A co mam zrobić, piz*ąć jej w twarz i powiedzieć, że zmarnowała mi miesiąc życia? Błagam, zdecydujcie się. Wszędzie jest mowa o tym, by powiedzieć, że się rozumie jej decyzję i odejść, a tu nagle ktoś w to wątpi i uważa to za mało słuszne.
bo w Twoim przypadku milczenie będzie złotem. Jak otworzysz usta to to schrzanisz. Brak Ci wiary, synu!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobra, zrobię jak mówisz. Dzwonię do niej w poniedziałek i mówię, że nie ma szans spotkać się we wtorek. Wymyślę do tego jakiś błahy powód, ale na to mam jeszcze mnóstwo czasu. Dzięki!
a po cholerę podawać Ci powód? Nie, bo jesteś zajęty i koniec!!! A niech myśli dlaczego.
A teraz spierdzielaj na lewo i czytaj!!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Hahahahahhahahahahaha nie no Twoje ostatnie zdanie rozwaliło mnie doszczętnie. Idę,bo to idealnie podsumowanie hahahahahaha,a będę miała brechtę z tego do końca dzisiejszego dnia.
Nie liczysz, że ją tchnie, ale jednak mówisz o tym. Bez urazy, ale to pewnie "małolata" i za pewne jak szybko ją tchnęło, tak szybko ją odetkało. Po co taką wagę to tego kapselka przywiązujesz. Walnij w śmietnik albo poskacz po nim to może Cię puści trochę Chcesz naprawdę urządzać sceny z zakochanego kundla?
Wiecie, ja się z Wami wszystkimi zgadzam..ale jestem tylko prostym zjadaczem chleba bez doświadczenia i tli się we mnie iskierka nadziei na to, że za mną zatęskni. Oczywiście dostosuje się do wszystkiego czego tu się dowiedziałem, nie będe do niej pisał, a jeżeli spotkam się z nią we wtorek to zbyt sentymentalny nie będe, wysłucham tego co ma mi do powiedzenia, podziękuje za spędzony czas i cóż.."ADIOS! ŻEGNAJ!"
Guest szczerze To Cię podziwiam za cierpliwość ja u siebie z tym jeszcze muszę popracować.
A co do założyciela tematu musisz nad sobą popracować bo nie wyciągasz wniosków z tego co się dzieje...czyli jak już zjebać to porządnie teraz możesz pisać co zrobisz ale jak ją zobaczysz to pewnie pała zmięknie.
Popracuj nad sobą.
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Cóż, po tym co tu przeczytałem nasuwa mi się jedna refleksja..skończyć z tym wpizdu i zdjąć z siebie ten ciężar. Zjebałem, nie da się naprawić - trudno. Skończę szybciej ten związek i będe czerpał z niego prawdy, które przydadzą mi się przy okazji następnych związków. Bardzo dziękuje Wam wszystkim, przede wszystkim Guestowi..no z wyjątkiem kobiety, która najzwyczajniej w świecie robi sobie jaja. Dzięki!
Ty również źle interpretujesz owy kapselek. Nie przywiązuje do niego aż tak wielkiej wagi, jak myślicie. Po prostu ona nie zwykła okazywać jakichkolwiek uczuć w jakikolwiek sposób i pomyślałem, że dając mi takie coś powoli się zacznie otwierać. Jak widać stało się inaczej, dziś jesteśmy u kresu związku. Nie mam już na co liczyć, przespałem się z tym i po prostu chce to skończyć, odejść z podniesioną głową oraz udowodnić, że mimo mego spieprzenia sprawy popełnia błąd kończąc to tak szybko.
Aha, pomyślałem jeszcze, by rozegrać to w następujący sposób..pojechać we wtorek, usiąść, powiedzieć do niej : "Słucham, co masz mi do powiedzenia..tylko w miarę szybko, bo jestem umówiony". Ona się wygada, ja jej powiem, że to rozumiem i niewzruszony odejdę. I nie, nie puszczę żadnej żenującej wiązanki słów, błagań, próśb..po prostu odejdę.
Wiesz..w sumie na tą chwile łatwo mi mówić, ale bardzo dużo zrozumiałem z waszych wskazówek i co więcej przyznaje Wam 100% racji, a to by mi zdecydowanie pomogło, gdyby jeszcze jakimś cudem coś z tej relacji było. Nie traktujcie tego jako robienia sobie przeze mnie nadziei, bo tą właściwie już straciłem..nabrałem dystansu do całej tej sytuacji i rozluźniłem poślady.
Najprościej byłoby ja rzucić. Zrób to bo nie będziesz w chwili obecnej w stanie powalczyć o związek. Odkryłeś swoje uczucia jak jeż miękki brzuszek. Chyba że chcesz nabić trochę expa. W takiej sytuacji poderwij jakąś ładną laskę i pokaż się z nią tak, aby Twoja prawie eks was widziała. Zazdrość potrafi zdziałać cuda. Aha - wcześniej powiedz swojej eks że Ty też do niej nic nie czujesz. Miałem podobną sytuację i po ślimaku z laska którego widziała koleżanka mojej eks nastąpił nagły wzrost zainteresowania mną. Inna sprawa że ja to zrobiłem w ramach zemsty;) a nie żeby ja odzyskać.
Albo zastosuj się do rad Guesta - odwołaj spotkanie , a potem zapomnij o niej , no ewentualnie możesz poprosić jakiegoś peje albo tede żeby pomogli Ci nagrać na nią dissa.
Bo jeśli pójdziesz na spotkanie polegniesz jak ...
Dobra, słuchajcie..od 2 dni o niczym innym nie myślę jak o tym jak zaprezentować się podczas tego spotkania. Jestem prawie pewien, że ona powie mi coś w desen "Nic do Ciebie nie poczuję, znam siebie, miałam już tak z chłopakiem". Na ten moment przewidziałem swoje dwie możliwe reakcje. Albo powiem, że ją rozumiem, i szanuje jej decyzje bo ją kocham, albo będę starał się jej zasugerować, iż nasza relacja zasługuje na czas, cierpliwość i zaufanie bo mam dla niej cholernie dużo do zaoferowania. Liczyła, że ostatnia noc zmieni jej uczucia, kiedy nawet ja tego nie oczekiwałem bo wiem, że o to muszę walczyć, a tak naprawdę do tej pory nie zrobiłem żadnego kroku w tym kierunku, ponieważ podczas wcześniej wspomnianej nocy dotarło do mnie, że utrzymanie związku to będzie nieustanna walka z emocjami i jej gierkami, oswoiłem się z tą myślą i chce walczyć o ten związek. Nigdy się nie kłóciliśmy, mamy wspólne pasje, wspólne plany na studia, wspólne zainteresowania, a w przeszłości również robiliśmy to samo..a moim zdaniem to są podstawy do zbudowania silnej relacji. Nie było do tej pory problemów, a kiedy się pojawił poważniejszy - ona chce odrazu to kończyć. Też jestem zdania, że nie do końca wie czego chce, bo tydzień z hakiem wcześniej pisała do mnie, że marzy o tym, żeby między nami wyszło, pragnie tego, kilka dni później powiedziała, że godzina przy mnie mija dla niej jak minuta co bądź co bądź jest z jej strony deklaracją tego, że jest jej ze mną dobrze. Jest też sprawa tego, że nie tylko ja ale i ona może na spotkaniu wymięknąć, bo o uczuciach nigdy łatwo jej się nie rozmawiało twarzą w twarz, a powiedzenie mi prosto w oczy że to koniec może przyjść dla niej z trudem. Co zrobić, jeżeli się zawaha? Powiedzieć, że daje jej czas na to, by w końcu się zadeklarowała z tym, czego tak naprwadę chce i odejść znikając jej z oczu?
albo ty jesteś głupi, albo z Nagornego Karabachu.... właśnie skonczyla sie moja cierpliwość!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Człowieku, łatwo Ci mówić. To jest dopiero mój drugi związek, i tak, przywiązałem się. Mam mętlik w głowie. Ty jesteś doświadczony, zazdroszczę ci cierpliwości, naprawde. Ale wyżej po prostu zadałem pytanie, bo chce z nią być. Chce dowiedzieć się co zrobić, by rzucić chociaż najmniejsze światło na ten związek. Tylko nie wiem do jasnej cholery jak postąpić, z tego wszystkiego co tu napisaliście nie wiem tak naprwadę w którą stronę podążyć, czytam to już nasty raz i dalej jestem w kropce. Pewien jestem tylko tego, że wszystko spartaczyłem i że chce z nią być.
twoj żałosny apel tylko potwierdza to, co napisałem!
NIE BĘDZIESZ Z NIĄ TERAZ. BYĆ MOŻE ZA 6 MIESIECY pod warunkiem, że całkowicie zmienisz siebie....
czy coś w tym zdaniu jest dla ciebie niezrozumiałego? Moze chcesz to po angielsku? Może po rosyjsku? Błagam - tylko nie proś o węgierski, bo musiałbym parę słówek odświeżyć!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To kobiecie powinno bardziej zależeć na związku niż tobie, ty zaś powinieneś dążyć do sexu. Póki co to jest z ciebie taka męska cipka...Żeby zdobyć kobietę trzeba być gotowym, żeby ją stracić, a Ty nie możesz się pogodzić z tą myślą...Jak musisz to idź na to spotkanie, wysłuchaj jak z tobą zrywa i powiedz ok, jak chcesz odwróć się na pięcie i idź przed siebie (ew. ty z nią zerwij)...Po tym jak zaczniesz podrywać inne i zmienisz swoje postępowanie, zachowanie i przyzwyczajenia możesz do niej wrócić(ona na pewno będzie chciała to zrobić - one zawsze wracają). Inaczej ten związek nie ma szans i nawet jeśli nawet mimo wszystko będziecie to przeciągać to potrwa to max 2 tygodnie.
Pozdrawiam i DUŻO powodzenia życzę.
Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
I takiej odpowiedzi oczekiwałem. Zgadzam się z całością przez Ciebie napisaną i przyznaje, że wszystko spartaczyłem. Nie miałem doświadczenia, nie czytałem poradników typu tego bloga i byłem przekonany, że zapewnienie kobiety w tym co się do niej czuje jest kluczowe. Jak widać byłem w cholernym błędzie i teraz pluje sobie w brodę. Na spotkanie pójdę, wysłucham i przyjmę to wszystko z pokorą, bo mam świadomość że zawaliła moja strona. Chcę też zobaczyć, czy prosto w oczy powie mi, że nic do mnie nie czuje. Zaczynam nad sobą pracować, staram się wyłączać emocje i zajmować się sobą. Bo faktycznie, jeżeli będzie miała wrócić - to wróci.
Ty przez cały czas chcesz się postarać jej udowodnić że powinna coś do Ciebie poczuć, że jesteś godny jej uczucia. Byłeś dla niej pieskiem na początku waszego "związku" i sam widzisz do czego to doprowadziło. Nie przywiązuj kompletnie uwagi do jej czułych słówek które mówiła do Ciebie wcześniej, kobiety często rzucają słowa na wiatr a my naiwniacy nabieramy się na to więc myślę że ona nawet nie pamięta co mówiła. I wiem doskonale co możesz sobie myśleć - przecież jak to możliwe jestem dla niej tak dobry a mimo tego ona mnie nie chce więc muszę być jeszcze lepszy. Zapomnij o romantycznych filmach, o scenie z daniem jej kapselka bo w jej oczach może to być wręcz totalnie żałosne. Moim zdaniem nie da się tego uratować na jednym spotkaniu. Zamiast żałośnie czekać co ona ma Ci do powiedzenia powinieneś przejąć kontrole nad tą rozmową, być facetem, powiedzieć jej że nie masz zamiaru tracić swojego czasu dla kogoś kto nie wie czego chce. I zostawić ją.
Wiesz, trudno byłoby teraz odwrócić tę sytuację tak, bym to ja właśnie zerwał. Cholernie trudno. Myślę, że można być facetem również przyjmując na klatę to, co ma do powiedzenia i odejść z podniesioną głową. Oczywiście, kontrolę postaram się przejąć, spytam ją, czy jest w stanie powiedzieć mi prosto w oczy, w pełnej zgodzie ze sobą i swoim sumieniem, że jest jej ze mną źle i nie czuje do mnie ABSOLUTNIE nic. Jeżeli się zawaha, mogę odpowiedzieć, że chyba najwyższy czas, aby się w końcu określić co do tego związku i odejść.
Nie chcę być niemiły ale myślę że jesteś naiwny. Być może nie będzie umiała Ci powiedzieć prosto w twarz ze nie chce z tobą być ale zastanów się dlaczego? Moim zdaniem na pewno nie dlatego że jakaś część jej czuje coś do ciebie, bo gdyby coś jej podpowiadało ze chce związku z tobą to na pewno by spróbowała. Jedyny powód dla którego mogła by się wahać jest taki, że najprościej w świecie nie chce cie ranić. Więc na tym etapie gdyby była z tobą była by to litość. Ale to tylko moje zdanie poparte doświadczeniem.
Ych, nie ma co gdybać. Wszystko okaże się we wtorek. Równie dobrze mogłaby się rozmyślić i powiedzieć, że chce to kontynuować. Hipotez możemy stawiać wiele, lecz wszystko zweryfikuje praktyka. Jedyne co mogę na tę chwile zamierzać to to, by nie pęknąć, nie puścić słownej wiązanki, zachować twarz i jeżeli nie będzie widziała szans na dalszy rozwój związku po prostu odejść z uszami do góry, a następnie intensywnie pracować nad sobą, by być może kiedyś tą relacje 'reanimować'.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ktoś musi Ci napisać prawdę w oczy żyjesz w jakichś pierdolonych chmurach a moment w którym przypierdolisz o ziemie z hukiem zbliża się wielkimi krokami.
Zjebałeś to na własne życzenie, wiele osób dawało Ci tu dobre rady a ty nic sobie z tego nie robiłeś.
Po cholerę się radzisz, marnujesz nasz czas skoro i tak nie masz zamiaru nic z tym zrobić?
Jesteś niereformowalny, przynajmniej do póki Cię nie spuści w kiblu.
Zapraszamy za dwa tygodnie jak już będziesz kawalerem, pjontka.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Skąd ten pomysł, że nie zamierzam nic z tymi radami zrobić? Wręcz przeciwnie, gdyby nie one, wtedy bym dopiero pierdolnął z hukiem, skompromitował się i upokorzył.
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
No jeśli wg Ciebie to jest zakończenie faceta z jajami to gratuluję.
A co mam zrobić, piz*ąć jej w twarz i powiedzieć, że zmarnowała mi miesiąc życia? Błagam, zdecydujcie się. Wszędzie jest mowa o tym, by powiedzieć, że się rozumie jej decyzję i odejść, a tu nagle ktoś w to wątpi i uważa to za mało słuszne.
bo w Twoim przypadku milczenie będzie złotem. Jak otworzysz usta to to schrzanisz. Brak Ci wiary, synu!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobra, zrobię jak mówisz. Dzwonię do niej w poniedziałek i mówię, że nie ma szans spotkać się we wtorek. Wymyślę do tego jakiś błahy powód, ale na to mam jeszcze mnóstwo czasu. Dzięki!
a po cholerę podawać Ci powód? Nie, bo jesteś zajęty i koniec!!! A niech myśli dlaczego.
A teraz spierdzielaj na lewo i czytaj!!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Hahahahahhahahahahaha nie no Twoje ostatnie zdanie rozwaliło mnie doszczętnie. Idę,bo to idealnie podsumowanie hahahahahaha,a będę miała brechtę z tego do końca dzisiejszego dnia.
Nie liczysz, że ją tchnie, ale jednak mówisz o tym. Bez urazy, ale to pewnie "małolata" i za pewne jak szybko ją tchnęło, tak szybko ją odetkało. Po co taką wagę to tego kapselka przywiązujesz. Walnij w śmietnik albo poskacz po nim to może Cię puści trochę
Chcesz naprawdę urządzać sceny z zakochanego kundla?
Wszystko w porządku
Wiecie, ja się z Wami wszystkimi zgadzam..ale jestem tylko prostym zjadaczem chleba bez doświadczenia i tli się we mnie iskierka nadziei na to, że za mną zatęskni. Oczywiście dostosuje się do wszystkiego czego tu się dowiedziałem, nie będe do niej pisał, a jeżeli spotkam się z nią we wtorek to zbyt sentymentalny nie będe, wysłucham tego co ma mi do powiedzenia, podziękuje za spędzony czas i cóż.."ADIOS! ŻEGNAJ!"
Choćby z racji wieku zgasiłbym tą iskierkę.
Wszystko w porządku
Guest szczerze To Cię podziwiam za cierpliwość ja u siebie z tym jeszcze muszę popracować.
A co do założyciela tematu musisz nad sobą popracować bo nie wyciągasz wniosków z tego co się dzieje...czyli jak już zjebać to porządnie teraz możesz pisać co zrobisz ale jak ją zobaczysz to pewnie pała zmięknie.
Popracuj nad sobą.
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Cóż, po tym co tu przeczytałem nasuwa mi się jedna refleksja..skończyć z tym wpizdu i zdjąć z siebie ten ciężar. Zjebałem, nie da się naprawić - trudno. Skończę szybciej ten związek i będe czerpał z niego prawdy, które przydadzą mi się przy okazji następnych związków. Bardzo dziękuje Wam wszystkim, przede wszystkim Guestowi..no z wyjątkiem kobiety, która najzwyczajniej w świecie robi sobie jaja. Dzięki!
Ty również źle interpretujesz owy kapselek. Nie przywiązuje do niego aż tak wielkiej wagi, jak myślicie. Po prostu ona nie zwykła okazywać jakichkolwiek uczuć w jakikolwiek sposób i pomyślałem, że dając mi takie coś powoli się zacznie otwierać. Jak widać stało się inaczej, dziś jesteśmy u kresu związku. Nie mam już na co liczyć, przespałem się z tym i po prostu chce to skończyć, odejść z podniesioną głową oraz udowodnić, że mimo mego spieprzenia sprawy popełnia błąd kończąc to tak szybko.
Aha, pomyślałem jeszcze, by rozegrać to w następujący sposób..pojechać we wtorek, usiąść, powiedzieć do niej : "Słucham, co masz mi do powiedzenia..tylko w miarę szybko, bo jestem umówiony". Ona się wygada, ja jej powiem, że to rozumiem i niewzruszony odejdę. I nie, nie puszczę żadnej żenującej wiązanki słów, błagań, próśb..po prostu odejdę.
Tak dokładnie ;d
Zobaczymy,czy pękniesz.
Nic nie jest prawdziwe,wszystko jest dozwolone.
Wiesz..w sumie na tą chwile łatwo mi mówić, ale bardzo dużo zrozumiałem z waszych wskazówek i co więcej przyznaje Wam 100% racji, a to by mi zdecydowanie pomogło, gdyby jeszcze jakimś cudem coś z tej relacji było. Nie traktujcie tego jako robienia sobie przeze mnie nadziei, bo tą właściwie już straciłem..nabrałem dystansu do całej tej sytuacji i rozluźniłem poślady.
Najprościej byłoby ja rzucić. Zrób to bo nie będziesz w chwili obecnej w stanie powalczyć o związek. Odkryłeś swoje uczucia jak jeż miękki brzuszek. Chyba że chcesz nabić trochę expa. W takiej sytuacji poderwij jakąś ładną laskę i pokaż się z nią tak, aby Twoja prawie eks was widziała. Zazdrość potrafi zdziałać cuda. Aha - wcześniej powiedz swojej eks że Ty też do niej nic nie czujesz. Miałem podobną sytuację i po ślimaku z laska którego widziała koleżanka mojej eks nastąpił nagły wzrost zainteresowania mną. Inna sprawa że ja to zrobiłem w ramach zemsty;) a nie żeby ja odzyskać.
Albo zastosuj się do rad Guesta - odwołaj spotkanie , a potem zapomnij o niej , no ewentualnie możesz poprosić jakiegoś peje albo tede żeby pomogli Ci nagrać na nią dissa.
Bo jeśli pójdziesz na spotkanie polegniesz jak ...
` One zawsze wracają `
Dobra, słuchajcie..od 2 dni o niczym innym nie myślę jak o tym jak zaprezentować się podczas tego spotkania. Jestem prawie pewien, że ona powie mi coś w desen "Nic do Ciebie nie poczuję, znam siebie, miałam już tak z chłopakiem". Na ten moment przewidziałem swoje dwie możliwe reakcje. Albo powiem, że ją rozumiem, i szanuje jej decyzje bo ją kocham, albo będę starał się jej zasugerować, iż nasza relacja zasługuje na czas, cierpliwość i zaufanie bo mam dla niej cholernie dużo do zaoferowania. Liczyła, że ostatnia noc zmieni jej uczucia, kiedy nawet ja tego nie oczekiwałem bo wiem, że o to muszę walczyć, a tak naprawdę do tej pory nie zrobiłem żadnego kroku w tym kierunku, ponieważ podczas wcześniej wspomnianej nocy dotarło do mnie, że utrzymanie związku to będzie nieustanna walka z emocjami i jej gierkami, oswoiłem się z tą myślą i chce walczyć o ten związek. Nigdy się nie kłóciliśmy, mamy wspólne pasje, wspólne plany na studia, wspólne zainteresowania, a w przeszłości również robiliśmy to samo..a moim zdaniem to są podstawy do zbudowania silnej relacji. Nie było do tej pory problemów, a kiedy się pojawił poważniejszy - ona chce odrazu to kończyć. Też jestem zdania, że nie do końca wie czego chce, bo tydzień z hakiem wcześniej pisała do mnie, że marzy o tym, żeby między nami wyszło, pragnie tego, kilka dni później powiedziała, że godzina przy mnie mija dla niej jak minuta co bądź co bądź jest z jej strony deklaracją tego, że jest jej ze mną dobrze. Jest też sprawa tego, że nie tylko ja ale i ona może na spotkaniu wymięknąć, bo o uczuciach nigdy łatwo jej się nie rozmawiało twarzą w twarz, a powiedzenie mi prosto w oczy że to koniec może przyjść dla niej z trudem. Co zrobić, jeżeli się zawaha? Powiedzieć, że daje jej czas na to, by w końcu się zadeklarowała z tym, czego tak naprwadę chce i odejść znikając jej z oczu?
albo ty jesteś głupi, albo z Nagornego Karabachu.... właśnie skonczyla sie moja cierpliwość!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Człowieku, łatwo Ci mówić. To jest dopiero mój drugi związek, i tak, przywiązałem się. Mam mętlik w głowie. Ty jesteś doświadczony, zazdroszczę ci cierpliwości, naprawde. Ale wyżej po prostu zadałem pytanie, bo chce z nią być. Chce dowiedzieć się co zrobić, by rzucić chociaż najmniejsze światło na ten związek. Tylko nie wiem do jasnej cholery jak postąpić, z tego wszystkiego co tu napisaliście nie wiem tak naprwadę w którą stronę podążyć, czytam to już nasty raz i dalej jestem w kropce. Pewien jestem tylko tego, że wszystko spartaczyłem i że chce z nią być.
twoj żałosny apel tylko potwierdza to, co napisałem!
NIE BĘDZIESZ Z NIĄ TERAZ. BYĆ MOŻE ZA 6 MIESIECY pod warunkiem, że całkowicie zmienisz siebie....
czy coś w tym zdaniu jest dla ciebie niezrozumiałego? Moze chcesz to po angielsku? Może po rosyjsku? Błagam - tylko nie proś o węgierski, bo musiałbym parę słówek odświeżyć!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
To kobiecie powinno bardziej zależeć na związku niż tobie, ty zaś powinieneś dążyć do sexu. Póki co to jest z ciebie taka męska cipka...Żeby zdobyć kobietę trzeba być gotowym, żeby ją stracić, a Ty nie możesz się pogodzić z tą myślą...Jak musisz to idź na to spotkanie, wysłuchaj jak z tobą zrywa i powiedz ok, jak chcesz odwróć się na pięcie i idź przed siebie (ew. ty z nią zerwij)...Po tym jak zaczniesz podrywać inne i zmienisz swoje postępowanie, zachowanie i przyzwyczajenia możesz do niej wrócić(ona na pewno będzie chciała to zrobić - one zawsze wracają). Inaczej ten związek nie ma szans i nawet jeśli nawet mimo wszystko będziecie to przeciągać to potrwa to max 2 tygodnie.
Pozdrawiam i DUŻO powodzenia życzę.
Kobieta, która przynosi rankiem piwko na kaca jest nie tylko mądra, ale i piękna!
I takiej odpowiedzi oczekiwałem. Zgadzam się z całością przez Ciebie napisaną i przyznaje, że wszystko spartaczyłem. Nie miałem doświadczenia, nie czytałem poradników typu tego bloga i byłem przekonany, że zapewnienie kobiety w tym co się do niej czuje jest kluczowe. Jak widać byłem w cholernym błędzie i teraz pluje sobie w brodę. Na spotkanie pójdę, wysłucham i przyjmę to wszystko z pokorą, bo mam świadomość że zawaliła moja strona. Chcę też zobaczyć, czy prosto w oczy powie mi, że nic do mnie nie czuje. Zaczynam nad sobą pracować, staram się wyłączać emocje i zajmować się sobą. Bo faktycznie, jeżeli będzie miała wrócić - to wróci.
Ty przez cały czas chcesz się postarać jej udowodnić że powinna coś do Ciebie poczuć, że jesteś godny jej uczucia. Byłeś dla niej pieskiem na początku waszego "związku" i sam widzisz do czego to doprowadziło. Nie przywiązuj kompletnie uwagi do jej czułych słówek które mówiła do Ciebie wcześniej, kobiety często rzucają słowa na wiatr a my naiwniacy nabieramy się na to więc myślę że ona nawet nie pamięta co mówiła. I wiem doskonale co możesz sobie myśleć - przecież jak to możliwe jestem dla niej tak dobry a mimo tego ona mnie nie chce więc muszę być jeszcze lepszy. Zapomnij o romantycznych filmach, o scenie z daniem jej kapselka bo w jej oczach może to być wręcz totalnie żałosne. Moim zdaniem nie da się tego uratować na jednym spotkaniu. Zamiast żałośnie czekać co ona ma Ci do powiedzenia powinieneś przejąć kontrole nad tą rozmową, być facetem, powiedzieć jej że nie masz zamiaru tracić swojego czasu dla kogoś kto nie wie czego chce. I zostawić ją.
Wiesz, trudno byłoby teraz odwrócić tę sytuację tak, bym to ja właśnie zerwał. Cholernie trudno. Myślę, że można być facetem również przyjmując na klatę to, co ma do powiedzenia i odejść z podniesioną głową. Oczywiście, kontrolę postaram się przejąć, spytam ją, czy jest w stanie powiedzieć mi prosto w oczy, w pełnej zgodzie ze sobą i swoim sumieniem, że jest jej ze mną źle i nie czuje do mnie ABSOLUTNIE nic. Jeżeli się zawaha, mogę odpowiedzieć, że chyba najwyższy czas, aby się w końcu określić co do tego związku i odejść.
Nie chcę być niemiły ale myślę że jesteś naiwny. Być może nie będzie umiała Ci powiedzieć prosto w twarz ze nie chce z tobą być ale zastanów się dlaczego? Moim zdaniem na pewno nie dlatego że jakaś część jej czuje coś do ciebie, bo gdyby coś jej podpowiadało ze chce związku z tobą to na pewno by spróbowała. Jedyny powód dla którego mogła by się wahać jest taki, że najprościej w świecie nie chce cie ranić. Więc na tym etapie gdyby była z tobą była by to litość. Ale to tylko moje zdanie poparte doświadczeniem.
Ych, nie ma co gdybać. Wszystko okaże się we wtorek. Równie dobrze mogłaby się rozmyślić i powiedzieć, że chce to kontynuować. Hipotez możemy stawiać wiele, lecz wszystko zweryfikuje praktyka. Jedyne co mogę na tę chwile zamierzać to to, by nie pęknąć, nie puścić słownej wiązanki, zachować twarz i jeżeli nie będzie widziała szans na dalszy rozwój związku po prostu odejść z uszami do góry, a następnie intensywnie pracować nad sobą, by być może kiedyś tą relacje 'reanimować'.
baaaardzo, baaaardzo mi ciebie żal...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Jesteś skończonym idiotą.
Ktoś musi Ci napisać prawdę w oczy żyjesz w jakichś pierdolonych chmurach a moment w którym przypierdolisz o ziemie z hukiem zbliża się wielkimi krokami.
Zjebałeś to na własne życzenie, wiele osób dawało Ci tu dobre rady a ty nic sobie z tego nie robiłeś.
Po cholerę się radzisz, marnujesz nasz czas skoro i tak nie masz zamiaru nic z tym zrobić?
Jesteś niereformowalny, przynajmniej do póki Cię nie spuści w kiblu.
Zapraszamy za dwa tygodnie jak już będziesz kawalerem, pjontka.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Skąd ten pomysł, że nie zamierzam nic z tymi radami zrobić? Wręcz przeciwnie, gdyby nie one, wtedy bym dopiero pierdolnął z hukiem, skompromitował się i upokorzył.