W weekend przekroczyłem ostatnią granice moralności, jeżeli chcesz mnie potępiać to nie czytaj tego artykułu.
Kumpel zabrał mnie na wesele jako osoba towarzysząca, była z nami jego siostra i jeszcze jej koleżanka, śmieszna sprawa. Wesele 300km od miejsca zamieszkania, nie opodal ukraińskiej granicy. Pierwszego dnia wesela, narobiłem specjalnie szumu wokół siebie, każdą osobę którą poznałem przedstawiałem się jako osoba towarzysząca kumpla, a że to były wiejskie klimaty zatem pierwsze skojarzenie- Gej, w dodatku fioletowa koszula potwierdzała ich regułę. Drugiego dnia już większość osób mnie kojarzyła, zatem social na wyższym poziomie, w dodatku ruszaliśmy imprezą, wychylałem się ponad wszystkich. Tańczyłem na parkiecie bez muzyki gdy wszyscy siedzieli, później znajomi dołączali.