
O szczęściu słów kilka
Wpis ten powstał już kawałek czasu temu - w momencie w którym zmieniłem znacznie swoje podejście do relacji z kobietami, samym sobą i ludźmi dookoła mnie.
Ten wpis był już kiedyś na forum.
1. Szczerość
Szczerość, zajebista sprawa.
Nie oszukujmy samych siebie, bądźmy szczerzy z samymi sobą, róbmy to na co mamy ochotę mając w dupie (oczywiście wszystko dobrze wykalibrowane) opinie innych. Nikt za nas nie będzie szczęśliwy, nikt za nas nie stanie się bogaty, nikt za nas nie odpocznie, nikt za nas nie będzie się dobrze bawił. Róbmy to, co tak na prawdę chcemy robić.
Otaczajmy się ludźmi których kochamy, lubimy, między którymi czujemy się sobą i nie musimy udawać kogoś kim jesteśmy. Których akceptujemy w pełni i którzy akceptują nas takimi jakimi jesteśmy (nie koniecznie zawsze się z nami zgadzając).
„W życiu nie chodzi o to by sympatię zdobywać” - lepiej mieć piątkę zajebistych znajomych między którymi czujemy się sobą, czujemy się swobodnie, zajebiście niż 100 fałszywych znajomych, którym nie możemy zaufać, między, którymi musimy uważać co mówimy. W takim otoczeniu nigdy nie będziesz się dobrze bawił, w takim otoczeniu nigdy nie będziesz mógł się wyluzować ponieważ nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaka presja ciąży na Tobie. Wypierdol fałszwych ludzi a sam się przekonasz czym jest prawdziwy luz, czym jest radość chwilą - ja tak zrobiłem i z własnego doświadczenia wiem, że KUREWSKO CIĘŻKO podjąć ten krok ale niesie ze sobą jedynie korzyści 
Bądźmy szczerzy w relacjach z nowo poznanymi kobietami, ludźmi. Nie wymyślaj sztucznych openerów, nie kreuj sobie wizji idealnego podejścia bo takie podejście i opener nie istnieją! Rób to co czujesz, słuchaj się samego siebie a będziesz miał dużo lepsze efekty, będziesz spójny z samym sobą. Na pewno nie raz miałeś sytuację w sklepie gdy czułeś podświadomie, że ktoś coś chce Ci wcisnąć, gdy coś Ci nie grało gdy sprzedawca przedstawiał Ci towar. To nic innego jak przeczucie które rodzi się z ekspresji twarzy, transferu stanu i pewnie setki innych rzeczy o których istnieniu nawet nie zdajemy sobie sprawy.
Przerzucie, które jest dużo silniej rozwinięte u kobiet.
Podchodząc do kobiety Nie musisz mieć idealnego openera, jeżeli Ci się zajebiście podoba i zobaczyłeś ją 20m wcześniej - powiedz jej to!
Jeżeli nie wiesz co jej powiedzieć, powiedz jej to!
Jeżeli trzęsą Ci się ręce ze stresu, jeżeli podoba Ci się jej czoło, pierścionek, tusz do rzęs, opryszczka... powiedz jej to!
Nigdy nie udawaj przed kobietą zamiarów, tego co czujesz.
Bądź spójny z sobą, miej jaja mówić to co myślisz i robić to co chcesz. Nie szukaj jakiegoś śmiesznego potwierdzenia tego czy jest Tobą zainteresowana, czy chce Cię pocałować. Jeżeli czujesz, że chcesz ją pocałować, zabrać na osobność po prostu to zrób, jeżeli Ty to czujesz ona najprawdopodobniej też.
Ciężko było mi uwierzyć wcześniej w to co sam dopiero napisałem. Do momentu kiedy w to uwierzyłem i spróbowałem.
Przeżyłem w przeciągu tygodnia dzięki całkowitej spójności, szczerości trzy miłe wieczory nie robiąc zupełnie NIC w celu „uwodzenia”. Byłem po prostu sobą, robiłem co chciałem - jak się później okazało pierwszy raz coś takiego dziewczynom się przydarzyło, szczery facet.
Zawsze miał ktoś względem nich jakieś ukryte oczekiwania, one to czuły. Dostałem zajebisty feedback od tych kobiet, wiem, że im się zajebiście spodobałem tym kim jestem, mimo tego, że nie było między nami żadnej chemii oprócz magii tamtych wieczorów zajebiście spędziliśmy czas. Zadbałem o komfort, zadbałem o nie najlepiej jak umiałem bo tego chciałem. Nie chciałem ich wydymać na siłę, mówiłem im w prost, nie zrobię NIC czego by nie chciały. Mówiłem, że chcę jej sprawić przyjemność, że mi się zajebiście podobają, to jak się ruszają, że mam na nie ochotę, że cenię sobie cechy takie takie i takie podoba mi się w nich to i to. Nie podoba mi się to to i to i sądzę, że jej zachowanie na początku było chujowe bo wrzuca wszystkich do jednego wora. Nie podobał mi się jakiś temat, mówiłem, że ten temat mnie nudzi pogadajmy o czymś innym. Robiłem, dotykałem, mówiłem wszystko w taki sposób w jaki to czułem... Spójność wynikająca ze szczerości jest kluczem.
Nigdy nie udawaj przed kobietą zamiarów, tego co czujesz z feedbacku jaki dostałem od tych kobiet.. one potrzebują.. FACETA.
Faceta, który po prostu będzie je prowadził przez życie, który będzie mówił im prawdę, który będzie miał jaja zadbać o wspólne interesy, który powie jej, że ma ochotę aby zrobiła mu loda... Który będzie MĘSKI.
Kurwa, tyle godzin szukania openerów, truizmów, recepty na zajebiste podejście, przeróżnego gówna a my to wszystko MAMY W SOBIE tylko trzeba to sobie uświadomić! To MY jesteśmy FACETAMI to MY mamy określać co jest męskie, co jest zajebiste nie KOBIETA. Kobieta nie może być wyznacznikiem Twojej męskości! Stary, lubisz antysemickie żarty mów je! Lubisz sklejać modele sklejaj je! Lubisz gotować!? GOTUJ! To TY jesteś facetem, to TY określasz co jest męskie a co nie! Jeżeli jej to nie pasuje to niech najzwyczajniej w świecie spierdala!
W momencie kiedy osiągniemy pełną spójność z naszymi poglądami, przestaniemy się obawiać tego, co ona sobie o tym pomyśli WYGRAMY
„Żeby wygrać kobietę, trzeba być gotowy ją stracić” Zajebiste, mam trzydziesty piąty raz wrażenie, że właśnie zrozumiałem co to oznacza, na pewno nie ostatni.
Nie udawaj nikogo kim nie jesteś, albo ktoś Cię zaakceptuje takiego albo nie, proste. Nie chcesz chyba stworzyć kiedyś związku, który chuj strzeli w momencie gdy zamieszkacie razem? Nie chcesz chyba marnować swojego i jej czasu?
Chcesz być szczęśliwy? Bądź sobą.
2. Wizja samego siebie
Bardzo ważną rzeczą jest wizja samego siebie. Wielu z nas żyje z dnia na dzień, łapie się na tym, że tak na prawdę nasz każdy dzień wygląda tak samo, nie realizujemy się w żaden sposób i trwonimy nasz wolny, cenny czas.
Dlatego tak bardzo ważna jest wizja samego siebie, zarówno w podrywaniu jak i życiu codziennym.
Jak chciał byś aby Twój podryw kiedyś wyglądał? Jak się zachowujesz, jak się ruszasz, jak kobiety na Ciebie reagują, jak mówisz, co mówisz, jak się czujesz, ile podejść wykonujesz itp.
Czego tak na prawdę chcesz od uwodzenia? Czy chcesz ONS, czy chcesz poznać kobietę swojego życia?
Tylko mając określoną wizję samego siebie jesteśmy w stanie osiągnąć rezultat.
Wizja samego siebie, (najlepiej spisana) pozwala nam na doskonalenie się, stopniowe, małymi kroczkami (zupełnie tak samo jak w określaniu celów długo i krótko terminowych). Nikt nie stanie się zajebistym uwodzicielem „podrywaczem” czy PUA (jak kto woli) bez mozolnej pracy nad samym sobą.
3. Wewnętrzne dialogi
Bardzo ważnym aspektem samodoskonalenia się, samoakceptacji są wewnętrzne dialogi.
Przed wyjazdem na Baltic nie zdawałem sobie nawet sprawy jak bardzo byłem zakompleksiony, jak bardzo nie akceptowałem swojego ciała, jak duże miałem problemy z samym sobą.
Wyobraźcie sobie sytuację, że JA, nomen, uzależniałem swój własny stan wewnętrzny, atrakcyjność, męskość od tego jak wyglądam?
Jako, że jestem osobą, która jest kompletnie szczera z ludźmi nie raz mówiłem o tym głośno. Czy to przed wyjściem do klubu ze znajomymi "w temacie", czy to wśród dobrych znajomych - zawsze otrzymywałem podobne odpowiedzi, „wszystko jest ok” „przesadzasz” „weź się kurwa ogarnij” itp.
Co mi to dawało? Nic, kompletnie NIC.
Najprawdopodobniej nawet jeżeli wyglądał bym najlepiej w swoim życiu w opinii innych ja mogłem czuć się jak gówno z przeróżnych powodów.
Przykładowe rzeczy od których uzależniałem swój stan:
- Włosy, chodziłem do fryzjera co dwa tygodnie - strzygłem się na bardzo krótko, jeżeli wizyta u fryzjera nie była regularna czułem się źle, nieatrakcyjne.
- Skarpetki, wychodząc do klubu ubierałem czarne skarpetki z białym znaczkiem, w klubie uważałem cały czas aby przypadkiem moja nogawka nie odkryła BIAŁEGO ELEMENTU bo przecież jak chujowo by to wyglądało, gdyby było go widać do czarnych butów i czarnych spodni.
- Ubrania, koszule - musiały być ZAWSZE uprasowane inaczej czułem się chujowo.
- Cera, mam spore problemy z trądzikiem kilka nowych nabytków na twarzy potrafiło spierdolić mi skutecznie kilka dni.
- Zarost, jeżeli byłem nieogolony sytuacja była analogiczna do poprzednich.
Generalnie miałem bardzo duże problemy z samoakceptacją, szukałem problemów tam gdzie ich nie było.
Większość problemów tak na prawdę leży w naszych głowach - sami je sobie tworzymy.
Nie byłem świadomy tego schematu, który tworzył się w mojej głowie skutecznie pierdoląc mi samopoczucie i poczucie własnej wartości.
Co z tego, że ja czytałem o tym na forum?
Co z tego, że rozmawiałem o tym z innymi ludźmi?
NIC.
Nic do póki nie zacząłem wewnętrznych dialogów z samym sobą. Nikt nie jest w stanie pomóc nam w naszych problemach, pozbyciu się kompleksów poza nami. Trzeba sobie uświadomić, że problem tak na prawdę leży w nas.
Po co miało by nas robić w chuja XX osób?
Dlaczego tak na prawdę kilka rzeczy wpływa na to iż jestem atrakcyjny?
W mojej głowie zrodził się schemat, jedno pytanie powodowało następne, odpalały mi się przeróżne kotwice z dzieciństwa (to jak mnie mama ubierała, to co mi mówili na temat mojej fryzury(bardzo długo nosiłem straszną ruderę na głowie ponieważ miałem wmówione w domu, że mam wysokie czoło. Miałem to tak zakorzenione w domu przez mamę, babcię, że uwierzyłem w to, że ta fryzura jest OK (bo maskuje moje „wysokie czoło” (co nie jest prawdą) pomimo tego, że dziesiątki znajomych w szkole, mamy koleżanki mówiły mi, że mam tragiczną fryzurę). Później włosy ściąłem, każdy wow, zajebiście, a nie mówiłem/am blablabla. Wtedy zakotwiczył mi się tak silny stan utożsamiania mojej atrakcyjności z włosami, że nawet nie zdawałem sobie sprawy z mechanizmu, który powodował moje chujowe samopoczucie.
Drugą mocną kotwicą wpływającą znacząco na mój stan były ubrania.
Moja mama nigdy nie była osobą, która potrafiła się dobrze ubrać a co za tym idzie - nie ubierała dobrze swoich dzieci.
Czasami w szkole, na ulicy i przeróżnych innych sytuacjach zdarzało mi się usłyszeć coś niezbyt miłego odnośnie mojego wyglądu. Nosiłem raczej tanie ubrania marnej jakości, kolorystyka nie grała tu żadnej roli (w wieku około 8-10 lat miałem różowe spodnie, nieźle nie?). Nie mam pretensji do mojej mamy o to jak mnie ubierała, robiła to zawsze w dobrej wierze. Teraz jestem dorosły, poprzez serię pytań, rozmyślań drążenia tematu mam wrażenie, że dokopałem się do sedna problemu.
W jeden wieczór obaliłem dwa stany, które znacząco wpływały na moje samopoczucie. Stwierdziłem, że teraz jest najwłaściwszy moment do popracowania nad tym.
Z ubraniami uporałem się (mam nadzieję, że raz na zawsze) w inny sposób. Ubrałem się wyszedłem na miasto, założyłem koszulkę na której ewidentnie było widać, że jest tył na przód (na lewą stronę) i zacząłem podchodzić do kobiet. Uświadomiłem sobie, że większość z nich jest tak zszokowana moim podejściem, że nawet nie zdają sobie sprawy, że koszulka jest źle założona. Dopiero kiedy temat troszkę przygasał/dostawałem złą reakcję patrzyłem na nie i żartobliwie wrzucałem, że patrzy na mnie tak dziwnie jak bym miał koszulkę na odwrót. W ten sposób poszerzyłem znacznie swoją strefę komfortu z ubraniami.
Drugą rzeczą jaką zrobiłem w kierunku wyrzucenia gówna związanego z ubraniami z mojej głowy było wyjście do klubu. Tak jak zawsze się szykowałem, aby wszystko było elegancko, koszula uprasowana, ciemne buty blablabla - dużo wkładu w jedno głupie wyjście. Teraz... poszedłem do klubu tak jak chodzę na co dzień.
Zero oporów, zrozumiałem, że TO SIĘ NIE LICZY - LICZĘ SIĘ TYLKO JA NIE TO CO MAM NA SOBIE mimo tego, że nie raz, nie dwa czytałem to, słyszałem to od innych osób NIE ROZUMIAŁEM TEGO.
Jest ogromna różnica między „wydaje mi się, że rozumiem” a „rozumiem”.
Wracając do wyjścia - wyszedłem w adidasach w których chodzę na co dzień, ujebanych, t-shircie koszuli i jeansach (nigdy wcześniej nie wyszedł bym tak nie wyszedł). Bawiłem się zajebiście (miał też inny czynnik na to wpływ - samooakceptacja ale o tym kiedy indziej), stałem patrząc nieruchomo w sufit i bawiłem się najlepiej w swoim życiu NIE WYKONUJĄC ŻADNEGO RUCHU!! Tego wieczoru zostałem otworzony dwa razy na parkiecie, czułem wzrok kobiet na sobie, czułem się atrakcyjny i wykonałem JEDNO luźne podejście, które zaowocowało dwiema nocami spędzonymi na plaży z tą kobietą.
To pozwoliło mi zrozumieć, że tak na prawdę liczę się tylko ja, mój charakter to jakim jestem człowiek a nie moje bzdurne przekonania zakotwiczone przez lata w mojej głowie.
Największym problemem nas samych jest to, że nie dostrzegamy problemu. Problemem nie była moja szafa, moje ubrania, moja fryzura ale moja psychika. Każdy element, który sprawiał, że utożsamiałem swój wygląd z moją atrakcyjnością był problemem, z każdym trzeba było się indywidualnie rozprawić.
W tym celu polecam każdemu „The work”.
Świetny schemat, 4 proste pytanka, które pozwalają na stawianie pierwszych kroków w wewnętrznych dialogach.
Podam prosty przykład, także mój.
Byłem przekonany, że mam duże uszy.
1. Czy to prawda?
- Tak
2. Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
¬- Nie nie mogę, dla jednego moje uszy będą w sam raz, dla drugiego będą ogromne dla trzeciego małe. Wszystko to jest własną opinią każdego z nas, jeden twierdzi, że Pamela Anderson ma duże cycki drugi, że one wcale nie są takie duże.
3. Jak reagujesz, gdy wierzysz, że to przekonanie jest prawdziwe?
- Jest mi smutno, ponieważ wiem, że nie jestem tak atrakcyjny jak bym chciał być, i nie jestem w stanie przez to zdobyć SHB666, tej która bardzo mi się podoba a ona na pewno szuka pięknego faceta który jest modelem.
4. Kim byłbyś bez tej myśli?
- Myślę, że bez tej myśli był bym szczęśliwszym człowiekiem, który miał by szanse u tej kobiety.
I w tym momencie, zrobił mi się ogromny rozpierdol we łbie, jedna moja odpowiedź negowała drugie, natłok myśli przeróżnych pytań, jasność umysłu - ciężko mi to wszystko opisać ale zaakceptowałem siebie takiego jakim jestem, przecież dla jednego moje uszy mogą być normalne. Przecież niektórzy mogą lubić duże uszy. Przecież ja sam nie lubię ogromnych cycków a większość moich kolegów lubi, może ta dziewczyna lubi duże uszy. Może ona w ogóle nie zwraca na uszy uwagi?
Inny przykład... Excusy przed podejściem (własna inwencja, nauczcie się wewnętrznych dialogów!)
1. Co zyskam jak podejdę?
- Dowiem się jaka ta kobieta na prawdę jest, może spotkam miłość swojego życia? Może za pół godziny będę miał zajebisty sex u niej w mieszkaniu? Może spotkam bratnią duszę, może ma zajebistą siostrę, koleżankę, brata z którymi się mega zakumpluje? Może pomoże mi sobie coś uświadomić? Może powie mi coś zajebiście miłego co poprawi mi humor na resztę dnia? Nie będę miał żalu do samego siebie, nie będę się uważał za pizdę, zrobię to na co mam ochotę.
2. Co stracę jak nie podejdę?
- Mogę dostać w pysk, mogę dostać zlewkę (!! Coś takiego jak zlewka nie istnieje - jest tylko informacja zwrotna!! Możemy jedynie się dowiedzieć czy warto/nie warto tracić czas na tą osobę!), będę sie czuł chujowo bo będę rozpamiętywał jej świetny tyłek, piersi, twarz, uśmiech zdając sobie sprawę, że już więcej jej nie zobaczę.
Bilans? Chyba nie muszę pisać.
Zaakceptujmy excusy! One są, były i będą! Nie ma człowieka, który nie miał by excusów przed podejściem dlatego nie walczmy z nimi, zaakceptujmy je jako coś towarzyszącego każdemu podejściu.
Te pytania mega, mega mega mi pomogły - polecam każdemu.
4. Samorozwój
Samorozwój jest zajebistą sprawą. Co tak na prawdę będziesz miał do końca życia? Siebie, nigdy nie możesz być pewien, że będziesz z kobietą do końca swoich dni.
Kobieta jest, ale może jej nie być. Czy to Gracjan, czy to największy wyjadacz tej strony w każdej chwili może stracić kobietę z przeróżnych względów.
Może prowadzić związek najlepiej jak potrafi, może być dla niej całym światem.. ale ona nadal może zniknąć, może umrzeć, może odejść... whatever.
Dlatego tak ważne są pasje, samorealizacja. Znajdź to co sprawia Ci w życiu przyjemność.
Coś co powoduje, że się uśmiechasz, że Twoja gęba zaciesza od ucha do ucha zapominając o czasie.
Czy to będzie ping-pong, czy szybka jazda motorem, czy czytanie książek fantasy.. nie ma znaczenia. Miej hobby, pasje coś co sprawia, że jesteś szczęśliwy w chwili gdy to robisz.
Zwiększaj swoją świadomość świata!
Czytaj książki samorozwojowe, analizuj świat dookoła Ciebie, nie bierz wszystkiego za pewnik! Nie wierz ludziom, nie wierz telewizji wyrabiaj sobie swoje własne zdanie, UŻYWAJ MÓZGU!
Nie przyjmuj czyichś przekonań w ciemno! Dla mnie składowymi szczęścia są rzeczy o których piszę dla Ciebie mogą być to zupełnie inne rzeczy i wartości! Prowadź wewnętrzne dialogi znajdź własną definicję szczęścia i ją realizuj!
Przestań marnować czas na refreshowanie bzdetnych stron, przestań żyć cyber światem, wyjdź na dwór, znajdź czas dla siebie! Zainwestuj go mądrze!
5. Pieniądze
Pieniądze, dają szczęście, nie dają szcześcia?!
Moim zdaniem pieniądze szczęście dają. Nie jest to pełne szczęście ponieważ szczęścia nie da się kupić. Szczęście trzeba znaleźć w sobie, w samooakceptacji, w pokochaniu samego siebie. Pieniądze otwierają Ci masę furtek, które są wstanie pomóc Tobie, Twoim bliskim/znajomym zrealizować pewne marzenia, cele.
Pieniądze, pozwalają Ci na godne życie, na wykarmienie rodziny, uzyskanie i danie wykształcenia Twoim dzieciom.
Każdy ma jakieś marzenia związane z pieniędzmi, mi się marzy piękny dom, fajny samochód, wycieczka na Madagaskar aby zobaczyć ponad 200 tysięcy enedmicznych gatunków zwierząt i roślin nie występujących nigdzie indziej na świecie...
Twoja sprawa czy zostawisz to wszystko w strefie marzeń. Ja mam plan, jak to wszystko zrealizować. Mam nadzieję, że mi się uda.
Zastanów się nad swoim życiem, czy tak na prawdę chcesz pozostawić wszystko ślepemu trafowi, losowi? Czy może złapiesz życie za mordę i pozapierdalasz aby zapewnić sobie realizację marzeń i godne życie swojej rodzinie? Wiem, że wygodnie się leży na kanapie.. ale i na to znajdziesz czas.
6. Miłość
Miłość... wielu szuka, wielu w nią nie wierzy.
Ja? Wierzę. Mimo tego, że zostałem w brzydki sposób potraktowany przez kobietę, której poświęciłem ponad dwa lata mojego życia, w pełni znaczeniu słowa „poświęciłem”.
Nie zrażaj się do wszystkich kobiet jeżeli jedna potraktowała Cię źle. Po prostu potraktuj to jako informację zwrotną, jako nowe doświadczenie. Aha, ta kobieta nie była dla mnie bo to to i to. Tu tu i tu popełniłem błąd. W tej i tej sytuacji powinienem zachować się inaczej. Może powinienem skończyć to wcześniej? Może zjebałem przez brak kwalifikacji, może nie byłem szczery... może blablabla.
Traktujmy wszystko jako lekcję. Uczmy się na swoich błędach.
Ja po zerwaniu z moją „ex” czułem odrazę do kobiet do momentu kiedy nie uświadomiłem sobie w jak wielu kwestiach to ja zjebałem. Jak wiele razy byłem niespójny, nieszczery. Jak wiele razy robiłem coś pod nią zapominając o własnym szczęściu. Wyciągnąłem z tego związku wiele, nie traktuje tego czasu jako czasu zmarnowanego.
Pamiętaj, że jeżeli jeden kot Cię podrapał nie znaczy, że każdy kot drapie.
Nie wrzucaj wszystkich kobiet do jednego wora tak jak ja to robiłem, tylko na tym straciłem.
Miłość? Jest, ale wiem, że największe szanse aby znaleźć miłość będą miał dopiero wtedy kiedy tak na prawdę nie będę jej szukał.
Sama się znajdzie, bądź nie. Nie wiem tego i Ty też nie wiesz tego.
Dlatego nie skupiajmy się na poszukiwaniu szczęścia w miłości, skupmy się na tym co tak na prawdę nas kręci w życiu. Uczyńmy siebie szczęśliwymi ludźmi, bądźmy spójni i szczerzy z samymi sobą, otoczeniem a dopiero wtedy gdy spotkamy osobę, z którą wzajemnie się zaakceptujemy takimi jakimi jesteśmy na prawdę możemy mówić o miłości.
Reszta to złudne zauroczenie, które prędzej czy później odbije nam się niemiłą czkwaką.
Szukając miłości i szczęścia w drugiej osobie na siłę, strzelamy sobie sami w kolano. Tak się nie da, to tak nie działa. Nie uzależniajmy swojego szczęścia od nikogo, nauczmy się kochać samych siebie a dopiero wtedy będziemy gotowi uszczęśliwić samych siebie i drugą osobę.
Ciężko mi wyrazić, opisać to wszystko co siedzi w mojej głowie. Mam wrażenie, że to wszystko stało się troszkę za szybko. Większość mojego światopoglądu runęła w gruzach. Patrzę na wiele rzeczy pod innym kątem, wiem, że nie jestem i nigdy już nie będę tą samą osobą. Moja rodzina, znajomi, nowi ludzie widzą we mnie zupełnie inną osobę, osobę która się zmieniła i jest inna od reszty.
Szczerze mówiąc, zajebiste to uczucie.
Znajome, atrakcyjne, których nie widziałem od roku mówią mi, że zrobiłem się facetem, nowe kobiety, które poznaje mówią, mi, że jestem inny niż wszyscy kolesie których do tej pory poznały. Rodzina mówi mi, że w końcu dorosłem.
Widzę, że praca nad sobą daje efekty dając mi ogromnego kopa motywacji do dalszego działania.
Odnoszę wrażenie, że życie jest zbyt krótkie aby nie być sobą.
Podsumowując, gratuluje jeżeli ktoś dotrwał do końca, zdaje sobie sprawę, że moje pióro nie jest lekkie i moje wypociny czyta się ciężko.
Wiem, że cały ten temat jest strasznie porozpieprzany, ale proszę o troszkę wyrozumiałości bo na prawdę ciężko mi to wszystko ogarnąć słowami, pismem co czuje w środku.
Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba wyniosła coś z mojego postu.
Odpowiedzi
Dzięki nomen! Uświadomiłeś mi
pon., 2013-06-10 19:44 — VisenerysDzięki nomen! Uświadomiłeś mi wiele rzeczy. The work - ciekawa sprawa, muszę spróbować. Nie jestem tylko przekonany co do ubioru. Przecież wiadomo, że jeśli będę niechlujnie, niedbale ubrany to tak samo ludzie będą mnie odbierać. Czy to może być prawda, że ubiór nie ma znaczenia? Ciężko mi w to uwierzyć.
Szczęście to miara odchylenia
wt., 2013-06-11 06:35 — expatSzczęście to miara odchylenia między podświadomością i świadomością. Pierwszym etapem jest stan, gdzie kierujesz się podświadomością i nie zastanawiasz się dlaczego coś jest takie a nie inne. Ten stan jest typowy dla części kobiet - mimo to zapewnia pewne chwile, które można nazwać szczęściem ;-)Drugi - najgorszy jest stan przejściowy, kiedy to jako facet (większość kobiet nawet tu nie zajdzie) szarpiesz się mając świadomość tego, że kierujesz się w życiu podświadomością. Trzeci etap to stan, gdy świadomość jest w maksymalnym odchyleniu od podświadomości. Stan ten jest świadomy i wówczas każda chwila, każde zdarzenie ładuje Cię pozytywną energią. Nawet duże errory w życiu nie są w stanie Cię powalić. Możesz stracić na chwilę humor...na chwilę
Miłego dnia (mam nadzieję, że skumali)
Genialne i jakże pomocne!
pt., 2013-06-14 21:42 — mateuszfaceGenialne i jakże pomocne!
Szacun za to co napisałeś
pon., 2017-11-13 23:26 — Erotoman262Szacun za to co napisałeś
Szacunek! gdy będę miał
czw., 2017-11-16 09:25 — DvdxSzacunek! gdy będę miał gorsze dni będę tu wchodzić nawet nie wiesz jak taki tekst podnosi na duchu