Leci do początkujących, bo w sumie jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i nie wiem co na nią poradzić.
A i komentarzom w stylu "nie wracaj do byłej to takie beta a nie alfa!!!" sobie darujcie, bo to jest słabe.
Ogólnie szybka historia, byliśmy trzy lata, ja ją zdradzałem (choć w sumie z nikim nie spałem, zdarzały mi sie rozne przkyre rzeczy), ona w końcu nie wytrzymała i zerwała, mi było cholernie źle i chciałem o nią walczyć, wyszedłem na lekkiego desperata i w sumie od paru miesięcy nie mieliśmy żadnego kontaktu, zerwaliśmy z 5 miesięcy temu. Wiem że byłem chujem, ale młode to i głupie, żałuję no ale czasu nie zmienię. Nie było tutaj odejść do innego, zmniejszenia uczuć (bo wszystko było cholernie intensywne, wręcz za bardzo, po prostu już nie dała rady. Więc wiem, że cholernie kochała mnie wtedy).
Problem w tym że w niedzielę byliśmy jakoś u niej w barze w którym pracuje. Coś tam pogadaliśmy itd, podobno że ją klienci obrażali chociaż ja tego nie słyszałem. Później, gdy już najebany do niej napisałem czy by mnie odwiozła do domu bo nie mam jak wrócić miała do mnie właśnie pretensje, że jej nie obroniłem. Po rozmowie sama wyszła z propozycją spotkania żeby "wyjaśnić sobie różne rzeczy". Zgodziłem się i widzimy się jutro.
Z jednej strony czuję że dalej zależy mi na niej. Ona też daje dwojakie sygnały - Raz piszę że nie chce mnie znać by chcieć mnie obserwować na instagramie, mówi że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, by później proponować spotkanie, niby udaje obojętną a w wiadomościach z niedzieli widać emocjonalnośc i smutek że jej tam wtedy nie pomogłem.
Dlatego chłopaki, pytam Was którzy już byli w takiej sytuacji - Wiem że pokazywanie że mi zależy będzie raczej szkodziło niż pomagało, więc udawać że jest mi obojętna? Poprowadzić spotkanie na pozytywne tory? Chciałbym, żeby to spotkanie było właśnie pozytywne, żeby mogło coś ruszyć do przodu bo wiem że chciałbym z nią być, ale nie chcę tego pokazywać a o jakichś błaganiach czy chuj wie jakich sprawach to nawet nie myślę. Po prostu chce zasiać pozytywne ziarnko, tylko pytanie - jak? Z praktyki też wiem że takie dwojakie sygnały raczej pokazują "Kocha, ale jest cholernie zraniona", ale że to ważna sprawa dla mnie, to nie potrafię jej ocenić obiektywnie. Gdybyście mogli, byłbym bardzo wdzięczny.
Edit: Z tego co wiem i widze na róznych srajmediach, to nie ma nikogo, ja też nikogo na stałe nie mam, dobre koleżanki z którymi czasami coś jest a czasami nie. I w sumie też nie było sytuacji w której ona odeszła do kogoś innego.
Może spróbuj być dla niej takim facetem w jakim się na początku zakochała, bez przesadnego pokazywania, że bardzo ci zależy, ale też bez zgrywania obojętności? Co o tym sądzą bardziej doświadczeni gracze?
Pamiętam jak z rok temu pisałeś, że masz taką super luźną relację, że robicie co chcecie i ona nie jest zła nawet jak się z innymi spotykasz bo to takie normalne(coś w ten deseń, mogłem coś przekręcić). I że wasz związek jest dzięki temu zajebisty. A ja się wtedy za głowę łapałem co ty gadasz i że to nie może się udać. Pamiętam to bo z tobą wtedy zaciekle dyskutowałem ;p
Nie będę się rozpisywał na temat powrotu do byłej bo TOSZ TO NAWET W REGULAMINIE ZABRONIONE! Tak tylko ci powiem, że gdybym sam kiedyś chciał wracać do ex to celowo wpieprzyłbym się w friendzone. Oczywiście po wcześniejszej analizie co w tym związku zjebałem, po zmianie myślenia i po jakimś dłuższym okresie czasu.
Tak, to prawda, ale jak mówiłem, głupie to było to i za bardzo się przesadzało. Nie mniej jednak - to często jeszcze bardziej wzmacniało zazdrość, która przekłuwała się na smutek i walkę jej o mnie. Nie mniej jednak, nie chciałbym już się tak zachowywać.
Analiza już była, ale w sumie nie wiem czy wytrzymałbym "friendzona". Z jednej strony nie chciałbym byc blisko niej i słuchać o jej wielkich milościach, gdy przez te trzy lata widziała tylko mnie. Czasu też minęło dużo, bo w sumie już prawie sześć miesięcy. Nie mniej jednak, wolałbym odciąć się od niej całkowicie niż serio być jej superprzyjaciółeczką. Albo odciąć swojego penisa.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Darować, bo to jest słabe. Skoro czuję coś do niej a większość kobiet które miałem przez te 6 miesięcy sprawiała, że nawet w trakcie robienia loda miałem dużo mniejsza satysfakcję z życia, zmotywowała mnie że chce coś z tym zrobić. W końcu - "Miej jaja by robić to na co masz ochotę", prawda? A ochotę mam na nią i nie potrzebuję w tym wypadku usłyszeć "idź do przodu" skoro poszedłem i pytam o coś zupełnie innego.
I w sumie nie jęcze, bo w wieku dwudziestu jeden lat osiągnąłem więcej niż większość użytkowników tej strony i mam ogólnie bardzo spoko zajebiście życie. Jednocześnie staram się być przy tym skromnym i walczyć o to co jest dla mnie wartościowe. Skoro ona jest dla mnie wartościowa, to po co mam udawać że tak nie jest i robić coś na co nie mam ochoty?
Nie czuję się "do ugrania" jak to powiedziałeś, ale nie mam potrzeby i ochoty wtykać po raz kolejny swojego penisa w inną kobietę, bo jednak moralność i te wyższe uczucia znaczą dla mnie chyba coś więcej niż tylko zmięta kartka, na którą mogę pluć, sikać i spuszczać się. Szczerze, możesz nawet uważać że to nie jest wartościowe, tylko chujowe/żałosne/płaczliwe et cetera. Ja rozumiem to inaczej, bo dla mnie uciekanie z jednej kobiety na drugą jest oznaką słabości. Nie mniej jednak - jeden rabin powie tak, drugi nie a mój jak i twój komentarz w sumie nie powinny się tu znaleźć z przyczyny, które są bardzo proste - nie odnoszą się do stricte zadanych pytań.
Nie mniej jednak, dziękuje i szanuje bo twoje blogi mi pomogły ukształtować pewne rzeczy w swoim życiu.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Widzę. Bo mam już zalążek pewnego związku i kobietę, której na mnie zależy. Ale jeśli ja niczego nie czuję w stosunku do niej tylko dobrze mi się z nią sypia, i w sumie nawet nie mam już ochoty brać ją gdziekolwiek na miasto, bo nie chce krzywdzić kolejnej moim podejściem, to już wolę skierować swoje działania na osobę, na której mi po prostu zależy.
Czy nie wytrzymam? Myślałem że będę samotnikiem do 30 i w sumie w tym związku żyłem trochę jak singiel. Nie mniej jednak, też rozumiem twoje zażenowanie tematem bo też nie jestem dumny z tego że akurat na nią skupiają się moje myśli. Zresztą, kierują nami inne doświadczenia, wiek i społeczeństwo w których żyjemy - w moim jedna z moich koleżanek dalej jest zakochana w gościu który był z nią przez 1,5 roku a później okazało się że zdradzał ją z facetem. W drugiej koleś zdradzał i zostawił ją dla drugiej, a ona sobie wymyśliła że to miłość jego życia, więc gdy po roku zostawił tamtą, ona pobiegła za nim. Trzecia natomiast chodziła z grubaskiem, który w ogóle nie miał pojęcia o życiu, miał 26 lat i dalej mieszkał z rodzicami nie zarabiając na siebie a w tym roku jej się oświadczył.
Dlatego z jednej strony tak - wolałbym czuć że jej nie chę i nie potrzebuje a wszystko co mi wystarczy, mam w sobie i życiu które teraz mnie otacza. Nie mniej - nie czuję tego, dlatego w pewien sposób chce to zmienić. Nie w desperacki, błagający o powroty itp. sposób tylko w normalny, ludzki, cierpliwy i spokojny.
Po prostu trochę irytuje mnie hipokryzja mantry 'Rób na co masz ochotę', ale jeśli masz ochotę gadać o byłej, to lepiej spierdalaj bo każdemu użytkownikowi włączy się mózgowy "allah akbar' sprawiajacy, by dla paru plusów napisać "JEBAJ JĄ INNE TEŻ MAJĄ!!!!!".
Mam nadzieję, że rozumiesz też mój punkt widzenia.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Heh i to jest własnie świetne bo z jednej strony w głowie tli się ta śmieszna myśl "ona na pewno jest inna", to i tak mam świadomość tego o czym piszesz, dlatego własnie nie mam zamiaru pokazywać, że jestem dla niej. W sumie nawet nie mam takiej potrzeby, więc z tego się ciesze.
Wiesz, dobre jest i to, że już w lutym mieliśmy takie "spotkanie kończące" a po tym czasie nie mieliśmy kontaktu praktycznie do tej niedzieli. Dlatego też jest to dla mnie - Po co po razu drugi miałaby spotkać się by kończyć? No są tutaj dwie opcje - albo pozytywna, w której tęskni, chce się zobaczyc, sprawdzić czy jestem inny albo po prostu potrzebuje seksu albo druga, o której mówisz i ty. Nie mniej jednak, nie będę się niczego wstydzić ani nie mam zamiaru pokazywać błagalnych uczuć.
Wiesz, a co do zmiany, cały czas jestem tym samym facetem którym byłem, po prostu wtedy miałem gówno w głowie, co spowodowało rozstaniem. Ona cholernie mnie kochała, więc też wątpie że nagle stała się dupeczką wszystkich wiejskich imprez. Nie mniej jednak, nic na siłę, sprawdzę, posłucham, zobaczę co mówi jej ciało, bo to jednak daje dużo więcej niż puste słowa na klawiaturze.
Mindset w stylu "Nie potrzebuje jej już w życiu, ale byłoby miło, gdyby była".
Nie mniej jednak, dzięki Snoof, lubię z Tobą rozmawiać.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Nic a nic sie nie nauczyles popelniajac wczesniejsze bledy. Dramat chlopcze:)
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Wydaje się, że problem polega właśnie na tym, że tego się już nie da naprawić, bo laska "cholernie zraniona" ma mętlik w głowie i najbardziej prawdopodobną wersją jest właśnie to, że dostaniesz emocjonalny wpierdol od niej co byś nie zrobił.
Pytasz jak zasiać pozytywne ziarenko - no cóż, wiadomo, że nie rozdrapywanie ran, pozytywna energia, pokazanie się od strony lepszego gościa a nie tego, który wyrywał inne dupeczki jest taką strategią. Co ci szkodzi spróbować. Daj znać jak poszło;)
Jasne, odezwę się. Myślę że z jednej strony zależy mi na niej ale z drugiej już nie mam horrendalnych myśli w głowie, które powodowały by emocjonalne zachowania. Nie mniej jednak, co wezmę na klatę to wezmę, ale sprbuje utrzymać pozytywny vibe no i zobaczymy w ogóle, co mówi jej cialo
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
"Miej jaja by robić to na co masz ochotę" to nie jest przepustka do robienia głupich rzeczy. "Miej jaja by robić to na co masz ochotę" to nie znaczy "skoczę z mostu do Wisły bo mam takie jaja i taką ochotę". Jeżeli chcesz zrobić coś głupiego, to nie dziw się, że ludzie Ci to wytkną.
I tłumacz sobie to jak chcesz - nawet "dla mnie uciekanie z jednej kobiety na drugą jest oznaką słabości". Brzmi to dziwnie podobnie do "nie mogę wyjść z tych akcji na giełdzie; uciekanie z jednej firmy do drugiej jest oznaką słabości". Jeszcze napisz "tyle w to włożyłem, więc musi się udać" i będziemy mieli komplet.
Tylko co jest w tym głupiego? Nie rozstaliśmy się z powodu jej odejścia do innego, z powodu skończonej miłości czy innych rzeczy, które tutaj zazwyczaj się spotyka. Będąc z nią miałem w głowie przeświadczenia "chciałem być singlem i ruchać", ale wiem że było błędne, wyciągnąłem z tego wnioski i praktycznie nic się nie zmieniło.
Nie mniej jednak, jak już wcześniej wspomnialem - koleżanka została zdradzona i zostawiona dla innej. Teraz znowu jest z nim i wygląda na najszczęśliwszą osobę na świecie. Głupie? Pewnie tak.
Ale to ona jest szczęśliwa.
(Nawet nie porównuje dwóch naszych sytuacji, pokazuje tylko kontekst tego co w naszych głowach jest "głupimi rzeczami')
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Zawsze łatwiej jest zbudować coś z nową osobą, niż naprawiać stare relacje. Wybierasz dużo trudniejszą opcję z taką samą wygraną, a z mniejszą szansą powodzenia. Dla mnie jest to głupie.
A kto powiedział że chce iść na łatwiznę? W sumie racja, tak jest najłatwiej, ale jeśli jakość tych następnych relacji jest adekwatna do tego, co miałem wcześniej? Wtedy myślę że mogę się "poświęcić'. Uwierz tday, mam powodzenie, mam kobiety, mam naprawdę fajne życie i kolejny lodzik nie sprawia mi przyjemności. Wiem że mam mniejszą szansę powodzenia, ale lubię wyzwania, bo w sumie inne relację stały się dla mnie po prostu za łatwe i w sumie trochę płytkie.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Twój wybór. Mi jest zawsze ciężko uwierzyć, że właśnie ta jedna dziewczyna jest najlepsza z tych milionów, które masz dostępne...
Też nigdy w to nie wierzyłem i zawsze się z tego śmiałem, no ale, życie weryfikuje i skoro to czuję, to chce to sprawdzić.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
no to skoro to jest - niemniej jednak - takie słaaaaabe, i generalnie to masz "wyjebane" i będziesz robił to, na co masz ochotę (tak się jakoś dziwnie złożyło, ze masz ochotę na powrót) - też niemniej jednak, i baaaaaardzo ale to bardzo chcesz do niej wrócić, i niemniej jednak nie będziesz wcale, ale to wcale pokazywał błagalnych uczuć, niemniej jednak, (yhyyyy, jaaaasne) to po jaką cholerę pytasz, skoro plan już dawno sobie ułożyłeś?
Miałeś gówno w głowie i może masz odrobinkę mniejsze, ale śmiem przypuszczać, ze aktualnie, niemniej jednak, masz poczucie głębokiej straty czegoś nieokreślonego.
P.S. Jeszcze jedno "nie mniej jednak" i wybuchnę!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To wszystko jest prawdą. Mam chyba emocjonalnośc kobiety, ale tak jak mówiłem - Teraz jest super, ale w sumie jakby ona była, to byłoby milej.
Ale spoko, jak nie wyjdzie to napisze za miesiąc raporty jak wyruchałem kolejne laski, pewnie wtedy zostanę poklepany po pleckach.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Zostaniesz poklepany, oczywiście, ale tylko jak opiszesz dobrą akcję. Nie chodzi tu o to, że masz być ruchaczem, po prostu zastanów się czego oczekujesz od życia, jakie masz aktualnie priorytety.
Jeśli liczysz na lodziki od koleżanek, to daj dziewczynie spokój.
PS. Taką delikatną desperacją zalatuje
To nie wyjdzie. Wiem to z autopcji..
Probowalem wrocic do bylem po ponad roku,
gdzie po drodze oboje poznalismy wiele nowych partnerow i co? Emocje wrocily,
zaczalem nadskakiwac,prosic sie,a tez mialem na poczatku chlodna glowe i myslalem,podobnie jak Ty. Pannica troche sie mna pobawila,mialem z nia lizanko,nawet loda mi zrobila a ja jej palcowke,a w glowie tez mysl "ona jest inna". Co z tego wyszlo? Kolejne kilka miesiecy w rozsypce.
Wracanie do bylych to jak jedzenie przetrawionego zarcia przez organizm.
Smacznego
To nie wyjdzie. Wiem to z autopsji..
Próbowałem wrócić do byłej po ponad roku,
gdzie po drodze oboje poznaliśmy wielu nowych partnerów. I co? Emocje wróciły.
Zacząłem nadskakiwać, prosić się, a tez miałem na początku chłodną głowę i myślałem podobnie jak ty. Pannica trochę się mną pobawiła, miałem z nią lizanko, nawet loda mi zrobiła a ja jej palcówkę, a w głowie tez myśl "ona jest inna". Co z tego wyszło? Kolejne kilka miesięcy w rozsypce.
Wracanie do byłych to jak jedzenie przetrawionego żarcia przez organizm.(????????)
Smacznego Wink
Dwie minuty mi zajęło przepisanie twojego posta bez błędów językowych, logicznych, interpunkcyjnych. Doradzasz czasem dobrze, działasz i wiesz o co kaman, ale kurwa... Przeczytaj chociaż jedną książkę to może się poduczysz jak pisać zrozumiale dla czytelnika. Tzn. tak żeby nie musiał się wkurwiać czytając ciebie.
Daje dwojakie sygnały bo się JESZCZE mota, z jednej strony "może" tęskni albo to zwykłe przyzwyczajenie, z drugiej strony wisi jej tak wyglądająca relacja, która widocznie nie rokowała.
A Ty jeszce nie odrobiłeś lekcji, która Ci rzuca życie, bo nie widzę tu wniosków, dlaczego tak się zachowywałeś i co w swojej główce zmieniłeś, by to poprawić.
Osobiście dwa razy wróciłem do byłych. Przenigdy się przed nimi nie płaszczyłem, to było obupólnie i z chęcią.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Odrobiłem, ale nie będę niepotrzebnie przedłużał wpisu który i tak jest już długi, skupiłem się na tym, na co chce znać odpowiedź i co jest Wam potrzebne.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Czysteskarpety,czytam jedna ksiazke tygodniowo. Pozdro
Naprawianie zwiazku po tym jak panna jest przez faceta zraniona... Teoretycznie niemozliwe, cholernie trudne, kurewnie czasochlonne, wymagajace przytomnego myslenia zajecie. Nie niemozliwe, ale jesli ona nie bedzie naprawde szczerze chciala postawic grubej kreski nad tym co bylo to trzymaj swojego penisa z dala od tej kobiety. Przechodzilem(i nadal przechodze) przez cos w tym guscie. Ja na wstepie twardo zaznaczylem ze wiem coo zrobilem i rozumiem z czego wynika to co sie stalo i jestem z tym pogodzony. Jasno i konkretnie powiedzialem, ze MUSI zrobic to samo albo nie ma co probowac. Inicjatywa byla moja ale zaznaczylem jej ze tez musi odrobic lekcje, bo to co zrobilem wynikalo takze z jej zachowania(choc to ja zachowalem sie jak skurwiel). Od tego czasu wiele sie wydarzylo i wiele razy myslem ze sie poddam. Pomysl czy masz sily i ochote poswiecic naprawde w chuj cierpliwosci na zabawe w powroty a wczesniej dokladnie przemysl czy ona bedzie w stanie to zrobic. Nie sluchaj ewentualnych jej zapewnien ze da rade bo to czcze gadanie. Musisz ja bardzo dobrze znac, zeby wykminic czy ona da rade. Mozna zbudowac tak bardzo silny zwiazek ale prawdopodobieństwo powodzenia jest niskie.
Bardzo przepraszam za niescislosc tresci ale na pol spie i jestem w drodze do pracy i poprostu pisze nie do konca analizujac to co mi z tego wychpdzi.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Raz piszę że nie chce mnie znać by chcieć mnie obserwować na instagramie, mówi że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, by później proponować spotkanie, niby udaje obojętną a w wiadomościach z niedzieli widać emocjonalnośc i smutek że jej tam wtedy nie pomogłem.
To jest zapowiedź nadchodzących kłopotów i jeśli ona nie jest świętą osobą, która potrafi szczerze i do końca wybaczyć, spodziewaj się raczej kosy w plecy niż bajkowego happy endu.
I nią i Tobą miotają emocje. Wiesz co jest pięć, ale... koleżanka koleżanki ma teraz tak i tak, sąsiadka zeszła się z byłym, a wujek Karol trzy razy wracał do żony. Znam to z autopsji, więc nie oceniam, bo jak sobie przypomnę co sam odpierdalałem w przypływach romantyzmu to..
Przyjdzie moment, że jak już dostaniesz z powrotem co miałeś, wystarczy ułamek sytuacji która Ci, czy jej nie grała w Waszym związku, no cokolwiek, i bańka pryśnie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Wiecie, po prostu to mnie trochę dziwi że tylko na podrywajowych stronach znam złe przypadki powrotów, negatywne nastawienie itd. W życiu - gdy widzę nieogarniętych facetów, zdradzających gości etc widzę powroty, dawne miłości, ponowne bycie razem itd. Ciekawi mnie ten fakt.
Tu mamy seksy z byłymi, mocne randki a powrotów brak. W życiu - słabe podejście, wręcz "needy" i jakoś te powroty się zdarzają.
W gruncie rzeczy, ludzie nie powinni uczyć się tego jak prowadzić biznes, podrywać dziewczyny czy zarządzać ludźmi, ale tego jak tworzyć, podkreślać i wykorzystywać autorytet, bo cała reszta to tylko jego przejawy.
Malo kto w zyciu rl pokazuje wszem i wobec jak jest im chujowo i gwarantuje ci ze duzy odlamek tych powracajacych w domu najpierw szczeka a potem skamle. Na zewnatrz chodza za raczke i cali w skowronkach a wracajac do domu zasiadaja do podrywaja i pojawiaja sie trrsci ktore dobrze znamy. Masa ludzi bedzie razem z roznych powodow po powrocie ale nie zawsze beda szczesliwi i nie wszyscy wokol beda to dostrzegac.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
jeżeli ktoś zdecydował się na przerwanie poważnego związku to ta decyzja na pewno była przemyślana. W trakcie próby powrotu wystarczy dosłownie odpalić zapałkę żeby wszystko wybuchło - bo dojdzie do stwierdzenia że nie ma sensu się męczyć i przechodzić przez zerwanie jeszcze raz.
Ja akurat jestem z laską którą mnie kopnęła - wróciła do mnie po jakimś czasie - bo zacząłem działać wręcz podręcznikowo wg schematów wyuczonych ze strony...nie idealizowałem jej, po prostu zaakceptowałem jej wady - ona moje pewnie też
Myślę że powrót daje radę tylko wtedy gdy oboje akceptujecie swoje wady, a nie sprawdzacie siebie czy coś się zmieniło.
po pierwsze - zadzwoń do niej i spróbuj przełożyć spotkanie o dzień lub dwa, oczywiście pod jakimś sensowym pozorem, ale bez podawania szczegółów, bo robi się to wtedy mało wiarygodne i możesz się pogubić... po drugie - wybierz jakieś w miarę spokojne miejsce ale takie, które ona lubi - dobry nastrój to połowa sukcesu, i po trzecie - nie wchodź w polemikę ani Broń Boże nie przerywaj jej - niech panienka wygada się do woli, żółci upuści - zawsze to działa, w odróżnieniu od tłumaczenia/przerzucania się argumentami - to je zawsze usztywnia... i nic nie proponuj, jeśli laska znowu da głos, to może coś z tego będzie...
a ja myślę że zamiast wchodzić w jałowe dyskusje z mniej lub bardziej ogarniętymi forumowiczami powinieneś swoje życie wziąć we własne ręce, tego Mnie ta strona nauczyła, pewna jest tylko śmierć.