Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Blogi

n.d.
Portret użytkownika canis lupus

wstąpił we mnie demon podrywu...

Wczoraj wieczorem siędząc przed kompem, pomyślałem sobie: kurde czemu ja trzymam dupę w domu zamiast latac za pannami?
Pierwsza  myśl jaka mi przyszła do głowy to iśc w sobotę rwac hostessy - nieruchone targety, znudzone staniem w markecie. Łatwy cel krótko mówiąc. Poszedłem to dużego marketu z sobote lecz żadnej hostessy nie było. Trudno - pomyślałem - przecierz mam jeszcze starówkę, są ferie i pełno lasek się tam kręci. Nie myliłem się. Problem polegał na tym, że co druga była z jakims facetem. Ok. Ale aż tak źle nie było. Najpierw zagadałem dwie dziewczyny jak dojśc na ulicę Sierocą. Rozbawionymi głosami udzieliły rady bym zapytał faceta stojącego obok. Popatrzyłem na nie, zobiłem bana na buzi mówiąc również zabawnym głosem :
 -ahha oł kej ( ok ) dzięki Laughing out loud i w tym usmiechowym nastroju poszliśmy w swoje strony dalej. Potem polazłem na centrum starówki na ,,grube ryby". Idąc po ulicy dostrzegłem w odległości może 10m ode mnie laskę HB5.

n.d.

n.d.

Była się odezwała

Była się odezwała, chciała normalnie pogadać, ja w ogole się nie angażowałem w rozmowe normalna zlewa. Ta do mnie czy nie mam ochoty rozmawiać, ja że tak średnio. Ona na to pa, to ja pa.
Ona do mnie czy nie możemy zostać kumplami, normalnie rozmawiać itp. Ja jej że koleżanek mam nadmiar, że nie chce kolejnej, że mam zadużo żalu do niej i tyle. Ona myslała że jak tak spokojnie zniosłem rozstanie to że możemy zostać kumplami. Bo ja jestem super na kumpla. Pierdole, każda we mnie widzi kumpla nie kochanka jak to mnie denerwuje...
Nie wiem po co chce się przyjaźnić, ja nie chce. Nie wygląda jakby chciała do mnie wrócić... Nazywa mnie desperatem, chodzi jej o to że latałem za nią w związku itp. No ma racje. Moge do niej wrócić ale na moich zasadach. Ale jak narazie to ona nie widzi we mnie faceta tylko materiał na kumpla... Nie chce przyjaźni. W życiu nie przyjaźnijcie się z byłymi to nie ma sensu. Po co?

Portret użytkownika Rasputin

O łączeniu setów i kinobarierze

Byłem na wypadzie szerszej grupy o wspólnych zainteresowaniach - powiedzmy że było to spotkanie pasjonatów szachów wodnych.


Znałem kilka osób z jakichś 30 obecnych. Przyszedłem 15-20 minut spóźniony i bardzo dobrze, bo moi znajomi (wcześniej zaproszeni z różnych środowisk i nie znajacy sie nawzajem) byli już porozstrzelani po całym pomieszczeniu. W przeszłości uznałbym to za wadę i bolałoby mnie, że musiałbym 'wybierać' któreś z nich. W mojej wewnętrznej grze skutkowałoby to wyrzutami sumienia -> nerwowość i kiepski humor w efekcie.

 Teraz, działam zgodnie z zasadą - 'if it's a bug, make it a feature' i staram się wykorzystywać warunki panujące w terenie (polecam pierwsze kilka stron "Sztuki wojny" Sun Tzu pod tym kątem Smile ).Swoją drogą - jak teraz na to patrzę  to bardzo rzadko jest tak, że nie można wykorzystać pozornie kiepskiej sytuacji na swój pożytek (patrz mój post z poprzedniej akcji w terenie).

Jak łatwo się zmienić


Witam i pozdrawiam parafian tej bardzo interesującej strony Wink


Otóż chciałem wam napisać , pochwalić się (czasem trzeba) i zachęcić innych do zmiany nad sobą, ponieważ to tak naprawdę nie jest trudne Wink


Otóż jak już pisałem poprzednio w ,,Autorefleksji" poszedłem za ciosem i zacząłem się zmieniać na lepsze. Postanowiłem odrzucić poprzedni image i zmienić się na lepsze. Zauważyłem to np. dzisiaj gdy idąc po mieście pewnym, lużnym krokiem zacząłem dostrzegać uroki życia i uśmiechy ładnych dziewczyn ( co wcześniej uznawałem za nieosiągalne).


A najlepsze dopiero spotkało mnie gdy wracałem do domu autobusem :

Subskrybuje zawartość