Witam
10 minut temu oblałem egzamin na prawo jazdy.. po raz trzeci!
. Kompletnie nie radze sobie ze stresem, powtarzam sobie ze jezdze idealnie, ze po co sie stresowac ale to nic nie pomaga! Wsiadam do auta i mózg mówi "Nara!" Przy wystapieniach publicznych gdy tylko stawalem na scenie stres znikal a ja cuzlem sie jak bog, ale to jest cos innego. Kompletnie nie wiem jak sobie z tym poradzic i zalamuje mnie to, tym bardziej, że jestem człowiekiem który zawsze chce byc najlepszy a tu bum... totalne zero. Macie jakis pomysł jak przemówić do mojego umsyłu, że ma nie od*** kaszany?
nie mow sobie, ze musisz zdac, tylko wsiadz do auta i zrob swoje
P.s.
Ja za 4 zdalem
Kurde ja zdaje w czwartek . Na teorii byłem tak spokojny i uśmiechnięty ,że masakra . A teraz czas na praktyczny i co ? już od niedzieli nie umiem jeść i się stresuje ciągle . Rano miałem jazdy i chciałem wziąć tabletkę na uspokojenie i co nie umiałem połknąć i chwile później się porzygałem i do tego te ciągłe napięcie,przez co mnie wszystkie mięśnie bolą. Nie wiem jak sobie poradzę:( W sumie zawsze tak mam ,ze wcześniej zaczynam się przejmować i później jak przychodzi co do czego to nie ma tak źle
Mam nadzieje ,że będzie też tak tym razem
Mam nadzieje ,że zdam. Jak nie to trudno byle ten cały stres i napięcie opadło
Pozdrawiam i życzę powodzenia
PS. Na czym wcześniej oblałeś ?
,,IF YOU FEEL FEAR FUCK IT GO IN''
Nie ma raczej takich trików które ci w większym stopniu pomogą.
Ja pamiętam kilka lat temu jak zdawałem to oblałem za 1 razem na ręcznym ( w sensie na pochyłości
) - to w sumie nawet z placu nie wyjechałem.
Byłem mega wkurwiony zwłaszcza że z ośrodka wracałem busem sam. Na tyle wkurwiony że poszedłem się napić do pobliskiego baru koło dworca w Bielsku. Wyszło na to że wypiłem z 3 piwa i się mocno wstawiłem - stare czasy
Ja jestem zdania że stres który cię prześladuje ma w dużym stopniu z samooceną i ogólnym jakby to ująć - obyciem w świecie.
Niedawno zdawałem egzamin na C1 i stres był mały. Wiedziałem że jeździłem, ćwiczyłem, w końcu ten kto mnie uczył nawet to powiedział.
Rady żadne ci się nie przydadzą bo i tak o nich zapomnisz jak będziesz czekał na egzamin.
Ja bym zadbał o zdrowie, koncentracje i w miarę wysokie ciśnienie - zwłaszcza że idzie jesień. Na tle innych na pewno wypadniesz lepiej.
- wypij przed kawę lub energy drinka ( tylko coś po czym ci się srać nie będzie chciało)
- zjedź ciasto/czekoladę
I nie czytaj już nic na temat prawa jazdy bo tylko się będziesz nakrecał
Powstałem z rynsztoku by nie żyć jak szmata.
Gdy ja zaliczalem, w momencie kiedy czekałem na swoją kolej w głowie zaczęły się pojawiać wątpliwości, ale powiedziałem sobie "Nie kurwa, strach mną nie zawładnie, nie po to wyjebalem kasę, żeby mi teraz jakieś pojebane uczucie ten czas poświęcony na naukę jazdy wszystko zjebalo, a więc jak mnie zawolaja, wejdę tam i pokaże jak się jeździ, przecież to bułka z masłem". Zostało wywołane moje nazwisko, poszedłem, stanąłem przy swoim aucie, przyszedł pan egzaminator, pojechaliśmy na plac, wsiadłem do auta, nie pozwoliłem wkradac się negatywnym myślom, myślałem coś w stylu "jest łuk, co to dla mnie, zrobię to tak, jak mnie nauczyli" i tak w końcu wyjechałem na miasto i cały czas miałem włączone myślenie. Uznaj że stres jest nie ważny jedź i rozmawiaj ze sobą (tylko nie na głos:D) i cały czas bądź skupiony, podjezdzasz do skrzyżowania, mówisz sobie "o tu jest taki znak, więc wiadomo co muszę zrobić", "muszę skręcić w lewo, no więc tak jak zawsze, patrzymy w lusterko i zjeżdżamy na lewy pas jak nic nie jedzie" i może to śmiesznie brzmi, ale tak nawet nie zauważysz przeleci Ci jazda bardzo szybko, tylkomusisz pamiętać o skupieniu i koncentracji a wszystko pójdzie dobrze.
Wmów sobie , że i tak nie zdasz, nie bedzie presji , nie bedzie stresu.
Polecił mi to kumpel, u mnie pomogło.
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...
Ja za drugim podejściem, i juz bez stresu, po prostu przestało mi zależeć za którym zdam. I się udało za 2
''Są takie rzeczy, które wywierają na ciebie wpływ i zmieniają twoje życie.''
''Mężczyźni zakochują się w tym co widzą, a kobiety w tym co słyszą, dlatego My kłamiemy, a One się malują.''
''Cokolwiek uczynisz, będziesz żałować.''
Miałem tak z teorią
Choć może też przez to ,że na 1 raz się nie nauczyłem 
,,IF YOU FEEL FEAR FUCK IT GO IN''
Ja zdałem za 4 razem. Za pierwszym razem jechałem na egzamin z rodzicami - mieli mi dodać siły, otuchy. No i dupa.. stres wziął górę, zjeżdżając z ronda po zawrotce gość dał po hamulcach bo auta po prawej ruszyły.
Za drugim z ojcem tylko - również klapa..
Trzeci raz z siostrą jechałem..
Dopiero za 4 pojechałem sam już na wyjebce totalnej - zdam to zdam, nie to nie, trudno. No i na luzie zdałem, tak ładnie jechałem że jeszcze dobre 300 m przed ośrodkiem pani egzaminator zaczęła mi już wypisywać kartkę i dała pieczęć "pozytywny"
- w sumie wtedy mi to dało trochę stresu, gdyż pojawiła się myśl; " o kurde, udało się, a co jeśli coś spierdolę tuż przed ośrodkiem?"
Ale tak jak kolega Lionel - po prostu skup się maksymalnie, wyłącz stres i zrób to co trzeba.
Jedna i cenna rada: egzaminatorzy lubią wprowadzać stan dodatkowego stresu słowami typu: "oj, coś późno ten kierunkowskaz" , "dlaczego jeszcze nie zmieniliśmy pasu?" , "dlaczego tak wolno jedziemy?" , "coś duży ten łuk/manewr (whatever)
po prostu nawet jeśli coś zrobimy delikatnie źle (czy nawet zapomnimy kierunkowskaz dać albo coś takiego), co nie wpływa na ocenę to grunt żeby się tym nie przejmować, nie skupiać na tym - zapomnieć, wywalić z głowy, skupiać się na dalszej jeździe. Najgorsze jest myślenie w trakcie jazdy o tym małym błędzie, który przed chwilą popełniliśmy, zamiast skupiać się na dalszej jeździe - to często dekoncentruje osoby zdające egzamin. Olej jeśli zrobiłeś coś źle, po prostu jedziesz dalej
pozdro
Dużo zależy od szczęścia i egzaminatora.
Ja B zdałem za 8 a C za 1.
chcesz być najlepszy - błąd, bo nigdy nie będziesz - w tym czemu nie poświęcisz się na 100%
Ty masz zdać. Tzn. opanować podstawy. Jeżeli czujesz, że nie opanowałeś podstaw tzn. za mało się uczyłeś. Jak opanujesz podstawy, możesz je rozszerzać.
Miałem to samo na studiach. Chciałem iść na egzamin wiedząc wszystko, nigdy nie umiałem, było tego za dużo.
Najlepiej mi szło kiedy miałem krótki skrypt rypany po 10 razy.
Do tego dochodzi ryzyko wkalkulowane tzn. zła wola egzaminatorów, złe samopoczucie, pech.
Nie przejmuj się i do przodu
moze jakies substancje uspokajające przed, byle by nie zamuliło.
może jakies piweczko, dwa? xDDDD zarcik
Nie można mówić że się nie stresuje i jest dobrze w momencie gdy tak nie jest. Ja dobrze pamiętam swój egzamin. Powiedziałem sobie najpierw w myślach "Kurwa jak się stresuje", zaakceptowałem ten fakt i od razu się uspokoiłem.
Myślę, że podejście: zdam, to zdam, nie to nie, dużo daje. Ogólnie masz wiedzieć, że jeździsz na tyle dobrze żeby zdać, ale nie wmawiać sobie że jak nie zdasz to koniec świata, tu masz kilka fajnych rad, nie chce mi się przepisywać
http://www.zaradni.pl/zdrowie/11...
Pomogłem? Odwdzięcz się* *komukolwiek
"Kompletnie nie radze sobie ze stresem"
Idź do specjalisty(psychologa)który powie Ci w jaki sposób walczyć lub przynajmniej opanować stres.
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"