Witam Panow. Ostatnimi czasy mam pewien problem. Zauwzylem ze podoba mi sie pierwszy etap poznawania sie z nowym targetem. Odczuwam jakies tam pozytywne emocje. Mowie o etapie kiedy ja zdobywam a ona jeszcze troche sie broni i nie mam pewnosci czy mnie lubi. Jednak jak tylko dziewczyna uzewnetrznia mi sie. duzo do mnie pisze oraz mam ta pewnosc ze trzymam ja w garscie. W tedy nagle trace zainteresowanie. Obawiam sie ze jara mnie tylko chec zdobywania. A jak chce znalesc ta jedyna i sie w koncu zwiazac. Czy rowniez tracicie zapal jak laska jest juz ogarnieta przez was ?
Sorka ze bez poslkich znakow.
Jestes Don Juan
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
od 2013 na forum... 42 wpisy... 0 punktow pomocy... no niezle osiagniecie
Mam dosłownie ten sam problem. Zdarza mi się, że po pierwszym spotkaniu czuję, że mam dziewczynę w garści. Nie czuję stresu i adrenaliny już na każdym trzecim.
Mam chyba to o czym mówi Kensei, natomiast z zaufaniem nie mam problemu.
Co do ortografii to nie krytykuję, bo każdemu się zdarzają częściej lub rzadziej, oraz sam temat jest ciekawy.
zacznij wkoncu seks uprawiac, a nie pisac o bzdetach
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Ehh.. widzę że nic się zmieniło na forum od 8 lat. Jestem tu raz na ruski rok ale klimat pozostaje ten sam. Napinacze i cwaniactwo czepiające się o rzeczy mało istotne, nie związane z tematem. Szydzące z tych mało doświadczonych zupełnie jakby byli małymi ludzikami chcące odbudować swoje zszargane ego.


Nie przywiązuje uwagę na ortografię gdy piszę na szybciora na kolanie. Nie inwestuję w swoje konto punktami jak jakąś postać z gier rpg
Ba.. nawet nie chce mi się poprawiać literówki w swoim nicku
Naprawdę byłem ciekaw czy ktoś tu ma taki problem. z reguły dział to w drugą stronę. Chłopcy za bardzo się wczuwają a później laska daje nogę. U mnie jest odwrotnie. Nie potrafię się wczuć w relacje.
Ok to może tyle, dziękuję tym którzy potrafili meretorycznie nawiązać do tematu. A trolla radzę poluzować gumkę i udzielać się wtedy kiedy mają coś ciekawego do powiedzenia. O ile stać ich na jakakolwiek dyskusje
Właśnie sam sobie odpowiedziałeś: nie potrafisz się wczuć w relację. U mnie też tak kiedyś było w pewnych okresach życia. Ale średniej Ci nie wyciągnę, żeby powiedzieć, dlaczego tak jest. Przyczyn może być wiele.
Przede wszystkim... dziewczyny nieodpowiednie. Może jeszcze nie spotkałeś "tej" odpowiedniej.
Oczywiście może to być też jakiś Twój lęk przed otworzeniem się, prawdziwą bliskością, zaangażowaniem... Bo miłość, to jest, kurcze, takie odsłonięcie przed drugą osobą miękkiego brzuszka. A druga osoba może ten brzuszek utulić, albo w ten brzuszek kopnąć, a nawet wbić w niego nóż i rozdziabać.
No i może być też tak, że jeszcze się musisz wyszumieć
Naprawdę musisz być w tym związku? Bo popatrz, w sumie co Ci można doradzić? "Przełam się i spróbuj być z dziewczyną, od której masz ochotę uciec"? No bez sensu...
Żyj swoje życie, próbuj, a może spotkasz w którymś momencie dziewczynę, przy której poczujesz coś więcej i "Ci się zmieni". Ja tak to widzę. U mnie tak było. Może u Ciebie też to zadziała? Ale ciekawią mnie inne opinie
Underground z radami to wiem że ciężko. Mam tak od 4 lat i zdaje sobie sprawę że leży to gdzieś głęboko w psychice i nie łatwo tak uzyskać rozwiązanie zwłaszcza na forum. Intreresowalo mnie bardziej czyjeszcze ktoś tutaj obecnych przeżywa podobne rozterki
Dokładnie, nie spotkałeś tego większego wyzwania.
Skoro Ci tak dobrze idzie to celuj w najlepsze panny, statystycznie będzie ciężej, wiec dłużej wyzwanie i bardziej docenisz.
A może trafisz na kobietę, która ma na tyle pewności siebie, ze schematy z podrywaja nie będą działać.
Miałem tak jak Ty, wszedłem nawet w 2 związki no bo taka była kolej rzeczy i tak chciałem sie z kimś związać. Lekcje wyniesione, ale generalnie zmarnowałem im po roku życia.
Inna opcja, może gejem jesteś?