Patrząc na awatara obok tematu niektórzy pomyślą o tym, że ten myszoszczur znowu będzie się użalał rozbierając problem na czynniki pierwsze...
Cholera nie potrafię wychwalać swoich udanych akcji na tyłach wroga gdzie trzeba było podminować cokblockowy most lub wysadzić jakieś tory niepewności po to żeby zdobyć założony cel. Wolę dzielić się z wami tym, co mi nie wychodzi. Pisać kiedy to jestem eliminowany przez obcego agenta lub, kiedy sam przygotowując się do akcji odstrzeliwuje sobie dłoń przez nadgorliwość, a to po to żebyście nie popełniali takich głupstw jak ja.