Powiedz jej "mam już kogoś" i nie życzę sobie byś nas gnębiła. A jak Cie dalej gnębi smsami itp to powiedz że sprawę postawisz na policji.
Możesz ją poblokować by nie dostawać wiadomości, zmienić numer tylko nie płacz potem że Ci jednak na niej zależało
No więc tak (od razu przepraszam za słownictwo), nie wiem co mi wczoraj odjebało ale poszedłem się z nią spotkać. Przyszła - zaczęła przepraszać za to co się stało i przez ponad pół godziny pierdoliła o tym jak bardzo żałuje gdzie moje odpowiedzi typu 'nie!, to już koniec. nie będziemy już razem, zrozum to!' doprowadziły ją do płaczu więc powiedziałem że mnie to nie rusza a ta małolata jeszcze gorzej w ryk. I uwierzycie co się za chwilę stało?! Straciła przytomność. Tak, jebła na ziemię (niby nerwica?) i przez następne pół godziny czekałem aż się ocknie (nie wzywałem karetki bo zdarzało się to wcześniej) po czym odprowadziłem ją do domu powiedziałem że to definitywnie koniec i wróciłem do siebie... Jednym słowem - masakra. Więcej się na takie coś nie pisze.
Dzisiaj dzwoniła do mnie - nie odebrałem i nie będę odbierał. Potraktuje ją jak by jej nie było
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Powiedz jej "mam już kogoś" i nie życzę sobie byś nas gnębiła. A jak Cie dalej gnębi smsami itp to powiedz że sprawę postawisz na policji.
Możesz ją poblokować by nie dostawać wiadomości, zmienić numer tylko nie płacz potem że Ci jednak na niej zależało
No więc tak (od razu przepraszam za słownictwo), nie wiem co mi wczoraj odjebało ale poszedłem się z nią spotkać. Przyszła - zaczęła przepraszać za to co się stało i przez ponad pół godziny pierdoliła o tym jak bardzo żałuje gdzie moje odpowiedzi typu 'nie!, to już koniec. nie będziemy już razem, zrozum to!' doprowadziły ją do płaczu więc powiedziałem że mnie to nie rusza a ta małolata jeszcze gorzej w ryk. I uwierzycie co się za chwilę stało?! Straciła przytomność. Tak, jebła na ziemię (niby nerwica?) i przez następne pół godziny czekałem aż się ocknie (nie wzywałem karetki bo zdarzało się to wcześniej) po czym odprowadziłem ją do domu powiedziałem że to definitywnie koniec i wróciłem do siebie... Jednym słowem - masakra. Więcej się na takie coś nie pisze.
Dzisiaj dzwoniła do mnie - nie odebrałem i nie będę odbierał. Potraktuje ją jak by jej nie było
Dzięki za odpowiedzi.