Wczoraj miałem gorszy humor i przypomniałem sobie o tej stronie. Jeszcze zanim stworzyłem tu konto przeglądałem tą stronę oraz inne o podobnej tematyce(zarówno polskie jak i zagraniczne) szukając czegoś co pomogłoby mi coś zmienić. Jestem małomówny. Gdy poszedłem na studia zaprzestałem już próbować coś z tym zrobić. Doszedłem że lepiej być sobą. Poświęciłem się studiowaniu i temu by odkrywać siebie. Jednak bardzo chciałem mieć dziewczynę. Wątpię nadal jednak że jako ktoś kto tak na prawdę nie lubi rozmawiać jestem w stanie poznać jakąś. A już na pewno wiem że rady z rej strony nie pomogą mi się zmienić. Wolę być sobą niż próbować udawać kogoś innego (z mizernym skutkiem). Podczas studiów spotkałem się z prostytutką. Minęło trochę czasu, zbadałem się, przemyślałem trochę spraw i myślałem że nie chcę już nic takiego robić, ale nie potrafię sobie wyobrazić że jestem w stanie kogoś poznać. Nie umiem tak na prawdę zagadać dziewczyny na ulicy lub przystanku bo nie mam do powiedzenia nic poza "cześć". Znowu coś ciągnie mnie do powtórzenia tego co zrobiłem. Nie wiem czy tak mam żyć? Czuje, że to nie jest to czego chcę, ale nie potrafię się zmienić. A seks jest dla mnie ważny. Jak ktoś kto nie za bardzo lubi rozmawiać ma poznać jakąś dziewczynę? Ktoś ma jakiś pomysł albo radę? Nie bardzo wiem co robić.
Znajdź sobie jakieś hobby, coś co cie interesuje i w co możesz zagłębić się na tyle, żeby pochłonęło ci cały dzień. Tylko coś normalnego, nie overclocking procesorów, czy inne głupotki, które dla kobiet w większości oznaczają "świr".
Wtedy jeden z twoich problemów znika - jest temat do rozmowy. A może i więcej problemów, z pewnością poznasz przez to nowych ludzi, jeżeli zaczniesz się z nimi spotykać, z pewnością i jakąś pannę.
A tak w ogóle, to panna jest dodatkiem, nie warunkiem do egzystencji.
"Niestety" moim hobby oraz to co robię zawodowo jest już coś co wiem że dla wielu osób będzie właśnie nudne lub mogą uważać mnie za jakiegoś świra. Cieszę się z tego że mogę robić to co lubię a nie że muszę zacząć robić i lubić coś co będzie odpowiadało innym i będzie przez nich szanowane i podziwiane.
Jeśli chodzi o rozmawianie to problem nie znika bo ja nie lubię rozmawiać. Nie lubię więc zazwyczaj niewiele mówię.
Wiem że dziewczyna, kobieta ma być dodatkiem, ale czasem ten dodatek jest bardzo potrzebny
No to znajdź sobie coś jeszcze do tego. Rozwijaj się, pracuj nad sobą. Idź na siłownie, idź na basen, kup sobie rower i zacznij jeździć po lesie. Znajdź jakieś forum o tej tematyce, zagłąb się w ten temat trochę bardziej, niż wyskok raz na jakiś czas. Miej o tym wiedzę. Nie wierzę, że nie ma nic, co mogłoby cię zainteresować.
Skoro nie lubisz rozmawiać, to po co ci kobieta? One tego potrzebują, muszą się wygadać, ale też porozmawiać. I problemem nie jest tutaj to, że ty czegoś nie lubisz, problemem jest, że ty tego nie chcesz. I wiem co mówię.
Jestem introwertykiem, prywatnie nie mam w życiu zbyt ciekawie i mimo to, nikt z otoczenia o tym nie musi wiedzieć. Zaciskam zęby, uśmiecham się, klatę wysuwam do przodu i rozmawiam z ludźmi. Weszło to na taki poziom, że jak powiedziałem ostatnio pannie o swojej nieśmiałości kilka lat wstecz - zaczęła się śmiać z niedowierzania. Jest mi źle? A widać to? Nie widać, to co z tego. Wrócę do domu i w domu się będę martwił. Życie to film, albo się nauczysz grać i będziesz dobrym aktorem (a nawet scenarzystą), albo będziesz się bał zrobić krok w przód i będziesz nic nieznaczącym statystą. Co nie oznacza, że nie możesz bliskim mówić o swoich problemach; możesz, a nawet musisz. Tylko nie łaź nadęty, ze smutną miną, bo odstraszysz tym tylko ludzi. Jeżeli uważasz, że musisz kogoś udawać, żeby się uśmiechać - nie, nie musisz. Jesteś facetem, twoim zadaniem jest dbać o swoją kobietę i sprawić, żeby była szczęśliwa, a jak masz tego dokonać, nie mogąc uszczęśliwić samego siebie? Kobiety patrzą tymi kategoriami! Nieważne co mówisz, ważne jak mówisz. Jeżeli jesteś dobry, to zainteresujesz kobietę nawet rozmawiając o tych tłoczkach w silniku, czy o nowym, super-szybkim procesorze który wydał intel. Ja niestety tak wysokich umiejętności nie mam, więc takich tematów unikam, co nie znaczy, że sie nie da. Pracuj nad sobą.
#edit
najgorsze co możesz teraz zrobić, to obrazić się, powiedzieć "nic o mnie nie wiesz" i wyjść. Żeby być interesującym dla kobiet, musisz czuć się pewnie sam ze sobą. Jeżeli nie lubisz rozmawiać, to najwidoczniej tak nie jest.
Myśle ze nie wszystkie dziewczyny przepadają za gadułami, małomówny jest bardziej tajemniczy i mniej gaf popełnia.takze jesli nie odpowiada Ci takie typowe poznawanie na ulicy to po prostu staraj sie poznawać jakies przez znajomych, tak jest łatwiej. Po za tym dziewczyny same dużo gadają czasem wystarczy słuchać i to juz plus.
https://www.youtube.com/watch?v=...
Życie jest krótkie a pożądanie nie ma końca
pozadanie ma silnik ferrari a hamulce od roweru
"I Heard You're a Player. Nice to Meet You, I'm the Coach.
real man won't send you mixed signals, because a real
Moja rada:
Przestań grzać tyłek przy kominku komfortu. To, że teraz słabo kleisz słowa, nie oznacza, że taki masz umrzeć.
Idź i gadaj. Zbieraj wtopy, i ucz się na nich. Wszystko jest trudne, zanim stanie się łatwe.
Najprostszym sposobem by mieć te kobiety, których teraz tak potrzebujesz - to nauczenie się bajery. Czyli mówienia o nawet nieciekawych rzeczach w ciekawy sposób.
Mnie to zajęło kilka lat, i wciąż zajmuje - a byłem mrukiem. Więc wiesz - nie jest to niemożliwe.
"Bądź sobą" - rozumiesz przez to nie rozwijanie się. A to jest według mnie życiowy fail.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Pewnie teraz dostanę kilka minusów, ale co tam. Z mojego dużego doświadczenia w byciu bardzo małomównym wynika, że robienie czegoś ciekawego wcale nie wpływa na bycie bardziej rozmownym na ogólne tematy. Przykłady z brzegu: ostatnio wróciłem do mojego hobby z przed lat, asg. Na zlotach mogę z gościami pogadać o broni, coś tam o taktyce, mundurach itp, ale żeby rozpocząć rozmowę na temat nie związany z asg ? Nie umiem. Drugi przykład, gokarty. Przez ostatni miesiąc zacząłem częściej niż zwykle chodzić na tor. Czasem gość z obsługi niema nic do roboty, zdarza się zamienic parę słów o kartach, o czasach jakie ludzie kręcą, ale tak jak poprzednio, nie przychodzi mi do głowy inny temat do rozmowy.
W moim przypadku dziwne jest to, że jeśli ktoś już zacznie inny temat, i mam jakieś minimalne pojęcie o tym, to spokojnie na luzie mogę o tym rozmawiać, czasem nawet nie zauważam momentu w którym to ja przejmuję kontrolę nad rozmową. Ale żeby samemu jakiś inny temat zagaić ? Nie umiem.
Wyjadę z kolejnymi przykładami. Jestem z kimś z rodziny w domu. Do póki np. siostra o czymś nie zacznie mówić to siedzimy w ciszy.
Ostatnio po długim czasie spotkałem się na mieście z jednym z moich trzech kumpli.
Gdyby on nie rozpoczynał tematów, to też siedzielibyśmy przy piwie w ciszy. Cieszyłem się na myśl o spotkaniu, bo "towarzysko" nie widziałem się z nikim prawie 3 miesiące a wyszło jak wyszło. Można by małomówność wytłumaczyć niską pewnością siebie albo strachem przed rozmową z kimś nieznajomym. Ale w przypadku kontaktowania się z rodziną albo najlepszym kumplem to chyba nie jest powód.
Celem mojego postu nie jest zniechęcenie autora do rozwoju. Wchodząc dziś na forum miałem założyć podobny temat, ale skoro jest ten, to dokładam swoje trzy grosze tutaj.
Ale ty zrozum, że twoim problemem jest właśnie brak kontaktu towarzyskiego. Paradoksalnie, żeby zacząć wzbudzać zainteresowanie w towarzystwie, musisz jakieś życie towarzyskie już posiadać. Zauważ, ze zazwyczaj rozmowy na konkretny temat zaczynają się od jakieś anegdotki. Np. "W ogóle, wczoraj byłem na zakupach z Edytą [...]" i od tego momentu, rozmowa może się potoczyć nt. samych zakupów, z zakupów do rozmowy o modzie, albo możecie zacząć rozmowę o tym jak to zakupy z kobietami są męczące.
Dlatego pierdolisz, mówiąc, że hobby nie wpływa na... małomówność? Złe określenie, tak czy inaczej, mając hobby, spędzając przy czymś sporo czasu, jesteś w stanie wkręcić w każdą rozmowę coś z twoich zainteresowań, a najlepiej, kiedy tym hobby jest np. sport kontaktowy, czy coś innego, wymagającego od ciebie/umożliwiającemu tobie kontakt z ludźmi. Np. jeżdżenie na rolkach wymaga od ciebie godzin spędzonych na skateparku, a więc możesz się pochwalić nowymi trickami które wykminiłeś, czy nawet zacząć od plotek "Piotrek mi mówił, ze blblabla".
"Paradoksalnie, żeby zacząć wzbudzać zainteresowanie w towarzystwie, musisz jakieś życie towarzyskie już posiadać"
No to paradoksalnie kiepsko, bo jestem w tym temacie głęboko w dupie, z mojej winy.
To jest najprostszy sposób, można to załatwić i inaczej, np. jak już wspomniałem, znaleźć sobie pasję, która zmusi cię do wychodzenia z domu. Zapisz się na Karate, poznasz nowych, ciekawych ludzi. Serio.
Heartlessromantic
Nie mam zbyt wielu znajomych. Więc szanse na poznanie dziewczyny w ten sposób są małe. A nawet nie bardzo chciałbym właśnie poznawać jakiegoś znajomego znajomego.
Mendoza
Nie uważam bycia sobą za nie rozwijanie się. Będąc sobą można się rozwijać.
Jeśli chodzi o bajerę to nigdy nie potrafiłem, ani nie potrafiłem się czegokolwiek w tym kierunku nauczyć. Przez te lata zauważyłem że powtarza to każdy, tak jakby każdy musiał być taki sam.
AnonimowyPawel
Też tak mam. Ale kompletnie mi to nie przeszkadza i nie martwię się tym
Bajera to podstawa. Nie ważne co mówisz tylko jak.
Ja trochę już zobaczyłem i robiłem sporo rzeczy ciekawych. Jednak nie mam doświadczenia "społecznego" i mówię to w taki sposób, że nawet moje podróże i przygody nie potrafią zainteresować. Mój kumpel za to leniwy natural co przeżywa przygody co najwyżej grając na Xboxie.... Potrafi z gadki o długości szpilek zrobić tyle śmiechu i zainteresować, że głowa mała. Ja mam pod górkę bo całe życie miałem podobnie jak Ty, ale coraz bardziej udaję mi się zainteresować rozmową i wkręcić flow. A ja to w ogóle nic nie gadałem całe życie bo co odezwałem jadaczkę to się jąkałem jak skurczysyn, no ale ogarnąłem ten temat. Wszystko to praktyka, praktyka ,praktyka. Będzie trudno i na pewno nie łatwo ale trudno a jak się nie podoba to gruchę trzepać
No i też trzeba mieć wyjebane bo niektóre sroczki po prostu nie mają nic do powiedzenia
I to nie Twoja wina, że rozmowa się nie klei. Wyjebongo i zabawa to powinno przyswiecać Twoim poczynaniom nic na siłę.
Czuję się trochę niezrozumiany. Ja nie lubię rozmawiać. Nie uważam że mam źle w życiu bo robię to co lubię. Brakuje mi tylko po prostu dziewczyny. A Może brakuje mi tylko jakiejś bliskości lub seksu. I nie wiem co zrobić. Nie potrafię zdobywać dziewczyn tak jak to niektórzy na tej stronie to opisują.
To po co ci dziewczyna skoro nie lubisz rozmawiać? Kobiety zazwyczaj dużo mówią. Myślisz, że posiadanie dziewczyny polega na trzymaniu się za ręce i bzykaniu? O nie, nie. Musisz z nią rozmawiać, więc szukaj takiej która też nie lubi rozmawiać z facetami, ale faceta chce(co będzie trudne) lub zmuś się do zmiany i przekraczaj swoje granice.
Oj tam jak będzie gadatliwa, to będzie się cieszyć, że ją słucha i nie wchodzi w słowo. W dodatku rzadziej będzie niezręczna cisza niż w przypadku jakiejś małomównej.
Przez pół gimnazjum i liceum próbowałem zmusić się do zmiany i bycia bardziej gadatliwym. Efekt był taki że nie bardzo mi to wychodziło, a cały czas udawałem. Nawet idąc na studia, gdzie nikogo nie znałem, myślałem jeszcze że wreszcie uda mi się być "takim fajnym", ale zrozumiałem że o wiele lepiej być sobą.
@edit
jeśli chodzi o przegraczanie granic rozmowności i towarzyskości to raczej nie potrafię
Zrozumiałeś, że lepiej być sobą? To po co ten cały temat?
Pamiętam jak chodziłem i robiłem te głupoty. Pytałem o godzinę i drogę. To było bez większego sensu i nie wiem co to ma zmienić. Cześć, cześć, która godzina, taka, dzięki. Cześć, cześć, jak dojdę tam, tak, dzięki. W tym mogę być mistrzem bo są to same konkrety. Ale jeśli chodzi o normalną rozmowę lub coś co ma ją przypominać to nie potrafię i zresztą nie lubię. Jak już mówiłem. To był powód dla którego nie potrafiłem zrobić nic więcej z rzeczy które są tu opisywane i o większości mogę pomarzyć.
Nie wiem czemu łudziłem się że dostanę jakąś inną radę od tego oklepanego wyjdź do ludzi i gadaj, rozgadaj się i gadka pójdzie, musisz mieć gadane itp. Mało kto jest chyba w stanie to zrozumieć. Przypuszczam więc że skończę jako regularny klient takich miłych pań.
Również nie rozumiem jak pytanie o drogę może podziałać w takiej sytuacji. To ma zlikwidować strach przed odezwaniem się do kogoś obcego. Robiłem to i pozbyłem się tego strachu. Innych efektów niema.
Pierwszy raz to robię, ale skoro już chcesz wydawać hajs na prostytutki, to lepiej zapisz się na jakiś kurs uwodzenia u naszych szanownych speców.
A zajęcia taneczne? Tam się przecież za dużo nie gada, a kobiet można poznać bez liku i jeszcze Cie nauczą tańczyć, hmm?
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Taki masz charakter, ze mna jest to samo poprostu jest mi wygodnie jesli nie musze sie odzywac, nie mam potrzeby wygadania sie a gdy mam mówic cos byle tylko mowic to sobie daruje. Nic na siłe bo wtedy wyglada to mega sztucznie.
Zastanow sie czy zawsze byles taki małomówny, znajdz podłoze problemu. Moze jakies sytuacje w zyciu na to wpłyneły? Moze ktos cie wysmiał wiele razy, nie traktowal powaznie tego co mówisz, przez co traciles pewnosc siebie w rozmowie i teraz podswiadomie lepiej czujesz sie gdy nie zabierasz glosu w towarzystwie.
Cóz, trening czyni mistrza jak to mówia, staraj sie rozmawiac z wszystkimi i o wszystkim. Mów chocby do siebie, rozmawiaj z rodzina, ze znajomymi i w czasie rozmowy nie mysl o tym ze musisz cokolwiek powiedziec to ma przyjsc samo, od ciebie!
Nie umiem tańczyć. Nie lubię tańczyć. Nie chcę tańczyć. Tańczyć to sobie może dziewczyna i to wtedy ładnie wygląda.
Kursy podrywania czy coś w tym stylu dawno temu rozważałem, ale wtedy to były astronomiczne dla mnie kwoty. Jak to wygląda teraz nie wiem, ale jakoś nie mam na to ochoty. Kiedyś oglądałem materiały z tych kursów, spotkań itp. Ci ludzie którzy brali w tym udział nie potrzebowali takich kursów bo radzili sobie bez nich. Ale potem mówili i pisali jak to oni byli nieśmiali i małomówni a w tydzień się odmienili.
Idąc raz na jakiś czas do prostytutki wydam pewnie mniej i wiem że będzie seks. To jak ludzie piszą o podrywaniu na tej stronie jest dla mnie nie do osiągnięcia.
To połóż się na łóżku, leż i czekaj aż nadejdzie cud. Tylko to ci widocznie odpowiada.
Jakies geny muszą odpaść żeby inne mogły przetrwać. Czysta natura.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
ej stary, co ty (wybacz za wyrażenie) pierdolisz? Użalasz się nad sobą, licząc, że będziemy cię głaskać po główce, bo się boisz zrobić krok w przód. Albo inaczej, ty się nie boisz, ty nie chcesz nic zmienić w swoim życiu, a pytasz o pomoc jedynie, żeby się dowartościować mówiąc "próbowałem".
Serio myślisz, że masz źle? Chuja tam, słuchaj. Jeżeli to ciebie nie zmotywuje do pracy nad sobą, to już całe życie będziesz tak do życia podchodził. I to w każdej dziedzinie życia.
Ojciec alkoholik, do 12roku życia zmieniałem adres zamieszkania 8 razy, chodziłem do 2 różnych przedszkoli i do 3 różnych szkoł podstawowych, przez co moimi jedynymi bliskimi była moja matka z bratem. Nie potrafiłem rozmawiać z ludźmi, bałem się ich. Panikowałem, jak miałem podejść do kasy w Biedronce. W 6tej klasie podstawowej wyjechałem z matką do Anglii, języka nie znałem, nie miałem do kogo otworzyć mordy, nie miałem z kim pograć w piłkę, moim przyjacielem był komputer. W tym momencie mógłbym wybrać to co ty, a więc iść na łatwiznę i przy grzaniu krzesła przed kompem, grając w gry pozostać. Ale nie, mimo młodego wieku, miałem najwidoczniej więcej oleju w głowię od ciebie w tej chwili, leniu. Zacząłem przykładać się do nauki języka, postanowiłem olać gry i zainteresować się czymś innym; nie miałem kolegów, wybrałem programowanie. W między czasie zacząłem wychodzić z domu, umawiać się z kolegami z (jeszcze wtedy) z klasy, z otoczenia. Wtedy poznałem (nazwijmy ją) Kamilę, pannę której zazdrościli mi wszyscy, a że w wieku 15lat miałem w dodatku starszą dziewczynę, to już w ogóle. Poderwałem ją przez krótką rozmowę, która wydawała mi się najdłuższą rozmową w moim życiu; w środku trząsłem się jak pojebany, nie mogłem złapać oddechu, a w głowie miałem pustkę. Bałem się. Bałem się okropnie, ale starałem się tego nie okazywać. Później mi powiedziała, że wydałem się jej słodki i pewny siebie. To był moja pierwsza dziewczyna i to ona była tą pierwszą którą pocałowałem, z którą uprawiałem seks (zacząłem w młodym wieku). Dziś nie jesteśmy już razem, za sobą mam przynajmniej kilkadziesiąt podejść i przynajmniej połowa to porażki, których nie żałuję. Za sobą mam może 5 związków, a aktualnie mam na oku dwie kobiety, wystarczyło powiedzieć "cześć, ładną masz apaszkę" i "cześć, strasznie podoba mi się twój akcent"; z czego jestem dumny, bo zaczęło się od prostego "muszę coś zmienić" wypowiedziane przez dzieciaka. A żeby było śmieszniej, jedną z tych panien poderwałem rozmową nt. programowania, o czym nie miała bladego pojęcia.
Słuchaj kolego to Ty tutaj opowiadasz swoje historie jak to Ci było ciężko. Ja przyszedłem z problemem. Jestem małomówny - nie llubię rozmawiać i nie potrafię z tym nic zrobić. Nawet chodziłem z tym do psychologa.
Zajmuję się właśnie czymś co mi sprawia przyjemność inie mówie o graniu w gry z czego wyrosłem dawno temu. Leniem to jesteś k***a Ty bo w kółko jak wszyscy powtarzasz że jestem leniem nic nie robię i mam wyjść i gadać do ludzi. A więc próbowałem, nie potrafię, chciałem tu się poradzić, ale widzę że nie warto.
A jakie Ty możesz mieć tematy do rozmowy z laskami?!
O kompach? Albo fizyce kwantowej (jak to rozżalony studencik pisał na spotted) Z laskami rozmawia się o: emocjach, związkach, potrzebach, seksie, o sobie.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Skupiasz się na tym, że nie masz tego w tej chwili i się spinasz.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Skupiam się na tym nie dla tego że tak o sobie po prostu chcę tylko czuję jakąś potrzebę. I co mam zrobić w takim wypadku? Spotkać się z miłą panią i zapłacić?
Myślałem że tutaj ktoś podpowie jak znaleźć normalną dziewczynę, ale tutaj można się chyba tylko chwalić jak fajnym się jest i jak to się nie podrywa.
Ale ty nie chcesz znaleźć sobie normalnej dziewczyny, nie rozumiesz? Jesteś na to zbyt leniwy, ciągle tylko pieprzenie o tym jak ty nie lubisz rozmawiać/tańczyć/przebywać z innymi. Nie ma innej metody jak tylko ciągle się przełamywać. Chuj to kogo obchodzi, że próbowałeś rok i nic z tego nie wyszło. Próbuj 5 kolejnych lat zamiast siedzieć w wygodnym fotelu i narzekać. W ogóle to pochwal się co niby robiłeś żeby się przełamać? KONKRETY! Podchodziłeś na mieście do nieznajomych? Jak długo i po ile około podejść dziennie?
Nie próbowałem rok tylko kilka. Leniwy nie jestem. Pracuje nad wieloma rzeczami. To że mam taką osobowość że nie lubię rozmawiać, jestem jakimś samotnikiem i w podrywaniu mimo starań nie potrafię nic nie znaczy że nic nie robię. Priorytetem nie musi być zmienianie tego na siłę. Uważam że nie jest ważne co i gdzie robiłem bo i tak wg Ciebie nie zrobiłem nic. Doradzanie każdemu żeby wyszedł i rozmawiał nie zawsze się sprawdzi.