
Elo!
Poznałem dziewczynę jakiś czas temu, taka że aż serce mocniej bije na jej widok. Pomyślałem że chwyciłem Boga za nogi. Początek był obiecujący, ale gdzieś coś zepsułem i chciałem z wami się podzielić wnioskami.
Poczatęk był dobry, zdobyłem jej zaufanie i sympatię, zaczęliśmy się spotykać, widziałem w jej oczach błysk, czasem mówiła żebym powiedział jej coś miłego, czułem że lubi ze mną rozmawiać. Po jakimś czasie zaczeło się jebać... mnie denerwowało jej zachowanie, a ona często obrażala się o mało ważne rzeczy. Ale przejdźmy do błędów...
-> ach te gg i smsy... Czasem mi nie odpisywała na smsy, co mnie wkurzało i jej to mówiłem, ogólnie zbyt dużo z nią "pisałem" zamiast sie spotykać.
-> podniecenie.... Zbyt wcześnie zauważyła że mi żależy, gdy miała problem byłem zawsze przy niej, próbowałem zawsze pomóc, a przy tym okazywałem jej świadomie zaintersowanie - to był błąd. zbyt wczesnie powiedziałem jej że mi zależy!
-> częściowy brak chłodnika. Nie odzywałem się do niej tylko wtedy gdy mnie zdenerwowała. Po spotkaniu pisałem pierwszy i dziękowałem za spotkanie.
-> olała kilka razy moje propozycje, a ja zamiast ją olać, próbowałem dalej sie z nią umówić, co było dla obu stron meczące.
Można powiedzieć, że błędy podręcznikowe. A wynik jest taki że laska prawdopodobnie mnie skręsliła, nie mam z nią kontaktu juz 2 tygodnie. Choć wcześniej dobrze się dogadywaliśmy. "Ludwiku i sabo nie idzicie tą drogą!"
Odpowiedzi
Dobrze ze przynajmniej masz
pon., 2013-06-10 00:22 — sitolDobrze ze przynajmniej masz swiadomosc tego co zjebales.
Dobry wpis. Warto czasem
pon., 2013-06-10 03:53 — JackkDobry wpis. Warto czasem potwierdzić że znane zasady mają racje.
im więcej takich wpisów, tym
pon., 2013-06-10 06:40 — septoim więcej takich wpisów, tym bardziej potwierdzają się schematy. Ostatnio popełniłem dokładnie te same błędy co Ty. Najgorzej jest kiedy człowiek nie zauważa jak zaczyna źle postępować, a laska nie da wyraźnego sygnału, że ją to męczy tylko bawi się w uniki "na domyślenie się" . Tak było w moim przypadku i dopiero teraz z dystansu widzę jaki odpierdalałem żałosny kabaret. Ale to w połączeniu z trafieniem tu na stronkę, daje szanse na naprawdę konkretne przemyślenia i poprawę.
Najgorsze jest to, że tak
pon., 2013-06-10 06:54 — expatNajgorsze jest to, że tak naprawdę to są błędy wynikające z naturalnego dążenia człowieka do bliskości. I niech ktoś mi powie, że to jest normalne
Wyrachowanie, chłód, gierki...a może po prostu pani z tak zwanej niższej półki obstawiona z racji jedynego waloru jaki w życiu ma, czyli urody przez rzeszę jamników wpadających w schematy?
Wiem, że to o czym myślę teraz może zakłócić "prawidłowy" (czytaj prowadzący do celu) tok myślenia mniej wyrobionych userów tej strony ale naszym celem powinno być spotkanie kobiety, która takiego zachowania nie potraktuje jako słabość tylko jako efekt naszego wnętrza...hahahaha sam się teraz uśmiałem na iluzję, którą sam stworzyłem
Prawda jest taka, że większość z nich dojdzie do wniosku typu "jaka to ja jestem zajebista" skoro on się tak stara...a sio! Nie godzien mnie ten padalec!
Dbałeś o swoją kobietę
zgodnie z tym co Ci podpowiadała natura - niestety, większością kobiet trzeba sterować albo...większości unikać.
pozdrawiam
... dokładnie takie miałem
pon., 2013-06-10 13:19 — Pierrot... dokładnie takie miałem odczucie ... jest dziewczyna pokazujesz swoje zainteresowanie, inwestujesz swój czas, emocje, uczucia, czasami pieniądze (mówię o logistyce) otwierasz się, panna się doładowuje i "next please ..." to smutne, bo wielu mężczyzn dąży do bliskości, do poczucia więzi, stabilizacji w relacji z kobietą ... czasami jest to takie wyrachowane - są laski co chodują sobie takich facetów, z drugiej strony obrabia Ci gałe i się z niego śmieje, gała fajna, ale nic więcej, bo czujesz, że jak się zakochasz, to będziesz na jego miejscu ... masz sukces są kobiety, nie masz sukcesu nie ma tego typu kobiet ... masz sukces Twoje żarty są śmieszne i pała jest obrobiona dobrze ... ale tak naprawdę jesteś SAM ... wszystko, co ją trzyma to luksus, wygody, stabilizacja ... i brak lepszej perspektywy.
Człowiek jest SAM jeśli musi grać, by wyrwać drugą osoby, jeśli nie może być sobą, mieć swoich słabości, chwil radosnych i smutnych, jeśli nie ma takiej akceptacji dla partnera to SAMOTNOŚĆ W ZWIĄZKU / RELACJI ... ale takie myślenie niebezpieczne jest wpadasz w dółłłłłłłł ....
Właśnie o to chodzi żebyś nie
pon., 2013-06-10 14:16 — expatWłaśnie o to chodzi żebyś nie wpadł w dół mimo uświadomienia sobie jak to działa :/ Tak to stworzyła natura, bo jedyną przyczyną z biologicznego punktu widzenia dla którego wiąże się facet i kobieta jest PROKREACJA. Na to plus wstępne odchowanie potomstwa wystarczą dwa lata i tyle mniej więcej trwa w komitywie w miarę udany związek. Później jest już przyzwyczajenie, strach przed samotnością, kredyt itp.
Żeby dodać smaczku walnę jeszcze swoją teorią na ten temat powstałą na bazie doświadczeń, otóż wg moich szacunków związków funkcjonujących dłuższy czas na zasadzie równowagi jest może 10% a reszta to pan piesek i pani rozdająca karty. Dlatego też niemal każda z nich widząc w którymś z nas potencjał na bycie pieskiem natychmiast maskuje prawdziwe ja i stara się skruszyć nasze baszty obronne. Jak już zauważy,że masz maślane oczy to zaczyna się prezentacja prawdziwej wizji układu, czyli ja Cię "kocham" a TY o mnie dbasz, czytaj...dzielisz się dochodami, podwozisz samochodem, obsypujesz kwiatami, zabierasz na wakacje. W zamian za to ja spaceruję z Tobą po promenadzie, gdzie samotni faceci patrzą z zazdrością mówiąc, ale ten gość musi mieć coś w sobie skoro ma taką klacz...
Niestety...przez szybę nie widać wszystkiego.
Dlatego ZAWSZE trzeba trzymać gardę i przełknąć najgorszą pigułę albo dostać w twarz ale nie pozwolić na stanie się PIESKIEM.
... ciekawa dyskusja dla mnie
pon., 2013-06-10 14:55 — Pierrot... ciekawa dyskusja dla mnie ... dzieli nas dekada i pewnie różnica doświadczeń między Tobą, a mną jest jak między mną, a 17 - latkiem ... nie wymądrzam się zatem, tylko Ci napisze, jak to u mnie wygląda ...
... nie wydaje się, żeby mój ojciec był pieskiem, ani żeby w mojej rodzinie takie zachowania były ... normalnie są ze sobą, są wzloty i upadki, ale jakoś tak bez kombinowania ... niestety mój ojciec nie potrafił zrozumieć pewnych moich zachowań i wytłumaczyć mi relacji damsko - męskich i go za to nie winie, bo dla niego to wszystko takie proste, wystarczy być, niepotrzebne są pieniądze, samochód i inne wyzanczniki sukcesu są niepotrzebne ... takie podejście, taka szkoła ... i w sumie fajne to dobre i prawdziwe podejście uczciwe wobec siebie samego i wobec innych ludzi ... to jest podejście wielu osób z małomiasteczkowego robotniczego środowiska z którego się wywodzę, naprawdę szczere podejście, prostych, dobrych, uczciwych ludzi, tych co nie kopią leżącego, tylko ewentualnie dupę komuś obrobią ... ale ogólnie dobrzy ludzie ... no potem pojechałem na studia do "wielkiego" miasta i się trochę zderzyłem ze ścianą, ale wydaje mi się, że uwodzenie w latach '80 wyglądało trochę inaczej, niż po czasie transformacji, pojawiło się kilka nowych zjawisk w społeczeństwie, które były, a o których się nie mówiło i pieniądz zaczął dzielić ludzi, szczególnie, że dużo stanowisk pracy "wyparowało" i zabezpieczenia przez państwo wielu podstawowych potrzeb ludności nie ma ... . "Sam se radź ...". Cały czas mam wrażenie, że wymagania pań wchodzących w związki w latach 70, 80, były mniejsze, ale pewna frustracja była, bo córeczki mają już inne wymagania ... pewnie generalizuje ... ale wydaje mi się słuchając wypowiedzi pokolenia lat '60 - '70, ze troche inne było podejście do życia i do ludzi oczywiście pomijam tu typowe kurestwo, co się zdarza w każdej epoce ... pamiętam na poczaku lat '90 jak na wakacje na ośrodek wypoczynkowy (oczywiście już sprzedany i podzielony
) jechaliśmy motorowerem "Komar" produkowanym w Bydgoskich zakładach (które są już dawno sprzedane, wyburzone hale i działki podzielone
- tak jakby ktoś nie rozumiał dlaczego dla pokolenia 25 - latków nie ma pracy ... wiem, wiem, kto chce to znajdzie, i stygmatyzowanie ludzi "nieudacznik", człowiek sukcesu też się pojawi ... zostwamy to ...) ... i teraz mówię do ojca tak, wiesz, jakbym teraz podjechał po dziewczynę ogarem i zaproponował, że pojedziemy na plaże, to albo musiałaby być to dziewczyna z duuuuużym poczuciem dystansu (i jak dla mnie materiał na żonę), ale znając życie byłoby tak, że ją nagle rozbolała by głowa, a po pewnym czasie dowiedziałbym się, że ona nie czuje tego, co kiedyś, że za mało się staram i tego typu sformułowania oznaczające, że złapała się już innej gałęzi (życie, nie
) i spuszcza mnie w kiblu, a jest miła nie dla mnie, tylko dlatego, że sama chce się z sobą dobrze poczuć ...
... na szczęście są jeszcze normalne dziewczyny, ale coraz bliżej jestem przekonania, że normana dziewczyna normalnie wygląda ... że lepiej mieć brzydką, ale ogarniętą, co zarobi, co coś w domu zrobi, co czujesz z nią progress, a nikt przecież mi nie zabroni na boku (jeśli mi się zachce) dymać te ładne lale ... kasa musi się zgadzać ... trochę hipokryzją to zawiało, ale taka myśl przeszła mi przez głowę, są kobiety od emocji i są kobiety od związku, cholera ... a one nas tak nie dzielą ?
... ale oczywiście teraz na "trzeźwo" tak mówię, a potem, co do czego i tak pójdę w cug ...
Bardzo ciekawa dyskusja i
pon., 2013-06-10 21:17 — WhiteRedBardzo ciekawa dyskusja i niestety z przykrością muszę się z tymi argumentami zgodzić.
Tylko tak się zastanawiam czy my nie myślimy przez pryzmat "skrzywdzonych" facetów i czy kobiety oszukane przez mężczyzn nie mogłyby wyciągnąć podobnych wniosków. Jak ktoś tu kiedyś powiedział jesteśmy siebie warci. Wydaje mi się również, że w miarę inteligentny facet będzie umiał przesiać "ziarna od plew" i nie angażować się w relacje typu: tylko ja daje. Więc czy jest sens to wszystko analizować zamiast czerpać przyjemność z związku, bo takim pesymistycznym myśleniem sami kopiemy siebie w dupę. Jest mi dobrze z kobietą jestem z nią, jest mi źle odchodzę. Takie samo prawo ma kobieta. No i tutaj nachodzi mnie myślenie czy w ogóle jest sens wiązać się do "końca życia"?
Wszystkie te problemy spowodowane są tym, że faceci w dzisiejszych czasach sprawiają wrażenie tej "słabszej płci" i kurewsko bojącymi się samotności. Sam znam wiele przykładów z życia, że faceci biorą dziewczyny z "łapanki", aby tylko kogoś mieć i są w stanie wybaczyć im najgorsze rzeczy. Mężczyźni teraz co raz częściej działaniem przypominają kobiety i brak im logicznego myślenia.
Co do Twojego ostatniego akapitu Vłodarz, mam kolegę, który ma złote serce miał kilka naprawdę ładnych dziewczyn, ale wszystkie go rzuciły "dla tych lepszych". Wreszcie poznał dziewczynę mało urodziwą ale z dobrym charakterem i teraz są szczęśliwym małżeństwem. Pamiętam jak zaczynał z nią chodzić śmiałem się w duchu z niego i jej, a teraz po czasie co raz bardziej się skłaniam do podobnego ruchu tylko jak na razie moje wybujałe ego nie pozwala mi tego zrobić
dlatego też modelowo
pon., 2013-06-10 20:03 — septodlatego też modelowo rozgrywają to arabusy i indianie - kobity siedzą w namiocie i rodzą a oni palą skrety i polują. w zamian za rodzenie ofiaruja bezpieczenstwo. na codzień sa w meskim towarzystwie, ktore im wystarcza. cywilizacja zachodnia dorobila się "kobiety niezaleznej" rozbijajac model rodziny w której facet do czegoś służył. kobiety nie wiedza ale kręcą na siebie bata, bo faceci się dostosują, wyginą tacy ktorzy ogladali na wlasne oczy model 2+ 1. bo tak na zdrowy rozum, jeżeli nie musisz komuś zapewniać przetrwania to jaki jest sens brania go sobie na garba. innymi słowy do czego zajetemu sobą facetowi służy kobieta (seks ok ale np. po 10-15 latach ??) kto się lepiej ogarnie za 20 lat ja majac 50 czy te wszystkie rezolutne cipki rowniez juz po 50. kręcą bata i się przejadą.
Wszystko zaczyna się od
pon., 2013-06-10 20:51 — ChristianoWszystko zaczyna się od wychowania w domu. Akurat dziewczyna z którą się spotykałem jest jedynaczką, jest mądra ale widać że lubi mieć swoje zdanie i podejmować decyzje sama. To problem rozpieszczenia przez rodziców. Potem taka laska robi z siebie księżniczkę, której sie wszystko należy. Spierdolisz coś to żeganaj frajerze. Taka jest bolesna prawda...gdy sie startuje do takich dziewczyn.
Dziś świat jest taki jaki widzimy, człowiek dąży do bycia z tą jedną w solidnym związku opartym na miłości i wierności, a "świat" psuje te wartości... i robi pranie mózgu ludziom, a co z tego wynika potem? zdrady, rozwalone małżeństwa, dziewczyny które sie nie szanują albo przekreślają tych którzy są dla nich dobrzy. Samo życie...
Najgorzej jest zostać
pon., 2013-06-10 09:20 — bf4Najgorzej jest zostać odrzuconym przez dziewczynę i nie wiedzieć co konkretnie źle się zrobiło...
Równie dołujące jest zostać odrzuconym i po tym jak przeszło się wewnętrzną przemianę i wydawało się że najgorsze wady u siebie już wyeliminowało.
Jednostronne zaangażowanie skwitowane brakiem zainteresowania boleć musi. Jeszcze przed fazą dokładnego poznania u osoby jednostronnie zakochanej tworzy się słabość [słabość na punkcie danej osoby], odsłaniająca na widok wszystkie wewnętrzne wady i słabości i zasłaniająca wiele zalet jakie nie wątpliwie się posiada. Sam się o tym ostatnio przekonałem...
Dobrze że zrozumiałeś swoje
pon., 2013-06-10 11:53 — GibrilDobrze że zrozumiałeś swoje błędy, teraz pozostaje Ci wyciągnąć z życia wnioski na przyszłość i wcielić je w życie
I w takich sytuacjach warto
pon., 2013-06-10 12:46 — WizzardiusI w takich sytuacjach warto poczytac co nieco o buddyzmie
Mówie serio, mindfulness, te sprawy - to serio pomaga w byciu obecnym tu i teraz, a gdy jesteś obecny - nie ma miejsca na typowe podręcznikowe błędy
Tak sobie myśle przynajmniej... 