Według mnie, jak dwoje ludzi decyduje się na ślub to przede wszystkim powinni sobie ufać i być siebie pewni i bez takich jazd. Na początku faktycznie myślałam że ona się przestraszyła, ale to chyba jednak nie to.
Teraz jakiś kolega jeszcze wyszedł. Dzisiaj jest kolegą z pracy a jutro spoza pracy.
Dziwna sytuacja.
"Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie". - O.W
Wiesz co ja bym zrobil na Twoim miejscu? Pod warunkiem ze laska wie ze nie jestes patolem tylko dobrym facetem z zelaznymi zasadami, twarda rama.
Nie tak ni z gruchy ni z pietruchy ale wykozystujsc jakis dobry moment.
Powiedzial bym smiertelnie powaznie ze gdybym ja mial 100 % pewnosc ze dziewczyna mnie zdradza to zajebal bym ją i zakopał w ogrodku. Bo powinna mi powiedziec o tym ze jest problem... a jesli mowi o problemie jezykiem ktorego nie rozumiem to rozwiazuje zwiazek. Nie jedna noga w tym lozku a druga w moim.
Bo tak to hulaj dusza, piekla nie ma. To dopiero patologia.
Wyjde se za niego za maż a co mi zalezy. Potem sie bede zastanawiac co bedzie. Moze sie rozmysle a moze nie... Jak by co to i tak ktos bedzie bulil na alimenty. Polowa jego majatku to tez nie byle co.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Według mnie, jak dwoje ludzi decyduje się na ślub to przede wszystkim powinni sobie ufać i być siebie pewni i bez takich jazd. Na początku faktycznie myślałam że ona się przestraszyła, ale to chyba jednak nie to.
Teraz jakiś kolega jeszcze wyszedł. Dzisiaj jest kolegą z pracy a jutro spoza pracy.
Dziwna sytuacja.
"Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie". - O.W
Wiesz co ja bym zrobil na Twoim miejscu? Pod warunkiem ze laska wie ze nie jestes patolem tylko dobrym facetem z zelaznymi zasadami, twarda rama.
Nie tak ni z gruchy ni z pietruchy ale wykozystujsc jakis dobry moment.
Powiedzial bym smiertelnie powaznie ze gdybym ja mial 100 % pewnosc ze dziewczyna mnie zdradza to zajebal bym ją i zakopał w ogrodku. Bo powinna mi powiedziec o tym ze jest problem... a jesli mowi o problemie jezykiem ktorego nie rozumiem to rozwiazuje zwiazek. Nie jedna noga w tym lozku a druga w moim.
Bo tak to hulaj dusza, piekla nie ma. To dopiero patologia.
Wyjde se za niego za maż a co mi zalezy. Potem sie bede zastanawiac co bedzie. Moze sie rozmysle a moze nie... Jak by co to i tak ktos bedzie bulil na alimenty. Polowa jego majatku to tez nie byle co.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.