Bardziej skłaniałem się w stronę telekomunikacji niż typowego programowania, dlatego czekam na możliwość wyboru specjalizacji jak na zbawienie. Mam trochę inny plan na życie i kształcę się w nim hobbystycznie- pośrednio jest on związany z informatyką i kwestiami ogólnie technicznymi, ale abym mógł z tego żyć, to potrzebuję pieniędzy na poważniejszy sprzęt.
Chcę się zabezpieczyć przyzwoitym fachem w ręku, przy okazji starając się rozkręcić to, co lubię robić i z tego żyć
Ogólnie cały ten temat mnie fascynuje, ale szczegóły mnie dobijają
Tym bardziej, że jestem niezbyt cierpliwym człowiekiem...
A kto wie? Nuż mi się odmieni i zechcę programistą zostać, jeśli doświadczę pewnego rodzaju "przełomu" Trzeba szukać swojej drogi. Gdybym nie spróbował, to bym się nie przekonał.
Według mnie masz trochę złe podejście że idziesz tam, żeby coś komuś udowodnić. To po pierwsze. Po drugie - matura to malutki pikuś. Jeśli ktoś jest ogarnięty, to myślę, że na przedmioty, które podałeś można się nauczyć +-na 2 tygodnie przed i zdać dobrze. Nie mówię, że masz się opierdalać. Mówię tu o kontekście tego, co Cię czeka, jeśli teraz przeraża Cię sama matura z tych przedmiotów i nie chce Ci się ich ogarniać, bo "są nudne", to nie wyobrażam sobie Ciebie na sesji. Na studiach nie jest tak, że idziesz na coś, co Ci się podoba i tylko to tam jest. Jest masa przedmiotów całkowicie niepotrzebnych. Każdy myśli, że na informatyce jest fajnie, bo pewnie ciągle siedzą i 'hackują', albo robią gry, a w rzeczywistości to jest 80% czystej matmy(a programowanie to w większości też przy tablicy). Zastanów się jeszcze trochę...
To z tym udowodnieniem, jest tylko motywatorem. Ide tam, gdyż rok temu szukajac uczelni które pośrednio odpowiadałyby moim zainteresowaniom i planom na przyszlosc zobaczyłem tą, jako najlepszą. Jako że lubie stawiać sobie trudne cele, powiedziałem sobie że to na nią się dostanę. Więc to nie jest tak że ide tam zeby cos komus udowodnic. Robie to dla siebie i dla swojej przyszłości. Twoje słowa niejako mnie zbudowały. Przecież ludzie w sesje, w miesiąc robią tyle ile ja mam do nauki na całą maturę z tych 4 przedmiotów. Wczesniej czy później sesje mnie czekają, więc to dość mocno mnie motywuje.
Powiem Ci tak, jak byłem w Twoim wieku ( jak głupio to brzmi ) chciałem się dostać na medycynę. I o dziwo udało mi się, choć miałem słabą średnią ( w porównaniu do kujonów którzy też tam chcieli iść) i ludzie się pukali w czoło jak im mówiłem, że się tam dostanę. Nie będę Ci owijał w bawełnę, że nie martw się 2 tyg przed się nauczysz. Ja na to poświęciłem pół roku, uczyłem się tylko na to co było istotne, resztę po najmniejszej linii oporu robiłem i Tobie radzę to samo, bo czasu dużo nie masz jeżeli chcesz mieć wyniki 85%+ z 3 przedmiotów. Teraz kilka praktycznych rad co do matury:
-były takie kalendarze z operonu z rozkładem materiału, ja dostosowałem go do swoich potrzeb i odhaczałem kolejne etapy ( cholernie motywuje jak widzisz ile już za Tobą), chaos w nauce to Twój najgorszy wróg
-zadania, jeszcze raz zadania! rób jak najwięcej matur z poprzednich lat, bo nie oszukujmy się schemat zadań się powtarza. Najlepiej robić jakiś temat, zadania do niego, a na koniec co tydzień robić kontrolnie jedną maturę i śledzić swoje postępy
-powtórki, niestety nieważne jak doskonałą pamięć masz, jest ona ulotna i każdy największy nawet móżg musi powtarzać (chyba chyba, że cierpisz na jakiś defekt genetyczny ale wtedy pewnie byś nie mógł sam sobie butów zawiązać )
No to powodzenia i bierz się do roboty, bo czas nagli jak coś sobie jeszcze przypomnę to tu naskrobię
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Poszedłeś na informatykę, choć się tym nie interesujesz?
Bardziej skłaniałem się w stronę telekomunikacji niż typowego programowania, dlatego czekam na możliwość wyboru specjalizacji jak na zbawienie.
Mam trochę inny plan na życie i kształcę się w nim hobbystycznie- pośrednio jest on związany z informatyką i kwestiami ogólnie technicznymi, ale abym mógł z tego żyć, to potrzebuję pieniędzy na poważniejszy sprzęt.
Chcę się zabezpieczyć przyzwoitym fachem w ręku, przy okazji starając się rozkręcić to, co lubię robić i z tego żyć
Ogólnie cały ten temat mnie fascynuje, ale szczegóły mnie dobijają

Tym bardziej, że jestem niezbyt cierpliwym człowiekiem...
A kto wie? Nuż mi się odmieni i zechcę programistą zostać, jeśli doświadczę pewnego rodzaju "przełomu"
Trzeba szukać swojej drogi. Gdybym nie spróbował, to bym się nie przekonał.
Według mnie masz trochę złe podejście że idziesz tam, żeby coś komuś udowodnić. To po pierwsze. Po drugie - matura to malutki pikuś. Jeśli ktoś jest ogarnięty, to myślę, że na przedmioty, które podałeś można się nauczyć +-na 2 tygodnie przed i zdać dobrze. Nie mówię, że masz się opierdalać. Mówię tu o kontekście tego, co Cię czeka, jeśli teraz przeraża Cię sama matura z tych przedmiotów i nie chce Ci się ich ogarniać, bo "są nudne", to nie wyobrażam sobie Ciebie na sesji. Na studiach nie jest tak, że idziesz na coś, co Ci się podoba i tylko to tam jest. Jest masa przedmiotów całkowicie niepotrzebnych. Każdy myśli, że na informatyce jest fajnie, bo pewnie ciągle siedzą i 'hackują', albo robią gry, a w rzeczywistości to jest 80% czystej matmy(a programowanie to w większości też przy tablicy). Zastanów się jeszcze trochę...
To z tym udowodnieniem, jest tylko motywatorem. Ide tam, gdyż rok temu szukajac uczelni które pośrednio odpowiadałyby moim zainteresowaniom i planom na przyszlosc zobaczyłem tą, jako najlepszą. Jako że lubie stawiać sobie trudne cele, powiedziałem sobie że to na nią się dostanę. Więc to nie jest tak że ide tam zeby cos komus udowodnic. Robie to dla siebie i dla swojej przyszłości. Twoje słowa niejako mnie zbudowały. Przecież ludzie w sesje, w miesiąc robią tyle ile ja mam do nauki na całą maturę z tych 4 przedmiotów. Wczesniej czy później sesje mnie czekają, więc to dość mocno mnie motywuje.
Mam nadzieję, że nie zmotywuje do tego, żeby odłożyć na ostatnie 2 tygodnie, bo tak się da
Ja pracę maturalną skończyłem pisać o godzinie 14, a o 16 już ją wygłaszałem
Da się nawet w tydzień, ale nie opłaca się... lepiej być pewnym swoich umiejętności, zwłaszcza na rozszerzeniach.
Powiem Ci tak, jak byłem w Twoim wieku ( jak głupio to brzmi
) chciałem się dostać na medycynę. I o dziwo udało mi się, choć miałem słabą średnią ( w porównaniu do kujonów którzy też tam chcieli iść) i ludzie się pukali w czoło jak im mówiłem, że się tam dostanę. Nie będę Ci owijał w bawełnę, że nie martw się 2 tyg przed się nauczysz. Ja na to poświęciłem pół roku, uczyłem się tylko na to co było istotne, resztę po najmniejszej linii oporu robiłem i Tobie radzę to samo, bo czasu dużo nie masz jeżeli chcesz mieć wyniki 85%+ z 3 przedmiotów. Teraz kilka praktycznych rad co do matury:
)
-były takie kalendarze z operonu z rozkładem materiału, ja dostosowałem go do swoich potrzeb i odhaczałem kolejne etapy ( cholernie motywuje jak widzisz ile już za Tobą), chaos w nauce to Twój najgorszy wróg
-zadania, jeszcze raz zadania! rób jak najwięcej matur z poprzednich lat, bo nie oszukujmy się schemat zadań się powtarza. Najlepiej robić jakiś temat, zadania do niego, a na koniec co tydzień robić kontrolnie jedną maturę i śledzić swoje postępy
-powtórki, niestety nieważne jak doskonałą pamięć masz, jest ona ulotna i każdy największy nawet móżg musi powtarzać (chyba chyba, że cierpisz na jakiś defekt genetyczny ale wtedy pewnie byś nie mógł sam sobie butów zawiązać
No to powodzenia i bierz się do roboty, bo czas nagli
jak coś sobie jeszcze przypomnę to tu naskrobię 
dubel
dubel