Jakby nie patrzeć końcówka maja, wszystko się zapowiada nadzwyczaj pięknie. Wybieramy się na przejażdżkę, w planie 200 kilometrów do pier*olnięcia. Trzech kumpli na plecaczku ma swoje panienki, ustaliliśmy, że przodem cisnę ja i Pioter. Na miejscu ogarniamy temat grilla i przygotujemy lokum.