Witam wszystkich użytkowników. Chciałbym przedstawić moją sytuację, gdyż chyba sam już w tym wszystkim się pogubiłem. Jesteśmy w związku od około 4 lat, narzeczeństwem od 1,5 roku. Obecnie mieszkamy ze sobą od 5 miesięcy. Ja przeprowadziłem się tutaj w jej rodzinne strony 9 miesięcy temu, znalazłem również tutaj pracę. W te lato ma odbyć się nasz ślub wraz z weselem. Najważniejsze rzeczy mamy już pozałatwiane pod kątem tej uroczystości. Oboje jesteśmy po studiach. Od jakiegoś czasu (około 3 m-c) zauważyłem dziwne zachowanie mojej narzeczonej, taki jakby spadek zainteresowanie weselem, ślubem. Próby rozmowy kończyły się na tym, iż mówiła ze ma trochę problemów w pracy, ze mieszkania razem to też nowa sytuacja dla niej. Ona jest osobą bardzo skrytą i widziałem, że ciężko z niej coś wydobyć więcej. Sytuacja stawała się coraz bardziej dziwna co przejawiało się również brakiem czułości z jej strony, dystansowaniem się do mnie. Ostatnio odbyliśmy szczerzą rozmowę (co też było trudne bo musiałem cały czas ciągnąć ją za język). Powiedziała mi w niej, że ona boi się tego wesela, że tego w ogóle nie czuje, nie cieszy się tymi przygotowaniami. Oznajmiła, iż miała czas, aby sobie wszystko przemyśleć i nie jest pewna tego wszystkiego, tego czy to może jest przyzwyczajenie z jej stronyczy nie. Padło nawet coś takiego, że nie chce teraz tego wesela. Dodam również, iż ona z nikim na ten temat nie rozmawiała nawet z rodzicami czy przyjaciółkami. Temat 3 osoby też raczej mało prawdopodobny. Cały czas mam wrażenie jak by myślała nad tym. Twierdzi, że jej zależy, że kocha ale sobie tego wszystkiego nie wyobraża,że nie ma siły. Szczere rozmowy kończą się płaczem z jej strony. Jest niechętna do rozmowy. Powiedziała również coś w tym stylu, że najchętniej by gdzieś wyjechała sama aby się od tego wszystkiego odizolować, odpocząć od siebie i się zastanowić. Dodam również, że wcześniej to ona była osobą którą była za tym aby zarezerwować jeszcze przed wakacjami salę, bardzo się angażowała, cieszyła się tym. Nawet po wakacjach wspólnie wybieraliśmy zespół. Teraz jest tak, iż oznajmiła mi że nie wie co ma zrobić, nie potrafi podjąć decyzji, bije się z myślami. Że jakiej by decyzji nie podjęła będzie to zła decyzja. Moją przeprowadzkę w jej strony dyktowałem tym, aby mieszkać razem, aby na miejscu mieć czas i możliwości aby się spokojnie przygotowywać do ślubu, wesela. Wiem, że sytuacją jest dziwna ale co myśleć w tym momencie, jak jeszcze zawalczyć o ten związek ?
A idź Ty w pizdu z taką panną! Po ślubie, baaa po weselu to się zacznie wesoło przyjacielu!
Ciekawe jakby się poczuła, gdybyś faktycznie wszystko odwołał?
Zawsze można trochę poblefować i to sprawdzić : ) Chociaz moim zdaniem problem leży w zupełnie innym miejscu.
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
"Obecnie mieszkamy ze sobą od 5 miesięcy" vs "Od jakiegoś czasu (około 3 m-c) zauważyłem dziwne zachowanie mojej narzeczonej"
A może to powód tego, że jej "marzenia" dopadła szara rzeczywistość. Do puki mieszkaliście osobno ona mogła marzyć o idealnym mężu i ślubie (większość kobiet tak ma), jednak gdy ty się do niej przeprowadziłeś ona zaczęła zauważać minusy tej sytuacji - np.
- wcześniej nie mogła się doczekać spotkania z Tobą bo zawsze byłeś taki oryginalny, unikalny. A teraz? Ma cię na wyciągnięcie ręki, spicie razem znacie się coraz lepiej i nie jesteś już dla niej taki tajemniczy. Pstryk czar prysł.
- mieszkanie z Tobą nie jest takie idealne jakby sobie tego wyobrażała.
- skończyły się możliwości fantazji o rycerzu z bajki, bo nie ma niedomówień które mogła by zastąpić swoimi fantazjami.
Ja bym jej dał odpocząć niech jedzie, a ja w miedzy czasie zastanowił się czy ślub z Tą kobietą jest akurat tym czego chcę na resztę swojego życia.
HAVE FUN!
_Alvaro_
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
Trudna sytuacja. Z mojego kobiecego punktu widzenia dziewczyna być może przestraszyła się. Jakby nie patrzeć ślub to poważna decyzja i zobowiązanie u większości osób na całe życie. Daj jej to przemyśleć. Niech odpocznie i ułoży sobie wszystko w głowie. Szkoda tylko, że dopiero teraz. A co Ty możesz w tej sytuacji zrobić? Zacznij pierwszy, że musisz przemyśleć związek itd, zablefuj. Może się sprawdzi i dziewczyna się otrzeźwi.
Pozdrawiam
"Żyjemy w czasach, w których tylko głupców traktuje się poważnie". - O.W
Powiedziała również coś w tym stylu, że najchętniej by gdzieś wyjechała sama aby się od tego wszystkiego odizolować, odpocząć od siebie i się zastanowić.
Na to jej pozwól, zachęcaj. Niech skoczy sobie np. w góry z koleżanką czy coś. Albo nawet w domu niech siedzi i czymś się zajmie, nie spotykajcie się przez kilka dni. To powinno pomóc.
No bo ogólnie są dwie możliwości: albo rzeczywiście przestała mieć na Ciebie ochotę, albo po prostu cholernie się stresuje całą sytuacją, przerasta ją to i jest zlękniona. W pierwszej sytuacji oczywiście powinniście się rozejść dla dobra obojga (nie jest w ciąży mam nadzieję - sprawdź). Ale jak dla mnie wygląda to bardziej na drugą sytuację...
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
dlatego jestem zdania że ze ślubem sie nie spieszyć w ogóle,a najlepiej być trochę egoistą i niech ona więcej o to zabiega i stara, bo przynajmniej widać ze jej zależy a tak jak za dużo w dupie to potem jest jak jest ...
teraz wali fochy, facet ucieknie i zacznie sie płacz za byle portkami
może faktycznie trzeba przemyśleć czy to życiowa kobieta (dorosła ?) z którą będziesz "konie kraść" czy królewna za którą będziesz latać i sie prosić z łachą
a jak jest "skryta" po 4 latach to w ogóle nie rozumiem w końcu rozmowa to podstawa w małżeństwie tym bardziej na tak poważne sprawy
they hate us cause they ain't us
Ulrich, ale jakie spieszyć? 4 lata to jest akurat u dorosłych ludzi, dojrzałych, żeby pchnąć to do przodu.
wiesz jak to jest z tą dojrzałością teraz, wystarczy niektóre tematy poczytać
they hate us cause they ain't us
Zrobiłbym dokładnie tak. Miałem taki motyw (poczytaj moje blogi) i jedyne co mi wtedy do głowy przyszło to rzucić to wszystko w pizdu.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
To bym zrobiła tak:
posadziła Marysię na przeciwko siebie i rzekła:
Słuchaj Maryś, skoro nie jesteś pewna, w poniedziałek jedziemy odwołać salę, dzwonimy do orkiestry etc... powiadamiamy rodziców, ty swoich, ja swoich i tyle.
Pomieszkamy jeszcze rok razem i wtedy podejmiemy decyzję co dalej.
a Maryś powie: to nie jest tak, jak myślisz... Jo cie kochom...
A w rocznicę wypomni, dlaczego wtedy nie podstawił na swoim
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
już to wizualizuję ... po kilku latach
- To dlaczego w ogóle za mnie wyszłaś ??!!!!
- bo mnie zmusiłeś !!!
- ja ?? kiedy ??
- no wtedy co siedziałam a ty spytałeś !
- no pytałem a co miałem robić do cholery ??
- patrzyłeś tym świdrującym spojrzeniem, co miałam powiedzieć ?? sie zgodziłam, ty szantażysto bez uczuć !!!
they hate us cause they ain't us
Heloł...

a gdzie w moim poście on o cokolwiek pyta?
Bo chyba raczej to tzw. tryb OZNAJMUJĄCY.
Czyli on mówi (oświadcza) co zrobią w poniedziałek (odwołają wszystko) i on stwierdza, że pomieszkają razem przez rok i po tym czasie wszystko się wyklaruje (albo się rozchodzą, albo hajtają).
Bardzo możliwe, że już w poniedziałek, gdy pannie przyjdzie odwołać salę i powiedzieć starym że ślubu nie będzie, się nagle poprawi (nie będzie chciała rezygnacji z imprezy). Autor powinien się z tym liczyć, że jeszcze te dzwony w czerwcu będą bić, choć czy to dobre rozwiązanie w tym akurat przypadku? Nie sądzę.
A BTW - moi Kochani Przedmówcy (Pan G i Pan U), może tak byście coś zaproponowali Autorowi, bo jakoś tak krytykować propozycje innych przychodzi Wam z łatwością, ale samemu doradzić...
Ja też wolę obśmiewać porady innych niż sama ruszyć głową, ale że mężczyźni tak się zachowują (niekonstruktywnie) to bym się nie spodziewała
eeeeeeej... ty z buszu..... nie filozuj:P:P:P
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
nic nie rób, nie rozmawiaj o tym, nie pytaj - dlaczego?, bo i tak nic konkretnego nie powie, będzie pierdolić od rzeczy, że pogoda, że ją przerasta, że sama nie wie i tym podobne bajki z mchu i paproci... terminy macie klepnięte, to tak do maja niech se są, panienka w miarę zbliżania się daty będzie musiała się określić - albo rein albo rause... skoro dobrowolnie i na trzeźwo się zgodziła, to niech znowu świadomie się określi... będziesz naciskał, to będzie takie pitu pitu sama nie wiem...
Dam Ci taką radę: spytaj sam siebie jak widzisz to przyszłe małżeństwo, ale tak całkowicie szczerze, myślisz że będziecie się dogadywać w ważnych sprawach, że serio będzie Wam razem dobrze (mmm...chcesz po ślubie zawsze ciągnąć za język pannę w każdej sprawie)? Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości to daj sobie spokój. Po ślubie i tak nic się nie zmieni, choćbyś nie wiem jak tego pragnął.
Witam. Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Jeśli chodzi o temat jej wyjazdu i "odpoczęcia" to raczej nie wchodzi w grę gdyż dopiero od kilku miesiącu zaczęła pracę i widzę ze urlopu nie planuje. Ja też jestem nowy w pracy a małe szanse na wzięcie wolnego. Sytuacja jest taka, że wynajmujemy mieszkania w miejscowości gdzie podjęliśmy oboje pracę. Dla mnie jest to nowe otoczenia gdyż zrezygnowałem z poprzedniej pracy i przeniosłem się tutaj w jej "rodzinne" strony. Nie mam tutaj przyjaciół ani rodziny. Z miejscowości gdzie pracujemy ona ma do domu około 30 km ale praktycznie każdy weekend tam spędzamy, autem zjeżdżamy. Do pracy czasami również ją zawożę/przywożę. Temat ślubu wesela nie był poruszany. Jej mama podpytywała się mnie co się z Nią dzieje to też nie wiedziałem co jej powiedzieć. Nie chce o tym rozmawiać. Niby mamie swojej oznajmiła że ma wątpliwości co do ślubu i ze tego nie czuje, nie wie co ma zrobić. Sytuacja jest dziwna, wczoraj widziałem że poszła do sklepu i rozmawiała "tajemniczo" przed klatką przez telefon, pewnie żeby nie przy mnie niby z koleżanką. Chciałem, aby coś dokupiła ale się nie dodzwoniłem bo było zajęte.Już od dłuższego czasu (ponad 2 miesiące) odczuwalny jest dystans z jej strony, nie ma jakieś inicjatywy z jej strony, czułości, szczerej rozmowy, takie niewinne buzi buzi tylko. Rozmawiamy normalnie, dogadujemy się ale to są takie tematy codzienne związane z pracą itd.
bo też trochę na swoje życzenie jesteś w czarnej dupie, wszystko rzuciłeś dla kobity, ani znajomych, ani rodziny, tylko ją po główce klepiesz, zawozisz, przywozisz, linia płaska bez emocji i potem z nudów się w głowie pierdzieli
najgorsze co możesz zrobić to jej jeszcze nadskakiwać i dopytywać, zresztą odpowiedzi już dostałeś, co zrobisz to twoja sprawa
they hate us cause they ain't us
Według mnie, to nie ma tu dobrej rady.
Musisz podjąć decyzję w oparciu o swoje oczekiwania względem swojej narzeczonej no i swojego przyszłego życia. Ja Ci powiem że na przyszłość takie stany nie wróżą zbyt dobrze.
Panny młode raczej wpadają w wir poszukiwań, "załatwień" związanych ze ślubem niżeli w dylematy typu "wyjść czy nie wyjść za mąż".
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"Sytuacja jest dziwna, wczoraj widziałem że poszła do sklepu i rozmawiała "tajemniczo" przed klatką przez telefon, pewnie żeby nie przy mnie niby z koleżanką. " - oby się nie okazało że ta "koleżanka" ma fiutka... a bywają takie cuda w przyrodzie, że zaręczyny, terminy ślubu wyznaczone, przysłowiowa msza i gorzała zaklepane a tu duupa... jedna ze stron poznaje kogoś innego i wszystko idzie się jebać... niby czarnowidztwo uprawiam, ale czy jest to nierealne? bo tak na upartego, to to nawet w jakąś tam całość się składa...
Cóż mogę powiedzieć..
Zastanawiam się ile Twoja oblubienica ma lat. Może nie dojrzała do małżeństwa i ją to przerasta.
Może rzeczywiście nie widzi w tym sensu bo już się jej przejadło, albo ktoś jest w jej głowie.
Przytoczę 2 historie z życia.
1 Dotyczyła mnie, laska planowała wszystko z chłopem ale jak mnie poznała to się właśnie działo podobnie jak u Ciebie. Zrobił się potem z tego syf który zmienił mój sposób myślenia.
2. Moja przyjaciółka i przyjaciel planowali ślub, ale mojej koleżance odbiło na 2 tygodnie i się wyprowadziła, chciała od wszystkiego uciec. Napomknęła o jakiejś podróży i odpoczynku od wszystkiego. Pogadaliśmy z Przyjacielem i zasugerowaliśmy żeby dał jej odpocząć. Wyluzował w jej kwestii totalnie i dziewczyna wróciła po 2 tygodniach do domu. W tym roku jest ślub i w ich relacjach jest bardzo ok. Dziewczyna wyjawiła mi że była przerażona odpowiedzialnością i "nowym życiem".
Witam. Odświeżę nieco temat. Ostatnio odbyliśmy rozmowę, sama zainicjowała, dowiedziałem się od Niej iż chce tego ślubu, że mnie przeprasza, ale po prostu bała się wcześniej. Powiedziała, że jest pewna. Tylko teraz przez przypadek dowiedziałem się ostatnio, iż utrzymuje Ona kontakt niby tylko telefoniczny z jakimś kolegą z pracy, twierdząc przy tym, iż ani razu się nie spotkali poza pracą a dobrze im się rozmawia. Dodała również, iż lepiej się czasami wygadać komuś kogo się nie zna odnośnie problemów. Sytuacja robi się naprawdę coraz dziwniejsza a coraz większe wątpliwości wychodzą na zewnątrz ...
popatrz, a pisałeś wcześniej, że niby z koleżanką nawijała... masz dwa wyjścia - zamykasz oczy i skaczesz, albo czekasz na podejście do drugiego kręgu - drugi wariant lepszy, bo masz czas na sprawdzenie uprzęży, poprawienie tego i owego, i emocje uspokoisz - jako tako...
No to zasadniczo wszystko jest jasne. Zawsze zwracaj uwagę na to co między wierszami, a nie na to co bezpośrednio wypowiedziane. A co tam jest ? Otóż informacja rzucana Ci cichcem w ryja, że o jej emocjach to ona woli sobie pogadać z kimś innym, a nie z Tobą bo tak jej wygodnie. Czy Tobie z tym wygodnie ? Nie. No, ale ona ma to w dupie z czym Tobie wygodnie bo woli sobie pogadać o jej przyszłości z kimś innym. Znaczy to tyle, że ufa "komuś kogo nie zna" bardziej aniżeli Tobie. Swoje emocjonalne oparcie znalazła u kogoś innego. A w przypadku bab to znaczy bardzo wiele.
Ja na twoim miejscu olał bym ją totalnie i wszystko odwołał bo jak dasz się wkręcić w ślub z taką laską, która nie wie czego chce to sobie biedy napytasz.
Chlopie uciekaj od niej puki mozesz ona jest niestabilna i nieszczera a co dopiero bedzie po slubie...
Jak masz na zbyciu kilka tysi możesz detektywa zatrudnić. Albo przełożyć termin ślubu - taniej i cóż... nie chcesz znać szczegółów
niestety albo i na szczęście - to wszystko układa się w całość
- wahania z jej strony
- nie chce ślubu
- oschła, zmieniła się na niekorzyść
- "tajemnicze rozmowy"
- miała być rozmowa z koleżanką a była z "kolegą"
- "tylko z nim rozmawia"
" iż utrzymuje Ona kontakt niby tylko telefoniczny z jakimś kolegą z pracy, twierdząc przy tym, iż ani razu się nie spotkali poza pracą a dobrze im się rozmawia "
czyli na 99% wtedy pod tą klatką z nim rozmawiała- z resztą wyczułeś,że było coś nie tak..
Wniosek? Okłamała Cię,że gadała z koleżanką ,a gadała z kolegą --> nie ma oporu przed kłamstwem wobec Ciebie ---> nie wierzyłbym w bajki,że z nim się nie spotkała
Co do rady to się nie wypowiadam, nie chce Ci doradzać, bo nie jestem ani zaręczony ani w najbliższym czasie nie planuje/ jedynie obiektywnie opisałem jak rozumiem całą sytuację
mnie to zawsze bawi jak to wygląda z dwóch różnych stron, ona sie waha, bajerka z kumplem, okej, dziewczyna musi to przemyśleć bidulka niech ma czas
a z drugiej strony by było:
- jesteś szowinistycznym nieczułym chujem zasługującym na kastrację, wykorzystałeś niewinną białogłowę, a teraz z przed ołtarza ją porzucasz
- z automatu u teściowej sraka dożywotnia z testami "nie spodziewałam sie tego po tobie"
- ona dzwoni do twojej matki i gównoburza w stylu "nie tak cie wychowałam synuś"
they hate us cause they ain't us
możliwe ... albo powie "nie wiem co czuje"

they hate us cause they ain't us
na moje, to panience z tamtą "koleżanką" nie wyszło, to po cholerę robić jazdy nadaremno - niech se ślub będzie...