ja jakieś niecałe 2 tygodnie temu. Potem po 3 dniach wysłałem SMS bo jej obiecałem podesłać pewną rzecz, więc to raczej z urzędu, ale przerodziło się to w rozmowę przez SMS (jedyna w relacji). One przez kolejne 2 dni zaczynała kontakt MMSami po czym po max jednym odpisie koniec interakcji (raz z mojej strony raz z jej). I od tej pory cisza. Zero telefonów i SMSów. Będzie gdzieś z 1,5 tygodnia.
Nie widziałem się z nią, nie było jak spieprzyć. Dziwi mnie to, bo niby są alternatywne dziewczyny, ale zerkam na ten telefon jak debil. Pytanie co poszło nie tak? Testuje mnie, czy będę sie trzymał"harmonogramu"? Czy po prostu the end of the story?
Przyznam, że osobiście skłaniam się do drugiej opcji, że jednak wpadło coś nowego na cel i cześć pieśni, ale jak pisałem na wstępie chcę się poradzić czy czasem nie warto jednak schować dumę do kieszeni i przedzwonić? "Bo przecież tyle mogło się stać"?
Będę wdzięczny za każdą radę.
Pozdro!
Może ona czeka, aż zaczniesz częściej się odzywać, nie raz na 3-5 dni. Zwyczajnie zadzwoń i pogadaj. Po głosie wyczujesz, czy coś kręci, coś ją smuci etc. Na razie nie wydarzyło się nic złego.
Pewnie poznała innego faceta i cała tajemnica. Nazbyt długo zwlekałeś.
Ha! Zderzenie podejścia kobiecego i męskiego. Generalnie intuicja mi podpowiada to co napisał Huka. Jednak ta jej propozycja długofalowa, o której pisałem, a na którą już się zgodziłem, wiąże się z pewnymi innymi decyzjami z mojej strony. Nie chcę wchodzić w szczegóły. Nie wydaję się Wam, że skoro pewne ustalenia zostały powzięte a Panna chciała by się z tego wymiksować to powinna dać znać, że jednak mogę sobie inaczej plany układać?
Moim zdaniem raczej Cię testuje.spróbuj do niej zadzwonić ,umówić się.Choć jest to dość ryzykowne możesz okazać jej trochę więcej zainteresowania (w granicach rozsądku) żeby potem drastycznie to schłodzić
.U mnie w podobnych sytuacjach zawsze to działało.
Tylko pamiętaj do wszystkiego trzymaj dystans.
Gorzkyy
Prosze pana, diagnoza jest prosta. To klasyczny przyklad friendzone. Ty myslisz ze jestes z nia blisko a ona cie ma za zwyklego przyjaciela. Miedzy wami nic sie nie wydarzylo by ukierunkowac wasza znajomosc w strone zwiazku.
Mozliwe ze sie ktos pojawil, jednakze ty nigdy jej celem nie byles. Zbyt dlugo to wszystko trwalo. Jezeli teraz ma kogos nowego to dla ciebie automatycznie juz nie ma czasu.
Skąd wiesz, że ma go za zwykłego przyjaciela? Może być tak, że to po prostu normalna znajomość i laska była nim faktycznie zainteresowana, ale skoro nie wychodził do niej z inicjatywą to pozostał znajomkiem do tej pory - nic dziwnego. Twój post miałby sens, gdyby autor tematu oznajmił nam, że próbował startować do tej laski w stylu: próba pocałunku, próba odważniejszego dotyku i tym podobne, a ona kilka razy po sobie ukracałaby jego zapędy chcąc pozostać w swojej "bezpiecznej strefie znajomości" z kimś, kto nie interesuje ją seksualnie.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
A ja bym tego nie rozkminiał, przyjedzie to jej rola w tym, żeby się odezwać. Jeżeli ktoś wpadł jej w oko, to i tak inicjowaniem samego kontaktu tego nie zmienisz, więc w moim odczuciu spotykanie kolejnych panien jest najlepszym panaceum na twoje problemy.
Zawsze w jej oczach będziesz bardziej porządany, a jak nie pyknie to przynajmniej masz alternatywy.
Działo się coś konkretnego jak się spotykaliście? Jakiś dotyk, zaczepki z jej strony czy cokolwiek? Próbowałeś ją pocałować? Jeżeli nie, to nie masz się co dziwić. Musisz zweryfikować to, czy ona chciałaby z Tobą coś więcej, czy nie. W jaki sposób to zrobić? Jak się z nią spotkasz, to zacznij stopniowo eskalować coś seksualnego w jej stronę i tyle. Jeżeli będzie to dobrze przyjmować i odwzajemniać, to idziesz prostą drogą do celu. Opcje są dwie - opcja a) jest/była Tobą zainteresowana i w podświadomości czekała na jakiś większy krok z Twojej strony, ale niczego takiego jej od siebie nie dałeś więc kappa. Opcja b) nigdy nie była Tobą zainteresowana jako kimś, z kim mogłaby się podymać, ewentualnie stworzyć potem związek.
Nikt w tym momencie nie da Tobie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, bo nie opisałeś do tej pory jak przebiegały spotkania. Wiemy jedynie tyle, że dobrze Wam się rozmawiało i spędzało razem czas - ale to za mało. Lepiej uwijaj się ze startowaniem do niej, bo gdy pojawi się ktoś inny, kto nie będzie srał w galoty będziesz miał przejebane, on ją przeleci i koniec. Większość lasek nie lubi czekać, jeżeli facet się im podoba, ale nie wychodzi z inicjatywą to spychają go na dalszy plan gdy trafi się ktoś inny.
http://podrywaj.org/blog/jak_nie...
Dzięki wszystkim za odpowiedzi! Nie zawarłem szczegółów na temat przebiegu spotkań, bo szczerze - dla mnie temat był trupem, ale jak zwykłe brać forum dała radę i dzięki Wam spojrzałem na to z innej strony.
Co do przebiegu spotkań - dotyk był, na początku tylko z mojej strony, ale wchodził ok. Na ostatnich dwóch spotkaniach, zauważyłem także inicjatywę z jej strony w tym temacie. Pocałunku jeszcze nie było, gdyby był pewnie nie było by tego tematu. Jedynie jakieś buziaki na powitanie i pozegnanie w policzek. Tutaj właśnie kryje się ta "chęć przyatakowania na 100% jak wróci ze studiów". Rzeczywiście można było zrobić swoje i przeboleć ten układ na odległość na te kilka miesięcy, ale usrało mi się we łbie, że na odległość to bez sensu no i mam teraz..
Generalnie tak jak wspomniałem sporo z jej strony inicjatyw na później bylo, odłożonych w czasie o tygodnie i miesiące. Stąd ten mindfuck. Ale to nie wyrocznia w sumie - bo to lubi się zmieniać gdy na horyzoncie się pojawi coś nowego.