Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Powrót do byłego po miesiącu dobrze zapowiadającej się znajomości.

44 posts / 0 new
Ostatni
quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32
Powrót do byłego po miesiącu dobrze zapowiadającej się znajomości.

Witam. To mój pierwszy post na forum. Jestem w dość nietypowej sytuacji i mam nadzieję, że ktoś z Was doradzi mi jak mam się zachować.
Otóż ponad miesiąc temu poznałem przez internet kobietę (swoją rówieśniczkę). Zadzwoniła do mnie zaraz po tym jak wymieniliśmy się numerami. Sama z siebie, tak po prostu. Później dzwoniła już każdego dnia. Potrafiliśmy przegadać ze sobą nawet 3 godziny dziennie.
Do pierwszego spotkania doszło tydzień później. Zabrałem ją na koncert, z którego ostatecznie wyszła, bo rzekomo nie odpowiadała jej atmosfera. Obiecała, że spotkamy się po nim, ale do spotkania nie doszło. Następnego dnia przeprosiła i napisała, żebyśmy się spotkali i porozmawiali. Była godzina 23. Usiedliśmy nad Wisłą i wtedy pierwszy raz się do mnie przytuliła, kładąc na mnie swoje nogi. Rozstaliśmy się ok 4 nad ranem z obietnicą kolejnego spotkania, w sobotę, dzień później.
Jednak tego dnia rano napisała mi, że ona właściwie kogoś kocha i chce to dziś naprawić. Jak się od niej dowiedziałem, spędziła dzień ze swoim byłym, na mieście, z okazji jego urodzin, jednak wtedy nadal do mnie pisała.
Mój pobyt w jej mieście się przedłużył, więc w niedzielę przed jej pracą spotkaliśmy się na dosłownie 5 minut i od tej pory pisaliśmy ze sobą praktycznie cały czas. Ona dzwoniła do mnie z pracy, jeśli miała akurat więcej luzu i kilka razy w ciągu dnia. Po dwóch tygodniach przyjechała do mnie, na noc. Sprawy wymknęły się spod kontroli i stwierdziła, że jest jej źle z tym, co się wydarzyło i że nie chce już nigdy do mnie przyjeżdżać, oraz, że czas zakończyć tę znajomość.

Po powrocie ode mnie pojechała w góry z byłym. Wtedy jednak nadal ciągle do mnie pisała, że tęskni i myśli o mnie. Podczas 3-dniowego pobytu w góry potrafiła zakończyć tę znajomość 3 razy i po godzinie odezwać się z przeprosinami, wysyłając romantyczne wiersze.

Wszystko zapowiadało się dobrze. Tydzień później byłem już u niej. Umówiliśmy się, że spędzimy razem cały weekend. Jednak w dniu mojego wyjazdu (dzieli nas 120km, 2h drogi) napisała, że nie chce bym u niej spał, że nie takiej relacji szukała i, że to nie ma sensu, ale jeśli chcę to mogę wbijać, aby pogadać. Tak też zrobiłem, byłem konsekwentny. Po przyjeździe do niej byłem zimny i zdystansowany, lekko wkurzony tym, jak mnie potraktowała. Wtedy ona zaczęła szukać bliskości, dotyku, co skutkowało tym, że zaproponowała mi spanie u siebie.
Nad ranem znów powtórzyła, że to nie ma sensu, i że czas to zakończyć. W końcu oboje się przed sobą otworzyliśmy na tyle, że zarówno ona, jak i ja, rozpłakaliśmy się jak niewinne dzieci.
Po powrocie od niej ciągle byliśmy w kontakcie, w powietrzu było czuć chemię. W międzyczasie wyjechała do rodzinnego domu, gdzie opowiedziała swojej mamie o mnie. Dodam, że jej przyjaciółki i znajomi też o mnie wiedzieli.
Wróciła w niedzielę, a w poniedziałek byłem już u niej. Spędziliśmy dzień na świeżym powietrzu, praktycznie do samego zachodu słońca. Oczywiście wówczas też nie omieszkała dodać, że czas zakończyć tę znajomość i, że to nasze ostatnie spotkanie.
Obróciłem to w żart, jak zwykle.

Dwa dni później stało się jednak coś, czego się nie spodziewałem. Napisałem rano smsa na dzień dobry, zadzwoniłem - odrzuciła rozmowę. Kiedy zapytała po co dzwonię, odpowiedziałem, że chciałem się dowiedzieć dlaczego nie chce rozmawiać i skąd taki ton u niej. Powiedziała "mówiłam, że ten dzień nadejdzie - nadszedł. Wróciłam do byłego". Wtedy odpuściłem, zrobiłem dwa kroki w tył. Sama szukała kontaktu i nadal pisała. Kiedy zadzwoniła, ze łzami w oczach powiedziała, że ciągle myśli o mnie i nie może zapomnieć. I, że chyba mnie kocha.
Umówiliśmy się na spotkanie, niby ostatnie, takie, na którym mieliśmy sobie wszystko wyjaśnić. I nie dowiedziałem się niczego. Na koniec powiedziała, bym dał jej spokój, więc odwróciłem się na pięcie, mówiąc "cześć" i odszedłem.
Godzinę później zapytała jednak czy nadal jestem w mieście i czy chciałbym zjeść z nią obiad. Uległem.
Sytuacja analogiczna do wcześniejszej - ja zdystansowany, zimny, ona szukająca kontaktu i bliskości. Wtulała się we mnie, całowaliśmy się aż w końcu skończyliśmy w łóżku. Wtedy powiedziała, że mnie kocha, pierwszy raz w 4 oczy. Jednak w jej życiu nadal był były, a raczej obecny. Powiedziała, że właśnie zdradza ze mną swojego byłego, ale ma to gdzieś. Wróciłem tego samego dnia.

Jednak nazajutrz atmosfera między nami była niezręczna. Nie pisała nic, nie dzwoniła, nie dawała znaku życia. Zadzwoniłem więc do niej i korzystając z okazji, że następnego dnia wybierałem się do jej miasta, zapytałem czy chciałaby się spotkać, pójsć na spacer. Potraktowała mnie bardzo zimno, mówiąc, że z tego love story nie będzie happy endu i życzyła mi dobrej nocy.
Kolejnego dnia napisałem, jak byłem pod jej blokiem, by wyszła przed klatkę. Zgodziła się i poszliśmy na huśtawki (a często chodziliśmy na nie razem). Po 40 minutach powiedziałem, że muszę już iść, bo zaraz mam autobus. Kiedy już byłem na dworcu, zadzwoniła i przeprosiła za swoje zachowanie, dodając, że tęskni i miło było mnie zobaczyć.
W ostatnią sobotę wybraliśmy się na całodniową wycieczką za miasto. Była podekscytowana propozycją i zgodziła się bez zająknięcia. Ale nie dała się już dotykać. Pomimo, że rozmawialiśmy jak zwykle, bez niezręcznej ciszy, jej dystans sprawił, że zacząłem panikować i na nią naciskać, psując trochę ten wypad. Powiedziała, że to czysto kumpelskie spotkanie i że nie chce być teraz w związku (a jest w związku ze sowim byłym). Po powrocie zaproponowałem że ją odprowadzę pod blok, co też zrobiłem. Nadal utrzymywała ze mną kontakt, pisała co u niej, wysyłała zdjęcia. I tak jest do dzisiaj. Jednak mam wrażenie, że cała ta chemia zniknęła. Nie wiem, co mam robić, jak to rozegrać, by ona spojrzała na mnie znów w innych kategoriach. Chcę być przy niej i spotykać się z nią regularnie. Zależy mi na niej i nie mógłbym zerwać całkowicie tego kontaktu. Zresztą, nawet gdy staram się nie odzywać - ona robi to pierwsza. Wydzwania, gdy nie odpisuję, wypisuje, gdy nie odbieram. I tak cały czas.

Co myślicie i co radzicie?

Fanir.
Portret użytkownika Fanir.
Nieobecny
Wiek: 'dorośli są naprawde dziwni.myślą tylko liczbami.'
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2012-04-25
Punkty pomocy: 30

Myślę, że to kobieta, w której ciągle trwa konflikt pomiędzy emocjami, a logiką. Z jednej strony czuje coś do Ciebie, z drugiej wraca do byłego. Z trzeciej Ty pozwalasz sobie na zachowanie, na jakie nie jest godzien żaden mężczyzna. Rozumiem, że możesz czuć się przy niej idealnie. Ja również miałem takie kobiety. Lecz kiedy te kobiety zaczęły sobie grabić takimi krzywymi akcjami... Zastanów się, czy naprawdę chciałbyś być w związku z kobietą, która mówi, że Cię kocha, a godzinę później Cię nienawidzi i wraca do byłego. Do wytrzymania z taką osobą trzeba mieć stalowe nerwy.

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Wiele takich akcji było z jej strony, a mimo to zawsze jednak wracała, nie potrafiła tego urwać, przepraszała. Bardziej interesuje mnie, czy w ogóle mam jakieś szanse, by na nowo rozpalić w niej namiętność. A jeśli tak, jak się za to zabrać? Nie chcę trafić do worka z napisem "kumpel", dlatego eskalacja jest w tej sytuacji istotna, tym bardziej, że podobno z nikim nie było jej tak dobrze, jak ze mną. Kto wie, co ona tak na prawdę myśli.

witkacy
Portret użytkownika witkacy
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 274

Za dużo się z nią spotykałes pisałeś i nie dałeś jej zatęsknić, zakochać się w sobie. Musisz się dystansować jak ona robi chore akcje

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Kiedy próbowałem się zdystansować i do niej nie pisać, ona odzywała się pierwsza. Tak samo z szukaniem dotyku, gdy zasiadałem dalej od niej.
Wystarczyło, że byłem zajęty domowymi obowiązkami i nie dawałem znaku życia to ona potrafiła wypisywać i dzwonić. Tak samo po kłótni, kiedy wyłączałem telefon. Praktycznie po pół godzinie przepraszała.
Choć nie ukrywam, że ostatnio zacząłem panikować i desperacko wypisywać do niej różne, namiętne rzeczy, co ona mi wypomniała z wyrzutami, jakobym za mocno na nią naciskał. I miała rację.
Nie wiem więc jak to rozegrać, by było dobrze.
Wczoraj, gdy już wracałem do domu, zadzwoniła z pytaniem kiedy wracam, bo chciała się spotkać. Żałowała, że się nie zobaczyliśmy. Wczoraj powiedziałem jej, że w czwartek będę u niej w mieście. Nie będę się jej przypominał, chyba dotarło to do niej i jeśli będzie chciała to sama zapyta. Chociaż bezpośrednio nigdy nie wyszła z inicjatywą spotkania. Zawsze godziła się na każde z mojej strony. Chociaż... propozycja przyjazdu do mnie wynikła z jej strony, ale to było miesiąc temu.

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2597

A mi się wydaje, że od początku byłeś planem awaryjnym. Laska ma niepewną sytuację ze swoim chłopakiem(powiedziała ci że to były, a jemu zapewne powiedziała "zróbmy sobie przerwę) i szuka opcji B żeby w razie W nie zostać sama. Większość dziewczyn ma jakąś opcję B, to normalne. One lubią popisać z jakimś swoim adoratorem, czasem spotkać się z kolegą żeby mieć do kogo pójść jak jest kryzysik w ich związku. I nie słuchaj jej pieprzenia, nie bierz na serio niczego co ona mówi, nie jesteś chyba na tyle głupi żeby ufać lasce która wali po rogach swojego typa?

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Też się nad tym zastanawiałem. Znaczy... dotarło to do mnie, że mogę być planem B, co jej powiedziałem - zaprzeczała. Z perspektywy czasu jednak chyba tak można na to spojrzeć. Z tego co wiem ich związek jest kumpelski, nie ma między nimi chemii, łączy ich raczej sentyment i... wspólna przeszłość. On jest przy niej, gdy ona go potrzebuje, i tak jej wygodnie. Zresztą... ja też jestem przy niej, gdy ona mnie potrzebuje. Gdy między nimi znów coś się schrzani, pewnie wróci z podkulonym ogonem, będąc otwarta na coś więcej. Teraz zachowuje dystans, bo raz, ma chłopaka, którego nie chce stracić, bo zależy jej, by on był przy niej, nawet jako kumpel, a dwa, chce mnie przy sobie zatrzymać, by w chwilach kryzysu móc się ewentualnie do mnie zbliżyć. Tylko, że ja się w niej zadużyłem, o czym ona wie. Takie spotkania są dla mnie męczące, a mimo to nadal chcę się z nią spotykać.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

masz zadatki do pobicia smolarka we frajerzeniu się. Nie wiem, kto jest bardziej powalony w tym układzie. To, ze ona nie ma jaj to oczywiste. Ale, ze ty dajesz się tak pomiatac? Ze nie masz zadnych zasad? Taka niska samoocena?
"rozpłakaliśmy się jak niewinne dzieci" - a to mnie wprost urzekło!

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Faktem jest, że mam niską samoocenę, to moja największa słabość. W każdym razie mam też zadatki na masochistę, widocznie lubię sam wkopywać się w tak chore sytuacje i w nich trwać. Pytanie, co dalej? Powiedzmy, że całkowite urwanie tej znajomości nie wchodzi w grę, powiedzmy, że chciałbym na nowo odbudować tę relację i obudzić w niej namiętność. Ona nie ma problemów ze zrywaniem znajomości z ludźmi, co wielokrotnie pokazała i udowodniła, ale ze mną jest inaczej. Nie potrafi się odciąć. No, tylko, że mnie friendzone też nie interesuje.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

no skoro nie wchodzi w grę to kotłuj się dalej!

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

kokoskop
Nieobecny
Starszy moderator
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 00
Miejscowość: Jelenia Góra

Dołączył: 2009-11-30
Punkty pomocy: 2632

Jebnięte stworzenie, nawet jak na kobietę. Drogi kolego, dochodzisz do szczytu szczytów frajerstwa.

Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Chyba powoli przezieram na oczy. Byłem typową zapchajdziurą po rozstaniu. Tyle słów, gestów, a okazało się, że niewiele z tego było prawdą. Dziś znów się odezwała, jak żyję zapytała. Wysłała swoje selfie, standard. Jednakże raczej jej nie zależy, po prostu testuje mnie, na ile znów ulegnę. Chyba pora to zakończyć, niestety. A może stety...

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Toksyczna laska. Spierdalaj od niej jak najszybciej, póki jeszcze możesz. I przygotuj się na to, że tak łatwo Ci nie odpuści. Masz zadatki na idealną ofiarę, czyli obiekt który łatwo poddaje się emocjonalnej manipulacji. Sama Cię wyrwała, wyhodowała zajebistym push'n'pullem sporo emocji, seks na przemian z rozstaniem, wielkie słowa, ex tuż obok. Jak teraz nie odetniesz się DRASTYCZNIE, choćby tydzień ze łzami w oczach czytała wiersze pod drzwiami Twojej chaty, to za kilka miesięcy będziesz chodził jak zombie, uzależniony od jej emocjonalnej huśtawki i toksycznych emocji które będzie w Ciebie wpompowywać, aż wysuszy Cię do cna i zostawi dla nowej zabawki. Nieźle co?

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

unnown
Portret użytkownika unnown
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-15
Punkty pomocy: 9

Dokładnie to co pisze @Konstanty. Byłem kiedyś z taką. Robiła mi emocjonalną sieczkę z mózgu. Raz była zakochana i chciała tworzyć cuda wianki miłosne innym razem totalna zlewka i nieprzejmowanie się tym że robi mi straszny syf w głowie. Warto sobie o tym zdać wcześniej sprawę bo zmarnuejsz tylko nie potrzebnie czas. Ja właśnie przez taka kobietę zmarnowałem szanse na fajny związek z kimś nowo poznanym. Na szczęscie to już dawno zamną. I mimo że znam tą laskę (ta za która tak latałem bez pamieci) od 6 lat i czasem jeszcze się do mnie odzywa, to traktuje ją jako kumpele z zamierzchlej przeszlosci.

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Jako ciekawostkę dodam, że ostatnio ona ciągle przesiaduje na Tinderze. To znaczy nasiliło się to w momencie, kiedy "wróciła" do "byłego" i popsuła się relacja między nami. "Nie szukam teraz związku" mówiła, a swoje robi.
Ciekawe ilu ma na boku.

Psotny wiatr
Nieobecny
Wiek: 31
Miejscowość: Wieliczka

Dołączył: 2014-11-25
Punkty pomocy: 386

Uciekaj od niej czym prędzej....

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Już odpuściłem, nie odzywam się do niej w ciągu dnia. Ona wyśle czasami jakieś zdjęcia, czy wiadomość, ale powoli staram się z niej leczyć. Nie jest łatwo, ale tłumaczę sobie, że to jedyne wyjście z tej beznadziejnej sytuacji.

Mento5
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2011-09-11
Punkty pomocy: 293

Nie jest łatwo? Teraz to masz lajt w porównaniu do jazd jakie Ci ta panna zafunduje gdy jej obecny Gucio pójdzie po rozum do głowy Wink

badboy
Nieobecny
"Kto mi połknie? No kto?"
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-11-21
Punkty pomocy: 235

Panna niestabilna emocjonalnie. Z Tobą chciała TYLKO się zabawić, byłeś TYLKO "odskocznią", NIGDY nie traktowała Cię poważnie. Jeśli masz jaja, to całkowicie odpuść sobie tę znajomość i zero odzewu, bo jeśli ulegniesz to będziesz potem żałował.

hannibal
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 10

Kolego, uciekaj z tego syfu jak najdalej możesz. Czytając to zastanawiam się czy nie spotykałeś się z moją byłą, jednak to mało prawdopodobne żeby laska się aż tak zapętliła w tym gównie.

Byłem w takim "związku" przez 2 lata, przez kolejne 3 próbuję wrócić do siebie. Jednego dnia chciała się ze mną hajtać a drugiego nie chciała ze mną gadać i potajemnie spotykała się ze swoim byłym. Czasami zdarzały się akcje że coś jej odje..ło i nie było kontaktu przez miesiąc. Nie pozwól sobie na to, bo później przez długi czas będziesz musiał się zastanawiać czemu się tak sk...wiłeś. Nie warto tracić szacunku do samego siebie dla jakiejś tam laski, uwierz mi że czasem lepiej być samemu.

Teraz masz pewnie wrażenie że idzie Ci jak k...wie w deszcz, ale jak się postarasz to będzie lepiej i wszystko naprawisz. Nic bardziej mylnego. To jak w korporacji, ciężką pracą to można się garba co najwyżej dorobić. Nawet jak naprawisz psychikę tej laski, to popsujesz swoją. Wiem bo przez to przeszedłem. Jedyną opcją jest zerwanie z nią kontaktu. Teraz to pewnie się wydaje niezbyt dobrym pomysłem z Twojej perspektywy, ale uwierz że jeśli tego nie zrobisz to będzie to czego będziesz najbardziej żałował w perspektywie tej relacji.

Trzym się ziomek i pamiętaj: to że jest czasem fajna i słodko wygląda nigdy nie zmieni tego, że jest toksyczną osobą.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"Wszystko zapowiadało się dobrze."

Mylisz się Quentin.
Wszystko zapowiadało się fatalnie.
Ta panna to tragedia.
Nie nadaje się do żadnej dłuższej relacji.
Jakiekolwiek zaangażowanie emocjonalne w taką osobę skończy się dla Ciebie tragicznie.
Powinieneś zdecydowanie zakończyć Wasz chory układ i zerwać z nią kontakt.

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Słuchajcie, co nieco się ostatnimi czasy wydarzyło. Chciałbym opisać Wam ciąg dalszy tej chorej sytuacji, której mam serdecznie dośyć, choć z drugiej strony nie potrafię się z tym wszystkim tak łatwo pogodzić...
Otóż po całej tej akcji opisanej w ostatnim akapicie ja się zdystansowałem, dając pannie do zrozumienia, że interesuje mnie związek, bez żadnych kumpelskich układów.
Wieczorem sms, że mnie kocha i tęskni - olewka, rano telefon - odebrałem, ale byłem zimny i nadal zdystansowany. Kolejnego ranka znów telefon, że chciałaby mnie usłyszeć. Uległem. Później ciągły kontakt z jej strony, wszystko było jak na początku - rozmowy po 3 godziny dziennie, również na Skejpie. Pomimo, że jest w związku, wyjaśniła mi na jakich zasadach, i jakim człowiekiem jest jej obecny-były.
Dzisiaj spotkaliśmy się po tym jak postanowiliśmy bez spiny, na luzie spędzić czas, dając sobie drugą szansę po prostu na rozwój tej relacji.
Gadka kleiła się od początku, nie było sztywno - uśmiech od ucha do ucha, miłość w powietrzu, gadka szmatka. Poszliśmy do modnego krakowskiego lokalu, tam lemoniada, żarcie i takie tam. Akurat się rozpadało, więc stwierdziliśmy, że przeczekamy w wewnątrz. Jednakże tak skręcało mnie w środku, że pokusiłem się, by ją dotknąć, aby była jakaś eskalacja tej znajomości. Ona znów się broniła, powiedziała, że zanim zacznie się obnosić z kimś nowym, musi zamknąć stary (obecny) rozdział. Zapytałem, kiedy to nastąpi, na co ona, że szybciej niż myślę.
Nie ukrywam, że humor mi się zjebał, co ona zauważyła i zapytała, dlaczego jestem wkurwiony. A ja na to, że wkurwia mnie ta cała sytuacja i, żeby w końcu zerwała z chłopakiem, jeśli chce być ze mną.
Powiedziała, że to kwestia tygodnia - uspokoiłem się.

Po drodze wstąpiliśmy do jednego z bardzo przytulnych lokali. W jednym z pomieszczeń znajdowała się ogromna kanapa, na której się rozłożyliśmy. Ona piwko, ja soczek, leżenie obok siebie, nieśmiały dotyk z jej strony, pocałunek, łapanie za uda, aż w końcu zaproszenie do jej mieszkania. Wtedy zrobiłem coś, co pewnie zaważyło na dalszym rozwoju wydarzeń, ale zachowałem myślę zdrowy rozsądek, mianowicie, wspomniałem wtedy o jej facecie. Ona wstała, ubrała się i powiedziała to co zwykła mówić, że czas zakończyć tę znajomość, że poczuła się jak szmata i że właściwie to mam rację (ale z czym?). Znów chciała bym dał jej spokój, ale ciągle się przytulała, choć milczała i niewiele właściwie mówiła już do końca spotkania, które nastąpiło parę minut później. Powiedziałem zimne "cześć" i poszedłem przed siebie, bo w końcu nie chciała mnie znać. Dodała wcześniej, że chce skończyć znajomość zarówno ze mną, jak i z obecnym chłopakiem.
Od tamtej pory się nie odzywała, prócz wysyłania snapów prywatnych, w tym jednego, który mnie całkiem rozwalił - czarno-białe selfie pod kołdrą z napisem "to tylko złamane serduszko". Ja wróćiłem do domu i wtedy wysłałem jej wiadomość, bardzo błyskotliwą, bo zwykłą kropkę. Odpisała "tak, wiem", a na mój pytajnik odpowiedziała, że ma dośc przepychanek i kończy znajomość ze mną, jak i z Nim. Skomentowałem to krótkim "aha, to cześć".

Myślicie, że ona tak łatwo odpuści i da mi w końcu spokój? Czy może to dopiero początek?

hannibal
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 10

Utwierdziłeś mnie w przekonaniu że ten typ tak ma. Niestety, ale musisz się chłopie konkretnie ogarnąć bo ona dalej ma na Ciebie wpływ. Piszesz tutaj z nami, uświadamiasz sobie coś, a później piszesz z laską na Skype po 3h dziennie. Ale nie bój nic, jeszcze trochę Cię ta laska sponiewiera i sam zobaczysz że czas się ogarnąć.

Teraz pewnie przez jakiś czas będzie się nie odzywać, później pomęczy trochę na przemian Ciebie i tego drugiego gościa. Ten etap ma ściśle określoną długość, będzie trwał do czasu aż laska znajdzie sobie nowego, tym razem jednego, bolca przy którym będzie próbowała zapomnieć o was obu. On też będzie za nią biegał jak pudelek na smyczy i jego też uzależni od swojej słodkiej, ale toksycznej osoby. Wtedy to Ona zerwie kontakt z wami, ale już tak do końca świata (a przynajmniej tak będzie myśleć, bo jak jej się znów coś posypie to wróci z płaczem po roku lub dwóch).

Widzę też powtarzaną jak mantrę bajeczkę niektórych lasek pt. "mój chłopak to psychol, jestem z nim bo mnie zmusza a tak naprawdę to będę z nim zrywać". Nie ważne czy to brzmi tak, czy trochę inaczej, zawsze chodzi o to samo. Czujesz nienawiść do tego gościa i uważasz go za psychola. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że gdyby była z Tobą, to spotykając innego faceta w typie "łatwa zdobycz" opowiadałaby mu dokładnie te same bajeczki o Tobie. Nie wiedząc nawet o tym stałbyś się psychopatą i jakiś gość chciałby Cię dopaść w ciemnej uliczce... A po tygodniu jakby zmieniła zdanie byłbyś najukochańszym misiem na świecie. Prawda jest taka że jakby chciała od niego odejść i był taki zły to by odeszła, już, teraz, nie za tydzień czy miesiąc.

Mówiłem już, żebyś zapomniał o tej lasce i wszystkich które zdradzają podobne symptomy toksyczności?

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2597

Jak tak czytam o jej wyczynach to stwierdzam bez wątpienia, że nie da ci spokoju i się jeszcze odezwie. I do ciebie i do tamtego Wink

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Ha. Ona da Ci spokój... Jak sobie wyśnisz chyba. Wink

Jak zobaczy, że na prawdę chcesz ją spuścić w kiblu to zacznie się prawdziwy teatr.

Laska albo ma 14 lat i lalki w pokoju, albo cierpi na problemy emocjonalne wiadomej natury. Za dużo rzeczy się zgadza. Zachowania tych kobiet są przerażająco ze sobą zgodne, identyczne wręcz. Zupełnie jakby zeszły z tej samej taśmy w fabryce. Tak to już jest z zaburzoną osobowością, że ta niewielka ułomność rzutuje na sposób zachowania tak, że chociaż na oczy jej nie widziałem to wiem DOKŁADNIE o jakich akcjach piszesz. Wiem dlaczego ona rozgrywa Cię tak jak rozgrywa i wiem dlaczego dajesz jej się wodzić za nos.

Przerabiałem to. Z jedną byłem w związku, z drugą się spotykałem (ufff, mało brakowało), a trzecia była moją kumpelą. Przez luki we własnym charakterze, które mam (miałem?) przyciągam do siebie toksyczne dupy. Zupełnie jakbym szedł przez miasto dzierżąc w łapie wielki, biały sztandar na którym widnieje hasło o treści - "Idealna ofiara manipulacji". Za dużo empatii, za dużo współczucia, za mało asertywności, za mało zdrowego rozsądku.

Wszystkie tak samo biedne, tak samo skrzywdzone i potrzebujące pomocnej dłoni, która sprawi że w końcu zaświeci dla nich słoneczko i wszyscy będą szczęśliwi. Gównooo prawda. Problem polega na tym, że jak już dostaną tą pomocną dłoń, to zamiast przy jej pomocy wyjść z gównianego dołu w którym siedzą, one wciągają Cię do siebie, żeby potem po Twoich plecach i głowie wyjść na zewnątrz i to tylko po to, aby wskoczyć do kolejnego bagna do którego zwabią kogoś nowego. I tak w kółko. Bo one nie potrafią inaczej. To jest inna umysłowość, inny sposób funkcjonowania, dla niej zupełnie normalny. Nawet nie próbuj tego ogarnąć, bo gówno zdziałasz.

Jak chcesz być kolejnym rycerzem-wybawicielem to proszę bardzo. Może ona oleje chłopaka i pójdzie na Twoje warunki, może miesiąc będzie fajnie, może pół roku, ale uwierz - to Cie do niczego dobrego nie doprowadzi. Im dalej będziesz w to brnął, tym większy wpierdol dostaniesz.

Mój znajomy bujał się z taką dupą z jaką Ty się teraz spotykasz. Ah, jakie ona robiła pierwsze wrażenie. Ledwo mija rok jak się znają, ba nawet jeszcze nie, a on prawie wyłysiał. Z nerwów. Z gościa świeżo po dwudzieste, atrakcyjnego, rozkręcającego własny biznes stał się chodzącym zombie, którym ona obsługuje swój pojebany mindset. No niestety dla niego lasia zaszła w ciąże (ponoć brała tabletki) i odjebało jej już zupełnie, bo wie, że teraz może sobie pozwolić na wszystko. I nie ma najmniejszego problemu z tym, żeby manipulować i szantażować tym biedakiem. "Spróbuj mnie zostawić, to nigdy więcej nie zobaczysz swojego dziecka", "Jeśli nie zrobisz XYZ, to powiem ojcu (adwokat), że mnie zgwałciłeś/pobiłeś", "Jak możesz mi to robić, przecież jestem w ciązy! Musisz o mnie dbać i mi pomagać. Mam prawo wracać z baletów o 2 w nocy, a Ty MUSISZ mnie podwieźć z powrotem do chaty i gówno Cię obchodzi z kim i co robiłam". Obstawiam, że za parę lat się nim znudzi, wypierdoli z mieszkania, zawoła alimenty z kosmosu i poszuka sobie nowych frajerów, którym będzie nawijać na uszy tą samą bajeczkę o złym i napastliwym ex, który nie daje jej żyć. No i dziecka szkoda, bo na 99% zostanie z matką (co z tego że pierdolniętą, ot taka wykładnia prawa rodzinnego) i najpewniej podzieli los mamusi, przedłużając tym samym emocjonalne kalectwo na kolejne pokolenia,

Takie kwiatki wyszły z panienki, która do złudzenia rozgrywa jak ta Twoja niunia... Tylko współczuć biedakowi, no ale cóż. Młody, niedoświadczony, dopiero co się ogarnął z płcią przeciwną po latach prawictwa i na starcie wpierdolił się w takie bagno. Tez pewnie nie bez przyczyny jest to, że jego matka ma opinię wariatki. Wszystko z czegoś się bierze. Tak to już jest, że patologia i dysfunkcyjna rodzina tworzy albo nowego kata, albo jego ofiarę.

Z alkoholwego domu możesz wyjść jako obszczymur sadysta, zgrabnie i bez sumienia rozgrywający najbliższą i wierną Ci, kochającą rodzinę, albo jako taki dobry, współczujący, do rany przyłóż Romeo właśnie, stworzony do tego żeby jego pani mogła wyładować na nim swoje emocjonalne skrzywienie (tak, to ja Wink), a on zawsze będzie ją głaskał, pocieszał i wybaczał, bo ona taka biedna, taka skrzywdzona przez los i chujowe dzieciństwo, że trzeba za nią jej własne gówno sprzątać.

Tak samo jest z laskami. Niektóre znajdują sobie w dorosłym życiu drugiego 'tatusia', czyli faceta, który nimi pomiata i od czasu do czasu pierdnie coś o miłości, a one z podbitym okiem i okularami przeciwsłonecznymi na twarzy będą grzecznie biegać rano po zakupy, bo ukochany wczoraj późno wrócił i będzie chciał coś zjeść na kacu, a jak nie ma tego co lubi to robi się nerwowy, ale to przecież nie jego wina... Bo on miał takiego niedobrego tatusia. Mogą tęsknić za normalnym życiem, płakać do poduszki, ale i tak wracają do tych drani, bo na tych chujowych emocjach oparty jest cały ich mechanizm funkcjonowania bez którego nie są w stanie wytrzymać.
Są jeszcze takie, co z takiej rodzinnej chujni wynoszą zadrę, która pozwala im bez mrugnięcia okiem manipulować otoczeniem, grać, udawać, kłamać, oszukiwać innych i same siebie. Im bardziej normalnie jest, tym większy ciężar biorą na plecy. I w końcu ulegają, żeby wrócić do swojej tragedii, bo ona nie wymaga retrospekcji i krytycznego spojrzenia na swoje zachowanie. Tego boją się najbardziej. Mogą udawać przed Tobą, że się zmieniają, że pracują, ale tylko po to, żeby Cie przy sobie utrzymać, a kiedy w końcu im się to uda, wtedy wracają do swojej starej wersji ale w jeszcze gorszej, wkurwionej odmianie, bo z poczuciem tego, że chciałeś je 'skrzywdzić'. Tak, dobrze czytasz - SKRZYWDZIĆ I WYKORZYSTAĆ! Bo to je boli. Boli je ocenianie swojego zachowania i kontrolowanie tych bodźców. To dla nich najgorsza męczarnia i są gotowe podjąć wyzwanie, ale tylko wtedy kiedy są do tego zmuszone przez Twoje odejście. Jak już uspokoją Twój zdrowy rozsądek, albo zdobędą Cie na własność (ślub, dziecko) wtedy, wbijają Ci kosę w plecy w najmniej spodziewanym momencie. I zrobią to bez mrugnięcia okiem, za to całe "poniżenie" do którego musiały się przez Ciebie zmusić, abyś ich nie zostawiał. Wtedy czują ulgę, która zapętla całe to gówno i tak w kółko.

One NIE MOGĄ znieść, że ktoś autentycznie wykreśla je ze swojego życia. Przyjdzie na kolanach pod Twoje drzwi i sama Ci się oświadczy, wyzna miłość i rozchyli uda, a kolejnego dnia pójdzie do byłego i da mu dupy, żeby się na Tobie podświadomie zemścić i ulżyć temu uczuciu, że daje Ci coś co Ty możesz kiedyś odrzucić. Więc żeby do tego nie dopuścić sama to rozpierdoli, zabije to w sobie. To uczucie które w niej wykiełkowało i próbuje urosnąć, dla jej wewnętrznych emocji będzie śmiertelnym zagrożeniem, a w świetle zewnętrznym jest statusem na fejsie, pogaduszkami z psiaps o ich chłopakach, sweet fociami na snapie i lansem a rączkę w galerii na weekendowych zakupach, czyli z grubsza ważne byle by się coś działo. Czy dobrze, czy źle, ważne żeby było grubo, kolorowo, żeby był dym i rozpierdol, hałas, śmiech i płacz. Bo jak jest cisza, wtedy słychać najlepiej tę pustkę którą one w sobie mają, przed którą tak uciekają w kolejne związki, w sex, w kariery, w rodzenie dzieci. Wszystko, byle tylko nie zostać samemu z własnym gównem, które czuć najmocniej jak nie ma nikogo na horyzoncie.

Jeszcze raz Ci napiszę,

ONA SAMA CIĘ NIE ODPUŚCI. SAM MUSISZ ODEJŚĆ i UMIEĆ WYRWAĆ SIĘ Z TEJ UŁUDY MIŁOŚCI, KTÓRĄ ONA CI WKŁADA DO GŁOWY. BĘDZIE BOLAŁO W CHUJ, ALE IM WCZEŚNIEJ TYM MNIEJ.

Jesteś jeszcze na początku, więc dasz rade. Powodzenia.

PS. Nawet nie próbuj jej rozgrywać jakimiś technikami, czy sztuczkami z tej strony. Kiedy będzie Ci się wydawało, że jesteś na deserze, to ona będzie dopiero zaczynać z przystawką. Nie masz szans, to jest Primera Division manipulacji, polegniesz raz dwa. Z takimi dupami, bez szkody własnej, na dłuższą metę mogą sobie pogrywać tylko socjopaci, czyli taki trochę ich odpowiednik tyle że z kutasem między nogami i większa masa mięśniową.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Dzięki wszystkim za odpowiedź.
Wiem, że powinienem się od tego odciąć, ale po tych wydarzeniach, które opisałem w pierwszym poście miałem wrażenie, że ona naprawdę się zmieniła, dlatego dałem temu drugą szansę. Proponowała mi wyjazd w Tatry, który miał wszystko zweryfikować. I to było jeszcze przedwczoraj.
Teraz tak łatwo jej nie odpuszczę. I dobrze wiecie, że tej sytuacji też tak łatwo nie zostawię.
Specjalnie sprowokowałem ją wczoraj na FB, by napisała ostatnia. Po tych słowach, że wszystko zrozumiała i że rezygnuje z nas obu, co skomentowałem krótkim "aha, to cześć", dopisałem jeszcze później, że to najprostsze rozwiązanie, by zrezygnować ze wszystkiego i mieć w dupie czyjeś uczucia, że nie powinno dawać się obietnic bez pokrycia i że może kiedyś w końcu to zrozumie. Odpisała wówczas "poznałeś chyba już ostatnie oblicze IMIĘ - IMIĘ Sucz". Zostawiłem to bez komentarza i tak jest do teraz. Ani z jej, ani z mojej strony nie ma odzewu, ale ona pracuje po 10 godzin dziennie, więc standardowo pewnie odezwie się wieczorem.
Tylko, że ja wtedy muszę być stanowczy i napisać, że albo ja, albo On, i żeby napisała dopiero jak z Nim zerwie. Wtedy albo wybierze jednego, albo znów będzie robić z siebie ofiarę, a ze mnie kata. Jeśli to drugie - dystansuję się i tyle.
Po prostu chodzi o to, że mam wrażenie, że źródłem tych nieporozumień jest jej obecny-były, bo gdyby nie było go w jej życiu, sprawy mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Albo tylko sobie to wmawiam. W końcu jednego, jak i drugiego chłopaka wyjebała za drzwi, wywalając ich ciuchy. Tak po prostu. Poza nimi nie miała chyba nikogo. Oba związki trwały 2 lata. I ona mówiła o tym bez skrupułów.
Muszę rozdawać karty i postawić ją pod ścianą. I tak już nic nie mam do stracenia.
Ostatnia próba sił. Muszę jej pokazać, że nie ma ze mną tak łatwo i albo się ogarnie albo odejdę na zawsze (ta...). W każdym razie - jeszcze próbuję.

Nie potrafię spojrzeć teraz na nikogo tak, jak na nią, każdego do niej przyrównuję i każdy wydaje się nijaki...

I Konstanty, wiem, że masz rację. Tym bardziej, że ona jest w pewnym sensie karierowiczką i nie potrafi znieść samotności, dlatego ciągle musi być na horyzoncie ktoś nowy. Teraz ciągle przesiaduje na Tinderze (tam właśnie poznałem ją i wiele innych toksycznych dziewczyn) i pewnie z kimś wypisuje. Ale z tym trzymaniem na własność tutaj jest zupełnie inaczej, bo ona nie lubi zamykania w klatce i ograniczania. Odrzuciła już podobno zaręczyny byłego-obecnego jakiś czas temu.
Wczoraj powiedziała "trafił swój na swego" w kontekście naszej znajomości. Zapytałem, czy pije do mnie, a ona, że tak, że ona też ma coś z głową.

Przede wszystkim ona.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"Teraz tak łatwo jej nie odpuszczę. I dobrze wiecie, że tej sytuacji też tak łatwo nie zostawię."

Pewnie, że wiemy.
Jesteś taki naiwny, że aż witki opadają.
Panna Cię zapięła, chodzisz na smyczce i jeszcze Cię to cieszy i fascynuje. No tak.

Ogólnie dramat.
Ale to tak jest: chodzą po świecie takie zaburzone jednostki (jak ta dziewczyna) i zawsze się znajdzie jakiś koleś, którego można zmanipulować, wkręcić i przede wszystkim mieć przy tym niezłą frajdę.

I jeszcze jedno - Ty nie jesteś stanowczy.
Nawet nie masz pojęcia co to słowo znaczy, tak samo: konsekwencja, zasady, stałość i ona to świetnie wyczuwa.
Takie jak ona nigdy nie próbują uderzać do twardych facetów z kręgosłupem, szanujących siebie i swój czas, mających twarde zasady, których się konsekwentnie trzymają. Wiedzą dobrze, że taki facet spuściłby je w kiblu po pierwszej chorej akcji.

A co Ty robisz?
Tłumaczysz ją (biedulka ze złamanym serduszkiem, wszystko przez byłego itd...).
Dajesz się wodzić za nos.
Grzecznie czekasz jak piesek, żeby zostawiła innego pieska i zajęła się Tobą.
Smutne.

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Wiem że nie jestem stanowczy i konsekwentny, zresztą Ona też nie. Chociaż wczoraj zdrowy rozsądek wziął górę i nie dałem zaprosić się do jej mieszkania, bo przecież jest w związku. A godzinę wcześniej twierdziła, że nie chce dotyku, bo kogoś ma. Wtedy stwierdziła, że czuje się jak tania dziwka. Bo co, bo nie uległem?
Jej chłopak ciągle się nad sobą użala, znosi jej humorki i właściwie pewnie tak samo za nią biega/biegał, jak ja. Ona jest silną, niezależną kobietą, ale gdy robi oczy kota ze Shreka, nie sposób nie ulec.
Każdy jej partner był słabszy psychicznie od niej, może nie miał okazji nikt jej postawić do pionu. A może lubi dominować.

Teraz chcę zachować resztki godności i postawić sprawę jasno. Że albo ja, albo On. Wiem, że resztkę godności zachowałbym, całkowicie zrywając z nią kontakt, no ale, to nie jest takie proste. Chcę, aby grała na moich zasadach, albo wcale.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"Ona jest silną, niezależną kobietą, ale gdy robi oczy kota ze Shreka, nie sposób nie ulec."

Rozumiem.
No tak, przekonałeś mnie.
Te oczy kota ze Shreka wszystko wyjaśniają.
Też bym uległa.

"Chcę, aby grała na moich zasadach, albo wcale."

A ja bym bardzo chciała mieć taki fajny domek na Lazurowym Wybrzeżu. Może być z basenem.

No to sobie "pochcieliśmy"
Laughing out loud

Pasuję.
Jesteś niereformowalny.
Powodzenia.

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Wbiłeś sobie do głowy jakąś mantrę, że jak ona zostawi obecnego gościa to będziecie żyć długo i szczęśliwie.

Dla tej laski słowa nie mają żadnego znaczenia, pojmij to wreszcie. Może Ci przyjść i zakomunikować, że z ex zerwała po czym dalej będzie z nim pisać, spotykać się. Będzie Ci mydliła oczy, że się kumplują, ale ona go nie odstawi jeśli on sam od niej nie spierdoli. A pewnie tego nie zrobi, bo o dziwo obok takich dup zawsze kręci się wianuszek facetów skomlących o odrobię jej toksycznego gówna, które oni nazywają miłością, a które jest w rzeczywistości ćpaniem tej emocjonalno-uczuciowej huśtawki, którą ona cały czas im funduje.

Nie jesteś jej żadnym partnerem tylko zabawką, którą ona odwraca swoją uwagę od własnych problemów. Tego się nie da ogarnąć. Możesz ją prowadzać za rączkę do psychologa, podtykać mądre książki, ale budując na tym cokolwiek stałego polegniesz i rozsypiesz się jak ona te całe Twoje starania odstawi w kąt i skoczy w nową znajomość z dnia na dzień pod byle pretekstem. A Ty wtedy będziesz płakał w poduszkę i kminił co mogłeś zrobić lepiej, żeby to się udało. Gówno mogłeś zrobić, jedyne co mogłeś to zaufać swojej intuicji, która każe Ci trzymać się od niej z daleka. Wiesz czemu ją masz, czemu czyjesz, że powinieneś spierdalać? Bo na podświadomym levelu Twój umysł czyta i widzi, że te jej oczy kota ze Shreka, to tylko maska, którą ona wyciąga jak potrzebuje znowu Cię wciągnąć do swojego dołka. I posłuchałbyś głosu własnego rozsądku, gdyby nie to, że ona znieczula go to całą emocjonalną papką ubraną w wielkie słowa, za którymi tak zawsze tęskniłeś. Jesteś z natury dobrym, empatycznym, acz naiwnym gościem i łapiesz się na te sztuczkę raz za razem. Bo Ci jej szkoda. Jej Tobie nie jest szkoda, bo manipuluje Tobą i jeszcze kilkoma takimi gośćmi jak Ty bez żadnych skrupułów. Jeszcze ma czelność odwracać sytuację i mamić Ci o tym że nie jesteś szczery, że odrzucasz uczucia, oh podły Ty podły. Chyba raczej głupi jak buc.

Źródłem nieporozumień nie jest żaden ex tylko jej emocjonalne, nieuleczalne kalectwo. Borderline, DDA, NPD, HPD, jak zwał tak zwał (w sumie wpisałem nazwy, żeby było w wyszukiwarce na wypadek jakby ktoś chciał sobie pomóc, bo Ty raczej nie masz na to ochoty. Wypadało by się odwdzięczyć bo mi też ktoś kiedyś otworzył oczy. Na sama myśl co by ze mną było gdyby nie te kilka tematów tutaj, które wzbudziły moje obawy, mam ciarki na plecach, bo byłbym teraz w ciemnej dupie, albo i głębiej, zupełnie nie świadomy. Ufff, dzięki Expat, dzięki Snoofie, Mendoza i cała reszta niewiernych Tomaszów).

Wracając do tematu. Co Ty chcesz od niej ugrać? Tydzień spokoju bez jej kontaktu z ex, czy innym fagasem niezbędnym do obsługi jej chorego łba? Będziesz się tym karmił? To Ci wystarcza? Sam piszesz, że zmienia zdanie co godzinę i bawi się Twoim nastrojem i emocjami jak klockami lego. To nie Twój bachor, nie Twoje kredki. Nie jesteś jej nic winien, nic nie musisz, nie jesteś jej rodzicem, ani rodziną. To nie jest Twój problem, a nawet jakby był to i tak chuja możesz zdziałać, co najwyżej podcierać jej dupe jak sra pod siebie w swoim własnym życiu, tylko to nie jest Twoja rola, nie spotka Cię za to żadna nagroda ani w niebie, ani tym bardziej na Ziemi. Karmisz się bajką, którą ona Ci naszkicowała, a którą Ty kolorujesz uczuciami i szczerością, których jej brak.

Tak dobrze jej z Tobą idzie, bo sam masz ze sobą problemy, może jeszcze ich nie widzisz, ale jak masz odrobinę oleju w głowie to je dostrzeżesz. Ja szukając odpowiedzi na pojebane akcje mojej laski, na samym końcu doszedłem do odkrycia swoich własnych skrzywień. Autentyczne sytuacje z mojego dzieciństwa i rodzinnego domu, o których dawno temu zapomniałem, wróciły do mnie, pomachały mi i pokazały, dlaczego jestem idealną pożywką dla takich indywiduów w spódnicy. Z domu wyniosłem, że emocjonalne szantaże i jazdy się wybacza i traktuje jak chleb powszedni, a ucieczki, kłamstwa i emocjonalny chłód to niezbędny element związku dwójki dorosłych osób.

Chcesz ją pod siebie ustawiać, grać na swoich zasadach i co jeszcze? Jesteś zabawny jak ktoś kto wchodzi do klatki z tygrysem, żeby podrapać go za uszkiem, a potem wynoszą go, albo to co z niego zostało. I czyja to była wina? Tego idioty, który wlazł do klatki chociaż wiedział co w niej siedzi, czy zwierzęcia, które jest dzikie i nauczone atakować wszystko co nadaje się do zjedzenia? Odpowiedź nasuwa się sama, prawda?

Graj z nią dalej, a wyjdziesz z tego bez jaj, odarty z poczucia własnej wartości z zainstalowanym poczuciem, że to ta jedyna tylko za mało się starałem i nie dałem rady jej naprawić.

Igrasz z ogniem i to tylko kwestia czasu kiedy i jak bardzo się poparzysz. W najlepszym wypadku w niedługim czasie jej podziękujesz i zapamiętasz sobie te lekcje na przyszłość, w trochę gorszym za rok, dwa będziesz leżał na kozetce u psychologa próbując się pozbierać po tym jak poszła do innego kutasa wylewając do kibla cale Twoje starania i naprawiania. W najgorszym za kilka lat będziesz chodził po prawnikach i próbował wyżebrać w sądzie rodzinnym jakieś ochłapy w postaci wizyt raz w tygodniu, żeby zobaczyć się ze swoim dzieckiem, które z dnia na dzień będzie stawać się kopia Twojej wybranki, a Ty będziesz mógł tylko to oglądać jak z za szyby, cierpiąc psychiczne katusze na jakiejś wynajętej stancji, bo na niewiele więcej będziesz mógł sobie pozwolić po odliczeniu alimentów, które ona będzie rozpierdalać na byle gówno.

Obudź się.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

Konstanty, daj spokój. Szkoda Twojego czasu. Przecież to idiota, ktory nie rozumie w ogole co Ty do niego rozmawiasz.
W każdej społeczności muszą być "alfy", pizdy, muszą być ci biedni robieni w bambuko, ci z porożem i bez; niektórzy - chwała im - są reformowalni i z dystansem, ktorzy potrafią wyciągać wnioski , inni - jak nasz autor-pierdoła- co najwyżej stwierdzą (jak jeden taki niedawno), że wiedzą że robią źle i dają dupy po całości, ale... będą tak robić, gdyż najwyraźniej lubią wyzwania.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"