To nie miało się tak skończyć
To miał być zwykły, zakraplany Lechem, zajedzony kiełbasą Śląską z grilla piątkowy wieczór z gronem znajomych. Taaaaak. Strumienie napojów z % nie ustają, znakomita atmosfera, każdy z bananem na twarzy.
Godzina 21 a tu nagle z grona znajomych słychać mocny, niski głos
- idziemy do klubu?