Czesc.
Pozwólcie że od razu przejdę do sedna sprawy, od roku spotykałem się z kobietą, nazwijmy to związkiem, lecz po roku zerwaliśmy ze Sobą, z początku z przyzwyczajenia pisałem nadal z Nią, można powiedzieć że od czasu do czasu pieskowałem, lecz jednak zrozumiałem że to nie ma sensu, i że nie jest warta zachodu, w marcu odezwała się z płaczem że Mnie kocha, że chce wrócić itp. Dodajmy do tego że już od lutego miała nowego chłopaka o którym nie wiedziałem. Jako iż lubię żyć w gronie kobiet, szybko znalazłem Sobie nowe z którymi dobrze się bawiłem. Pewnego razu w czerwcu spotkałem ja przypadkiem gdy w raz z moją nowo poznaną kobietą szliśmy do parku. Oczywiście zauważyłem że ją to zabolało, bo spoglądała na Mnie jak na jakiegoś guru
Po tym znowu zaczęła do Mnie, pisać, z początku olałem ją ciepłym moczem, ale pomyślałem że można to wykorzystać i zacząłem odpisywać po kilku godzinach, czasem następnego dnia itp. Okazało się że w lipcu ma jechać do Niemiec, więc już pod koniec czerwca zachciało jej się spotykać, myślę Sobie czemu nie, i tak mam sporo wolnego czasu;) Jakieś miłe słówka z jej strony, kilka razy się pocałowaliśmy, kino, macanie itp;) (nie przespaliśmy się bo zabrakło Mi czasu) Przed wyjazdem pokłóciła się z przyjaciółką, bo często miała odchyły(kłótnie,zazdrośc) których nie lubiałem i dla tego zerwaliśmy. Dowiedziałem się od Niej że ciągle przeżywała to jak kogoś miałem, płakała, była zazdrosna, pisała nawet raz do byłego chłopaka dziewczyny czy do Siebie wrócą bo jest zazdrosna itp. Mówiła jej że we wszystkim byłem lepszy od tego jej nowego chłopaka, że lepiej całowałem, lepszy seks był ze Mną i takie tam. Gdy wyjechała to urwałem kontakt, bo się dowiedziałem że z kimś jest, to mam to w dupie:D
I teraz takie pytanie? O co jej chodziło w tej całej historii? Czy laska nadal Mnie kocha, a tamten chłopak to tylko pocieszenie czy całkowicie odwrotna strona medalu?
ty na serio z tymi pytaniami na koniec? Może przemyśl to jeszcze, co?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak, chcę znać Wasze zdanie;)
Wszystko czym jesteśmy jest rezultatem tego, o czym myśleliśmy.Budda
Ale po co Ci to wiedzieć?
dzięki temu będę bogatszy o doświadczenia;)
Laska i tak już jest skreślona, ale chciałbym usłyszeć jakie wy macie zdanie na ten temat.
Wszystko czym jesteśmy jest rezultatem tego, o czym myśleliśmy.Budda
Doświadczenia to się w życiu zbiera: Tutaj możesz nachapać się nieco Teorii.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
no to w zasadzie... można powiedzieć, ze tak.... albo i odwrotnie...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie ważne, czy zerwaliście w stylu łzawego romansu czy popierdolonego filmu dla psychopatów. Jeśli łączyło was coś prawdziwego, na zawsze pozostanie między wami nić porozumienia, za którą prędzej czy później któraś ze stron pociągnie. Byłe wracają, to nie mit, to fakt. Przeważnie jednak tylko po to, aby sprawdzić, czy nadal jesteś w ich mocy. Czy Cię kocha? Nie. Jest tylko na głodzie emocji, którymi ją karmiłeś. Możesz ją na to znowu złapać, nie przeczę, ale już raz się rozbiliście. Już raz skasowaliście to auto. Po wyklepaniu nie będzie takie sprawne. Wypierdolicie się jeszcze łatwiej.
Tyle to i ja wiem;) głębszej tezy nie masz?
Wszystko czym jesteśmy jest rezultatem tego, o czym myśleliśmy.Budda
Ale po co szukać do tego głębszej tezy? Lasce odpaliły się w główce repozytoria odpowiedzialne za wspomnienia. Przypomina sobie, jakie emocje jej dawałeś. Masz czasem tak, że leżysz na łóżku i przypominasz ją sobie i walisz namiętnie konia? Hahaha, ja nie mam
Niemniej swoje wspomnienia pielęgnuje, wspominam, trzymając je przy okazji za mordę, a żeby nie wyrwały się ze smyczy. Ale laski nie trzymają ich za mordę. I te uczucia wychodzą. A potem są legendarne rebacki, tak absurdalne i nierealne, że to bajka. Powiem ci nawet, że fakt, że ma faceta, nic nie znaczy. Może go realnie kochać, a na ciebie mieć smaka. BA! I jej mózg jeszcze znajdzie sposób, aby ją usprawiedliwić
Miałem nawet taką akcję.
Od siebie polecam palić mosty. Palić i karczować, a spalone drewno wrzucać na dno wąwozu gdzieś na Argentynie. I nawet to nie zawsze pomaga, bo laski i tak robią wielkie powroty, które się w głowie nie mieszczą. A cyrki i gierki są z tego, że to nie miara.
A po ch*j Ci to wiedzieć, pytam się?
W tym przypadku ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
Jak laska nie ma lepszych alternatyw to chce wrócić. Tyle w temacie.
'W co ona grała?' Odpowiadam. W bierki.
szachy.
Zbiła konia.
ba dum tssss..
'a poczatku olalem ja cieplym moczem, ale potem stwierdzilem, ze moge to wykorzystac"
jak wykorzystac?
Tak z ciekawosci sie pytam.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.