Cześć.
Nie jestem zadowolony ze swojego życia.
Może zacznę od tego, że mam 27 lat i jeszcze nigdy nie byłem w prawdziwym związku. Nie mam znajomych, pracuję w słabo płatnej pracy i wgl. jest słabo, moje życie towarzyskie nie istnieje.
Na co dzień jestem dość pewny siebie, potrafię utrzymywać z ludźmi kontakt wzrokowy, fakt faktem czasem się peszę i uważam, że ogólnie jestem raczej nieśmiały.
Byłem dzisiaj w galerii ale nie mogłem się przełamać żeby pozagadywać kobiety. Jedynie zagadałem po drodze do jakiejś laski w żabce jak kupowała hotdoga i jeszcze inną na mieście, a okazji na znajomość miałem co najmniej z 10.
Pracuję za grosze na magazynie, nudzi mnie i nie satysfakcjonuje ta praca. Planuję zmienić w najbliższym czasie. Finansowo sobie radzę. Interesuję się inwestowaniem na giełdzie, rok temu potrafiłem wyciągać po 50k na miesiąc. Swojego czasu miałem na koncie 250k. Niestety nadeszła bessa i większość straciłem, a część przehulałem na imprezy, ciuchy i "zachcianki". Zostałem z długami na 100k, ale udało mi się odłożyć kilka koła poduchy finansowej, wszystko spłacam regularnie. Chciałbym założyć firmę w przyszłości.
Związkowo też nie za ciekawie. Byłem w życiu w dwóch dłuższych relacjach. Jedna gorętsza relacja trwała rok. Głównie pisaliśmy, kilka razy się spotkaliśmy. Przez kilka miesięcy pisaliśmy głównie o seksie ale do niego nie doszło, zrezygnowałem z tej znajomości z powodu dzielącej nas odległości. Kilkaset kilometrów od siebie. Druga to kilka miesięcy pisania i kilka spotkań. Całowanie, macanie, sama mnie w publicznych miejscach łapała za rękę i chciała czegoś więcej. Z czasem zaczęła wprost pisać, że chciała by to ze mną zrobić na kocyku w lesie.
Nie skorzystałem, bo była za duża różnica wieku. Wcześniej mi to przeszkadzało, teraz żałuję, że się nie zgodziłem wcześniej. Poza tym kilka lasek, kilka pojedynczych spotkań, jakieś kc, nic szczególnego.
Miałem kilku znajomych i przyjaciół, ale wszyscy porozjeżdżali się po Polsce, teraz nie mam nawet z kim wyjść na piwo w weekend.
Za czasów jak dobrze zarabiałem z giełdy, wynająłem sobie mieszkanie w większym mieście. Pomieszkałem sam kilka miesięcy, bardzo dobrze wspominam ten okres, totalna wolność. Niestety gdy kasa się skończyła, musiałem wrócić do rodziców.
Mam swoje pasje i zainteresowania. Trochę ćwiczę siłkę.
Mam nadzieję, że taki krótki opis mojej osoby wystarczy. Co ze mną nie tak? Z dziewczynami mi nie wychodzi, ciężko mi jakąkolwiek poderwać, mimo, że czasem dostaję IOI od fajnych lasek. Czasami czuję się zajebiście, a czasami jak totalny przegryw. Chciałbym mieć fajne życie, związek, znajomych, a nie mam i ciężko mi się czasami odnaleźć. Macie jakieś rady od czego zacząć (kolejny raz, bo to kolejny dołek, gdzie ciężko mi na serduszku)? Pozdro.
Nie jesteś sam - większość ludzi nie jest zadowolona ze swojego życia i chciałaby robić lepsze rzeczy - to tak na pocieszenie.
Zła wiadomość jest taka, że prawdopodobnie nic z tym nie zrobisz, tak jak większość ludzi, a przy odrobinie szczęścia znajdziesz jakąś przypadkową, chujowa typiare, ciut lepszą robotę i będziecie żyli długo i nieszczęśliwie.
Jestem w społeczności uwo już jakieś 10 lat, poznałem dużo ludzi irl ze społeczności i szczerze powiedziawszy, nawet ze świadomością że mogą mieć duuuzo lesze życie i know-how, zdecydowana większość wiedzie chujowe zycie, tak jak i większość społeczeństwa.
Dlaczego? Bo mieć fajne życie nie jest łatwe….oddajemy nasze wymarzone życie bardzo, bardzo tanio, za chujową dawkę taniej dopaminy.
W twojej głowie jest dużo łatwiej siedzieć w strefie komfortu, zwalić konia, skrolowac SM, obejrzeć film, pójść do roboty gdzie wymagają minimum zaangażowania…
Nie będę pisał jak podrywać, wyznaczać cele, poznawać ludzi, zarabiać kasę itd, jest tysiące książek, artykułów, postów nawet na tym forum odnośnie każdego, najdrobniejszego aspektu życia. Z tym że chuj z tego, jak już dobrze wiesz większość ludzi nigdy nie wyznaczy sobie celu wykreowania wymarzonego życia, braknie im samodyscypliny żeby go osiągnąć i sprzeda go za tania dopaminę.
Nie no to bardzo rzetelna ta historia.
Czyli jesteś pewny siebie ale nieśmiały.
I potrafisz zarobić 50k miesięcznie, ale nie masz pieniędzy.
A no i oczywiście jako pewny siebie, bogaty młody koleś, nigdy nie byłeś w związku.
Najpierw to Ty się z mitomanii wylecz.
Nie musisz mi się tłumaczyć jak to tam było z tą Twoją giełda, i dlaczego jako wilk z wall street skończyłeś na magazynie. Sam sobie zrób rachunek sumienia i przestań sam siebie okłamywać.
Najważniejsze w życiu to coś umieć. Jak nic nie umiesz, to jestes pizda.
Ja np, jak byłem w dołku finansowym, to ostatnią rzeczą jaka mnie martwiła to brak dupy. I nie rozumiem jak można mieć inne podejście do relacji z babami. Jak masz rozkochać w sobie babę, jeżeli sam się swojego życia wstydzisz?
Najpierw ogarnij hajs i pracę
Mi by było wstyd spodziewać się od kobiety zaangazowania i zaufania jeżeli wiem że prawdopodobnie się rozczaruje.
Praca, hajs i zdrowie. Najpierw to.
Przede wszystkim jakie zagadywanie w 2024 roku? Powaliło? W 2024 gra opiera się w 100% o wizerunek w social media. Twoja główna motywacja to powinno być realizowanie marzeń i uwiecznianie tego na instagramie, zdobywanie followersów a potem gdy masz ciekawe życie - masz na to dowód na instagramie - laski same będą chciały cie poznać.
Możesz próbować podchodzić na ulicy, bajerować i co ci to da? Laska powie: sprawdzam - pokaż to swoje ciekawe życie, dowody? I co wtedy będziesz dalej próbował nawijać makaron na uszy? Laska to lada moment wykryje
Druga sprawa - ćwicznie na siłowni to żadne wow i odkrycie ameryki. Teraz ćwiczy z 90% młodych ludzi, jak nie siłka to kalistenika, sztuki walki. Serio. Już bardziej byś sie wyróżnił gdybyś nie ćwiczył, bo laski mają dość tindera gdzie są sami napakowani faceci. Zeby to była twoja pasja to musisz być rozpoznowalnym trenerem perso albo jeździć na zawody. A tak jak chodzisz, ćwiszysz i dobrze wyglądasz? No zajebiście, ale 1000 innych facetów też tak robi. A w dodatku mają drogi samochód i wielkie mieszkania. Ups.
Swoją drogą teraz bycie wyćwiczonym to trochę taka oznaka przegrywu życiowego. Mam na myśli to, że jest sporo gości, którzy nie ogarniają życia, nie mają fajnej pracy, zarobków, ciekawych zdjęć na insta, udokumentowancyh przeżyć, ale mają forme.
Co robi przegryw gdy mu nie wychodzi w zyciu? Gdy nie ma dobrej pracy, kasy, towarzyskiego życia? Cyk siłownia xD Bo to żadne wyjście ze strefy komfortu. Z nikim nie musisz rozmawiać. Odpalasz słuchawki ćwiczysz sam. Możesz chodzić sam tam latami i wszyscy będą mieć cie gdzies. I masz iluzje sprawczości że coś niby zmieniasz w swoim życiu, ale nie bardzo. Bo co ci da kolejny cm w bicepsie? Przecież pierwsza lepsza ksiązki z psychologii ewolucyjnej mówi - dla kobiet ważna jest twarz oraz wzrost. Potem emocje które generuje facet i poczucie bezpieczeńśtwa bla bla bla. Mięśnie gdzieś tam na szarym końcu listy.
Zamiast siłowni weź sobie pobiegaj lub pojeździj na rowerze 2-3 razy w tygodniu i skup się na ogarnianiu życia
- otwórz dochodowy biznes, 15-20k to żaden problem w tych czasach
- regularnie podróżuj ale nie na zasadzie Antalaya/Rodos w hotelu xD Weź sobie jakiś kamper czy namioty, pośpij gdzieś na dziko, zjedź amerykę rowerem czy islandie kamperem. To ci da prawdziwe emocje, radość z życia, strefe dyskomfortu a nie siłownia.
- spełniaj marzenia nawet głupie, choćbyś chciał np nauczyc sie grać na gitarze to zawsze coś co cie wyróżni. Potem kwestia szlifowania, 2-3 lata skupienia sie na jednej rzeczy i można dojść do perfekcji, bo w gruncie rzeczy wszystko rozbija sie o dyscyplinę, nawyki, determinacje, a nie o motywacje opartą na emocjach
- regularne wychodzenie ze znajomymi na kluby/domówki
- nie trac czasu na zagadywanie kobiet w dzień w 2024 roku bo to nic nie daje. Laski mają 10000 wiadomośći na socjalach. Myślisz żę jak zagada do niej facet 3/10 na żywo to doceni go bardziej niż 7/10 przez neta? Nawet jak ten 3/10 da jej 10/10 emocji a ten 7/10 da jej 4/10 emocje przez neta - to właśnie on z tobą wygra.
Takie mamy czasy. Laski widząc na instagramie facetów z wieloma obserwującymi i ciekawym życiem - same sobie generują emocje. Niewiele musisz umieć robić. Serio.
Znam kilku bogatych bananów co weszli w dorosłość, zero umiejętności zainteresowania kobiety. Ale rodzice im kupili samochody za 300-400k, ci poszli na wieś-tuning kolorki, zderzaczki itd, potem konta na insta, pozdobywali 5-10k obserwujących i teraz zaliczają laski 7-8/10 jak leci. Bez wysiłku, większość dalej nawet nie umie bajerować, wstydzą się przy tych babach, jakąją, zacinają. Obracam sie w towarzystwie motoryzacyjnym i to jest głowa mała jacy ci faceci są że tak powiem nie tylko nieogarnięci z kobietami ale też życiowo często, a kobiety do nich lgną jak szalone
Jaki masz interes w negowaniu 95% informacji z tej strony? Agent red pilliwego lobby czy jak?
Parszywy... parszywy never changes
mordo bo mam doświadczenie życiowe realne, zdobyte na praktyce
Pamiętam tą strone z 2013-2014 roku wtedy gdy jeszcze nie było tinderów i badoo to była kopalnia złota. Potem 2015/2016 to już był powolny koniec, zaczeły wchodzić apki, socjale.
Teraz to już jest całkowita śmierć. Trenerzy uwodzenia praktycznie już nie istnieją. Dlaczego? Bo ciężko zdobyć kursanta który zagada do 1000 kobiet i nawet na 1 randke na pójdzie
Liczy się tylko net game w tych czasach, kreowanie i sprzedawanie wizerunku. Zagadywanie na żywo ma fatalnie niskie przełożenie na sukcesy i marnujesz kupe czasu.
Ja poświęcam 15-20 minut dziennie, wchodzę na tinder/instagram siedze na kiblu, to wystarczy by sie umówić na 2-3 randki. Bez jakiejkolwiek straty czasu, latania po miescie itd