Witam!
Z tego powodu, że ten temat powiązany jest z innymi tematami, które napisałem na forum - nie każe Wam czytać wszystkiego po kolei i postaram się jak najkrócej wszystko opisać. Nie będę ukrywał, że ta cała historia nadaje się do napisania książki albo nagrania jakiegoś filmu.
Możliwe, że temat będzie troszkę przydługawy ale mam nadzieję, że to Was nie zniechęci i będę mógł liczyć na waszą pomoc.
Ok - zacznijmy.
Poznałem pewna kobietę. Spotykałem się z nią 2 miesiące. Była samotna. Szukała faceta. Spędzaliśmy czas - średnio raz czy dwa razy w tygodniu. Wspólne wypady na tenisa, basen, saunę czy też wypady nad morze. Początkowe relacje - były dość ograniczone - buzi, przytulanie itp. Seksu nie było - może z powodu nie odpowiednich warunków dookoła (braku miejsca - że tak to nazwę ładnie).
Nie zniechęcało mnie to, że nasze relacje "utknęły w miejscu". Ile można przecież spotykać się na kawie, czy też grając w kręgle.. gdzie był seks? No właśnie - nie było.
Kolejne dni mijały. Spotykałem się z nią dalej ale - dostałem, że tak powiem poufną wiadomość od bardzo zaufanego znajomego, że widział moją wybrankę z jakimś gościem jak się gdzieś tam całowali itp.
Powiedziałem sobie - spoko, może pomylił się z kimś czy coś - zostawiłem to tak jak jest. Niestety - moja męska intuicja mówiła mi coś innego.
Zaprosiłem ją do siebie - jakby nigdy nic. Przyjechała - kolacja, film.. i wyjechałem z tekstem "czy ona ma faceta". Zatkało ją ale.. powiedziała, że to jest skomplikowane... i że.. nie umie mi na to pytanie odpowiedzieć.. Powiedziałem, jej, że jak nie umie odpowiedzieć? Albo ma albo nie - proste jak ... Chwila dalszej rozmowy doprowadziło (jak to na faceta przystało) - do łóżka. Może to była jej zagrywka, żeby utrzymać mnie przy niej? Nie wiem.. podejrzewa, że tak. Ale - było całkiem miło i przyjemnie.
Kolejne dni przyniosły same pozytywne rzeczy - coraz więcej telefonów, sms - zauważyłem coraz większe zainteresowanie z jej strony.
Tydzień temu - miałem zaproszenie na wesele znajomego - wziąłem ją. Bez oporów się zgodziła. Pojechaliśmy - spaliśmy tam - nie obyło się bez seksu itp.
Nad ranem porozmawialiśmy - powiedziała, że faktycznie ma faceta, że okłamała go, mówiąc, że jedzie z rodzicami do rodziny itp itd. Zmieniła ton rozmowy na taki, w którym chciała przekonać mnie do swoich racji - że ona woli mnie, że nie wie jak tamtemu facetowi powiedzieć nie, że nie wie jak z tej sytuacji wybrnąć, że zależy jej na nas 2. Czyli tak zwana kobieca iluzja - żeby nie wyszła na taką złą.
Dla mnie ta cała sytuacja jest chora. Pogubiłem się w tym.
Jakby tego było mało - napisała mi w piątek wiadomość jak byłem w Niemczech, że "Hej, jak wiesz, zbliżają się walentynki.. z wiadomych względów nie będę mogła się spotkać z tobą 14nastego, ale bardzo chętnie możemy nadrobić zaległości i spędzić swoje walentynki w weekend".
Z jednej strony - super. Dziewczyna pokazuje mi, że nie jestem jej obojętny ale.. do jasnej kur*y - JA NIE CHCĘ robić za przysłowiowego konia, kolesia, który będzie na jej zawołanie i telefon.
Sam się w tym trochę pogubiłem. Sam w sumie nie wiem czego chcę - czy chcę dążyć do tego, żeby być z taka kobietą czy odpuścić i dać sobie spokój.
Nie bardzo wiem - jak oraz kiedy i w jaki sposób powiedzieć jej że musi podjąć jakąś decyzję. Z jednej strony - faktycznie zachowuje się nie fair w stosunku do jej "aktualnego" faceta z którym jest, a z drugiej - taka znajomość i relacja w której ona dałaby mi szansę - jest jak najbardziej ciekawa
Może to jest wbrew logice ale - jakoś - wolałbym "oficjalnie" z nią i być i czerpać korzyści niż być w takiej sytuacji jakiej jestem.
W mojej głowie pojawił się taki diabełek i aniołek.
Aniołek mówi aby aby spotkać się z nią, spędzić fajnie dzień. Zabrać ją gdzieś w ustronne miejsce i powiedzieć w prost - że ja to przemyślałem i nie bardzo akceptuje to, że okłamuje swojego faceta, że spotyka się ze mną i że nie widzę sensu, dalej kontynuować znajomości.
Diabełek jednak szepcze mi na ucho, - żeby nie przejmować się tym, być twardym chu*em i korzystać z tego jak najwięcej, spędzać z nią czas zajebiście się bawiąc i cieszyć się życiem bo takiego seksu jak z nią to nie miałem z żadną inną kobietą.
Jasne, że ktoś może powiedzieć, że jak się zwiąże z nią - to że nie mam pewności, że takiego numeru Mi nie wywinie no ale.. czasem trzeba zaryzykować..
Pieprzyłeś laskę,która ma faceta ?!
Nie wstyd Ci ?
Cristian'o, ale to nie jest sprawa jego sumienia, tylko tej laski. To ona jest w związku!
"Granice są tam, gdzie je sobie sam wytyczysz."
"Masz głowę i chuj? Kombinuj!"
Nie słucha jebanego diabełka ani aniołka tylko szczerze odpowiedz sobie na swoje pytanie i zrób to. Użyj jaj mózgu i serca a na pewno nie pozałujesz
Cenna rada : Nie naciskaj !
Chcesz, baw się! Chcesz związku, nie z tą laską!
"Granice są tam, gdzie je sobie sam wytyczysz."
"Masz głowę i chuj? Kombinuj!"
Laska jest jak małpa. Nie puści jednej gałęzi zanim pewnie nie chwyci następnej. Tutaj dziewczyna prawdopodobnie podciąga się na dwóch gałązkach jednocześnie i jak widać bardzo to jej się podoba (bo jest niezdecydowana)
Poza tym ona NIBY z kimś jest a tu się z nią bzykasz i chcesz związku od takiej?
@up nie z tą dziewczyną racja
Zasady portalu
1. Stań w miejscu.
2. Zorientuj się w jakim kierunku mniej więcej znajduje się twoja "nietwoja" dziewczyna.
3. Ustaw się twarzą do tego kierunku.
4. Obróć się o 180 stopni.
5. Spieprzaj jak na łapance gestapo!
Sneakers - genialnie ujęte z tą małpą i gałęziami. Dla mnie takie "małpy" są bezwartościowe i jak odkryję że mam takiego makaka to wykopię ją tak mocno że doleci na księżyc i to bez żadnych gałązek;]
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
No właśnie - takich opinii się bałem.
Mój problem polega na tym, że mam męską dumę, męski honor - i bardzo chciałbym jej pokazać, że umiem być facetem - kończąc tą relacje itp aczkolwiek wiem - że taka "okazja" może szybko nie nadejść i że jak urwę kontakt z nią to będzie mi jej brakowało.. Zajebista męska duma nie?
Czuję się trochę jak taka marionetka, jak gościu, który wypełnia jej wolny czas, jak jakiś tancerz, który zatańczy w tym muzyki, która ona zagra.
Co więcej - ponoć ten gościu wie o tym, że ja się z nią nadal spotykam co jest dla mnie totalnie chore.
Co więcej - zapomniałem dodać o sytuacji z piątku. Zadzwoniła do mnie i oświadczyła, że z tego powodu, że 14 nastego są walentynki i z wiadomych względów nie będzie ona mogła się ze mną spotkać to zamówiła jakiś domek w Szczecinie i że chce w weekend mnie tam zabrać.
Jednym słowem - toksyczny związek i toksyczne relacje. Nie umiem logicznie z tej sytuacji wyjść.
Nie wiem co mam robić dalej. Będę się z nią widział w sobotę. Spędzę z nią zajebisty wieczór - a później chyba... (no właśnie chyba)... powiem jej, że nie ma sensu ciągnąć takiej znajomości.. lecz z drugiej strony... sam nie wiem
nie powiesz... nie masz jaj... bedziesz to ciagnąc z wieczną nadzieja, ze zostawi tamtego i bedzie z toba. Tylko nie zdajesz sobie sprawy,ze twoje zycie bedzie wieczną niepewnoscią, co ona robi, gdy jej nie ma przy tobie... Zacznie sie nieufnosc, okazywanie zazdrosci. Bedziesz coraz bardziej sie angazowal, coraz bardziej frustrował i trwal w tej toksemii
Żal mi ciebie. Jestes słaby psychicznie i nie masz poczucia wlasnej wartosci.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wydymaj ją w tym domku, wstań, weź prysznic i powiedź, że już się zbierasz, bo poznałeś kogoś ciekawego i jesteś umówiony. Zrób przy tym ciepłą minę, powiedz jej, że zależy Ci na niej, odwróć się na pięcie i wyjdź.
Stary, ta laska robi Ci dokładnie to samo, tyle, że ma pewnie ładniejsze oczyska i cieplejszy wyraz twarzy. Jeśli nie przeszkadza Ci, że robisz po kimś poprawki to doprawdy twoja męska duma znaczy tyle co wyschnięte gówno w polu.
Taką ,,męską" dumą jak twoja zasłaniają się najwięksi szmaciarze i pieski. Bo niby facet walczy do końca bo duma nie pozwala odpuścić i inne bzdety. I uganiają się wtedy z kwiatami czy biżuterią za tymi biednymi pannami które widząc ich prawdziwą naturę posłały ich tam gdzie powinny - w pizdu. Ale wszak to duma. Taką dumę to możesz sobie w czopkach aplikować, no ewentualnie w lewatywie.
,,bardzo chciałbym jej pokazać, że umiem być facetem - kończąc tą
relacje itp aczkolwiek wiem - że taka "okazja" może szybko nie
nadejść i że jak urwę kontakt z nią to będzie mi jej brakowało.." chuja tam duma, frajer jesteś i zdajesz sobię sprawę, że przez ten fakt możesz mieć naprawdę ciężko znaleźć jakąś chętną kobietę, a ta co ją teraz masz to jest jak ziarenko znalezione przez ślepą kurę. Co prawda robaczywe i do niczego ale jest.
Podręcznikowy chory układ z kobietą. Dawno temu spotykałem się z panną, która spotykała się równocześnie z moim kumplem. O ile na początku nie robiło to na mnie wrażenia, to z upływem czasu wydawało się to coraz bardziej chore. Żeby było jeszcze śmieszniej, jej koleżanka którą poznałem dzięki niej, była bardzo nakręcona by spotykać się... ze mną. O ile ja - jak ostatni frajer - szybko wychłodziłem jej zakusy, o tyle moja koleżanka za nic nie chciała wprost zakomunikować gościowi jak to wygląda. Efekt tego był taki, że panna stale go okłamywała (wymówki dotyczące spotkań - np. spędzała piątkowy wieczór ze mną, a jemu mówiła że wyjeżdża; na marginesie - idealny pokaz umiejętności aktorskich kobiet i samczej naiwności) i dodatkowo wciągnęła mnie w swoje gierki (np. ukrywamy naszą znajomość wśród znajomych, bo po pierwsze zaangażowany kolega lepiej żeby nie wiedział, a po drugie co osoby trzecie obchodzi nasza relacja). Panna pogrywała sobie mną w równym stopniu jak ta Twoja Tobą. Zdajesz sobie sprawę ile rzeczy świadczy na niekorzyść jej osoby?
1. Okłamuje chłopaka, z którym jest. Jeżeli spędzają razem walentynki to chyba nie jest to związek 'w rozkładzie'.
2. Okłamywała Ciebie, że jest wolna. Gdybyś się nie dowiedział okłamywałaby Cię do teraz. Czyli podsumowując - wychodziła z założenia, że zarówno jej obecny facet jak i Ty jesteście frajerami, którzy się nie dowiedzą i będzie mogła swobodnie sterować Wami i tymi relacjami.
3. Trzyma Cię w rezerwie wychodząc z założenia, że możesz się przydać.
4. Jeżeli jesteś dla niej ważny powinna już teraz zerwać z gościem, ale z jakiegoś powodu tego nie robi.
Na własne życzenie tkwisz w tym toksycznym układzie. Założę się, że prędzej niż myślisz ona puści Cię kantem. Pytanie czy to kwestia tygodni, czy miesięcy. Czy po tych akcjach z okłamywaniem swojego faceta, zdradzaniu go, oszukiwaniu, chciałbyś związać się z nią? A nawet jeśli chodziłoby tylko o seks - nie zrobi Ci różnicy, jeśli pewnego dnia jej się znudzisz, zerwie kontakt i będzie jak gdyby nigdy nic, ze swoim obecnym facetem? Po tym i poprzednim temacie obawiam się, że zrobi - i to dużą.
I na koniec - sam się nie szanujesz, więc ona nie szanuje Ciebie. Pewny siebie facet wyśmiałby taki chory układ i olał ją po tym jak wyszły na jaw jej pierwsze kłamstwa. A Ty nadal w tym tkwisz i mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę, że to ona (i TYLKO ona) rozdaje karty?
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Macie bardzo dużo racji. Taka relacja oprócz seksu do niczego dobrego nie prowadzi. To jest jedynie mój czas zmarnowany. Dochodzi do mnie myśl, że faktycznie - jakby jej zależało to podjęłaby jakieś kroki - zerwała by kontakt z nim. Wychodzi na to, że zarówno z nim jak i ze mną jest jej dobrze - tak jak kolega wcześniej napisał - taka małpka która trzyma się 2 gałęzi naraz.
Myślę, że nie skłonię się do żeby odwołać te walentynki. Dzisiaj mi napisała sms, że nie może doczekać się piątku, że w czwartek "jedzie z rodzicami na chrzciny itp" - taa... na chrzciny do łózka swojego faceta
Zamierzam spędzić z nią fajnie te "nasze walentynki". Ale.. na zakończenie powiem.. no właśnie co powiedzieć? Jak w mojej sytuacji zostawić przy sobie resztki tej nadszarpniętej męskiej dumy i pokazać jej, że jednak jakieś tam małe jajeczka między nogami mam i że nie zamierzam w takiej formie utrzymywać z nią relacji.
Powiem szczerze - jeżeli nie zamierza ona rozstać się ze swoim facetem i chce kontynuować naszą znajomość tak jak to ma miejsce teraz - zdecydowany jestem żeby całkowicie zakończyć tą znajomość.
Z drugiej strony - może to wam się wyda głupie i nie logiczne - ale.. jeżeli ona by się z tamtym rozstała i powiedziała, że woli być ze mną - ucieszyłbym się, korzystał z tej znajomości i relacji ale.. ciągle utrzymywałbym lekki dystans i nie wiązałbym dużych nadziei w tym związku - cieszyłbym się chwilą.
Che che. Byłem w takim układzie. Fajnie jak masz wyjebane, a masz przejebane, jeśli się zaangażowałeś. Zależy czego oczekujesz od tego, widzę jednak, że nie tylko ruchania. Nie wiem, jak długo trwa ta Twoja znajomość, ale im dłużej, tym gorsze rokowania - w sensie takim, że laska nie odejdzie od swojego faceta. I tak, masz bardzo dobre odczucia: jesteś zapchaj dziurą, laska nie wie czego chce i normalnie Cię wykorzystuje. Was obu.
Ponieważ jesteś zaangażowany, nic nie wskazuje na to, że laska ma zamiar zerwać ze swoim facetem - bierz nogi za pas i uciekaj. To wymaga odwagi i to zajebiście dużej - ale to przecież nie jest to, czego chcesz. Być drugim. Bo tak oficjalnie jej pierwszym jest jej facet, natomiast Ty jesteś tym drugim. Wiem sam, nie jest to przyjemne uczucie, pozsotaje Ci wyzwolić się od niej. Tak, bo już popadasz w uzależnienie.
Ja i chłopaki dobrze Ci radzą. Pierdol zajebisty seks, dbaj o siebie, jak Ty tego nie zrobisz, to kto zrobi to za Ciebie ?
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Powiem szczerze, że jakiś czas temu byłem przejęty tym. Angażowałem się - teraz.. traktuję ją jako taką fuck friend. Już nawet nie przejmuję się SMS'ami od niej co pisze.. bo wiem, że to trochę tak na pokaz...
Irens - to co napisałeś - praktycznie trafiłeś w sedno. Nie chcę być tym drugim. Nie chcę ciągnąć tej znajomości w takiej formie.
Zamierzam spędzić z nią zajebisty weekend, a później olać ją. Może nie tak perfidnie i bezczelnie zerwać kontakt, ale podczas powrotu do domu kiedy będę z nią jechał autem poruszę temat, że nie widzę sensu ciągnąć naszej wspólnej relacji w sposób taki jaki ma miejsce aktualnie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Dam Wam znać jak będę miał jakieś nowe informacje
Daj, daj. Jakby kopia mojej historii, ciekawe, jak to się skończy u Ciebie.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Do dziś byłem w podobnej sytuacji..... tylko, że ja niestety sie zaangażowałem. Sytuacja na tyle podobna, że dziewczyna miała chłopaka z którym niby nie mogła zerwać. Kazała mi czekać i tak tydzień za tygodniem, wyznałem jej miłość (tak wiem, że to najgorszy błąd ale stało się). Po czym napisałem, że zrywam tą znajomość i nie będziemy sie spotykać ( w sumie nie raz tak robiłem ale zawsze mydliła mi oczy i wracałem). Jestem pewnien że napisze do mnie, po przeczytaniu wielu tematów na forum wiem, że ona sie mną bawi i nie ma żadnych skrupułów. Prosze podpowiedzcie mi jak mogę sie na niej odegrać, żeby zrozumiała, że zraniła nie tą osobe co trzeba. Chce ją "usadzić na tyłku", żeby jej do głowy nie przyszło robić czegoś takiego w przyszłosci.
Najlepszym sposobem będzie... absolutna cisza z Twojej strony. Zero - '0' - kontaktu, jakby z dnia na dzień przestała istnieć.
Nie próbuj się odgrywać, bo tylko pokażesz jak słaby jesteś, jak wielki żal do niej o tę sytuację masz. Przyznaj że tak naprawdę chcesz się utrzeć jej nosa, pokazać kto tu rządzi - tylko po co? I tak pewnie niewiele dla niej znaczysz. Napisałeś że zrywasz tę znajomość to właśnie tak zrób. Pokaż że masz jaja - jesteś konsekwentny i nie rzucasz słów na wiatr - to będzie dla niej najlepsza kara.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Wiecie co jest najgorsze w tym wszystkim ? Po takich akcjach człowiek po prostu sobie uświadamia, że jak zachowuje sie fair i uczciwie (bo tak został wychowany), to jest po prostu słaby i nie pasuje do tego świata ( a powinno być na odwrót). Tak, też mi o to chodzi, że chciałbym pokazać, że oszukała niewłaściwą osobę.Lecz bardziej zależy mi na tym, żeby takiego zachowania nie tolerować i piętnować je, bo ostatnio przez taką "kobiete" młody chłopak poszedł do ziemi.A jej ujdzie to na sucho bo nikt o tym nie wiedział prócz nas. Mógłbym zaszkodzić na wiele sposobów (ujawnienie wszystkiego, zrobienie tak samo), ale posłucham bardziej doświadczonych - nie warto. Ważne jest żeby wyciągać wnioski i w przyszłości nie dać się tak zrobić. Tylko jak tu później zaufać? Jestem załamany.
MrSnoofie - może nie tyle co jestem uzależniony - ale bardziej ciekawy tego, jak fajnie spędzimy czas razem
Postanowiłem już. Dalsza taka znajomość nie ma sensu. Zamierzam pojechać z nią nad to morze, dobrze się pobawić. Podczas drogi powrotnej - będziemy mieć trochę czasu więc przedstawię jej sytuację i powiem otwarcie, że Ja nie widzę sensu utrzymywać naszych relacji w takiej formie jakiej są teraz. Albo to się zmieni albo po prostu ograniczę kontakt z nią bo nie zamierzam być tym drugim ani więcej.
Dam znać jak się to wszystko potoczylo.
andrzej500, sam siebie okłamujesz. Jeśli chcesz jakoś wybrnąć z tej sytuacji to musisz podziękować za ten wyjazd. Jak sobie w ogóle to wyobrażasz?
Pojedziesz nad morze, zapniesz ją parę razy, ona powie kilka czułych słówek, a jak dorzuci jeszcze, że jesteś dla niej "ważniejszy" niż ten pierwszy i że chce go rzucić, ale coś tam... to zaczniesz ze zdwojona siłą jamniczyć.
Tym czasem, jutro wieczorem, będziesz zachodził w głowę czy kundel nr 1 już ją wyruchał czy może własnie robi mu loda. Pomyśl, że na weekendowym wyjeździe ona będzie jeszcze obolała po walentynkach.
Stary!!! Miej jaja!!!
"Albo się to zmieni" ..... tak tak, sprzeda Ci kolejną iluzję i wyrucha na czysto
albo co ? odejdziesz ? Powiem Ci tak. Pomiń pierwszy punkt i odejdź od razu, bo jeśli szukasz materiału na związek to trafiłeś jak kijem w gówno.
Andrzejku sam się oszukujesz, widać że ci zależy na niej, po co to ukrywać. Ja rozumiem twoje uczucia, człowiek nie jest z kamienia, ale emocje przesłoniły ci zdrowy rozsądek. Mówiąc po chłopsku, oczy ci pizdą zarosły, a to nigdy dobrze się nie kończy
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Panowie mieliście racje... 2 dni nie minęły a ona napisała jak to bardzo nie może wytrzymać i żebym nie kazał jej cierpieć. Oczywiście wiem, że to gierka. Wiem, że nie ma możliwości wchodzić w żadne poważne relacje z tą dziewczyną prócz... seksu, który jest świetny
Bo po co rezygnować z przyjemności. Co odpisać jej w takim razie?
a jestes w stanie nie wejsc z nią w poważną relację i pozostawic sobie tylko seks? No chyba nie, skoro tu piszesz... no więc nie oszukuj się, że chcesz być jednym z posuwających, ze nie interesuje Cię wyłączność i coś więcej.
Ale coś mi się wydaje, ze nie masz jaj, zeby to zakonczyc z honorem... Bo pytasz, co odpisac... A nic... ew. że w obecnej sytuacji nie widzisz mozliwosci kontynuowania tej znajomosci...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
AgentOrange i Andrzej500 to te same osoby ?
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Nie. Podobna sytuacja. Ale macie racje dam sobie spokoj, nic juz nie bede odpisywac.
Od jakiegoś czasu ograniczyłem kontakt z moją piękną. Oczywiście w tym czasie - masa wiadomości: co u mnie, jak się czuje.. kolejne gierki z jej strony, że nie może doczekać się aż się zobaczymy, że tęskni, że myśli o mnie itp itd.
Dzwoniła do mnie dzisiaj, czy do niej przyjadę wieczorem.. - powiedziałem, że już mam inne plany
Postanowiłem - spędzę z nią zajebisty czas nad tym morzem. Będę traktował ją jak zabawkę - a po wszystkim, w drodze powrotnej zamierzam powiedzieć jej, że w takiej formie nie możemy utrzymywać relacji
Że było miło ale albo coś z tym zrobimy albo będziemy musieli ograniczyć kontakt 
Ja z nią poważnego związku nie zamierzam stworzyć.
Co ma być to będzie
Co 5 minut zmieniasz scenariusz spędzenia z nią czasu nad morzem w domku. To efekt czytania komentarzy i zjebek jakie userzy kładą Ci do głowy. Tylko nie wiem czy w tym wszystkim taki silny jesteś, żeby pojechać tam z twardą skorupą na głowie, której tamta nie rozbiję kilkoma słodkimi słówkami i nie zrobi Ci musu z mózgu. Sam nie wiesz co masz zrobisz, bo nie czujesz tego błędu, który popełniasz. Chcesz pociągnąć to jak najdalej z cudowną myślą na końcu głowy, że a nóż się uda coś z koleżanką ugrać i zmieni się w cudowną, wierną, wspaniałą księżniczkę.
"Że było miło ale albo coś z tym zrobimy albo będziemy musieli ograniczyć kontakt" - rozumiem, że będziecie musieli .... przepraszam, Ty będziesz musiał zrobić coś, żeby dalej trzymać wspaniały kontakt, a może i nawet quazi związek.
"Ja z nią poważnego związku nie zamierzam stworzyć" - no to ja już nic nie rozumiem. Chcesz tego związku czy nie ? Chcesz w drodze powrotnej powiedzieć jej: Okey, fajnie było, ale nasz czas się skończył" kiedy w tle będzie Bocelli będzie śpiewał "Time to say goodbye" ?
Nie, Ty będziesz z nią rozmawiał o reformowaniu Waszej chujowej relacji. Taa... reformowaniu gówna. Wiesz co ? Polecam Ci podkład muzyczny - Killing me softly - Franka Sinatry
Bo coś czuję, że umoczysz nie tylko fiuta, ale i swoją godność.
Powodzenia.
Autorze tematu - spróbuj spojrzeć na to z boku, bez emocji, tak jakbyś patrzył na znajomość dwójki nieznanych Ci ludzi. Tak jak patrzymy na to my. Napiszę jak to wygląda moim zdaniem. Poznałeś pannę, z którą zacząłeś się regularnie spotykać. Podczas tych różnorodnych spotkań okazało się, że panna jest fajną babką. I pewnie w tym momencie zacząłeś powoli tracić nad tym kontrolę, za szybko się angażować. OK, na ten moment mamy świetną pannę, z którą przyjemnie spędza Ci się czas i zaczynasz postrzegać ją jako potencjalną partnerkę. W pewnym momencie dostałeś obuchem w głowę, zbudowany w Twojej głowie obraz jej osoby brutalnie zderzył się z rzeczywistością. Panna gra na dwa fronty. I co - gdybyś miał dystans do tej znajomości to podszedłbyś do tego na luzie, nie jesteście razem, więc nie możesz mieć tak naprawdę pretensji, a nawet gdybyś miał to ona dysponuje całym zapleczem argumentów, że nic Ci do tego. Oczywiście mogła Ci powiedzieć, że np. była ostatnio z kolegą X tu i tam, ale nie chciała zbijać jednego pionka drugim, tylko przesuwała je w różne strony na planszy swojej gry. A gdy w końcu dowiedziałeś się o tym, wcisnęła Ci kit o 'skomplikowanej sytuacji' i innych głupotach, na które sam jestem bardzo wyczulony. Czyli to już drugie znaczne minięcie się z prawdą w celu utrzymania status quo - ona dyryguje, wy wpatrzeni w dyrygentkę gracie. Dalej było już tylko gorzej. Najpierw był seks - zdrada boyfrienda, pogłaskanie za uszkiem Ciebie (założę się, że wielkiej wagi do tego nie przywiązała - miała ochotę to dała). Potem Twoje zaproszenie na wesele i jej chęć pójścia (założę się po raz drugi, że ona potraktowała to jak zwykły wypad, a Ty myślałeś że już przewróciłeś byka). Panna rano opuściła nieopatrznie gardę i w chwili szczerości wyznała, że zdradza i okłamuje swojego chłopaka - brawo. Wiedząc jak to wygląda zagrała biedne niewiniątko, które próbuje przekabacić Ciebie na swoją stronę (hmm... już zapomniała, że i Ciebie robiła w balona? Mogła udać, że nie pamięta bo sam jej na to pozwoliłeś - zamiast pokazać, że masz jaja i zawczasu ustawić ją do pionu, Ty brnąłeś w to dalej jak gdyby nigdy nic; sam pokazałeś że akceptujesz kłamstwo i manipulację, odnoszę wrażenie że jesteś typowym oportunistą - w tej sytuacji byłeś beneficjentem jej zachowań, więc przymknąłeś oko). A ona wciskała Ci kit tak wielki, że załatałbyś nim Chicxulub. O Walentynkach nie wspomnę - to tak jakbyś był moim dobrym kumplem, a ja bym Ci powiedział: słuchaj stary w piątek piję z moim super kumplem Brora 30 Years Old, ale w niedzielę możesz przyjść do mnie na Johny Walkera Red Label. Przyszedłbyś? Jeśli się zgodzisz to jesteś po uszy w gównie. Pokażesz że w ogóle się nie szanujesz i chwytasz ochłapy jak świnie obierki. To typowa, portalowa Zosia - zszargasz sobie nerwy, a na koniec ona wyrzuci Cię do kubła jak parę śmierdzących trampek.
* "Intuicja to wołanie rozumu"
* "Nie zgadzaj się na kompromisy, z którymi źle ci się żyje"
* "Człowiek niepotrafiący zadbać o własne granice jest jak ogród bez ogrodzenia, z którego każdy może korzystać, kiedy tylko mu się podoba."
Al - z jednej strony masz bardzo dużo racji. Praktycznie w 99% zgadzam się z tym co napisałeś. Dokładnie tak ta sytuacja wygląda.
Fakt - traktuje nas jak pionki. Ustawia nas na swojej planszy do gry tak, aby jeden pionek nie wykluczył drugiego.
Nie będę powtarzał się, bo to już pisałem - że poczułem się delikatnie wyrolowany w sytuacji kiedy okazało się, że ona ma faceta. Początkowo byłem zły, nie dochodziło to do mnie. Z drugiej strony - z każdym dniem uważałem, że z taką kobietą nie byłbym w stanie stworzyć związku z wiadomych przyczyn i żeby lepiej skupić się jedynie na dobrej zabawie z nią i korzystania ze znajomości naszej - bo taka sytuacja może się już nie powtórzyć.
Wracając do sedna problemu - Owszem, pokazałem jej, że akceptuje to kłamstwo i manipulacje z jej strony. Moim zdaniem ta cała sytuacja przyjęła funkcję pewnego układu. Ona ma faceta ale.. w wolnych chwilach spędza czas ze mną, a ja jak ten typowy piesek przymykam oko na wszystko dookoła i udaję, że wszystko jest ok.
Trochę napiszę też na temat naszego wypadu weekendowego. Pojechaliśmy. Jak było? Zajebiście. Nie będę poruszał tematu, że dostałem od niej "zaległy" prezent walentynkowy, kartkę walentynkową z wyznaniami, że prawie padłem jak to przeczytałem(pewnie prawdy w tym nie ma żadnej), oprócz tego dała mi kilka swoich wywołanych zdjęć (takich +18 - ładnie ujmując) twierdząc, że jak nie będzie mnie przy niej to żeby mi się robiło milej... oraz kilka mniejszych drobiazgów. Spędziliśmy zajebisty dzień i noc wspólnie. Jej facet non stop wydzwaniał (ona nie odbierała bo wyciszyła tel), pisał też masę sms i co? Wygląda na to, że po powrocie do domu rano wymyśliła mu jakąś bajeczkę w która on uwierzył. Nie ukrywam, że dobrze jej idzie gra na dwa fronty
Umówiliśmy się na kolejne spotkanie na przyszły weekend. Napisała otwarcie - że będzie sama w domu, przygotuje kolację dla nas i myśli, że równie dobrze spędzimy czas jak wtedy nad morzem.
Ktoś pewnie zaraz napiszę - laska tylko na mnie żeruje, oczekuje kasy i dobrej zabawy. Może i tak - ale... jeśli chodzi o kwestie finansowe to w tym wypadku ona zajęła się całą organizacją wszystkiego.
Pytanie główne - co dalej? Według scenariusza kolegi Al w najbliższym czasie ona mnie wyrzuci do kubła i zakończy znajomość. Nasuwa mi się teraz milion myśli - dlaczego? Bo znudzę się jej? Bo dojdzie do wniosku, że to jest nie fair w stosunku do jej chłopaka? Sam nie wiem co dalej robić. Na chwilę obecną wsadzę chyba głowę w piasek i będę cieszył się dniem z nią, a w międzyczasie rozglądał się za inną.. normalną kobietą.
Z drugiej strony - jakby przecież obawiała się, że ta cała sytuacja mogłaby wyjść "na zewnatrz" to przecież nie spotykałbym się z nią, jej znajomymi.. nie chciałaby robić wspólnych zdjęć. Przecież - w każdej chwili mógłbym podesłać kilka naszych wspólnych ujęć jej facetowi i by wszystko wyszło
Strasznie zagmatwane jest to wszystko.. chyba będę musiał sprzedać tą moją historię jakiemuś reżyserowi.. wyszedłby z tego całkiem dobry film.
Na koniec dodam jeszcze, że NIE Rozmawiałem z nią na "nasz" temat.. nie dążyłem do tego aby dowiedzieć się co ona zamierza. Przecież to od niej zależy wszystko.
Po co mam się dowiadywać na czym stoję? Przecież to mogłoby się skończyć na tym, że sam strzeliłbym sobie w stopę - a tak? Trzymam dystans do całej tej sytuacji i zamierzam się tylko dobrze bawić bo przez tą całą sytuację zwątpiłem, że mógłbym z taką kobietą się związać dlatego będę raczej zachowywał się jako piesek i tkwił nadal w gównie.. chociaż wewnętrzny głos mówi mi, żeby olać to wszystko - ale nie jestem na tyle silny jak na razie