o ostatniej klotni tak sie zapytala i nie bardzo wiedzialem jak sie zachowac zeby nie wyjsc na takiego co na nia czeka z wystawionym jezykiem. Co wtedy najlepiej odpisac i jak sie zachowac ?
Jak dla mnie to udajesz wielkiego macho którym nie jesteś bo srasz tu na forum ze strachu jak nie normalny.
Laska pierwsza do Ciebie napisała, próbowała coś zagadać, nie wiem po co próbowałeś wzbudzić w niej zazdrość mówiąc o tym że spotkałeś się z koleżankami, żeby się lepiej poczuć? Jak dla mnie to nie był dobry moment na takie gierki z Twojej strony.
To był dobry moment do złagodzenia sytuacji ale znowu dałeś ciała.
Ten związek Cie przerasta.
Ludzie czasem potrzebuja lat zeby zalatwic i poukladac swoje zycie a Ty chcesz w dzien?
Nawet jak sie teraz dogadasz to przy takich fundamentach za 3 dni znowu beda samoloty.
Cierpliwosci.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
Temat ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Autor w szale swojego niepohamowanego uczucia upada coraz niżej. Jakoś piłkarskie porównanie na ciebie nie zadziałało więc posilę się innym.
Zainwestowałeś pan w piękny fortepian. Grałes na nim piękne melodie. Zaglądałes czasem do pudła ( sprawdzałeś telefon i inne głupoty) aby sprawdzić co jest w środku. Wszystko było pięknie, wygrywana przez ciebie melodia chwytała za serce tak, ze się zaangażowałeś w to bez reszty. I nagle wszystko zaczęło się jebać. Nie od razu. Najpierw jedna fałszywa nuta, później druga i kolejne. Z besilności napierdalałeś w te same klawisze a nijak nic pięknego z tego nie wychodziło. Co wtedy trzeba zrobić ? Wyjscia są dwa - kupić nowy albo stare pudło nastroić. Znasz się na strojeniu ? Z tego co piszesz to raczej nie bardzo. Umiesz moze i grać jak wszystko jest ok ale strojenie to dla ciebie puszcza dziewicza. W rozpaczy zaglądasz do internetu i pytasz "chłopaki jak to nastroić ?". Jeden mówi szarpnij tu, przykręć to. Szarpiesz, przykręcasz a ni chuja nadal nic. Co robisz ? A wkurwiasz się jeszcze bardziej. W końcu mówią ci "chłopie problem jest w tobie - naucz się stroić fortepiany, na to potrzeba praktyki i dopiero z czasem się udaje". Zadajesz w rozpaczy coraz nowe to pytania. Jak się zachować ? Co napisać ? A ochłoń bo cię to wszystko przerasta. Dopóki będziesz próbował coś tu zrobić na siłę w emocjach nerwach i wkurwieniu - NIC nie uzyskasz. Problem przede wszystkim jest w tobie. Ogarnia cię panika i zaczynasz wyprawiać idiotyzmy Dopóki nie zrzucisz z oczu tych swoich klapek z napisem "Miłość" i "Ta Jedyna" nic nie ugrasz tylko będziesz tracił. Nabierz dystansu do tego wszystkiego, spakuj się tak jakbyś już miał wyprowadzać się z tej swojej relacji. Zostaw już te swoje emocje, na których to obecnie gra u ciebie twoja pani. Bo to fortepian gra teraz na tobie, do momentu aż dowiesz się, że sam sobie znalazł specjalistę od strojenia.
Dzieki bo to co napisales duzo mi pomogło i rozjasniło moj zakuty łeb, ale co byscie proponowali teraz czy po prostu to zakonczyć ? Bo jakis czas temu mowilem ze jesli nei przestanie przesadzac to ja zostawie , czy po prostu pierwszy sie odezwac i probować to " nastroić " Pogadac o tym ze jesli ma byc dobrze to nie tylko ja sie musze starać . I sprobowac sie dowiedziec czy jej zalezy oczywiscie nie wprost. Ja w sobie czuje ze staje sie coraz bardziej obojetny a to chyba dobry znak, bo wlasnie tego mi brakuje zeby nie miec tych zjebanych klapek na oczach w stylu " ta jedyna " i "miłosc".Moze jej powiedziec ze mi to wszystko staje sie coraz bardziej obojetne bo jesli jedna osoba czyli ona ma sie meczyc czy dreczyc to to nie ma sensu ? nie odzywala sie caly wczorajszy dzien i dzis tez jeszce sie nie odezwala
Ja rozumiem, że SMS a spotkanie to dwie różne rzeczy i nie wszystko powinno iść w eter ale mam do Ciebie pytanie autorze. Czemu tak bardzo pali Cię w ręce telefon komórkowy? Pisać z nią nie chcesz a jak już się widzicie to i tak macie jakieś spięcia pewnie. To, że dziewczyna się do Ciebie odezwała pomimo x razu gdzie nie jest tak jak powinno być już świadczy o tym, że jednak coś tam jej chodzi po głowie i chociaż próbuje wyjść z inicjatywą. Jeżeli rozmowa jest normalna i pyta Ci się po prostu jak minął dzień próbując tym samym wyjść na jakiś neutralny temat to nie kończ rozmowy jak nadęty samiec alfa. Czasem jedna głupia wiadomość, która płynie prosto z serca a nie z przepełnionego teorią z tej strony mózgu jest zdecydowanie lepszym posunięciem. No, w granicach rozsądku w sumie...
Popatrz jak duży kontrast dajesz tym co tutaj piszesz, a tym jaki jesteś z nią. Przechodziłem przez dokładnie ten sam etap. Dzięki Bogu jest lepiej. I wiesz co? Zaczyna się pieprzyć właśnie wtedy gdy podpinasz wszystko pod schematy i teorie. Czasami wystarczy po prostu być normalnym i prawdziwym.
Tylko spokój i opanowanie cie leczą koleżko. Tymczasem gwałcisz swój mózg coraz to nowymi rozterkami rozmawiać z nią, nie rozmawiać, rzucać nie rzucać, nie odzywa się, ło Boże, co robić fundamenta się walą. Jak opanujesz swoje emocje możesz przystąpić z nią do rozmowy co z wami dalej. To ty jesteś kapitanem na tym swoim okręcie zwanym "roczny związek" a, który obecnie przydupcył w górę lodową i ma problem. Ty masz tym kierować i podejmować decyzje bo nikt inny tylko ty znasz cała sytuację najlepiej. Ale na zimno bez emocji i wkurwu. Wyjdzie ci cokolwiek z tego później, popłyniecie dalej. Zobaczysz, że nic z tego, to rzucasz hasło opuścić okręt, spuszczasz szalupę i spierdalasz. No chyba, że chcesz skończyć tak jak bohater filmu Titanic i z grymasem bezgranicznej miłości na twarzy iść na dno lodowatego oceanu a twoja pani odpłynie sobie z innym, patrząc na gwiazdy.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
nadal po jej stronie ma być inicjatywa i chęć,swoje zrobiłeś.
"wymagajcie od siebie,choćby inni nie wymagali"
Jeśli nie to nie bój się skończyć gdy nie będzie poprawy długo.
Bo to się tylko rozwinie toksyna i nic więcej,szkoda twojego czasu.
Nie bój się samotności bo jest najlepszym budulcem do budowania szczęścia po takich sytuacjach.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
o ostatniej klotni tak sie zapytala i nie bardzo wiedzialem jak sie zachowac zeby nie wyjsc na takiego co na nia czeka z wystawionym jezykiem. Co wtedy najlepiej odpisac i jak sie zachowac ?
napisz "nie we mnie tkwi problem,i ja nie będe sie starał za nas dwoje,bo związek składa się z dwóch osób"
Ona chce byś się zaczął starać za nią,zaczniesz to skończysz jak ludzie typu "pomocy,zerwała"
Dzisiaj sam się pokłóciłem pierwszy raz ze swoją dziewczyną ,akurat dzisiaj mamy miesiąc ze sobą,to napisałem jak Ci przejdzie to się odezwij.
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Jak dla mnie to udajesz wielkiego macho którym nie jesteś bo srasz tu na forum ze strachu jak nie normalny.
Laska pierwsza do Ciebie napisała, próbowała coś zagadać, nie wiem po co próbowałeś wzbudzić w niej zazdrość mówiąc o tym że spotkałeś się z koleżankami, żeby się lepiej poczuć? Jak dla mnie to nie był dobry moment na takie gierki z Twojej strony.
To był dobry moment do złagodzenia sytuacji ale znowu dałeś ciała.
Ten związek Cie przerasta.
Dokładnie tak jak kolega powyżej napisał. Nie masz za grosz KALIBRACJI.
Wzbudzanie zazdrości się przydaje, ale trzeba też wiedzieć KIEDY jest na to odpowiedni moment, a ten który Ty sobie wybrałeś był po prostu chujowy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Kurwa, to jak w miare zachowywalem spokoj to teraz juz sie wkurwilem ; //
Ludzie czasem potrzebuja lat zeby zalatwic i poukladac swoje zycie a Ty chcesz w dzien?
Nawet jak sie teraz dogadasz to przy takich fundamentach za 3 dni znowu beda samoloty.
Cierpliwosci.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
No dobra ale skoro sa takie chujowe fundamenty to co definitywnie ja rzucic czy czekac az ona napisze ?
Temat ciągnie się jak przysłowiowe flaki z olejem. Autor w szale swojego niepohamowanego uczucia upada coraz niżej. Jakoś piłkarskie porównanie na ciebie nie zadziałało więc posilę się innym.
Zainwestowałeś pan w piękny fortepian. Grałes na nim piękne melodie. Zaglądałes czasem do pudła ( sprawdzałeś telefon i inne głupoty) aby sprawdzić co jest w środku. Wszystko było pięknie, wygrywana przez ciebie melodia chwytała za serce tak, ze się zaangażowałeś w to bez reszty. I nagle wszystko zaczęło się jebać. Nie od razu. Najpierw jedna fałszywa nuta, później druga i kolejne. Z besilności napierdalałeś w te same klawisze a nijak nic pięknego z tego nie wychodziło. Co wtedy trzeba zrobić ? Wyjscia są dwa - kupić nowy albo stare pudło nastroić. Znasz się na strojeniu ? Z tego co piszesz to raczej nie bardzo. Umiesz moze i grać jak wszystko jest ok ale strojenie to dla ciebie puszcza dziewicza. W rozpaczy zaglądasz do internetu i pytasz "chłopaki jak to nastroić ?". Jeden mówi szarpnij tu, przykręć to. Szarpiesz, przykręcasz a ni chuja nadal nic. Co robisz ? A wkurwiasz się jeszcze bardziej. W końcu mówią ci "chłopie problem jest w tobie - naucz się stroić fortepiany, na to potrzeba praktyki i dopiero z czasem się udaje". Zadajesz w rozpaczy coraz nowe to pytania. Jak się zachować ? Co napisać ? A ochłoń bo cię to wszystko przerasta. Dopóki będziesz próbował coś tu zrobić na siłę w emocjach nerwach i wkurwieniu - NIC nie uzyskasz. Problem przede wszystkim jest w tobie. Ogarnia cię panika i zaczynasz wyprawiać idiotyzmy Dopóki nie zrzucisz z oczu tych swoich klapek z napisem "Miłość" i "Ta Jedyna" nic nie ugrasz tylko będziesz tracił. Nabierz dystansu do tego wszystkiego, spakuj się tak jakbyś już miał wyprowadzać się z tej swojej relacji. Zostaw już te swoje emocje, na których to obecnie gra u ciebie twoja pani. Bo to fortepian gra teraz na tobie, do momentu aż dowiesz się, że sam sobie znalazł specjalistę od strojenia.
Dzieki bo to co napisales duzo mi pomogło i rozjasniło moj zakuty łeb, ale co byscie proponowali teraz czy po prostu to zakonczyć ? Bo jakis czas temu mowilem ze jesli nei przestanie przesadzac to ja zostawie , czy po prostu pierwszy sie odezwac i probować to " nastroić " Pogadac o tym ze jesli ma byc dobrze to nie tylko ja sie musze starać . I sprobowac sie dowiedziec czy jej zalezy oczywiscie nie wprost. Ja w sobie czuje ze staje sie coraz bardziej obojetny a to chyba dobry znak, bo wlasnie tego mi brakuje zeby nie miec tych zjebanych klapek na oczach w stylu " ta jedyna " i "miłosc".Moze jej powiedziec ze mi to wszystko staje sie coraz bardziej obojetne bo jesli jedna osoba czyli ona ma sie meczyc czy dreczyc to to nie ma sensu ? nie odzywala sie caly wczorajszy dzien i dzis tez jeszce sie nie odezwala
Ja rozumiem, że SMS a spotkanie to dwie różne rzeczy i nie wszystko powinno iść w eter ale mam do Ciebie pytanie autorze. Czemu tak bardzo pali Cię w ręce telefon komórkowy? Pisać z nią nie chcesz a jak już się widzicie to i tak macie jakieś spięcia pewnie. To, że dziewczyna się do Ciebie odezwała pomimo x razu gdzie nie jest tak jak powinno być już świadczy o tym, że jednak coś tam jej chodzi po głowie i chociaż próbuje wyjść z inicjatywą. Jeżeli rozmowa jest normalna i pyta Ci się po prostu jak minął dzień próbując tym samym wyjść na jakiś neutralny temat to nie kończ rozmowy jak nadęty samiec alfa. Czasem jedna głupia wiadomość, która płynie prosto z serca a nie z przepełnionego teorią z tej strony mózgu jest zdecydowanie lepszym posunięciem. No, w granicach rozsądku w sumie...
Popatrz jak duży kontrast dajesz tym co tutaj piszesz, a tym jaki jesteś z nią. Przechodziłem przez dokładnie ten sam etap. Dzięki Bogu jest lepiej. I wiesz co? Zaczyna się pieprzyć właśnie wtedy gdy podpinasz wszystko pod schematy i teorie. Czasami wystarczy po prostu być normalnym i prawdziwym.
Tylko spokój i opanowanie cie leczą koleżko. Tymczasem gwałcisz swój mózg coraz to nowymi rozterkami rozmawiać z nią, nie rozmawiać, rzucać nie rzucać, nie odzywa się, ło Boże, co robić fundamenta się walą. Jak opanujesz swoje emocje możesz przystąpić z nią do rozmowy co z wami dalej. To ty jesteś kapitanem na tym swoim okręcie zwanym "roczny związek" a, który obecnie przydupcył w górę lodową i ma problem. Ty masz tym kierować i podejmować decyzje bo nikt inny tylko ty znasz cała sytuację najlepiej. Ale na zimno bez emocji i wkurwu. Wyjdzie ci cokolwiek z tego później, popłyniecie dalej. Zobaczysz, że nic z tego, to rzucasz hasło opuścić okręt, spuszczasz szalupę i spierdalasz. No chyba, że chcesz skończyć tak jak bohater filmu Titanic i z grymasem bezgranicznej miłości na twarzy iść na dno lodowatego oceanu a twoja pani odpłynie sobie z innym, patrząc na gwiazdy.
Katmandu ale z Ciebie romantyk
,dobrze dopasowane i masz racje,i fajnie pisane metaforą 
Żyj tak byś miał co wspominać!.